AGATAKOMOROWSKA

W imieniu dzieci skazanych na życie

NOMINACJA W PLEBISCYCIE
SUPERBOHATERKA ROKU WYSOKICH OBCASÓW



Jestem matką trojga dzieci. Jedno zdrowe, grzecznie wyprodukowane i urodzone po ślubie. Drugie, no cóż, klasyfikowało się do aborcji, bo ma zespół Downa. Trzecie, to efekt czyjejś decyzji o nieaborcji, czyli zaadoptowane jako niemowlę. 

Nigdy aborcji nie miałam, ale z racji niezwykłych dzieci, które mam, co nieco o sprawach okołoaborcyjnych wiem. Mam też inne doświadczenie, które upoważnia mnie do wypowiedzi w tej sprawie: 11 lat temu, razem z Papieżem Janem Pawłem II umierało moje nienarodzone dziecko.

Świadomie izoluję się od mediów. Nie nasiąkam żadną propagandą. Nie słucham, nie oglądam i nie wypowiadam się w sprawach politycznych. Jedyne co odbieram to Facebooka, którego też porządnie okroiłam ze znajomych, którzy lubują się w aferach państwowych i innych negatywnych przekazach. Ale tym razem polityka weszła mi tam, gdzie nie powinna. Tego co się dzieje teraz nie mogę pozostawić bez odpowiedzi, bo czuję się patriotką, a patrioci jednak walczą, gdy kraj okrywa hańba. A ta hańba dotyczy nie tylko Polek, ale całego nowego pokolenia małych, niechcianych, okaleczonych, upośledzonych i porzuconych Polaków. I to w ich imieniu przemawiam, bo kobiety potrafią same o siebie zawalczyć. Dzieci nie.

Szanowni Duchowni i Politycy,

Szanuję Wasze poglądy, Wasze prawo do wolnej wypowiedzi, zgodnej z Waszym sumieniem. Szanuję Was jako ludzi. Wierzę, że nie chcecie źle. Więcej, wierzę, że chcecie dobrze, bo w głębi duszy jesteście dobrymi ludźmi. Dlatego chciałam Wam opowiedzieć o kilku sprawach, które pomogą Wam podejmować dobre decyzje.

11 lat temu, razem z naszym ukochanym Janem Pawłem II umierało moje II-gie dziecko. Ciąża była młoda, zaledwie kilka tygodni. Czekałam na nią (albo jego) 4 lata. W tym czasie wykupiłam cały krajowy zapas testów owulacyjnych i ciążowych. W kwietniu 2005 roku leżałam przed telewizorem z nogami zawiązanymi na supeł. Skurcze przeszywały moje podbrzusze. W internecie rozpaczliwie szukałam uzasadnienia tego co przeżywam. Czytałam o „układaniu się” płodu, co może powodować krwawienie i skurcze. Mój płód jednak nie żył. Nigdy żadne USG nie odnotowało bicia jego serca, choć obecność zarodka, owszem tak. Za to ja odnotowałam bicie mojego serca dla dziecka w moim brzuchu. Za każdym razem, kiedy szłam do toalety i zmieniałam przesiąkniętą krwią podpaskę, miałam nadzieję, że jakimś cudem moje dziecko przeżyje, że będzie dane mi je urodzić. Niestety Bóg chciał inaczej. Poroniłam. Moje dziecko miałoby dzisiaj lat 10. Nie ma, bo go nie ma. Jego strata była dla mnie niewyobrażalnym bólem, przy którym bóle porodowe, to czysta przyjemność. I teraz, w obliczu takiej straty i takiego cierpienia mogłabym zostać oskarżona o umyślne spowodowanie śmierci mojego nienarodzonego dziecka, o umyślne wywołanie poronienia. Moja sprawa byłaby badana, a ja w mojej żałobie poddana serii podchwytliwych pytań. Motyw do domniemanej aborcji znajdzie się zawsze: może nie miałam czasu na kolejne dziecko, bo firma właśnie odnosiła sukcesy, może uznałam że jedno dziecko wystarczy, może nie chciałam rozciągniętego brzucha i wyciągniętych cycków. Pewnie mogłabym tak długo, bo wyprodukować absurd nie jest trudno. Trudno natomiast żyć ze świadomością, że moje dziecko ze mnie wypłynęło, a ja nawet nie byłam pewna kiedy. Takiej kobiecie należy się wsparcie, nie przesłuchanie.

Niecałe dwa lata później urodził się Krystian. Pół godziny po porodzie dowiedziałam się, że ma zespół Downa. Gdybym dowiedziała się kilka miesięcy wcześniej miałabym prawo do aborcji. Nie wiem co bym zrobiła. Szczerze mówię, że nie wiem. Ale Bóg (nie kościół, ani żaden polityk) chciał, żebym urodziła, bo tej informacji nie miałam. Dzisiaj dziękuję Bogu za tę niewiedzę, bo wchodzenie w jego kompetencje byłoby ponad moje siły. Krystian żyje, kocham go i jestem wdzięczna za wszystko czego z nim doświadczam, ale życie z nim nie jest łatwe. Nie każdy chce, nie każdy się zdecyduje, nie każdy zaakceptuje. I tu nasuwa się bardzo ważna kwestia. Zmuszanie kobiety do donoszenia chorego dziecka… Szanowni Państwo, pomyślcie przez chwilę o dziecku, które tak bardzo pragniecie ratować! Takie dziecko potrzebuje podwójnej dawki miłości, 100% więcej cierpliwości, a 500 zł miesięcznie nie starczy nawet na waciki. Dzieci chore i upośledzone potrzebują czułości, miłości, akceptacji i ogromnej ilości środków finansowych. Wyobraź sobie szanowny Panie Pośle, że ktoś Cię zmusza do adopcji takiego dziecka. Po prostu nakaz Prezesa. Popierasz partię, przyjmujesz upośledzone dziecko pod dach. Musisz. Nikt Cię nie pyta. Księże Proboszczu, Pan również. Już jutro maleńka dziewczynka z wodogłowiem i rozszczepem kręgosłupa wyląduje u Księdza na plebanii. Nie ma, że nie chcę, nie mogę, nie umiem. I co teraz? Czy sądzicie, że będziecie kochać, troszczyć się i walczyć o lepszy byt tego maleństwa, czy zaczniecie się modlić, tak modlić, żeby umarło. Będziesz, kochany Pośle z obrzydzeniem zmieniał pieluchy i to dopiero wtedy, gdy kupa będzie się wylewała. Zaraz, jakie pieluchy, o czym ja mówię. Worki na odchody, bo to dziecko się nie wypróżnia. Ma dziury w swoim ciele w odpowiednich miejscach i przytwierdzone worki, które trzeba regularnie wymieniać. I tak już na zawsze, aż do śmierci Twojej lub Jego. Coś o tym wiem, bo kilkakrotnie z Krystianem w szpitalu przebywałam podczas, gdy jego dziura w brzuchu była najpierw robiona, a dwa lata później zaszywana. Widziałam dzieci, które wyglądały świetnie od szyi w górę, ale pod kocykiem krył się prawdziwy koszmar. No więc? Jak się żyje z takim nakazem, z takim wyrokiem? Zakaz aborcji, to taki właśnie wyrok.

Kochani Panowie, wielu z Was ma córeczki. Takie najukochańsze, najcudowniejsze córusie tatusia. Gdy córeczka ma 12 lat wysyłacie ją na obóz językowy, a tam, koledzy ze starszej grupy przemycili alkohol, wypili, zaszumiało, weszli do pokoju Waszej Księżniczki i brutalnie zgwałcili. Córeczka w szoku i … w ciąży. Musi donosić, bo usunąć NIE WOLNO. Rodzi, zabieracie do domu i każdego dnia obserwujecie to nasienie gwałciciela. Czy to dziecko jest winne? Nie. Ale czy zgwałcone dziecko będzie w stanie kochać, troszczyć się i całować z czułością owoc gwałtu. Nie sądzę. Podejrzewam, że cała Wasza rodzina będzie odnosiła się do tego dziecka z nienawiścią, pogardą i wrogością. I co to uratowane przez Waszą ustawę, niewinne dziecko będzie czuło? Na jakiego człowieka wyrośnie?

No tak, ale można oddać do adopcji i jak to któryś mądry polityk stwierdził, kolejki po takie dzieci już zapewne stoją. Po pierwsze większość nie odda, bo nasze społeczeństwo potępia matki, które zrzekają się swoich dzieci. Kobieta, która pozostawia dziecko w szpitalu nie ma wytatuowane na czole, że owo dziecko jest dzieckiem oprawcy. Jest z góry traktowana jak wyrodna i wredna matka, potwór, dewiantka, bo nie chce swojego dziecka. No więc nie odda, a jeśli nawet zbierze w sobie wystarczająco dużo siły by się zrzec przy porodzie, to takie dziecko ma marne szanse na adopcję. Procedura adopcyjna mojej córki trwała dwa lata. W tym czasie trochę się dowiedziałam, trochę widziałam, trochę słyszałam. Ośrodek adopcyjny musi poinformować potencjalnych rodziców o wszystkim co sam wie na temat dziecka. No i jak myślicie, ile osób będzie chciało owoc gwałciciela-pedofila, albo szpetnie zniekształcone i głęboko upośledzone maleństwo? A może Pan Panie Pośle? Nie? No to komu?

Jeśli wszystkie te dzieci, które urodzić się nie miały zostaną jednak urodzone, nasz kraj stanie przed problemem przeładowanych Domów Dziecka, pełnych upośledzonych, chorych, zdeformowanych i okaleczonych dzieci. Czekają nas pełne ośrodki wychowawcze, w których skończą wszystkie te niekochane, znienawidzone i odrzucone dzieci, bo jak Wam się zdaje, na jakich ludzi zaczną wyrastać. Czy będzie miał kto prowadzić ich za rękę przez okres dojrzewania, czy ich rodzice będą mieli cierpliwość do ich wybryków? Ty byś miał drogi Pośle do dojrzewającego syna Twojej zgwałconej córki?

Nie pozostanie nic innego jak zmienić plebanie i klasztory w domy dziecka, a kościoły w ośrodki wychowawcze i wprowadzić przymus adopcyjny dla zwolenników partyjnych. Bo ktoś, gdzieś tymi szczęśliwie ocalonymi i tym samym skrzywdzonymi dziećmi będzie musiał się zaopiekować.

Osobiście nie jestem zainteresowana aborcją, więc wątek pozostawienia sobie drogi do usuwania możemy pominąć. Mój okres rozrodczy niebawem się skończy, a na ten czas dobrze się zabezpieczyłam. Kocham wszystkie moje dzieci, żadnego bym nie oddała, ani nie zabiła, ale w moim przypadku faktycznie to Bóg zdecydował. Żaden z Was drodzy Panowie, tylko sam Bóg. Dlatego mnie było łatwo. Nie musiałam decydować. Uważam jednak, że w pewnych przypadkach, to kobieta, rodzice, powinni podjąć tą trudną decyzję. Dlatego na swoim blogu piszę o wszystkim, tym co ładne i o tym co brzydkie. Piszę też o tym jak cieszyć się życiem z dzieckiem niepełnosprawnym, ale uważam, że jeśli ktoś tego dziecka nie chce, to powinien mieć prawo go nie rodzić. Bo nie ma nic gorszego niż być zmuszanym do miłości. To też jest gwałt, tyle że na duszy. A dla dziecka, które potrzebuje specjalnej troski, być zmuszonym do życia bez miłości, to jest gwałt na nieletnich, bezbronnych duszyczkach.

Człowiek zmuszany gwałtem do czegokolwiek będzie się bronił na wszystkie możliwe sposoby, nawet wieszakiem. Bóg zaufał człowiekowi dając nam wolną wolę. Dlaczego Panowie nie potraficie tego uszanować pozostawiąc wolny wybór?

Szanowni Panowie, w razie wątpliwości jestem do dyspozycji. Chętnie odpowiem na Wasze pytania, jeśli któregoś z Was interesują szczegóły wychowywania niepełnosprawnego dziecka, adopcji, czy poronień. Macie tu 3 w 1, więc pytajcie: kontakt@agatakomorowska.pl

Z wyrazami szacunku dla każdego życia,
Agata Komorowska

 

W imieniu dzieci skazanych na życie
4.6 (91.99%) 1509 votes

590 thoughts on “W imieniu dzieci skazanych na życie

  1. Problem aborcji osobiście, jak wiesz Agata, mnie nigdy nie dotyczył i nie będzie dotyczyć. Wychowałam syna, za nic bym nie oddała tego, czego w tych latach doświadczyłam obcując z nim. Teraz poznałam Ciebie, siedziałyśmy obok siebie, słuchałam Twoich opowieści, rozmawiałyśmy o Bogu. Dziś podczas Homilii opowiadałam w naszej wspólnocie o Tobie. I teraz czytam ten niezwykle mądry tekst. Niezwykle mocny poprzez kompletny brak agresji. Dziękuję za to, że Cię poznałam. Jesteś wspaniałą matką i kobietą. Teraz tym bardziej jestem pewna, że moje plany zrealizuję, bo nie ma zmiłuj. Dajesz przykład, jak niemożliwe staje się możliwe. I tyle miłości, coś, co jest najcenniejsze w naszym życiu, a tak często trwoni się ją na głupoty…Mam nadzieję, że niedługo znowu zawitasz u nas w Poznaniu <3

    1. Aniu, jestem wdzięczna za to, że poznałam Ciebie.
      Zapraszam do Warszawy:) Zawsze gdzieś możemy usiąść i poszeptać o Aniołach i o życiu.

  2. Zgadzam się z Panią Pani Agato. Opowiem moją historię rodzinną. Mam 3 siostry. Najstarsza ma 2 dzieci z upośledzeniem umysłowym, jej córka ma 20 lat, jak na taką chorobę jest ogromnie samodzielna i oprócz nie wypowiadania prawidłowo „sz”, „cz” itd. ciężko byłoby to dostrzec, natomiast syn 23 lata mniej więcej raz na dzień ma okropny atak szału, rzuca czym popadnie, okalecza sam siebie i bije najczęściej moją siostrę, ale jak ma lepszy czas to spokojnie ogląda telewizję, nawet pozmywa. 2 pozostałe siostry to bliźniaczki.Jedna z nich mieszka za granicą (nie ma dzieci) a druga ma 2 synów. Obydwaj mają autyzm i są upośledzeni umysłowo w stopniu znacznym, do tego starszy ma padaczkę objawiającą się nie drgawkami a paraliżem jednej strony ciała, obydwaj nie mówią, są agresywni. Ja jestem najmłodsza i nie zamierzam mieć dzieci. Wyszłam za mąż 1,5 roku temu, mąż od początku wiedział jaka jest moja sytuacja rodzinna a mimo to stara się zawsze pomagać i pogodził się ze dzieci mieć nie będzie. Mieszkamy u jego rodziców 180 km od moich sióstr, za to staram się jeździć do siostry która ma 2 chłopców, bo o nich będzie mowa, jak najczęściej. Mniej więcej co 2 tygodnie i zostaję na tydzień.Wiem, nie tak powinno wyglądać moje małżeństwo, ale niestety, dla mojej siostry i jej dzieci poświęcę nawet to. A więc, dużo jest słów o tym jak to cuuuudooownie jest urodzić niepełnosprawne dziecko,jaki to świetny dar Boga, bo przecież on zsyła takie katastrofy na ludzi, którzy są w stanie to udźwignąć-tak głosi Kościół. Tymczasem chłopcy mają 10 i 11 lat, 1,5 roku temu stanęliśmy przed sytuacją gdy dzieci muszą przystąpić do Komunii. I co się okazuje? Prześwietny ksiądz w parafii mojej siostry każe chłopcom przychodzić na nauczki itd. oczywiście z rodzicami. Przychodzi czas na ostatnie spotkanie przed Komunią a ksiądz co mówi: nie dopuszczę chłopców do Komunii, bo oni nie są świadomi że przyjmą Jezusa, niby jak sie będą spowiadać, a poza tym przecież będą psuć wizerunek na filmie video innym dzieciom, bo nie ustoją spokojnie. A że na te spotkanie, razem z chłopcami pojechały obie bliźniaczki, ta która mieszka za granicą nie przebierając w słowach powiedziała temu „księdzu” co o tym sądzi. Otóż znaleźlismy księdza, który bez problemu i z uśmiechem na ustach udzielił Komunii naszym chłopcom. Spowiedź wyglądała tak, że rodzice każdego dziecka upośledzonego miały przygotować po 2 serca wycięte z bloku. Jedno miało być pomalowane na czerwono, a drugie miało być takie samo, ale dziecko miało na nim zrobić palcem czarne plamy farbą i to właśnie oznaczało grzechy. Brudne serce dziecko z rodzicem miało oddać księdzu a w zamian za to ksiądz jako odpuszczenie grzechów dawał dziecku czyste czerwone serce. I co, nie da się? Jak tak to rozmnażajcie się ale taki problem, to sakrament tylko dla normalnych ludzi? Wstyd żeby w Kościele dochodziło do czegoś takiego.

  3. a ja z innej beczki,,,, ojciec łobuz, mama wspaniała, kochająca, cudowna,,, ale kiedyś, gdy nie mogłam już znieść piekła jakie nam tatuś urządził, zapytałam mamę, dlaczego nas nie usunęła, chociaż mnie i brata,,, z dwójką starszych dałaby radę a tak, cierpieliśmy wszyscy,,,wiem, że zadałam jej wielki ból,,, bardzo nas kochała ale do tej pory uważam, że nie powinna nas urodzić bo choć jestem sporo po sześćdziesiątce to nie umiem się pozbyć tej traumy jakiej przyczyną był ten co mnie spłodził

  4. Ja trochę od d. py strony.
    Jestem ostatnim spośród 8 dzieci w mojej patologicznej rodzinie. Skazana na nienawiść rodzeństwa, na brak zainteresowania matki, na ojca alkoholika.
    Życie od dzieciństwa usłane różami nie było, a ja czytałam nie te bajki co trzeba. Miłość zwycięża wszystko. Przyjaciel największą wartością. I takie tam.
    Rzeczywistość kopie mnie w tę część ciała, która zwykle jest przedłużeniem kręgosłupa, a u mnie workiem treningowym. Mimo, że mam 38 lat, nigdy nie uporałam się z traumą z dzieciństwa. Mam kilogram kompleksów, dwa kilo depresji i trzy kilo pomysłów jak skończyć swoje tzw „życie”. Podziękowałabym mojej matce, gdyby stanęła teraz przede mną i przeprosiła za to, że mnie nie wyskrobała, bo przecież wiedziała, że: brakowało jedzenia, ona była ciągle w pracy, brat mnie molestował, o miłości nikt w naszym domu nie słyszał, a życie z takim bagażem spowoduje, że będę ZAWSZE gorsza od innych. I nawet najlepsi psychologowie nic na to nie poradzą, chociaż wielu próbowało. Bezskutecznie. Moja matka biegała do kościoła, a jednocześnie raniła mnie każdego dnia, ostatecznie dobiła w dniu, w którym wyrzuciła mnie z domu kiedy miałam 16 lat. Chciałabym, żeby takie kobiety nigdy, przenigdy nie musiały być zmuszane do rodzenia dzieci, bo i tak ich nie oddadzą, bo co ludzie powiedzą. I tym sposobem dochodzimy do clue. Nie chcę się opowiadać za nikim. Opowiadam się za moją nieżyjącą matkę, która, gdyby miała wybór i z niego skorzystała, wyświadczyłaby mi przysługę życia. Mało. Pokazałaby mi w ten sposób swoją miłość, empatię, odpowiedzialność. Niepotrzebne skreślić.

    1. tralalala twoja historia jest bardzo zbliżona do mojej z tą różnicą że po wielu latach (paradoksalnie w trakcie rozwodu ) zrozumiałam ze nie mam się czego wstydzić że jestem wartościowym człowiekiem który ma prawo do szczęścia i miłości … i że nigdy nie będę sama bo mam wspaniałych synów … mam nadzieję że Ty również odnajdziesz siebie i będziesz szczęśliwa … pozdrawiam …

  5. Pani Agato, z szacunkiem, zwłaszcza dla Pani pięknego wysiłku, ale:
    1. W materiale wideo umieszczonym na wp operuje Pani przekłamanymi sloganami medialnymi. Nie utożsamiam się z projektem zaproponowanym przez Ordo Iuris, ale widzę, że Pani, podobnie jak większość dyskutantów, nigdy go nie przeczytała. Nie przewidywał żadnych przesłuchań ani prokuratury po poronieniu. Dość powielania bzdur. Polecam: http://opinie.wp.pl/czarny-protest-kamila-baranowska-fakty-maja-najmniejsze-znaczenie-6043999735305345a
    2. Daleka jestem też od bezkrytycyzmu wobec Kościoła, ale Pani jest niestety niesprawiedliwa i operuje emocjonalnymi sloganami… Kościół Katolicki w Polsce jest największą organizacją charytatywną i prowadzi kilkadziesiąt ośrodków dla dzieci upośledzonych i niepełnosprawnych. Tutaj ich lista: http://www.opoka.org.pl/struktury_kosciola/inne/dobroczynnosc/dz_uposledzone.html

    Pozdrawiam

    1. no… wiem coś na temat Caritas. Jak się mają ich sprawozdania finansowe do rzeczywistości. I kto w pierwszym rzędzie dostaje wsparcie, a ile dostają naprawdę biedni. Więc proszę w oczy nie świecić „dobroczynnością” kościoła

  6. Brawo Pani Agato!!! „Chciałabym mieć możliwość wyboru. I najczęściej jest tak, że jeżeli damy człowiekowi możliwość wyboru, to on wybierze życie” Pięknie Pani to ujęła, cała prawda zawarta w jednym zdaniu Taki sposób myślenia powinna mieć każda kobieta w naszym pięknym kraju. Rząd a przede wszystkim kościół nie ma prawa decydować w takich sprawach, bo to nie oni będą wychowywać Opowiem Pani pewną historię. Historię z mojego życia, gdy będąc młodą żoną , chciałam być również szczęśliwą matką. Przez kilkanaście lat nie było dane mi przytulić własnego dziecka. Bóg miał wobec mnie inne plany, i każdy kolejny poród kończył się tragicznie, moi synkowie rodzili się martwi w połowie 8 miesiąca. Pozostała tylko pamięć i mogiły. Nigdy przez myśl mi nie przeszło, że Bóg mnie strasznie doświadczył, czy ukarał. Takich prób było kilka, aż spełniły się moje marzenia. Po długim pobycie w szpitalu, gdzie badania prenatalne( które też politykom i kościołowi przeszkadzają ) dawały wielką szansę urodziłam swoją upragnioną, a co najważniejsze żywą córeczkę.To był mój najpiękniejszy i najszczęśliwszy dzień w życiu. Od tego czasu upłynęło 19 lat. Po tak tragicznych przeżyciach pomyśli ktoś , że powinnam być przeciwna aborcji czy in vitro.!!! Aborcji tak!!! … ale nie całkowitemu zakazowi, niech każda kobieta ma WYBÓR do decydowania. Z racji moich przeżyć aborcji nie dokonała bym nigdy, ale gdyby przyszło stanąć przed decyzją in vitro, nie zastanawiała by się nawet jednej chwili.
    Będąc w szpitalach patrzyłam na tragedie kobiet, które zjawiały się na oddziale. Kobiet, gwałconych, bitych. Kobiet przed decyzją, że trzeba dokonać aborcji, oraz kobiet, które z uśmiechem jej dokonywały bez żadnych powodów. Nigdy nie potępiłam ich wyboru, a każda nowo narodzona istotka cieszyła szczególnie.
    Ogarniała mnie jedynie ogromna złość, że to dziecko zadowolonej z aborcji kobiety powinno być darem dla innej.
    Żadna ustawa i zakaz nie zatrzyma aborcji, zejdzie ona do podziemia .Uważam, że każda kobieta powinna mieć absolutnie WYBÓR. Wybór w najtrudniejszych sytuacjach,
    gdy rozstrzyga się sprawa życia i śmierci, czy dziecka poczętego z gwałtu. Są dzieci, które są molestowane i zachodzą w ciąże. Kazać im rodzić to okrucieństwo i trauma. Znam matki chorych i kalekich dzieci, które nawet przez chwilę nie pomyślały o aborcji. Bo żadna kobieta i kochająca matka tego nie zrobi. Zrobi to natomiast kobieta, która matką nie powinna być nawet z nazwy. Dokona aborcji wbrew wszelkim ustawom. Lub jeszcze gorzej. Po urodzeniu wyrzuci do śmietnika bądź zakatuje na śmierć bezbronne dziecko. Bo za głośno płakało bądź przeszkadzało partnerowi.Gdzie wtedy są ci co tak najgłośniej krzyczą !!! Każdy ma prawo do decydowania o sobie samym. I ma prawo wyboru. Ci co dokonają złych zapłacą na pewno wysoką cenę.
    Jestem razem z nimi.

  7. Pani Agato, wzruszył mnie Pani tekst. Sama 3 lata temu, po 6 latach starań o dziecko musiałam podjąć decyzję o aborcji. Tak aborcji, bo mojemu dzidziusiowi nie urosło serduszko. Na pytanie lekarza czy chcę żeby mi TO usunąć czy poczekam na samoistne poronienie nie wahałam się ani chwili. Nie chciałam nosić w brzuchu martwego zarodka. Przed tą decyzją odwiedziłam świetnego specjalistę, który potwierdził że faktycznie zarodek jest martwy. Dwa lata temu podjęliśmy decyzję o adopcji, przeszliśmy testy, szkolenia, kwalifikację końcową. Po roku mogliśmy oczekiwać na dziecko. Po dwóch latach nic się nie działo. Dzisiaj cudem boskim jestem w 7 miesiącu ciąży. Za dwa miesiące rodzę córeczkę. Ale jak słyszę te bzdury tych pożal się Boże polityków i księży to słabo mi się robi. Totalny brak empatii, zrozumienia, znajomości realiów. Nie każdy jest w stanie adoptować i pokochać cudze dziecko. Nie każdy jest w stanie pokochać chore dziecko, zrezygnować z pracy i poświęcić mu każdą chwilę swojego życia. Pani Agato życzę powodzenia i wszystkiego dobrego.

  8. Jakim prawem człowiek może decydować o życiu nowego malutkiego człowieka… W Polsce nie ma kary śmierci dla zwyrodnialców, którzy jak ostatnio sądzony, zabił przypadkowe dziecko siekierą – będzie sobie odpoczywał na państwowym wikcie. Decyzje o tym czy chce się dziecka, trzeba podejmować przed działaniem. Kobieta ma prawo decydować jestem za ale przed zapłodnieniem. Są środki antykoncepcyjne, w skrajnym przypadku można się wysterylizować jak to się ma w zwyczaju czynić co do zwierząt – bo człowiek to taki bardzo myślący zwierz… ehh… Jestem zszokowany że na świecie teraz ciąża jest przedmiotem dyskusji niemalże handlowej… Ludzie wy się zastanówcie bo może diabła fizycznie nie ma, ale Wasze serca są znacznie gorsze… Proszę też o trzymanie się faktów, to nie pan Prezes wymyślił ustawę i jeszcze o co się pieklicie jak komisja ją odrzuciła. Żal mi was. Do zobaczenia na sądzie ostatecznym. Mam nadzieję że Bóg okaże Wam swoje miłosierdzie.

    1. Jeśli Bóg jest istota, której nie przeszkadza cierpienie niewinnych to wolę iść do piekła.
      Radzę tez aby to Pan się wykastrował bo żadne niewinne dziecko nie powinno być skazane na takiego ignoranta i hipokrytę.
      Nie wie Pan co czuje kobieta, która ma nadzieję, czeka i kocha jeszcze zanim się dowie, że jest. A potem staje przed okrutnym, dramatycznym wyborem.
      Ja na szczęście nie musiałam. Mam dwójkę cudownych, zdrowych dzieci, ale nie dlatego,że ktoś mi kazał za wszelką cenę, bo prawo bo Bóg. Bo ich pragnęłam.
      Jesteśmy ludźmi. Podobno istotami myślącymi, posiadającymi zdolność wyboru. Wybór, którego nie powinien odbierać mam nikt inny.

    2. Szanowny Panie pragnę zauważyć, że sterylizacja zwana inaczej podwiązaniem jajników w naszym kraju jest również zabroniona, to tak a pro po trzymania się faktów – i to oczywiście również dla ,, dobra kobiet …” Całej reszty nie będę komentowała bo nie jest tego warta ….. -pozdrawiam serdecznie

    3. Heaven Angel nie wiesz co mówisz, nawet nie masz odwagi podać swojego imienia tylko jakiś głupi nic. Z niebem i aniołami to Masz akurat mało wspólnego. Ciekawy czy Ty wziąłbyś na wychowanie takie chore, głęboko upośledzone dziecko? Albo może z radością zaopiekował się dzieckiem z gwałtu na żonie lub córce? Wątpię. Sumienie zostawcie kobietom i ich mężom lub partnerom!!! Kościołowi, politykom i innym oszołomom pro live WARA od kobiet i ich macic!!!!! To mnie jest Ciebie żal, jesteś zupełnie wyzuty z uczuć.

    4. Bardzo wulgarnie pisze Pan o narodzinach przywołując Pana Boga. Bóg ukochał życie i Swoją Matkę a więc i Kobietę. Mądrze pisze Pani Alicja i w dużej mierze zgadzam się z nią. Także jestem matką trójki dzieci i kolejnego także nie zabiłabym. Aborcja jest niczym innym jak zabójstwem. Zgadzam się, że to nasze sumienie i wiara w przykazania Boże decyduje o tym czy chcemy urodzić poczęte dziecko. TO NIE USTAWY będą o tym decydować PANOWIE POLITYCY, którzy przekrzykujecie się i walczycie populistycznie żeby wygrać kolejne wybory.TO NIE czarne marsze niedouczonych w tym zakresie kobiet Po co zabieracie tam swoje dzieci? Chcecie im przekazać ze ich brata lub siostrę zabijecie ? Panowie Posłowie to pedofilii i gwałcicieli trzeba karać dosadnie i leczyć !!!!! Młodych ludzi trzeba mądrze edukować w zakresie planowania rodziny i korzystania z daru Boga jakim jest płodność. Zapobiegać niechcianym ciążom a nie zabijać, bo zarodek to JUŻ człowiek. Jestem kobietą dojrzałą osobą głęboko wierzącą. Nie zabijajmy nie narodzonych. Niech kobiety decydują także przed poczęciem, bo mamy rozum i to my ponosimy konsekwencje ciąży, urodzenia i dużej mierze wychowania a nie politycy czy inni. Nawet zwierzęta zarządzają swoim instynktem.

    5. Mam 42 lata dwoje zdrowych dzieci 17-18 lat badań prenatalnych nie robiłam.Tylko ja wiem ile KOSZTOWAŁA mnie moja ciąża.Mam siostrę o rok młodszą upośledzoną umysłowo dzisiaj to się nazywa niepełnosprawność intelektualna.Cioteczny brat ojca miał syna z porażeniem mózgowym(miał bo zmarło dziecko).Brat rodzony mojej babci ma córkę upośledzoną umysłowo ,którą wydano kiedyś za mąż .Ona urodziła pięcioro upośledzonych umysłowo dzieci. Czworo z tych dzieci jest dożywotnio w jakimś ośrodku. To było ku chwale Boga i Ojczyzny?Te dzieci są w moim wieku ,one są szczęśliwe w tym ośrodku?Guzik prawda!Takimi osobami może zajmować się tylko MATKA!Bo tylko matka da im serce.Bo takie osoby potrzebują serca ale szczerego i miłości .Ona sama mieszka w domu z jednym z pięciorga swoich dzieci ale najmniej upośledzonym.nie zmienia to faktu ,że mieszka chora niezaradna matka z chorym dzieckiem.opiekuje się nimi daleki kuzyn.Moje dzieci są w grupie większego ryzyka.To moje dzieci będą podejmowały decyzję NIE KTO INNY!Osoby ,które w żaden sposób nie wiedzą co to jest niepełnosprawność ,jakie są blaski i cienie nie mają prawa zabierać głosu w dyskusji.Nazywanie aktualnej ustawy ustawą kompromisową jest nieporozumieniem .Jaki to kompromis jaki wybór ? Tu brak jakiegokolwiek wyboru .To nie jest nawet wybór mniejszego zła. Jaki to wybór w czym tu wybierać ? Wybór pomiędzy urodzeniem dziecka ,kiedy wiadomo ,że urodzi się z poważnymi wadami rozwojowymi czy decyzja o usunięciu/pozbyciu się ciąży z chorym dzieckiem. Ciąży wymarzonej i wyczekiwanej.
      .Jeden i drugi wybór jest wyborem TRAGICZNYM ,przykrym i bolesnym. Ale nie można odgórnie nakazać, zmusić, wymusić aby KOGOŚ pokochać. Nie można od górnie zmusić nakazać aby cieszyć się chorym ułomnym dzieckiem. Nie każdy ma siłę na TAKĄ miłość i możliwości. Rola państwa nie może polegać tylko na odgórnym nakazaniu zmuszeniu. Tym bardziej ,że rola państwa niestety na tym się kończy. Te instrumenty które są aktualnie są niewystarczające. W związku z tym państwo/ustawodawca nie może zmuszać kogokolwiek do czegokolwiek. A już na pewno do miłości .Żadna ustawa ,przepis nie może zmusić do miłości. Nakazać miłości. Do miłości nie można zmusić. A za brak miłości nie można karać .Za brak siły do TAKIEJ miłości. Kobieta powinna mieć ,,wybór” .Nie jest powiedziane ,że z tego ,,wyboru” skorzysta. Nie myślałam nigdy o aborcji-ustawie itp. ten temat wydawało mi się że mnie nie dotyczy. Ale jak słyszę dzisiaj ,że mogła by być wprowadzona ustawa ,która za to ,że kobieta nie chce mieć ułomnego dziecka postawi się ją przed obliczem sądu to ja nie mogę tego słuchać. Bo to jest barbarzyństwo.
      Obrońcy jednego ułomnego życia kosztem kilku innych ,,ŻYĆ” Krucjata z piekła rodem nie obrońcy . Nie można nikogo, obcych nie znanych ludzi nie znając ich historii życia zmuszać do bohaterstwa i heroizmu.Proponowanie na siłę aby kobieta rodziła chore dziecko i proponowanie rozwiązania ,które polega na możliwości donoszenia, urodzenia i oddania ułomnego dziecka do okna życia to sadyzm, masochizm .Coś takiego może wymyślić i proponować tylko dewiant ,człowiek chory. Człowiek pozbawiony uczuć wyższych i coś takiego może wymyśleć tylko człowiek zboczony umysłowo !
      Czy to wszystko naprawdę byłoby ku chwale Boga i Ojczyzny?Ale jakim prawem na temat rodzenia chorych dzieci wypowiadają się osoby ,które w żaden sposób nie wiedzą, nie poznały ,nie doświadczyły jak smakuje niepełnosprawność?
      Takiej kobiecie jak ja a takich jak ja jest więcej bo ja nie jestem jedyna z dylematami nikt NIE MA PRAWA mówić i narzucać .
      Nikt nie ma prawa mówić co mają robić osoby z taką genetyką. Nie ma prawa za takich jak ja decydować ktoś kto kompletnie nie ma bladego ,zielonego pojęcia jak smakuje ułomność, kalectwo ,niepełnosprawność.
      Nikt nie ma prawa polemizować ze mną po za tym nikt tej polemiki ze mną nie wygra. Jeżeli to w ogóle można nazwać jakąkolwiek wygraną. W tym temacie nie ma co wygrać tu brak wygranej a o nagrodzie to już w ogóle trzeba zapomnieć .Brak wygranej , nagrody bo brak zwycięzcy .To jest trening, tor przeszkód całe życie, sparing non stop ,bycie ciągle zawodnikiem ze świadomością ,że nigdy nie dobiegnie się do mety. Nigdy nie będzie końca. Nigdy nie będzie fajerwerków i triumfu. Nigdy nie będzie odpoczynku.
      Jeżeli ktoś ma SIŁĘ psychiczną na urodzenie ,wychowywanie chorego dziecka to jego wola ,życzenie. To proszę bardzo. Należy wówczas dołożyć wszelkiej staranności i otoczyć opieką CAŁĄ rodzinę.
      Wypieścić, wychuchać , pomóc finansowo ,wesprzeć realnie ,zapewnić komfort .
      A nie ktoś będzie uczył innych moralności. Ja już lekcję życia lekcję POKORY mam za sobą. To moje dzieci będą podejmowały decyzję .Moje dzieci z grupy zwiększonego ryzyka .Zapraszam do opieki nad moją siostrą bo ja chcę odpocząć i pójść z mamą do kina.Siostra jest i ją kocham !

    6. Nie zmuszajmy innych obcych ,nieznanych ludzi do miłości, heroizmu i bohaterstwa. Nie zmuszajmy innych do poświęceń do wyrzeczeń, do cierpień do ubóstwa. Szanujmy innych ,uszanujmy cierpienie ,ból innych. Nie gardźmy nie poniżajmy ,nie opluwajmy kobiet ,które nie mają SIŁY ,które są SŁABE w związku z tym nie chcą chorych dzieci. Tylko mężczyźni silni i kobiety silne są wstanie udźwignąć taką miłość, ciężar, odpowiedzialność .Trzeba być silną osobą i nie o muskuły tu chodzi .

      1. Nie zabierajmy innym sumienia .Nie pozbawiajmy ludzi sumienia .Pozwólmy innym aby mieli sumienie. Dajmy możliwość ludziom ,kierowania się czasem sumieniem ,własnym sumieniem w życiu. Tylko lekarze mają prawo do posiadania własnego sumienia ?Tylko lekarze mają sumienie? Inni ludzie nie mają sumienia ?Tylko lekarze mają prawo do klauzuli sumienia? Wprowadźmy w tym temacie dla wszystkich klauzulę sumienia.
        Klauzulę sumienia nie tylko dla lekarzy.
        Nie sprowadzajmy całkowicie życia ludzkiego do przepisów i paragrafów bo się NIE DA.
        Dajmy czasem szanse Panu Bogu na sądzie ostatecznym osądzić ludzkie sumienia. Nie udawajmy Pana Boga na ziemi. Pozwólmy czasem od święta w wyjątkowych sytuacjach na możliwość podjęcia decyzji według własnego sumienia .Nie róbmy linczu nie kamienujmy ludzi na ziemi nie osądzajmy wszystkich za życia.
        W tym temacie nie ma wyboru nie ma kompromisu nie ma wygranego. Na taki temat nie wypada rozmawiać bo to wstyd i grzech. Wstyd i grzech podejmować decyzje za innych ,decydować o życiu innych i mówić innym co powinni robić. Wstyd , grzech i przestępstwo rozmawiać i decydować kto będzie żył a kogo uśmiercimy.
        Krucjata, Inkwizycja XXI wieku. Nie róbmy w XXI wieku Inkwizycji.
        To takie dylematy zdrowego rodzeństwa osoby niepełnosprawnej intelektualnie/upośledzonej…Czytał ktoś artykuły o zdrowym rodzeństwie osób upośledzonych umysłowo?Polecam…

    7. Anioł z nieba, dobre sobie nawet nie przeczytał artykułu. Jestem za życiem i wolną wolą i żaden polityk nie powinien o tym decydować. Pani Agato jestem z panią, w mojej rodzinie występuje wada genetyczna którą dzięki tylko woli Bożej ja nie posiadam ale moje dwie siostry niestety tak, starsza ma niepełnosprawnego synka też Krystianka i dwa lata temu stanęła przed trudną decyzją czy urodzić drugie dziecko jeszcze poważniej upośledzone. Nikt w naszej rodzinie jej nie potępił, na szczęście nie mieszka na naszym kontynęcie. Młodsza tylko z woli Bożej urodziła zdrowego syna ale badania prenatalne miała, strach pozostał, boj się podjąć decyzję o drugim dziecku, mieszka w polsce i to co dzieje się teraz nie ułatwia decyzji.

    8. Środki antykoncepcyjne nie dają 100% pewności 🙂
      W Polsce sterylizacja jest nielegalna 🙂
      Czyli mam rozumieć że kobieta zgwałcona była poinformowana przed gwałtem i mogła zadecydować ?
      kobiety które idą do łóżka z facetem dostają przed tym informację ” uwaga, po tym stosunku zajdziesz w ciążę, dziecko będzie zdeformowane/zapłodniona komórka zatrzyma się w twoim jajowodzie i rozerwie ci go skazując cię na śmierć. czy aby na pewno chcesz to zrobić?”
      żal mi ciebie i twojego zastraszania nas sądem ostatecznym 😉

  9. Napiszę krótko. Mam dwoje wspaniałych dzieci, które kocham ponad wszystko i gdybym była po raz kolejny w ciąży bez komplikacji oczywiście bym urodziła. Jedno jest pewne NIGDY ALE TO NIGDY W ŻYCIU NIE URODZIŁABYM DZIECKA Z GWAŁTU !!!!!!!!!!!!!!!!!

  10. Pani Agato, o jakim wyborze Pani pisze ??? Samotna Matka – to nie wybór, to taki standard w Polsce…
    Swoją wypowiedzią dotyka Pani problemu, którego się nie da „wyprostować” w obecnej sytuacji. Po pierwsze, obecny rząd zawłaszcza wszystko i wszystko podporządkowuje klerowi. Po drugie, oczekuje Pani, że sytuacja rodzin polskich zmieni się na lepsze ??? Nie, nie zmieni się, bo POLSKA KOBIETA jest dla rządu tylko surogatką, ma rodzić, rodzić i tylko rodzić… bez uczuć, bez opieki lekarskiej, bez poczucia bezpieczeństwa rodzinnego i jakiejkolwiek pomocy ze strony państwa.
    U nas w kraju nie ma wyboru – jest wegetacja przypisana od urodzenia, nawet jak się człowiek stara. Przecież widzi Pani, co się dzieje od dziesięcioleci – jak ukradniesz to masz więcej i zabezpieczysz swoich ZSTĘPNYCH i wszystkich WSTĘPNYCH na dziesiątki lat !!!
    My jako społeczeństwo nie liczymy się obecnie w żadnej opcji – PiS, nas podzielił na SORTY… sorty mogą tylko dawać im kasę i dają, bo nas na każdym kroku nas okrada w przeróżny sposób. Okrada nas również KK od stuleci ( nie będę wymieniał, bo wszyscy wiemy – jak to czyni )… W dodatku, PiS wymyśla i dokonuje przeróżne dla nich dotacje, purpuraci twierdzą, że są biedni – widać to, po ich wyglądzie.
    Najbardziej śmieszy mnie fakt, jak „oni – lepszy sort” nawołują Polaków do powrotu do kraju – do czego mają emigranci wracać, pytam ??? Drogę do domu wybudowała gmina tylko jedną – tylko dla pani premier, ale ona jest z tego lepszego sortu. Przepraszam, TEN GORSZY SORT, POTRZEBUJE PONAD MILION MIESZKAŃ, żeby mógł do czego wrócić – za drogę do tych mieszkań, wtedy zapłacą sami wracając z emigracji. Niestety, po powrocie – Ich też obejmie, to samo prawo, które tworzy PiS tak zaciekle.

    – WSPÓŁCZUJĘ WSZYSTKIM SAMOTNYM MATKOM !!!
    W Polsce, samotna matka z góry przeznaczona jest na strasznie „PRZEGRANE ŻYCIE”, bo prawo ma ją chronić, a nie chroni… rząd sieje propagandą pomocy i wprowadza zniewolenie, opieka społeczna wydaje więcej kasy na swoje utrzymanie, niż może pomóc potrzebującym rodzinom i ludziom biednym. Pamiętamy słowa prezydenta Kaczyńskiego: „spieprzaj dziadu”, czy to trzeba komentować… Kościół – biednym nie pomaga. Biednego bez kasy, nawet nie chce pochować za darmo – tylko „za bóg zapłać”. Tylko jeden w tym ksiądz, ks. MATEUSZ, który jeździ rowerem – reszta żyje ponad stan.

    Pozdrawiam !

    1. Jestem samotna matka.Wlasciwie bylam-bo moje dzieci sa juz dorosle.Nigdy nie zamienilabym swojego zycia na zadne inne. Kazdy trud zostal mi wielokrotnie zrekompensowany przez radosc jaka daje posiadanie dzieci.

    2. Taka z Ciebie Pani jak ze mnie chiński listonosz. Lewackie pierdy. Jakbyś stracił/ciła/ dziecko, tak jak ja, to w życiu byś tak nie napisał /ła/. Kłamstwo!!!

  11. jestem ojcem dziecka z zespolem Downa .i kocham go ponat zycie nigdy bym nie zgodzil sie zeby MATIEGO gdzies oddac jest dzieckiem kture potrzebuje milosci ale terzdurzo milosci daje,razem z zona kosztowalo nas wychowanie matiego dzis ma 29 lat sam sie ubiera ,przy stole zachowoje sie jak zdrowy czlowiek zero wstydu nie rozumie jednego czego ich tak bolizespol Downa precierz jest wiele gorszch corub

  12. Jeżeli chcecie mieszać w to Kościół to pamiętajcie, że ten ma „związane ręce” i nie może mówić inaczej o aborcji, ponieważ:
    „Jeśli kto chce iść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech co dnia bierze krzyż swój i niech Mnie naśladuje” (Łk 9,23)

    1. Panie Jacku, proszę nie usprawiedliwiać kościoła – to on – nas zastrasza, „wiąże nam ręce” i „knebluje usta” przez tysiąclecia. To kościół stworzył taką „hybrydę” – prawdy bożej, określając to jako „słowo boże”. Wszystkie zapisy starożytne były skrzętnie ukrywane i sens treści zmieniana wraz z potrzebami danej chwili, czy epoki. Dla nas przeznaczał zawsze słowo „zmodyfikowane genetycznie”…. dlaczego kościół milczy w sprawie „ludobójstwa” na ogromną skalę na całym świecie – trzeba sięgać do historii, a nie do zapisków (Łk 9,23), które można interpretować odwrotnie, niż Pan to zacytował. Krew się lała przez stulecia. ci którzy nie chcieli się podporządkowywać – palili na stosach. Osiągnęli wszystko, co założyli: mają szatana do straszenia i ślepe posłuszeństwo „ludu bożego”, a przede wszystkim ogromny majątek, jako raj na Ziemi – dla siebie, nam pozostawili w nadziei boga w niebie.

      – Nie wiem kogo mam się bać… księdza, czy szatana – może obu wymyślonych !!!

      1. masz wolną wolę!!! Możesz robić co chcesz, także znieważać innych ale to nie prawo kościelne reguluje, tylko „rzymskie”

    2. Kościół sam się wmieszał. Skoro ma związane ręce to niech siedzi tam gdzie jego miejsce. Nie wszyscy Polacy są wierzący. A wymyślona ustawa dotyczy wszystkich Polaków.

    3. Zgoda szanowny Panie Jacku. Z tym jednak że Kościół powinien NAUCZAĆ ORAZ DAWAĆ PRZYKŁAD w taki sposób, aby LUDZIE SAMI CHCIELI żyć zgodnie z religią. Ponosi natomiast na tym polu totalną porażkę i dlatego próbuje zmuszać do przestrzegania swoich zasad. Tylko to nie średniowiecze i ludzie mają swój rozum i dlatego nie wychodzi.

      1. Pitolenie o religii ma miejsce na lekcjach religii jak i w świątyniach. I tam powinno zostać, ale im mało i chcą wszędzie to głosić, a czy ktoś się na to zgadzał? Nie. Jest tu naruszona wolna wola, prywatność i przede wszystkim prawo do nie wpływania wiary na władze. Kościół sam łamie swoje święte zasady, sam jest szatanem. A jeśli chcesz już cytować biblię to też Ci coś zacytuje co pięknie oddaje wzór dzisiejszego kościoła:

        „“Strzeżcie się fałszywych proroków, którzy przychodzą do was w owczej skórze, a wewnątrz są drapieżnymi wilkami.” Te wilki właśnie stoją u władzy w państwie jak i w kościele. (Mt, 7,15-20 tam poczytacie trochę więcej).

        „Nie sądźcie, abyście nie byli sądzeni. Bo takim sądem, jakim sądzicie, i was osądzą.”

        „Czemu to widzisz drzazgę w oku swego brata, a belki we własnym oku nie dostrzegasz? Albo jak możesz mówić swemu bratu: Pozwól, że usunę drzazgę z twego oka, gdy belka tkwi w twoim oku? Obłudniku, wyrzuć najpierw belkę ze swego oka, a wtedy przejrzysz, ażeby usunąć drzazgę z oka twego brata.” Komentarz tutaj jest zbędny.

        „Wszystko więc, co byście chcieli, żeby wam ludzie czynili, i wy im czyńcie! Albowiem na tym polega Prawo i Prorocy. ” Chcecie sprawiedliwości i wolności to i oddajcie bliźniemu to samo.

        „Nie każdy, który Mi mówi: „Panie, Panie!”, wejdzie do królestwa niebieskiego, lecz ten, kto spełnia wolę mojego Ojca, który jest w niebie. Wielu powie Mi w owym dniu: „Panie, Panie, czy nie prorokowaliśmy mocą Twego imienia, i nie wyrzucaliśmy złych duchów mocą Twego imienia, i nie czyniliśmy wielu cudów mocą Twego imienia?” Wtedy oświadczę im: „Nigdy was nie znałem. Odejdźcie ode Mnie wy, którzy dopuszczacie się nieprawości!” Słowa zwiastujące Waszą zgubę, bawicie się w Boga moralizując innych i nakazując innym dopuszczacie się nieprawości nakazując rodzić i „kochać”.

        PS. Nie, nie jestem „bratem w wierze”, po prostu znam biblię, przyjmuję część mądrości z niej i jestem świadomym ateistą.

    4. Kościół Kościół. Dla mnie Kościół religie tworzą ludzie. Prawo kościelne stworzyli ludzie. Ciągle cytowany Nowy Testament który nawet nie został w pelni stworzony przez bezpośrednich świadków Pana Jezusa Ale przez uczniów tych świadków. Więc sporo słów i ich sens mogło zostać znieksztalconych. Wiadomo jest ze tylko 4 ewangelie wybrane zostały z wielu przechowywanych przez Kościół. Nie znamy innych zapisów być może były by „niewlasciwe” i trudno byłoby podporządkować sobie wiernych. Dlaczego w nauce tak skrzętnie pomijany jest Stary Testament? gdzie prawdziwy dekalog czyli prawo Boże A nie ludzkie? Skąd tyle modlitw do ludzi, oddawanie czci świętym A nie do Boga ? Księża to ludzie i tak jak każdy z nas grzeszny. Bóg każdemu z nas dał wolną i nieprzymuszona wole i rozum. I to odróżnia nas od zwierząt. Jestem osobą wierzaca. Jestem katoliczka Ale korzystam z rozumu . Nie oceniam nikogo A jeśli ktoś tak bardzo chce zmieniać na siłę świat lub narzucać swoje zdanie to najlepiej niech zacznie zmieniać siebie. Panie Jacku nie sztuka jest cytować Pismo Święte Ale sztuka jest zgodnie z naukami Biblii żyć i postępować.

  13. Przeczytałam Pai artykuł uważnie, zgadzam się z Panią w stu procentach, sama w swoim otoczeniu mam dzieci tzw. roślinki, ciężko upośledzone, chore, opieka cało- dobowa, brak kontaktu i non stop czuwanie przy nich, zastanówcie się jakie mają życie takie dzieci to wegetacja, cierpienie i zależność całkowita od innych osób, gdyby te dzieci były świadome to dokonały by jednego tylko wyboru, bo nikt nie chce takiego życia , współczuje rodzicom dzieci które na siłę wręcz utrzymują przy życiu te istoty za brak zrozumienia dla cierpienia właśnie tych dzieci. W życiu nie chciałabym urodzić dziecko upośledzone i skazać ja na życie w wegetacji, to dopiero jest brak uczuć jakichkolwiek.

  14. Pani Agato. Znakomity tekst. Szacunek za postawę życiową, odwagę w otwartym prezentowaniu swoich przemyśleń – jakże prawdziwych i mądrych. Pani głos w dyskusji jest strasznie ważny i jestem przekonany, że podpisałaby się pod nim zdecydowana większość naszych rodaków. Niestety tę chorą ustawę forsują głównie Ci, którzy albo oficjalnie nie mają dzieci, albo maja jedynie kota. Jest to klasyczna ustawa ideologiczna (bo przecież religia to rodzaj ideologii). A przecież demokracja powinna służyć ustalaniu np. podatków dla wszystkich, a nie tego w co mamy wierzyć! Żeby sprawa była jasna: ja nie mam nić przeciwko ludziom wierzącym – ich wybór, niech korzystają z dobrodziejstw demokracji. Ale niech „Na Boga” nie zmuszają mnie do przyjmowania ich światopoglądu. Bo podobno walczyliśmy wiele lat o WOLNOŚĆ – a owa wolność to przecież prawo robienia wszystkiego, co nie ogranicza takiego samego prawa innych osób. Może przy wprowadzaniu kolejnych ustaw religijnych warto byłoby o tym pamiętać. Serdecznie pozdrawiam i życzę wiele wytrwałości i spełnienia najskrytszych marzeń. Jacek

    1. Święta prawda. Sama się podpisuję pod tymi Pani słowami, których lepiej bym nie poukładała, żeby wyrazić to wszystko, co Pani. Spora część Pani historii to także moja historia. Z ulgą przyjęłam Boską decyzję. Tak, z ulgą. Będąc matką wspaniałego, aczkolwiek ciężko walczącego ze słabościami, chłopca, będąc żoną, wspierającą męża w ciężkiej pracy, sama pracując i ogarniając życie, byłabym zmuszona zaniedbać ich wszystkich, by podjąć się opieki nad maleństwem, które nie zaznałoby słodkiego życia, skazane na krótkie życie w męce. A my, cała rodzina, kilkadziesiąt osób, razem z nim. Tak, bo liczną mamy rodzinę i tych, którzy się nawzajem wspierają. Nikomu nie życzę podejmowania takiej decyzji, przed którą i Pani, i ja, przez krótki czas stałyśmy. I dlatego ulgą przyjęłam Boską decyzję. Tak, z ulgą.
      Nie chciałam dokonywać tego wyboru, ale wybór był …

      Pozdrawiam i życzę dużo sił i radości.
      Agnik

  15. Pani Agato to piękne, jak kocha Pani swoje dzieci i ich życie. Polityk nigdy tego nie zrozumie, bo ma inne priorytety. Co innego duchowni, oni powinni budować cywilizację Miłości i Życia.
    Pani wybrała życie, w sposób naturalny i to jest piękne. Dla osób, które nie mają tego w naturze dedykuję Preambułę Konstytucji RP we fragmencie, że Naród Polski to wszyscy obywatele Rzeczypospolitej, zarówno wierzący w Boga będącego źródłem prawdy, sprawiedliwości, dobra i piękna, jak i nie podzielający tej wiary, a te uniwersalne wartości wywodzący z innych źródeł, równi w prawach i w powinnościach wobec dobra wspólnego – Polski oraz przypominam, że zgodnie z art. 18 Konstytucji RP rodzina, macierzyństwo i rodzicielstwo znajdują się pod ochroną i opieką Rzeczypospolitej Polskiej. Życie zaczyna się przecież od jego poczęcia i w tym samym dniu rozpoczyna się jego rodzicielstwo.
    Czy to oznacza konieczność drakońskiej ustawy antyaborcyjnej, z pewnością nie, ale czy to jednak oznacza prawo do aborcji, z całą pewnością – nie.
    Co więc należy zrobić? To co Pani, Pani Agato. Wsłuchać się w głos serca, serca matczynego. Pozdrawiam.

  16. Pani Agato,
    brawo za odwagę. Bardzo mądry artykuł. Też jestem zdania, że księża powinni otworzyć kościoły na opiekę nad niepełnosprawnymi wtedy będą wiedzieć o czym mówią, a w przyszłym życiu życzę wszystkim mężczyzną aby byli kobietami….

  17. Dziękuję za ten jakże mądry i czuły głos. Jest Pani naprawdę wielka. Podziwiam i oddaję szacunek. Dołączyłabym jedynie do Pani jakże celnych pytań: – Dlaczego rząd chce otworzyć na oścież uchyloną furtkę dla podziemia aborcyjnego, umożliwiając zbijanie kasy na czyimś nieszczęściu, narażając życie i tak już udręczonych kobiet? Chcę mieć wybór i możliwość leczenia! Od wielu lat płacę składki, więc żądam opieki medycznej dostosowanej do mojej decyzji.

  18. … ” Mój okres rozrodczy niebawem się skończy, a na ten czas dobrze się zabezpieczyłam.”…
    I można dodać jeszcze coś. Z chwilą, gdy staną się niedostępne środki antykoncepcyjne (co również jest już brane pod uwagę), kobiety staną się wyłącznie inkubatorami. No chyba, że całkowicie zrezygnują z życia intymnego.
    A biorąc pod uwagę beznadziejny poziom uświadomienia seksualnego wśród młodzieży, pewnie niedługo staniemy się „talibami” Europy.
    Popieram w 100% autorkę tekstu. Jestem również matką. Kocham moje dzieci bezwarunkowo. I nie godzę się na powrót do średniowiecza. Nie zgadzam się na to, by moje dzieci ubezwłasnowolniała grupa nieudaczników tworząca obecny rząd.

    1. Kochana, nie operujmy pustymi sloganami. Trochę kompetencji, wiedzy i nie obrażajmy średniowiecza, bo to wiek uniwersytetów, katedr i pierwszych intelektualnych syntez.
      Jestem za edukacją seksualną, ale nie tą, która dewastuje młodzież jeszcze bardziej niż nieuświadomienie. W Wielkiej Brytanii, obłożonej programami edukacyjnymi od lat, mamy największy procent ciąż wśród nastolatek. ..I 40 tysięcy aborcji rocznie.

  19. Mężczyźni stoją z boku i decydują. Ci w garniturach, i ci w sutannach. Jedni i drudzy o noszeniu życia pod własnym sercem, nie mają bladego pojęcia. I mieć nigdy nie będą. To wie tylko kobieta. I to ona jest kozłem ofiarnym w tej medialnej wojnie „państwa wyznaniowego” z sumieniem matki. Zaszłam w ciążę. Nieplanowaną. Nie chciałam mieć dzieci z uwagi na obciążenia zdrowotne. Mimo to nie wyobrażałam sobie aborcji. W 12 tygodniu dowiedziałam się o licznych nieprawidłowościach w rozwoju płodu, wskazujących na wadę letalną. Lekarz sam zasugerował terminację ciąży. Powiedział „czy pani zdaje sobie sprawę, że to dziecko będzie całkowicie niezdolne do życia, o ile w ogóle dotrwa do dnia porodu?”. Oglądałam zdjęcia dzieci z tym zespołem. Byłam przerażona. Wsparcie ze strony mężczyzny? Przyszły tatuś oznajmił mi z automatu, że jeśli chcę urodzić, to on nie zamierza mieć nic wspólnego z „tym czymś”. Kotłowanina myśli…..potwornych myśli. Były momenty, gdy nienawidziłam tego życia w sobie, gdy chciałam, by go nie było.
    Urodziłam ZDROWĄ córeczkę. Jestem szczęśliwa, że jej nie skreśliłam. Ale brakowało niewiele. Ułamek emocji w drugą stronę. Cała odpowiedzialność spoczywa na barkach kobiety. To jej rozterki, jej ciało i jej sumienie. Mężczyzna umywa ręce i czystym palcem, beztrosko wskazuje winną.

  20. Znam 3 przypadki wśród moich znajomych i rodziny. Dziecko nadające się do aborcji , aborcja konieczna itp. Trzy mądre kobiety na to się nie zgodziły i urodziły zdrowe dzieci m.in moja mama urodziła tą „chorą”nadajaca się do aborcji córkę, która jestem JA!!! KTO Wam da 100% pewność że lekarze się nie mylą ?????

  21. Bardzo mądry artykuł. Każdy, kto tak gorliwie popiera zakaz aborcji upośledzownych dzieci, powienien na rok dostać takie dzieko na wychowanie i finansowanie leczenia takiego dzieka, wtedy dwa ray zastanowił by się co mówi. Podziwiam siłę ludzi, którzy całe życie opiekują się swoimi chromi dziećmi, bo wiem ze sa z tym zupełnie sami. Ci co tak pięęknie mówią o ochronie upośledzonych płodów, nie dadzą tym ludziom po 5000 zł co miesiąc na wychowyanie tych dzieci.
    Ten zaś, kto uważa że kobieta po gwałcie nie prawa decydować o sobie, niech uważa, bo nigdy nie wiadomo, czy jego córka, żona, czy matka nie zostanie zgwałcona. Życie bywa bardzo przewrotne.

  22. Dziękuję za ten tekst.
    Kilka lat temu byłam podtawiona przed taka najgorszą na świecie decyzją. I ją podjęłam, rozważając wszystkie argumenty za i przeciw. NIKT, kto nie był w ciąży z dzieckiem niepełnosprawnym nie ma POJĘCIA jak by się zachował. Jeśli ludzie myślą, że to są lekkomyślne decyzje, nie pozostawiające skazy na całe życie, są w błędzie. To jest najtrudniejsza rzecz jaką w życiu zrobiłam. Nie żałuję. Ale przeżywam do dzisiaj i zapewne zawsze będę mieć pewne poczucie winy.
    Jednak jestem wdzięczna, że miałam WYBÓR.

    1. Bo lekarze sie nie myla przeciez i mieli 100% pewnosci, ze Twoje dziecko bedzie chore. Twoje, Twoje wlasne. Wiesz ile takich dzieci zyje i sa zupelnie zdrowe? Dalas sobie prawo decydowania o czyims zyciu, o zyciu wlasnego dziecka. Wybralas zycie latwe, ale czy takie bedzie? Poczuia winy nigdy sie nie pozbedziesz… Ale tak to byla TWOJA DECYZJA

  23. Nie czytalam wszystkich komentarzy. Czy sa tu jakies kobiety, ktore dokonaly aborcji? Ja podjelam ta decyzje dawno temu. Wtedy bylam bardzo niedojrzala i przekonana o jej slusznosci. Zaluje tej decyzji do dzis. Wtedy wlasnie cieszylam sie, ze mam to szczescie, ze mam wolny wybor… wiele bym oddala, aby moc cofnac czas. I zaluje, ze nie zylam wtedy w kraju, ktory byl przeciw aborcji. Po kilku latach urodzilam dziecko. Kilka lat pozniej poronilam 2x. Potem urodzilam kolejne dziecko. Wtedy dopiero zdalam sobie sprawe, jak okrutna I nierozsadna decyzja byla aborcja- swiadome „pozbycie” sie czlowieka. Nie zycze nikomu uczucia, ktore jest we mnie do dzis. Bol po poronieniu to pestka w porownaniu z wyrzutami sumienia po aborcji. Dlaczego kobiety tak bardzo przezywaja poronienia jesli to przeciez tylko zarodek??? Agato, nie czulas, ze to jest dziecko w twoim ciele? Maly czlowiek? Ja zabilam malego czlowieka ktory rosl we mnie I mial szanse miec cudowne zycie. Dlatego bede zawsze przeciw zabijaniu ludzi.

    1. Hmmm, tylko wprowadzenie zakazu aborcji chyba niewiele w Twoim wypadku by dało bo i tak zrobiłaś ją nielegalnie. Nie myl pojęcia aborcji zdrowego płodu bo matce się to nie podoba i bruździ jej w życiorysie ( to ZAWSZE było i będzie nielegalne w Polsce) z aborcją w uzasadnionych przypadkach. Nie mnie oceniać, to był Twój wybór i jak napisałaś to Ty teraz cierpisz, żaden polityk, żaden ksiądz tylko właśnie Ty. Ja poroniłam parę razy, stoczyłam nierówna walkę o dziecko, miałam łyżeczkowania martwych ciąż i mam świadomość że gdybym ich nie miała mogłabym po prostu dostać zakażenia i byłoby po mnie…. Teraz żaden lekarz nie będzie chciał zrobić zabiegu bojąc się konsekwencji. Nigdy w życiu nie dokonałabym aborcji bo ” tak mi się podoba”. To wiem na 100 %. Gdybym miała mieć chore dziecko nie wiem co bym zrobiła ale to byłoby moje sumienie, mój wybór i tylko ja ponosiłabym konsekwencje tych decyzji. Rozumiem doskonale wypowiedź Agaty i całkowicie się z nią zgadzam.

      1. Moze znajda sie tutaj osoby ktore we mnie zuca kamieniem. Ale jezeli zostalabym zgwalcona nie urodzilabym tego dziecka nie moglabym na nie patrzec i kochac tak jak ta dwojke co mam moze nie sa poczete z milosci ale nie sa z gwaltu. Zdecydowalam sie na trzecie dziecko tak zaraz moge uslyszec patologia albo ze licze na 500+ nie nie licze. Ale jezeli okazalo by sie ze to dziecko ma sie urodzic chore to mialabym wielki dylemat. Wszystko by zalezalo od stopnia niepelnosprawnosci. Juz mam dwoje dzieci i ich tez trzeba brac pod uwage. Rodzac chore dziecko musisz mu poswiecac nie 100% ale i wiecej. A co z ta dwojka ktora jest w domu ?? Czy mam o niej zapomniec ?? Czy mam ich odstawic w kat. Oni tez potrzebuja mamy !!! Dlatego uwazam ze kazda kobieta powinna miec wybor. Wezmy jeszcze jedno pod uwage. Zachodze w ciaze super czekam bo chce tego dziecka ale nie jest mi dane go donoscic poronilam nie z mojej winy czy przyczyny. I co trafiam do wiezienia na 10 lat powiedzmy ?? Co w tedy z ta dwojka dzieci ktore czekaja na powrot mamy codziennie czekaja a jej nie ma. Nie wyobrazam sobie tego ze trafiaja do domu dziecka bo mama poronila. Jak im to wytumaczyc ?? Tym bardziej ze oni tez chca braciszka czy sioatrzyczke tez na nia czekaja. Tlumaczenie wasza mama do was nie przyjdzie przez bardzo dlugi okres waszego zycia bo …… bo poronila waszego braciszka czy wasza siostrzyczke na ktora tez czekaliscie i trafila do wiezienia. Juz widze mine dzieci. Co przez to bysmy osiagneli. Bunt…… co bysmy im pokazali ??? Jestem kobieta i matka i chce miec wybor.

    2. I niech sobie Pani teraz wyobrazi, że po tych poronieniach, które na pewno nie były łatwymi przeżyciami, dodatkowo ktoś Panią przesłuchuje, żeby sprawdzić czy aby nie zrobiła Pani tego specjalnie

    3. Bardzo mi przykro Aniu…Naprawdę. Nie powiem, że wiem co czujesz, bo nie jestem pewna czy wiem. Mogę sobie wyobrazić. Jestem mamą 6-letniego Kubusia z porażeniem mózgowym (niedotlenienie okołoporodowe). Mój młodszy, Michaś, ma trzy lata. I gdy nosiłam Go pod sercem słyszałam od swoich ,,przyjaciółek, dobre rady,,. A ja wiedziałam, że nawet gdyby, to nie mnie o tym decydować. Każdy ma prawo do życia. Uważam też, że każdy ma prawo wyboru, pozostające w zgodzie z Jego sumieniem. Są to pozornie dwa sprzeczne poglądy ale nic bardziej mylnego. Są kobiety, dla których poruszany tutaj problem w ogóle nie istnieje, bo są przepełnione miłością i potrafiłyby pokochać owoc gwałtu i przemocy, czy dzieciątko głęboko upośledzone ale są też takie, które nie potrafią. Każdy powinien decydować sam. Każdy ma swoją lekcję i powinien mieć wybór by móc te lekcję odrobić. o odrabiać dopóty, dopóki nie zasłuży na najwyższą notę. Nie polityk, nie ksiądz i nie ,,społeczny ostracyzm,, będzie nam ją wystawiał….a nasze sumienia.

    4. Jestem zarówno po aborcji , jak po poronieniu . Pomiędzy ciążami urodziłam zdrowego syna. Poronienie było i jest zdecydowanie bardziej traumatycznym przeżyciem. Do czego zmierzam ? Nie ma jednego, określonego modelu kobiety. Daleka jestem od myślenia , że skoro u mnie było tak, to każda inna kobieta ma tak samo. Aborcję miałam przeprowadzoną za granicą, wiedziałam dlaczego się na nią na zdecydowałam, byłam otoczona specjalistami, nikt mnie nie naciskał , a jednocześnie byłam otoczona wsparciem. A poronienie – jest tylko ból , żal i wściekłość .

    5. czyli za swoją winę chcesz obarczyć innych? sama miałaś wybór i to, że żałujesz ma sprawić, że inne tego wyboru mieć nie mogą? Dla mnie jesteś zwykłą ladacznicą.

    6. Nie chcę Cię oceniać, ale zależy jakie okoliczności zmusiły Cię do podjęcia tej decyzji! Miałaś wybór! My tez go chcemy!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

  24. Pani Agato, zgadzam się w milionie % z tym co przeczytałam u Pani 🙂
    A co do eutanazji, o której ktoś elokwentny napisał powyżej…cóż..w wielu przypadkach należałoby się zastanowić czy nie zastosować.

  25. Bardzo brakuje mi w tej dyskusji rzeczowych wyważonych opinii bez skrajnych emocjonalnych treści. Z wielką przykrością obserwuję jak decyzje polityków i jednostronne przekazy mediów dzielą nas Polaków na dwie walczące ze sobą grupy o domniemanych przekonaniach jednej lub drugiej strony sceny politycznej. Po co nam tam walka? Spróbujmy chociaż trochę wznieść się ponad emocje i spróbować spokojnie zastanowić przede wszystkim jakie są nasze własne przekonania moralne i jak wpływają na to słowa innych. Jeśli będziemy już pewni tego co myślimy, możemy razem szukać kompromisu w tej trudnej i skomplikowanej kwestii i zachować poszanowanie dla innych poglądów.

    Myślę że w tej sprawie miesza się wiele wątków. Pierwszym z nich jest moralna podstawa dla naszych decyzji. A więc przekonania na dany temat i hierarchia różnych wartości jaką nosimy w sobie. W kwestii aborcji widzę tu dwa pytania, na które należy sobie odpowiedzieć: kiedy według mnie zaczyna się życie człowieka oraz jaka wartość jest wyżej w mojej hierarchii – życie czy wolność. Inną kwestią (choć powiązaną) jest formułowanie tych zasad w przepisach prawa, które mają zamieniać abstrakcyjne idee na praktyczne rozwiązania dopasowane do społecznej i gospodarczej rzeczywistości w jakiej żyjemy. No i dochodzi jeszcze poruszana często kwestia wiary, która – choć powiązana z moralnością – nie jest moim zdaniem kluczowa w tej dyskusji, a powoduje kolejne niepotrzebne emocje.

    Moja osobista odpowiedź na postawione pytania wynika z moich głębokich przekonań, które są niezmienne od wielu lat. Uważam, że życie człowieka obejmuje coś więcej niż nasze ciało, które ewoluuje, z komórek, płodu do rozwiniętego organizmu. Uważam, że jesteśmy czymś więcej, mamy również duszę, stąd trudno określić moment początku życia na podstawie fizycznego ciała. Jest ono jednak niezbędne aby funkcjonować w tej rzeczywistości. To może być przedmiotem dłuższej dyskusji, jednak według mnie człowiek jest człowiekiem od samego początku pojawienia się na tym świecie w jakiejkolwiek postaci, ze względu na przyszłą możliwość rozwinięcia samodzielnego organizmu. Co do drugiej kwestii, uważam że życie jest wartością najwyższą, która nie pochodzi od nas, ponieważ nie możemy sami zadecydować o początku swojego własnego życia. W ten sam sposób nie powinniśmy podejmować takiej decyzji o końcu swojego życia, czy też końcu życia innych, jako równoważnych nam podmiotów. (Nawiasem mówiąc nawet starożytni Rzymianie uznawali pewne prawa swoich nienarodzonych dzieci, nadając im podmiotowość jeszcze przed narodzinami).
    Wolność jest dla mnie również bardzo istotna i fundamentalna. Jest to podstawowe prawo podmiotowe człowieka, które należy się każdemu z nas do granic wolności innej równorzędnej jednostki. Swoją drogą, wolna wola jest również podstawą wiary w Boga, który wyposażył w nią nas, istoty ludzkie, według osób wierzących. Jednakże w hierarchii wartości stoi ona poniżej życia, gdyż jest jego pochodną, możemy istnieć a więc możemy być wolni. Nie możemy być wolni nie istniejąc. Podsumowując te filozoficzne rozważania: według mnie żaden człowiek nie ma prawa decydować o końcu zaczętego życia innego człowieka, jako najwyższej wartości.

    Z powyżej opisanych przekonań można byłoby wysnuć wniosek że jestem przeciwko aborcji. Zgadza się, gdyż aborcja polega na zakończeniu życia jednej osoby w wyniku decyzji innej. Wobec tego nie powinna być dozwolona. Taka według mnie powinna być zasada. Jednak życie jest dużo bardziej skomplikowane niż czyste idee i dostarcza wielu dylematów i konieczności ważenia wartości oraz uwzględniania ogromnej ilości praktycznych uwarunkowań. Dlatego te idee powinny stanowić podstawę wszelkich regulacji, jednak powinny być wyrażone w rozwiązaniach, które będą dostosowane w pewnym stopniu do fizycznej rzeczywistości w jakiej żyjemy. Stąd trudność w wyborze odpowiednich prawnych rozwiązań.

    Nie wiem co zrobić w sytuacji, w której jedno życie zagraża drugiemu. Uważam że wtedy wybór powinien należeć do matki w oparciu o własne przekonania i jak najdokładniejsze informacje o zdrowiu własnym i dziecka. Mamy bowiem w tym wypadku dwa życia, a więc dwie równoważne wartości, z tym że tylko jedno z nich jest w stanie podjąć decyzję.

    Gwałt? Przerażająca rzecz, współczuję wszystkim, których to spotkało, na pewno jest to niesamowicie trudne żyć z takim doświadczeniem, szczególnie jeśli w jego wyniku zostało poczęte życie. Jednak jakkolwiek okrutnie to brzmi, nie jest to wystarczająca okoliczność aby pozbawiać w jej wyniku życia drugiego człowieka. Możemy się zastanawiać co robić, aby zapewnić matce i dziecku jak najlepsze życie, ale pozbawienie dziecka życia – mimo że wydaje się najłatwiejszym rozwiązaniem – nie znajduje wystarczającego moralnego uzasadnienia.

    Niepełnosprawność. Kolejna niesamowicie smutna i przykra rzecz, na pewno najbardziej dla rodziców. To musi być dla nich ciężka próba, ogromne życiowe wyzwanie, któremu ciężko podołać. Jednak jakakolwiek nie byłaby trudność po ich stronie, wciąż uważam że to dziecko ma prawo pojawić się na świecie. Choćby na bardzo krótko. Myślę że możliwość ludzkiego poznania jest ograniczona i nie wiemy jaką rolę ta istota ma do odegrania w życiu innych, nie mamy prawa pozbawiać jej tej możliwości.

    Być może moje poglądy są dość radykalne, choć tak naprawdę trzymam się w nich głównie jednej zasady – życie jest zawsze trochę wyżej niż inne rozważane wartości. Oczywiście nie wszyscy jesteśmy na tyle silni aby zawsze postępować godnie i właściwie, każdy popełnia błędy, ma prawo do chwili słabości. Istnieje wiele przypadków, które powinno się rozpatrywać indywidualnie i być może inaczej interpretować, jednak nie zapominajmy o podstawach, o zasadach, od których mogą być wyjątki.

    Dlatego nie chcę stawać radykalnie po żadnej stronie. Nie chcę zabierać nikomu życia ani wolności, chciałabym aby to wszystko dało się pogodzić, aby przytrafiały nam się dobre rzeczy i ludzie byli szczęśliwi. Sama chcę mieć zdrowe dzieci, mam nadzieję że tak będzie, że nie spotka mnie też żadna inna tragedia czy choroba. Jednak życie pisze swoje historie, za którymi stoi jakaś głębsza mądrość, którą nie zawsze jesteśmy w stanie pojąć, albo czasem zauważamy po czasie, albo ktoś zauważa jak już umrzemy. Dlatego postaram się przyjąć z pokorą to co dostanę i dać z siebie najwięcej aby szanować swoje zasady oraz innych ludzi, których spotkam i dawać im tyle miłości, ile będę w stanie.

    Apeluję do wszystkich o pokorę, wrażliwość i cierpliwość i myślenie. Wszyscy jesteśmy ludźmi, czasem ulegamy emocjom, ale nie zapominajmy że mamy w sobie coś więcej. Nie idźmy ślepo za tłumem, miejmy swoje przemyślane zdanie, przeczytajmy ustawę, zastanówmy się, posłuchajmy innych i dążmy przede wszystkim do porozumienia i współpracy. To nasz wspólny kraj, zbudowany na ideach naszych przodków, słuchajmy siebie nawzajem to może i politycy nas posłuchają 🙂

    1. Cieszę się, że czasem można przeczytać coś mądrego w tym całym internecie… Podpisuję się obiema rękami pod tymi przemyśleniami, przynajmniej tych w kwestii emocjonalności i własnych przemyśleń. Resztę zostawię dla siebie, jako iż w pewnym sensie jest to moja własna sprawa. Jednak w kwestii tego, że każdy powinien to sam przemyśleć w głębi duszy, jak najbardziej popieram.
      Pozdrawiam

    2. Filozoficzny bełkot. Twoje rozważania, Twoje przemyślenia…właśnie – TWOJE.. W dodatku czysto teoretyczne, bo nie przeżyłaś gwałtu, poronienia i masz nadzieję na zdrowe dzieci. Teoretyzować bardzo łatwo. Przeżyj coś, pomagaj w hospicjum, zaproponuj pomoc jakiejś matce z dzieckiem o ciężkim przypadku niepełnosprawności. I wtedy się wypowiadaj. Zobacz jak wygląda takie życie naprawdę. Nadal będziesz obstawać przy swoim wyborze. W porządku. Ale nie zmuszaj innych żeby myśleli i robili tak samo. Nie pozbawiaj ich prawa do wolnej woli i MOŻLIWOŚCI wyboru. A pani która napisała że dokonała aborcji a teraz z perspektywy czasu chciałaby żeby ją wtedy ktoś powstrzymał gratuluję niedojrzałości, bo to takie wygodne – ktoś za mnie myśli, ktoś podejmuje decyzje, w razie czego to KTOŚ jest winny a nie ty. Ja na przykład nie chcę żeby ktoś podejmował za mnie decyzje według tego co sam uważa za lepsze. Sama je podejmuję i sama będę musiała żyć z ich konsekwencjami. Ale to mój wybór i moje życie.

    3. Zwolennicy wyboru są zwolennikami wyboru, nie aborcji. Jeżeli ludzie staną się bardziej uświadomieni, bardziej kochający, mniej zastraszeni ciągłym niedofinansowaniem, idiotycznymi przepisami i piętrową biurokracją, które mają ludzi nie za istoty ludzkie a za producentów pieniążków dla polityków, jeżeli poczują się sami w sobie mocniejsi i uczciwsi – no cóż, wtedy zezwolenie na aborcję w wyniku gwałtu będzie wykorzystywane bardzo rzadko . Solidarność i wsparcie otoczenia działa cuda. A tymczasem wyśmiewamy i pogardzamy każdą innością, od niepełnosprawnych, poprzez brzydkich (wg powszechnych kanonów) aż po młode dziewczyny w ciąży. Żądamy kolejnych przepisów zamykających ludzi w gorsetach, aby nie mogli odetchnąć, bo to może już wykroczenie. Zrozumienie, miłość i zadośćuczynienie ze strony tysiąca osób może pomóc zaleczyć ranę, którą zostawia w duszy kobiety tak wielka krzywda. Idę o zakład, że wtedy nie 70% kobiet decydowałoby się urodzić, a niemal 100%. Przepis zabraniający kobiecie decydować o sobie jest kolejnym gwałtem na jej ciele i duszy – skoro cię skrzywdzili, byłaś bezbronna, okaleczono cię, odebrano ci godność, my odbierzemy te resztki które zostały, masz robić to, co ci każemy, dla nas też nie jesteś osobą, jesteś tylko brzuchem. NIEPRAWDA. Jest osobą. Jeśli przemyśli sobie, odetchnie, a wszyscy pomogą jej – nawet nie wiedząc co się stało, po prostu widząc załamanie będą blisko – wtedy taka dziewczyna będzie miała więcej szans, aby pokochać nowe życie, które w niej rośnie. Nie w zakazach droga i jeśli chcesz nas uczyć, czym jest moralny wybór, pamiętaj, że akt przymusu dokonywany na ofierze! jest także niemoralny. Wystarczy, aby ludzie byli bliżej siebie, zamiast walić się po mordach ustawami i zakazami. Bezpieczeństwo i spokój rodzą wyrozumiałość. A dopóki ten idealny świat nie powstał, uszanujmy wybór kobiety w dramatycznej sytuacji, potrzebuje go, aby móc odzyskać godność i człowieczeństwo i to tylko jej sprawa, co wybierze, niczyja inna. Nie wolno rzucać kamieniem. Wybór. Tylko tyle. Wybór to szacunek dla kobiety jako człowieka, nie brak szacunku dla jej klującego się życia….. ot tyle 🙂 Dlatego stoję po stronie WYBORU a jeśli ty po tej stronie nie stoisz, to nie stoisz z boku, stoisz za przymusem, bo trzeciej drogi niestety nie ma. Można stać za wyborem i edukacją, za wyborem i wsparciem, za wyborem i życzliwą perswazją. Jeśli wolisz aby kobiety nie wybierały, stawia cię to po stronie przymusu i zimnego gwałtu na kobiecej duszy, inaczej się nie da, jak miła i życzliwa nie byłabyś w słowach, chcesz nas wszystkie pchnąć w tryby maszyny.

    4. Pani chyba z księżyca spadła i na pewno nie ma Pani swoich dzieci! Zycie to nie bajka a Pani pisze jak ksiądz… tylko teoretycznie bez żadnych doświadczeń! ja mam trójkę dzieci… na szczęście są zdrowe… tylko syn jest nadpobudliwy i niech Pani uwierzy że to TYLKO przysparza wielu problemów… chodzenie po lekarzach, psychiatrach, psychologach… problemy w szkole przez nieumiejętność dostosowania się do szkolnego życia syna… A to naprawdę jest TYLKO nadpobudliwość! A mimo to trzeba masę cierpliwości, miłości czego naprawdę nieraz brakuje. A co dopiero mają powiedzieć rodzice którzy mają pod opieką dzieci ciężko upośledzone?! To nie tylko chodzi o tą cierpliwość i miłość, o uczucia do tego dziecka… ale też o względy finansowe. Wie Pani ile kosztuje utrzymanie takiego dziecka? i to nie jest na rok, dwa… tylko na całe życie! Oczywiście urodźmy… a co! A później brak kasy na lekarzy, leki, leczenie, rehabilitacje… ale nawet na pewno jeden z rodziców nie może pójść do pracy bo na okrągło trzeba się dzieckiem zajmować… Pani chyba żyje w jakimś pięknym ideologicznym świecie! Ja nie mówię bo nie miałam sytuacji kiedy jest to dziecko z gwałtu albo lekarze powiedzieli że niepełnosprawne… ale właśnie mój syn był dzieckiem nieplanowanym i bardzo przeżywałam że jestem w ciąży i na początku nawet nie chciałam na niego patrzeć (na szczęście nie trwało to długo), ale wiem – przynajmniej częściowo jak może się czuć kobieta która nosi niechciane dziecko… a już z gwałtu to w ogóle! Także proszę sobie ideologie w buty wsadzić i jak będzie Pani miała taką sytuacje to wtedy może się Pani uda ją wprowadzić w czyn! I żeby było jasne… nie jestem zwolenniczką aborcji bo tak się komuś podoba, ale jeśli dziecko ma być niepełnosprawne albo jest z gwałtu pozwólmy decydować kobietom bo później dzieci będą cierpieć, a chyba nie o to chodzi, prawda? Ja nigdy nie stałam przed takim wyborem dzięki Bogu ale nie wiem jak bym się zachowała wiedząc że dziecko będzie chore…

    5. A więc przyznaje Pani, że ta argumentacja w przypadku gwaltu, to okrucieństwo wobec kobiety ,która zostala już ofiarą przemocy seksualnej, a jeszcze prawo chce ją przemocą zmusić do rodzenia. Proponuję zostac pzy dotychczasowym podziale na życie nienarodzone i narodzone; tak jak pochowek na cmentarzu przysluguje tylko urodzonym.To bardzo porządkuje pojęcia.

    6. Kobiety mają do swojej ciąży stosunek emocjonalny, i od tego zależy ich decyzja o donoszeniu i urrodzeniu; nie uciekniemy od tego.Niestety, obok tych kobiet, które od pocxzątku oczekują dziecka z milością, bo chcą go, istnieją też takie ,ktore nie chcą,i dla nich prawo tez musi przewidywac jakies rozwiązanie, bo ciąża trwa 9 miesięćy, i jezeli kobieta porzez ten czas nie nawiąże z dzieckiem żadnej więzi emocjonalnej, lub czuje i wie,ż nigdy nie będzie mogla nawiązać, to przez ten czas może jej przyjsc do glowy cos jeszcze gorszego, niż aborcja.

  26. Przeczytałam Pani list. To ważny głos w dyskusji, ale niestety za bardzo polega w nim Pani na zrozumieniu ze strony – bądź co bądź – mężczyzn. Żyjemy w kraju, który nienawidzi kobiet. Ba, żyjemy w świecie, który wciąż ich nienawidzi i tempo przemian społecznych jest wolniejsze od żółwia czołgającego się o kulach. Wszyscy by chcieli, by ta dyskusja była prowadzona na wyprane z emocji argumenty, ale chcą tego mężczyźni, którzy bardzo często są nieobciążeni psychicznie ani finansowo problemami, o których Pani pisze. To zagadnienie ujawnia wiele problemów społecznych (więc dyskusja ta mogłaby trwać do końca świata i nie zostać rozstrzygnięta) oraz niewspółmierność skal ocen, których nie da się w żaden sposób zrównoważyć. To, co jednak pojawia się tutaj jako cecha wspólna obu stronom, to często poczucie moralnej wyższości. Jedni mają się za bardziej oświeconych, inni za bardziej prawych i szlachetnych. Wszyscy debatują nad hipotetycznymi sytuacjami, których sami być może nigdy nie doświadczą, więc czemu by nie się nie wypowiedzieć. Szanuję Pani głos w dyskusji, jako kobiety, która tego wszystkiego doświadczyła. Oczy wychodzą mi z orbit, gdy czytam takie słowa jak wypowiedź Ani: „Nie wyobrażam sobie sytuacji, w której miałabym powiedzieć tym szczęśliwym dzieciom w mojej instytucji, ze nie zasługują na to , żeby żyć”. To nadmierne uproszczenie – nikt, NIKT, kto takiej aborcji dokonuje nie uważa, że dzieci chore nie zasługują na życie. Dlaczego jakoś nikt nie rozpatruje takiego czynu, jako aktu głębokiej skromności, empatii i cierpienia? Czemu nikt nie widzi tego jako kapitulacji – przyznania się przed sobą, że jestem słaba, nie mam wystarczających środków i wsparcia, żeby móc takie dziecko wychować? Czemu wszyscy oceniamy kobiety, które takie dzieci porzucają jako rozszalałe imprezowiczki, pozbawione uczuć i jakiejkolwiek, nawet samotnej myśli obijającej się między uszami… To tylko dowodzi jak patriarchalna ideologia jest zinternalizowana, że nawet kobiety nie potrafią zrozumieć innej kobiety i uznają, że banda facetów – jedyna słuszna „władza” – musi wejść i zrobić z nami porządek, bo się zerwałyśmy z łańcucha. Kolejnym argumentem ad hoc jest „wyobraźcie sobie, że ktoś kiedyś mógł zdecydować w ten sam sposób o waszym życiu, za was” – po pierwsze, ustawa ta właśnie to robi, decyduje o naszym życiu, a po drugie – przynajmniej mnie to zupełnie nie obchodzi. Gdyby mnie nie było na tym świecie, to nic by się nie zmieniło, świat by się nie zawalił, a ja na pewno nie brałabym udziały w tej dyskusji… Gdybym się dowiedziała, że moi rodzice wahali się, nie miałabym do nich żadnych pretensji. To oni dokonują wyboru i muszą się z nim borykać – a w tym wypadku ze mną. Gdyby podjęli decyzję o usunięciu ciąży to nie miałabym do nich pretensji, bo by mnie nie było na tym świecie, żeby jakiekolwiek pretensje żywić. Nie mam już siły do tego wszystkiego i to na pewno ostatni post wraz z komentarzami, jaki na ten temat czytam, bo wolę żyć w bezpiecznej bańce relatywizmu, niż czarno-białych poglądów i kategorycznych rozwiązań…

    1. kiedyś dowiedziałam się, że moi rodzice rozważali aborcję, ale powstrzymał ich lekarz i moja babcia- nigdy nie przyszło mi do głowy mieć do nich o to pretensje, cóż życie, mieli 2 dzieci, nie mieli pieniędzy, mieli wybór, dokonali go i żyję i ja tez chciałabym miec kiedyś wybór, ale nie taki, ze „wpadnę” i chcę usunąć ciążę, bo człowiek myślący nie „wpada” a jak już się to zdarzy to przejmuję odpowiedzialność za to co się stało, ale nie wiem czy kiedykolwiek umiałabym wychować chore, niepełnsprawne dziecko, jak ma trudności z wychowaniem mjego zdrowego, pełnosprawnego,, pełnego życia synka, a co z dziećmi, ofiarami gwałtu? czy taka 13 latka ma urodzić dziecko, mimo, ze sama jest dzieckiem….nie na to się nie godzę….

    2. nareszcie ktoś ogarnął caloksztalt problemu – bo problem jest, tak po stronie kobiet jak i mężcyzn – razem czy osobno, dotyczy całego społeczeństwa które z jednej strony chętni popiera kler ale z drugiej strony na widok „innego” dzie cka w autobusie czy na placu zabaw odwraca wzrok ….nie zaprasza sie „innych” czy „trudnych” dzieci na urodziny , unika sie kontaktow …taka hipokryzja …

  27. Przede wszystkim czemu tak wiele osób wypowiadających się w tej sprawie powołuje się na jakiegoś swojego boga? To nie projekt ustawy w kościele katolickim tylko w państwie, które w swojej konstytucji zawiera zapis: „Władze publiczne w Rzeczypospolitej Polskiej zachowują bezstronność w sprawach przekonań religijnych, światopoglądowych i filozoficznych, zapewniając swobodę wyrażania ich w życiu publicznym”. Nikt nie ma prawa narzucać innym wierzeń swoich religii i głosując na ustawę w sejmie powoływać się właśnie na swoich świętych, duchownych czy nawet samego boga, krzyczeć o grzechu, przykazaniach boskich, piekle, duszy itp. Bo o to teraz chodzi – o wiarę katolicką, która mówi nie zabijaj, zakazuje antykoncepcji, in vitro i sama definiuje moment kiedy istotę można nazwać człowiekiem. To fanatyzm religijny, kiedy ktoś narzuca innym ludziom zasady swojej wiary. Powtarzam – nikt nie ma prawa (zwłaszcza urzędnicy państwowi) w kraju gwarantującym swobodę wyznaniową uchwalać jakichkolwiek uchwał dotyczących całego społeczeństwa, zgodnie tylko z zasadami swojej wiary. Jesteś katolikiem więc oczywiste, że nie zrobisz aborcji, bo jest to niezgodne z twoimi przekonaniami. Martw się tylko o zbawienie swojej duszy. Nie decyduj za innych.

    1. Dokładnie. Czy to Państwo wyznaniowe ? Nie, podobno świeckie. Dlatego ustawa powinna sie odnosić do medycznych faktów a nie sumienia, wyznania, poglądów i wierzeń. Nigdy nie miałam aborcji ale mam dziecko. Jestem osoba niewierząca. Zanim urodziłam wydałam kasę by wykluczyć wiele chorób u mojego dziecka. Nie jestem pewna jak bym sie zachowała gdybym sie dowiedziała ze cos jest nie tak, ale opcja na pewno byłaby aborcja. Ja nie widzę nic złego w tym by do pewnego wieku ciąży płód był usuwany. Czego ktoś mi nasuwa swoje poglądy w tym temacie?

    2. Bardzo dobrze, że i kwestia wiary poruszona. Jak i jej wpływ na obecne rządy, co nie powinno mieć miejsca. A list pani Agaty trafiony w samo sedno. Bez negatywnego języka, bez „krzyków”. Racjonalny i podparty ciężkim doświadczeniem. Pozdrawiam

    3. Proponowałbym wrócić do szkoły podstawowej na lekcje biologii jeśli Pani nie pamięta kiedy następuje zaistnienie nowego organizmu ,całkowicie odrębnego, a związanego z ciałem matki tylko z powodu niedojrzałości fizycznej i psychicznej . Jeśli z tego powodu można innej istocie odebrać życie , to nie byłoby na świecie przynajmniej połowy ludzkości .

  28. Dwie strony konfliktu… I dwie skrajności… Oby dwie strony nie środkują informacji tylko popadają w skrajność. Kobietą chodzi o to żeby po prostu mieć WYBÓR. A strona antyaborcyjna pokazuje, że zaraz wszystkie kobiety zgwałcone, z dziećmi uszkodzonymi przez geny ustawią się w kolejce do aborcji. Tak nigdy nie będzie. I w drugą stronę kobieta która będzie chciała dokonać aborcji ją dokona. Nie ważne czy będzie miała zgodę państwa czy nie. Chodzi tylko o to, żeby kobieta postawiona pod ścianą mogła zdecydować. Czy chcę urodzić, czy psychicznie nie jest w stanie. Decyzja o aborcji nie jest łatwą decyzją i nie jest jak ktoś tu napisał: „widzimisię”. Trzeba się z tym zmierzyć i do końca życia to zostaje w sercu, duszy, do końca życia pozostaje myśl czy dobrze zrobiłam? Do końca życia wyobrażamy sobie to dziecko, jego wygląd, charakter, śmiech, czasem płeć… Czasem niemożna nawet temu dziecku nadać imienia, czasem do końca życia zostaje jako: „ono”. To chyba największa „kara” dla matki… Depresja po aborcji – wystarczy poczytać jak często dosięga kobiet po zabiegu. Nie wyobrażam sobie co by miało się stać z tymi wszystkimi dziećmi, którym matką odmówiono aborcji. Część pewnie by wychowała. Cześć by umarła przy narodzinach lub wkrótce po. A co z resztą? Ośrodki? Bo na adopcję są nikłe szansę nie oszukujmy się… A co te ośrodki są w stanie zaoferować? Jak dla mnie to one hodują dzieci ale nie wychowują… Nie dostarczają potrzebnego im czasu, miłości… Dzieci owszem są nakarmione, umyte, ubrane, wyprowadzone na spacer ale w zasadzie to tyle. Opiekunowie nie są w stanie dać miłości i czasu wszystkim… Takie polskie realia… Ta ustawa uderza w lekarzy, w szpitale, w kobiety które poronią samoistnie i to jest nie fer.
    Moje stanowisko w tej sprawie jest:
    NIE dla aborcji w każdym przypadku. NIE dla aborcji w postaci „wyrywania” dziecka z łona matki, jego ćwiartowanie.
    TAK dla aborcji w uzasadnionych przypadkach (zdrowia i życia matki i dziecka, poważnych chorób, deformacji, braku szansy na życie poza organizmem matki, gwałtu). I aborcja powinna być przeprowadzona poprzez podanie środków matce które wywołają akcję porodową w wyniku której dochodzi do poronienia.

  29. Zainteresował mnie artykuł, przeczytałam też większość komentarzy. Nigdy nie mówcie NIGDY. Nikt tak naprawdę nie wie jak zachowa się w danej sytuacji, a wiara nie ma tu nic do rzeczy. Przytaczacie Boskie Przykazania, kto z was nie jest grzesznikiem. 26 lat temu urodziłam niepełnosprawnego synka, zostałam sama, moja mama była jedyną osobą, która pomagała mi w opiece nad dzieckiem, zostawił mnie mąż, jego rodzina i moja rodzina. Z czasem zostawili mnie także lekarze, ponieważ syn wymagał leczenia, po kilku latach był niestety niechcianym pacjentem. Nie będę rozpisywać się o leczeniu dzieci niepełnosprawnych – można napisać książkę, może nawet kilka, o lekarzach, pielęgniarkach, NFZ, MOPS, o poradniach i o szkołach. Temat morze. Podczas leczenia syna w szpitalach spotkałam tylko jednego ojca, który opiekował się swoim dzieckiem niepełnosprawnym, same matki, w większości samotne. Bywały też dzieci z domów dziecka, przywiezione, nie odwiedzane. Dzieci te były lokowane z dziećmi, u których prawie zawsze ktoś był, więc mogły liczyć na zainteresowanie i dokarmienie. Gdy dziecko jest małe, jest w miarę ok, lecz gdy wchodzi w okres dojrzewania, zaczyna się problem, czy ktoś przeżył z Was głodówkę własnego dziecka, załatwianie psychologa, oczywiście na własny koszt, gdy jest setny raz w szpitalu i znowu operacja i straszny ból. Piszę tu o przeżyciach syna, nie o własnych. Pomimo, że pracowałam wieczny brak gotówki, nie wiedziałam skąd brać następne pożyczki na przeszczepy, leki i normalną egzystencję, 2-3 godziny snu na dobę, wiele razy miałam tego dosyć i tylko dzięki mojej mamie przetrwałam, mogłam pracować. Problemy finansowe zaczęły się gdy syn otrzymał stypendium na uczelni, przekroczyliśmy MAGICZNĄ kwotę dochodów, zabrali mi rodzinne, syn stracił alimenty, otrzymuje tylko 153zł zasiłku pielęgnacyjnego. Przez 6 lat byłam na świadczeniu pielęgnacyjnym, moja mama poważnie zachorowała, musiałam zrezygnować z pracy, lecz MOPS nie płacił za mnie żadnej składki emerytalnej, ponieważ miałam już przekroczone 20 lat pracy, więc co z moją emeryturą. Syn szczęśliwie skończył studia, podjął pracę. Moje państwo i system nie pomogło mi w leczeniu, wychowaniu i edukacji syna. Nikt też nie spytał się mnie nigdy czy miałam kiedyś wspaniałe wakacje, może w dzieciństwie. W wieku 51 lat wróciłam do pracy, bo muszę myśleć o swojej emeryturze, bo na moje państwo nie mogę liczyć. Lecz cały czas boję się o to co będzie gdy mnie już nie będzie, gdy nastąpi pogorszenie stanu zdrowia syna – dom opieki, widziałam już takie domy. Dopóki nie będzie normalności w naszym kraju, prawidłowej opieki nie tylko nad osobami niepełnosprawnymi, ale nad całym społeczeństwem, będą toczyć się takie dyskusje. Przede wszystkim ludzie powinni się zmieniać na dobre, a my jako Polacy jesteśmy paskudnym narodem, nie mamy szacunku dla innych ludzi, zwierząt, dobra wspólnego,czy tego, że ktoś ma inne zdanie. Dostaliśmy trochę swobody i ogłupieliśmy. Dowodem tego są komentarze. Ludzie nauczcie się żyć we wspólnocie, tolerujcie inne zdania, nie oczerniajcie, pomagajcie a nie krytykujcie. Życie płata nam różne figle, stawia nam na drodze przeszkody, Nigdy nie wiadomo jak zachowamy się w danej sytuacji, taki mądry jeszcze się nie narodził.

    1. Szczerze Pani współczuję, jest to jedna z najbardziej dojrzałych i prawdziwych wypowiedzi jakie kiedykolwiek w tym temacie słyszałem. W mojej ocenie przebiła Pani autorkę artykułu. Trafiła Pani idealnie w clou problemu. Banalnie jest zmusić ustawą do moralności i prowadzić ewidencję ciąż. Tymczasem nie ma w tym kraju ani opieki medycznej dla osób niepełnosprawnych, ani przystosowanej infrastruktury, ani pomocy ani nawet krztyny szacunku. Tych ludzi interesują dzieci tylko do momentu rozwiązania ciąży. Później obowiązek spełniony niech sobie rodzina dalej radzi sama.

      Mam podobną sytuację tylko z drugiej perspektywy. Moja mama jest osobą niepełnosprawną.
      Proszę sobie wyobrazić, że w chwili regresji choroby podejmowała lekkie prace (przy komputerze), żeby wiązać koniec z końcem. Podczas gdy przysłowiowe żule, relikty PRLu, nieskalane jednym dniem pracy w swoim życiu, dostawali paczki z jedzeniem, rentkę socjalną, państwo opłacało im komorne. Podczas gdy nam się nic nie należało, bo 900 zł renty to był luksus nad luksusy dla matki z dzieckiem. Kiedy kończyłem studia spałem po 2 godziny dziennie, bo popołudniami i po nocach pracowałem. Za takie wynagrodzenie, że ostatnie trzy miesiące nie miałem w domu prądu. ZUS nie przyznał mi renty po ojcu na ostatni rok studiów (choć po dwóch latach sądzenia się okazało się, że niesłusznie… kolejna cudowna historia)… Szkoda gadać. Skończę cytatem.

      „Panowie, co stawiacie wymagania,
      by świat rozkosznie was podniecał wciąż —
      jeść dajcie najpierw wszystkim bez żebrania,
      a potem róbcie ewidencję ciąż.
      Wy, którzy tak lubicie o uczuciach truć,
      a nie pokochaliście choć jeden raz,
      nakarmcie najpierw tych, co trawią własną żółć,
      a na moralność później przyjdzie czas.
      By nędzarz myśleć mógł o Ojcu z Nieba,
      dajcie nam dzisiaj powszedniego chleba.”

      Życzę Pani dużo wytrwałości i siły oraz mocno trzymam kciuki za Pani powodzenie.

  30. Witam Szanowne Panie,
    Z prawdziwą przyjemnością przeczytałam tekst. Też jestem matką. Mam dwoje dzieci, już dorosłych. O pierwszym zdecydował ktoś „na górze” 🙂 Jest zdrowe i najbardziej kochane na świecie, drugie bardzo dokładnie zaplanowane i wykonane 🙂 najbardziej kochane na świecie.
    Podpisuję się pod każdym Pani słowem.
    Niech każdy kto jest zwolennikiem całkowitego zakazu aborcji po prostu zapomni, że istnieje takie słowo – aborcja. Niech zapomni, że istnieje słowo in vitro… tak zwyczajnie przestanie się tym zajmować i naprawiać wszystko, i wszystkich na około. Może warto sprawdzić co jest do naprawienia u siebie.
    A będąc osobą dorosłą i troszkę złośliwą… proponuję zamknąć wszystkie burdele… kluby Go Go … i wszystkie tego typu przybytki. Niech panowie też poczują się zaopiekowani, umoralnieni i uszczęśliwieni na siłę.
    Pozdrawiam Magda

  31. Pisze Pani o Bogu. Powinna znać Pani Jego przykazania. W jednym jest: „Nie zabijaj!”
    Proszę zapoznać się z Orędziami Jezusa z lat 2010-2015 na stronie jezusdoludzkosci.pl . Tam Jezus odnosi się do aborcji. Przytoczę fragmenty:
    „Życie jest drogocennym Darem od Boga. Żaden człowiek nie ma prawa odbierać życia innemu. Żaden człowiek nie ma prawa odbierać życia dziecku, które jeszcze nie wzięło swojego pierwszego oddechu w momencie narodzin. To przestępstwo jest potworne i niewybaczalne. Wszystkie dusze pochodzą od Mojego Ojca Przedwiecznego i zostają stworzone w momencie poczęcia. Małe dzieci, niewinne dusze, są obecnie mordowane przez te same osoby, które są posłane, by je karmić i wychowywać – ich własne matki, które są odpowiedzialne za to, że odmówiono im prawa do tego, by się narodziły.”
    „Te dzieci cierpią. Podczas gdy są mordowane, doświadczają rozdzierającego bólu i to jest usprawiedliwiane przez rządy, środowisko lekarskie i rodziny tych kobiet. ”
    „Czy nie uświadamiają sobie, że ich potworny czyn nie różni się niczym od takiego czynu, kiedy człowiek morduje człowieka? W rzeczywistości jest to grzech nawet cięższy, bo te dzieci są bezbronne. Te kobiety muszą prosić o Miłosierdzie, jeśli są winne. Lub prosić Mnie o prowadzenie, jeśli zastanawiają się nad aborcją. Tak czy inaczej będą sądzone z tego grzechu. Grzechy ciała są najbardziej obraźliwe w Oczach Mojego Ojca. Żadne usprawiedliwienie dla morderstwa bratniej istoty nie jest do przyjęcia przeze Mnie ani przez Mojego Ojca Przedwiecznego.
    Obudźcie się teraz, Moje dzieci, i zrozumcie, że odebranie życia zaprowadzi sprawców do wiecznego ognia piekielnego. ”
    Cytaty pochodzą z 27 Orędzia. Poczytajcie sobie Państwo te Orędzia. Dotyczą one nie tylko aborcji, ale też tego, co nasz czeka, jeśli ludzkość się nie opamięta. Część rzeczy z przepowiedzianych przez Boga już się spełniła…

        1. I prawdziwa.A te slowa to najgorsze okrucieństwo, jakiie można wypowiedzieć w stronę kobiety. No i jeszcze uwaga-dusze niewinne nie mogą być mordowane, ponieważ dusza ludzkie jest nieśmiertelna wg katolicyzmu, no chyba , że tu mamy do czynienia z jakimiś religinjym homo-niewiadomo?

  32. Agato..moje drugie dziecko straciłam w kwietniu 2005 roku,podobnie jak Twoje…nie miało serduszka…podczas kolejnej ciąży po kilku latach,podczas badań prenatalnych poinformowano mnie ,że dziecko będzie miało zespół Downa…odmówiłam dalszych badań,postanowilismy,ze urodze…mała urodziła się zdrowa…szczęście,ogromna radość i pustka w głowie…co przeżywają rodzice,ktorych historia zakończyła się inaczej… czuje się teraz tak…jak byś siedziała obok mnie..czułysmy tak samo a zupełnie inaczej…droga Agato…popieram Twoje słowa w 100% i pozdrawiam Was mocno…i musimy pamiętać,ze zanim ocenimy kogos i czyjeś życie powinniśmy założyć jego buty…

  33. Mniej Wybiórczej więcej myślenia i wiedzy o rzeczywistych projektach i ich prawnych implikacjach.
    Poza tym mniej sentymentów a więcej logiki – sentymenty są dobre podczas „babskiego gadania” a nie podczas stanowienia prawa.

    Za adopcje szacun.

  34. Temat ustawy o aborcji, choć bardzo nagłośniony, nie wzbudził we mnie do tej pory wystarczających emocji aby zabrać glos. Jednak Pani post to zmienił.

    Uważam, że to właśnie takie kobiety jak Pani muszą zabrać w tej sprawie głos. Kobiety, które w swoim życiu mają już wystarczająco dużo doświadczenia. Jestem 22-letnią młodą kobietą. Nigdy nie byłam w ciąży, nigdy nie zostałam zgwałcona (dzięki Bogu!) i nigdy nie musiałam dokonać wyboru co zrobić z moim nienarodzonym dzieckiem.

    Uważam, że dziecko to dar. Zwłaszcza takie, które jest nieplanowane. Ale podpisuje się prawą i lewą ręką pod Pani słowami. Lepiej bym o tym nie opowiedziała.

  35. Tekst ustawy rozumiem tak, że przerwać ciążę może jedynie lekarz, chcąc uniknąć powikłań zagrażających życiu i zdrowiu matki. Nie zostaną zabronione badania prenatalne, opieka położnicza, w myśl ustawy, powinna stać się bardziej staranna. Argument braku miłości matki do dziecka poczętego bez jej woli (czy w wyniku gwałtu czy własnej lekkomyślności i braku zabezpieczeń w takcie seksu) nie powinien być wyznacznikiem szansy na godne życie tego dziecka. Dla porównania, zgwałcona matka po urodzeniu tą szansę nadal ma, mogąc liczyć na wsparcie psychologiczne. Nikt w sile najgorszych emocji nie powininen obarczać odpowiedzialnością za przewinienia gwałciciela i karać śmiercią niewinnego i bezbronnego człowieka. Argument o tym, że człowiek ma wolną wolę i wola kobiety powinna być uwzględniana w momencie kryzysu również jest dyskusyjny – owszem człowiek ma wolną wolę, lecz może być za nią wynagradzany jedynie pod warunkiem, że jest ona dobra. Aborcja jest wynikiem złej woli i ludzkiej słabości i nie powinno być na nią przyzwolenia tylko dlatego, że rodzic/rodzice nie są psychicznie gotowi i nie akceptują zmiany w ich życiu. Argument usuwania ciąży zagrożonej chorobą genetyczną jest dla mnie (w sensie logicznym) tym samym, co odbieranie życia dziecku nieodwracalnie dotkniętego kalectwem w wyniku wypadku lub choroby, bo opieka nad nim jest kosztowna i uciążliwa (swoją drogą, działanie z takiej pobudki przywodzi mi na myśl Akcję T4 albo techniki eliminacji rodem ze starożytnej Sparty). Argument o ryzyku rozwoju podziemia aborcyjnego jest dla mnie póki co najrozsądniejszy z dotychczasowych, natomiast surowe kary dla wykonawców (do 5 lat więzienia za świadome uśmiercenie dziecka, do 10 lat za śmierć matki w wyniku pierwszego, do 10 lat za działanie na matce w celu uśmiercenie dziecka, do 12 lat za śmierć matki w wyniku poprzedniego) powinny być wystarczającą przestrogą do prowadzenia takiej działalności. Przywoływanie przez ginekologów pracujących w czasach PRL obrazów nieudanej akuszerki jest dowodem niskiej świadomości, edukacji seksualnej i zdrowotnej w tamtych czasach i nie wierzę, by dziś kobieta decydując się na aborcję w naszym kręgu kulturowym wybrała wolność od niechcianej ciąży kosztem własnego zdrowia i płodności, ponadto ustawa przewiduje zwiększenie nakładów na rozwój edukacji seksualnej w Polsce. Jeśli matka już ostatecznie podejmie decyzję o aborcji (nie z udokumentowanej medycznie obawy o własne zdrowie lub życie), wtedy tylko, wg ustawy, podlegać ma karze do lat 5, lecz „sąd może zastosować wobec niej nadzwyczajne złagodzenie kary, a nawet odstąpić od jej wymierzenia”, chyba że matka działała nieumyślnie lub doszło do nieprzewidzianej komplikacji ciąży (wtedy nie podlega karze). Prawo kobiety do aborcji (z wykluczeniem wyjątku zagrożenia jej życia i zdrowia) stawia prawo pozytywne ponad prawo natury, a ustawa antyaborcyjna naturalne prawo do życia chroni. Prawo pozytywne, czyli tworzone przez ludzi na przestrzeni czasów, pod wpływem zmieniających się przekonań moralnych i tworzenia się nowych społeczeństw nie może stać ponad prawem natury, wspólnym dla wszystkich ludzi, uniwersalnym, niezmiennym i ponadczasowym. Sformułowania w reakcji na głosowanie „pośle, sam przyjmij ułomne dziecko pod swój dach, pozwól rodzić swojej brutalnie zgwałconej córce”, „posłanko, urodź zdeformowane dziecko, wychowuj owoc gwałtu” można zgasić w jeden sposób: wyobraźcie sobie, że ktoś kiedyś mógł zdecydować w ten sam sposób o waszym życiu, za was. Natomiast jeśli prawnicy po przeanalizowaniu ustawy krytykują jej formę i wskazują na jej niedoprecyzowanie pod kątem nomenklatury medycznej i konkretnych przypadków, to uważam, że należy wprowadzić w niej jedynie fachowe poprawki.

    Nie można całkowicie rozdzielić prawa od moralności, należy natomiast rozdzielać moralność od emocji, a większość głosów za aborcją w rozmowie o ochronie życia jest nimi przepełniona, w przeciwieństwie do oponentów, którzy odnoszą się zwykle do fundamentalnych wartości. Emocja nie jest wartością, jest niekontrolowaną reakcją na okoliczność. Pani wpis gra na emocjach, nie wnosząc nic wartościowego do postrzegania życia.

    1. Dziękuję za Pani opinię. Każdy ma prawo do swojej, a ja szanuje wszystkie, wiec zatwierdzam, by wszyscy mogli zapoznać się nie tylko z moją, ale i z Pani.
      Pozdrawiam serdecznie

    2. W tych wszystkich wywodach wychodzi Pani z założenia, że płod w pierwszych tygodniach jest już człowiekiem, czego nie uznają ani lekarze, ani biolodzy. I nie jest to propagandowy wymysł feministek. A bez tego założenia wszystkie te wywody nie mają sensu.

    3. Czytając ten komentarz nie mogłam oprzeć się wrażeniu, że Pani światopogląd jest nieco zbyt idylliczny. Kobieta po gwałcie jest otoczona wszechstronną opieką w tym psychologiczną i kocha dziecko, które mimo woli musi urodzić. Generalnie złe rzeczy się na świecie nie dzieją.

    4. Zawsze gdy czytam taki lub podobny w wymowie, i argumentach wpis, mam niemal pewność, że pisze go facet, gwałciciel z natury. Argumenty jak i logika jak z ambony. Porównywanie aborcji do kary śmierci-co za bzdura, co za odpustowy sposób myślenia,czy to religia w podstawówce? Odniesienia do historii i Sparty-coż, histroria świata jest tak bogata, że we wszystkim można się doszukać jakichs analogii do czegoś,tylko co z tego, jezeli to jest względne.Stosunek do kobiety zgwalconej-jak do, z przeproszeniem,-szmaty, jak do samicy ktorej godność się nie liczy,a psychika jest tak prosta, że można ją zbyć tzw.wsparciem psychologicznym. Swoją drogą, ciekawe, jakimi slowami pociechy częstuje taki dyżurny, wyznaniowy psycholog taką Kobietę-ofiarę gwalu-że Bóg tego chciał?bo zachcialo mu się wlaśnie w ten sposób sprowadzić nowę życie na ten świat? Ile lat trwa taka psychoterapia, ile kosztuje kazda wizyta u mądrego psychologa bezwyznaniowca? Kościol potepia in vitro, bo to poczęcie bez miłości?ale gwałtu już tak otwarcie nie potępia, bo to tylko taka ,,przykra sytuacja”jak mawiają tzw. mężczyżni na prawicy, /,,brzydki czyn” jakiegoś niewyżytego bliżniego; ach,no tak kobieta, jako ta zla i winna grzechu i skuszona przez węża, jest zawsze winna i od niej wymaga się odpowiedzialnosci ..a gwalt to w sumie akt swięty…wszak poczyna się nowe życie.Ach, i jeszcze to -,,wyobrażcie sobie, że ktos tak mógłby zadecydować o waszym życiu”-No, straszna perspektywa, nie urodzić się; tylko jak w ogóle można wyobrazić sobie wlasny niebyt? jakie trzeba mieć ego, zeby robić z tego problem-och, jakie to straszne, gdybym JA się nie urodziła…Monia wyżej pisząca swietnie to opisala. Te dorosle dzieci z gwałtu i ich relacje krążące w necie tez przedstawiają się w fatalnym świetle-dziękują za życie ustawom, księdzu, gwałcicielom, tylko jakos nigdy wlasnym matkom, ktora je z takim poświęceniem urodzily chociaż nie powinny, jezeli nie chciały. Oczywiście czują się niekochani, niechciani, więc są frustratami, tylko ich pelne buty, i żalu zwierzenia nikogo nie nauczą milości , nie tędy droga.

  36. Pani Agato! Teraz jest Pani młoda, ale niech Pani pomyśli, ze jeśli teraz oswoimy się z aborcją, to sprawy pójdą dalej… Wystarczy spojrzeć na inne europejskie kraje. Nim osiągnie Pani wiek emerytalny może być w Polsce dozwolona eutanazja, fajnie nie?

    1. Trzeba wziąć pod uwagę, że medycyna tak szybko kroczy do przodu, że już niedługo będzie można wymienić prawie wszystko i podtrzymać przy życiu nawet nieboszczyka, więc nad granicami przeciwdziałania śmierci też, jako ludzkość, będziemy musieli się zastanowić.

    2. Jakby moi bliscy mieliby marnować swoje życie, żeby siedzieć przy mnie bez sensu dniami i nocami, wolałabym, żeby poddali mnie eutanazji

    3. …a co złego jest w eutanazji? Co w niej jest takiego, że trzeba nią straszyć? Nie chcesz – nie korzystaj. Religia Ci nie pozwala, sumienie, strach, miłość do życia… zwyczajnie żyj do smierci i ciesz się życiem.

  37. do osób, które są za całkowitym zakazem aborcji. Czytając Wasze moralne przekonania i „wierzące” argumenty o ochronie życia ( od poczęcia ) dziecka, które jest obciążone wadami genetycznymi uniemożliwiającymi „samodzielną” egzystencję ( nawet w najmniejszym stopniu ) , dla mnie, osoby również wierzącej, jest jednoznaczne z tym, że każde z Was, jako osoba głęboko wierząca, żyjąca zgodnie z przykazaniami ( będziesz miłował bliźniego swego jak siebie samego ) , jest zgłoszona w ośrodku adopcyjnym, jako osoba/rodzina gotowa do adopcji dziecka/”rośliny” ( zdeformowanego, karmionego przez sondę, oddychającego prze respirator , z założoną stomią ) niezdolnego do samodzielnej egzystencji, oddanego do adopcji przez ” wyrodną ” matkę, której zabroniono aborcji, a która jest niezdolną do zapewnienia mu opieki, w celu zapewnienia temu dziecku ( darowi bożemu ) do końca jego ( nie Waszego ) życia w miłości, godności i zapewnieniu mu niezbędnej opieki w każdej postaci, zgodnie z wolą Boga i Waszą WIARĄ.

    1. Nie droga Pani. Te osoby są pierwsze jak trzeba zadzwonić na policję, że matka z chorym dzieckiem zaparkowała nie tam gdzie potrzeba.
      Ci ludzie jako pierwsi, oczekują w dorosłym życiu „roślinki”, jak taki człowiek nie jest już słodkim dzieckiem z reklamy fundacji żeby go usunąć z przestrzeni życiowej, najlepiej zamknąć „gdzieś”. Chore dziecko nie zawsze umiera jak to sobie wszyscy wyobrażają. To są później dorośli ludzie, którzy nie są w stanie nic przy sobie zrobić. Jak są sprawni fizycznie potrafią być niebezpieczni i agresywni. Wtedy nie ma nikogo kto chciałby pomóc, nawet rodzina przestaje odbierać telefony (do kościoła chodzą dalej). Ilu Waszych znajomych udostępniło na Facebooku apel o pomoc dla osoby dorosłej, nastolatka ? Ludzie chętniej poszli by na spacer z psem ze schroniska niż z człowiekiem niewidzącym. Hipokryzja w tym kraju sięga zenitu.

  38. Rzadko wypowiadam się pod artykułami, ale uważam Pani Agato, że napisała Pani wzruszający, szczery i bardzo osobisty tekst. Bardzo za niego dziękuję i życzę Pani dużo szczęścia w życiu.
    wam – „proliferkom” chciałabym, że wstyd mi za wasze poglądy. Mi, jako kobiecie, wstyd, że w XXI wieku, ludzie mogą mieć takie nieludzkie poglądy. Jedyne, co was usprawiedliwia, to ogrom zła, zawiści i gniewu, który w was drzemie – nie wiecie, że religia jest tożsama z prawem tylko w krajach, które nie szanują podstawowych praw człowieka? Gdzie wasza empatia? Gdzie podstawowa wiedza na temat etyki?

    My kobiety musimy być solidarne ze sobą: niezależnie od tego, czy jesteśmy praktykującymi Katoliczkami czy ateistkami.

  39. Ja skieruje palec na siebie. Pracuje w instytucji zajmującej się tymi „niekochanymi” i nie w pełni sprawnymi – roślinkami, potworkami czy upośledzonymi, jak nazwą ich inni. Adoptowałam z mężem i dałam miłość jednej z porzuconych istotek. Niestety Bóg nie dał nam za dużo czasu i moja córka umarła niedoczekawszy 6 lat. Nie ma dnia bym za nią nie tęskniła i niewyobrażalnie boli mnie dyskusja na temat braku prawa do życia takich dzieci. Za jakiego Boga trzeba się uważać, zeby dać sobie prawo decyzji o morderstwie dziecka. Jakiegokolwiek, czy zdrowego czy chorego. Nie wyobrażam sobie sytuacji, w której miałabym powiedzieć tym szczęśliwym dzieciom w mojej instytucji, ze nie zasługują na to , żeby żyć. Nie jestem ani nadgorliwym katolikiem, ani PISowcem ale skoro potencjalna przyszła matka zastanawia się nad tym czy nie zabić swego dziecka to chyba nie pozostawia „władzy” innego wyboru, jak rzeczywiście wtargnąć w ich życie.

    1. Pani Aniu, dziękuję. Ja się wyciszam. Ma 3 zdrowych dzieci, chwała Panu. Jedno poroniłam, widać było słabe, a ja wtedy byłam chora. Nie ma żadnej możliwości bym sama wybrał aborcję. I uważam, że primo to stworzenie systemu ośrodków dla dzieci chorych, by Rodziny mogły liczyć na fachową opiekę, wsparcie, by mogły prowadzić życie zawodowe. Powinno być finansowanie proporcjonalne do zarobków i ja chcę na takie ośrodki płacić podatki. Jeśli matka będzie miała wybór pomocy, wybór czy dziecko ciężko chore jest w domu czy może się nim opiekować w ośrodku – to ustawa ma sens. Na razie rodziny nie mają wyboru. Skandaliczna niemoc, brak pieniędzy na rehabilitację, leki etc. nie zostawia wyboru, stąd wybiera się mord. Osobiście nie znam ani jednego przypadku by ciąża zagrażała życiu matki, wręcz przeciwnie, częściej diagnozy okazały się mylne. Ups, przepraszam, dziś Krystyna Janda bodaj mówiła, że to ona jest tym unikatem, którą płód miał uśmiercić-nie bardzo wierzę. Nie mówię o pozamacicznej ciąży, bo to patologiczna sprawa i nie jest dzieckiem, ale niestety organizmem zabójcą. Natomiast w sprawie gwałtu się nie wypowiadam. Wiem, co ja zrobiłabym, ale nie wiem jak żyje się z dzieckiem bestii i owocem nienawiści pod sercem. Nie wiem, po prostu nie wiem. To sprawa wyłącznie sumienia. Pozdrawiam, a Pani dziękuję za prostotę i niezłomność. Krzywdzimy Boga obciążając Go całym złem, a gubimy się w życiu bo nie stosujemy Jego zasad.

    2. Chcę zadać pytanie – ile jest tych dzieci w instytucji?,ile takich instytucji jest w Polsce? ile osób,które zaadaptowało takie dziecko pani zna osobiście? Jeszcze jedno,kto panią do tego zmusił? Na pewno była to bardzo przemyślana decyzja, bardzo dobrze o pani świadcząca, ale to była pani decyzja. Takich osób w stosunku do potrzeb jest naprawdę niewiele. Proponuję,żeby pomysłodawcy zmian w ustawie aborcyjnej zostali zmuszani do opieki nad tak ciężko chorymi dziećmi, by nie mieli możliwości odmowy „bo nie wiem, czy dam radę,bo mnie nie stać” itp. Niech wykonują tę opiekę do późnej starości,wtedy nawet gdy dziecko stanie się dorosłym I niech zamartwiają się,co z nim będzie, gdy ich zabraknie. Nie ma to być swobodna decyzja ale przymus, określony ustawą, za nie przestrzeganie go mają być wymierzane kary. Wtedy, przypuszczam zwolenników zaostrzenia ustawy byłoby znacznie mniej.

  40. Prawo mamy takie jak państwo, czyli katolickie. Politycy katoliccy będą dążyli do tego, żeby trzymać się zasad wiary. Nie ma co się czarować, że państwo nasze będzie kiedykolwiek laickie, bo większość z nas to katolicy, a jako katolicy mamy obowiązek chronić życie od poczęcia, każde. I mamy obowiązek kochać. To jak się kto z tego wywiązuje, to już kwestia jego sumienia. To być może utopijne nieco, ale tak właśnie katolik widzi świat i taki powinien być: odważny, kochający, tolerancyjny, pomagający innym, ale przede wszystkim pokorny wobec każdego wyroku losu.

    1. Sami tacy dookoła- z 90% conajmniej….Tolerancyjni zwłaszcza- dlatego rodzice z niepełnosprawnymi dziećmi na placach zabaw bywają późnym wieczorem..

    2. nie zgadzam sie ze panstwo polskie jest katolickie to zaklamanie pod ktorym latwiej podpisac wszystkie ustawy wygodne kosciolowi .kosciol katolicki nie uznaje rezygnacji z wiary jedynym wyjsciem jest zmuszenie wladz koscielnych o usuniecie z ksiag parafialnych wlasnych danych osobowych na tych wszystkich danych ktore z trudem mozna usunac kosciol opiera teze ze panstwo jest katolickie a to jest oczywista fikcja sekta ta pewnie dawno by upadla ale nie moze……za to kosciol moze kazdego ateiste uznac za swojego wyznawce i forsowac swoje poglady pod przykrywka panstwa katolickiego.panstwo polskie powinno byc niezalezne od zadnej religii a na sporne ustawy musi wypracowac kompromis ktory juz istnieje i nie powinno byc zmieniane a jesli juz to wiecej praw dane kobietom niech same decyduja o swoim zyciu a nie proboszcz co ani dziecka nie rodzi ani rodziny nie ma a ma decydowac co jej wolno a co nie ,Polacy obudzcie sie zanim bedzie za pozno a kler bedzie wami zadzil jak talib .

    3. A nie jest tak, według katolików, że ważniejsze jest życie w Niebie niż na ziemi?
      Przecież takie „zamordowane dziecko” od razu zamienia się w aniołka i śpiewa bogu po wieczność w nieustającej szczęśliwości.
      Nawet Ksiądz Boniecki uważa, że nie można zmusić nikogo do heroizmu.
      Dajcie spokój, nie chcecie aborcji? to jej nie róbcie.

  41. Szanowna Pani Agato,
    Szanuję Pani prawo do wolnej wypowiedzi. Szanuję Panią jako człowieka. Ogromnie współczuję tragedii jaka Panią dotknęła przy stracie dziecka. Nie jestem w stanie – i nigdy nie będę – wyobrazić sobie jaki ból w Pani sercu spowodowała ta strata.
    Jestem pełen podziwu dla trudu wychowania dzieci – jak względem każdej matki – wyrażam swój największy szacunek i uznanie. W moim odczuciu nie ma trudniejszego a zarazem piękniejszego powołania jak macierzyństwo, to wielki dar i odpowiedzialność.

    Piszę ponieważ nie mogę się zgodzić z argumentacją dającą komukolwiek prawo do zabijania dzieci. Najpierw ze współczuciem a potem ze smutkiem czytałem Pani list dostrzegając pewną absurdalność podnoszonych przez Panią argumentów. Wywołany do odpowiedzi – jako proboszcz – spieszę z odpowiedzią.

    ARGUMENT z CIERPIENIA
    Pisze Pani: „Księże Proboszczu, Pan również. Już jutro maleńka dziewczynka z wodogłowiem i rozszczepem kręgosłupa wyląduje u Księdza na plebanii. Nie ma, że nie chcę, nie mogę, nie umiem. I co teraz? Będziesz z obrzydzeniem zmieniał pieluchy i to dopiero wtedy, gdy kupa będzie się wylewała. Zaraz, jakie pieluchy, o czym ja mówię. Worki na odchody, bo to dziecko się nie wypróżnia.
    Odpowiedź: Tak, będę. Robiłem to pomagając w hospicjum na oddziale dziecięcym. Pani pisze o tym co pani WIDZIAŁA u innych na oddziale. Ja piszę o tym co robiłem. Żałuję że nie mogę dalej tam pracować – przełożeni wysłali mnie do innej pracy, ale znam osoby – także duchowne – które dalej to robią. Zapraszam do odwiedzin w jednym z naszych 4 hospicjów.
    Absurdalność argumentu: I jeszcze merytoryczna odpowiedź: cóż to za argument??? że to trudne? Jeśli przyjąć Pani tok rozumowania każda matka, która ma ciężko chore dziecko: 5 czy 10 letnie – powinna mieć prawo je zabić! Czy to Pani sugeruje? A co jeśli kobieta urodzi dziecko z ciężką chorobą i po pół roku dojdzie do wniosku, że nie daje rady? Czy wtedy też może zabić to dziecko? Przecież ono potrzebuje czułości i akceptacji a ona nie może jemu tego dać! I co wówczas? Wedle logiki Pani argumentu powinna je zabić! – to jest ABSURD.
    Konkluzja: Trud a nawet cierpienie jednego człowieka nie może być argumentem za zabójstwem drugiej osoby!

    ARGUMENT Z GWAŁTU
    Pisze Pani: I co to uratowane przez Waszą ustawę, niewinne dziecko będzie czuło? Na jakiego człowieka wyrośnie?
    Odpowiedź: Nie wiemy na jakiego człowieka wyrośnie. Kiedy ja się rodziłem i kiedy Pani się rodziła też nikt tego nie wiedział. Przepraszam jeśli urażę, ale nie potrafię odpowiedzieć inaczej: Jaka buta Pani daje prawo twierdzić, że dziecko poczęte podczas gwałtu wyrośnie na mniej wartościowego człowieka? Kto Pani dał prawo zakładać, że Ci wszyscy ludzie, których dzisiaj może żyć wielu są gorsi. A nawet jeśli – choć to bzdura – ale nawet jeśli to kto Pani daje prawo zabijać te dzieci tylko dlatego, że są mniej kochane.
    Absurdalność argumentu: I dalej: stosując tę logikę argumentu musiałaby Pani przyznać prawo do zabijania wszystkich, którzy „nie wyrośli na takiego człowieka” jakim Pani by chciała żeby byli. Więcej. Pani argument zachęca by zabijać dzieci, które przez gorszy start mają trudniejsze dzieciństwo. Ciekawe gdzie by Pani postawiła te granice?? Ta logika mówi: „dziecko, które jest kochane przez rodziców ma prawo żyć; dziecko niekochane zabijmy!” Konsekwencje: Ten argument prowadzi do zabijania wszystkich dzieci w domach dziecka, w przytuliskach, itd.
    Jestem przekonany, że Pani tego nie chce – niestety ten argument do takich racji prowadzi!
    Konkluzja: Życie każdego człowieka zawsze jest wartością nawet jeśli w czyjejś subiektywnej ocenie pod jakimś względem jest gorsze.

    ARGUMENT z braku ADOPCJI
    Odpowiedź: Problemy z adopcją są argumentem za tym, żeby ulepszać te procedury, uwrażliwiać ludzi. Raz kolejny nie może to być argumentem za zabijanie dzieci.
    Absurdalność argumentu: najlepiej pokazują jego konsekwencje. Skoro mielibyśmy pozwolić na zabijanie dzieci tylko dlatego że są trudności z adopcją to musielibyśmy się zgodzić na zabicie wszystkich dzieci, które teraz czekają na adopcję, albo tych które nigdy nie będą adoptowane.
    Konkluzja: Adopcja jest lepsza od zabijania

    ARGUMENT z PRZEŁADOWANYCH DOMÓW DZIECKA
    Pisze Pani: „nasz kraj stanie przed problemem przeładowanych Domów Dziecka, pełnych upośledzonych, chorych, zdeformowanych i okaleczonych dzieci”.
    Odpowiedź: W mojej ocenie i tak będzie to lepsza sytuacja niż mordowanie tych dzieci. Nie wolno nikomu zabijać dzieci po to żebyśmy nie mieli problemów, albo mieli ich mniej.
    Absurdalność argumentu: czy jeśli szpitale będą przeładowane wprowadzi Pani prawo zabijania chorych? a jeśli domy starców będą przeładowane to będzie Pani zwolennikiem zabijania tych ludzi?
    Konkluzja: Życie dziecka nie jest problemem – jest DAREM. Zawsze jest darem. Także życie dziecka upośledzonego, chorego, zdeformowanego czy okaleczonego. Oczywiście, że taka sytuacja będzie wymagająca dla nas jako społeczeństwa. Życie jest większą wartością niż nasz komfort.

    ARGUMENT PLEBANII 🙂
    Pisze Pani: „że nie pozostanie nic innego jak zmienić plebanie i klasztory w domy dziecka”.
    Odpowiedź: Wiele klasztorów prowadzi lub wspomaga domy dziecka. Nie wiem czy zamiana każdej plebanii na dom dziecka byłaby możliwa – bez wątpienia każda parafia/plebania powinna wspierać osoby potrzebujące. Na mojej plebanii funkcjonuje kuchnia dla bezdomnych, łaźnia dla bezdomnych, program dożywiania dzieci w szkołach i program wspierania ubogich rodzin którym objęte jest 450 osób. Założyliśmy Fundację i te dzieła będziemy rozwijać. Jest wiele parafii w Polsce, które pomagają.
    Absurdalność argumentu: Jeśli nawet – co jest kłamstwem – ale jeśli nawet Kościół nie robiłby nic w kwestii pomocy charytatywnej to nie oznacza, że nie mógłby wypowiadać się na ten temat. Przykładowo: Pani zapewne nie prowadzi rezerwatu przyrody dla zagrożonych wyginięciem wielorybów, niemniej całkiem słusznie może Pani stawać w obronie ich prawa do egzystencji.
    Konkluzja: Kościół Katolicki jest największą w Polsce instytucją charytatywną – proszę porównać dane statystyczne za rok ubiegły.

    ARGUMENT zmuszania do miłości
    Pisze Pani: ” dla dziecka, które potrzebuje specjalnej troski, być zmuszonym do życia bez miłości, to jest gwałt na nieletnich, bezbronnych duszyczkach”.
    Odpowiedź: To jest argument za tym, żeby tym dzieciom okazać miłość a nie za tym, żeby je zabijać. Absurdalność argumentu: widać w konsekwencjach takiego toku myślenia= jeśli przykładowo znajdziemy 7 letnie dziecko, które zostało porzucone przez rodziców i jest teraz niekochane to wedle tego rozumowania trzeba je zabić. Wedle Pani argumentacji cyt.: „gwałtem na ich duszy byłoby pozwolić im żyć w takiej sytuacji”.
    Konkluzja: Nikogo nie da się zmusić do miłości to jasne, ale też nikomu nie można odbierać prawa do miłości i do bycia kochanym – to też musi być jasne.

    ARGUMENT „ja bym tego nie zrobiła ale jak ktoś chce to niech sam decyduje”
    Odpowiedź: Cieszę się, że staje Pani po stronie życia – zwłaszcza w czynach co pokazują Pani życiowe decyzje. Gratuluję. Podziwiam. Smuci tylko ta druga część wypowiedzi.
    Często w dyskusjach pojawia się to błędne sformułowanie = że ktoś ma lub nie ma prawa decydować o narodzinach dziecka. Narodziny są etapem życia człowieka! Tak jak etapem są jego pierwsze kroki czy 4 urodziny czy poszczególne okresy dorastania. Aborcja jest ingerencją w życie które już trwa – ono jakościowo się zmienia bo się rozwija ale ono już trwa. Na żadnym etapie życia nikt nie może decydować że to życie wolno zakończyć.
    Absurdalność argumentu: Idąc tokiem logiki tego argumentu można by powiedzieć: „ja bym nie uderzył psa, ale jak ktoś chce to niech go maltretuje” „ja bym nie popchnął inwalidy pod pociąg ale jak ktoś chce to niech sam decyduje”
    Konkluzja: Nie wszystko leży w granicach naszego decydowania (patrz niżej)

    ARGUMENT z WOLNEJ WOLI
    Pisze Pani: „Bóg zaufał człowiekowi dając nam wolną wolę. Dlaczego Panowie nie potraficie tego uszanować pozostawijąc wolny wybór”.
    Odpowiedź: Bóg dał człowiekowi wolną wolę z miłości i dla miłości. Nie po to by mordował. Wolna wola nie polega na określaniu co jest dobre a co jest złe!
    Absurdalność argumentu: Raz kolejny pójdę tropem takiego toku rozumowania i zapytam ironicznie: np. dlaczego Pani nie potrafi uszanować wolnej woli i chce Pani karać złodziei; dlaczego Pani nie potrafi uszanować wolnej woli i zabrania żeby ktoś szedł z karabinem przez miasto i strzelał do wszystkich napotkanych.
    Konkluzja: Jedną z podstawowych granic naszej wolności jest dobro drugiego człowieka.

    Przedostatnie słowo:
    Proszę nie pisać: „Z wyrazami szacunku dla każdego życia” To bardzo miły zwrot, ale niezgodny z Pani przekonaniami. Pani jest zwolenniczką dopuszczenia możliwości zabijania dzieci tylko dlatego że są chore, że poczęły się z gwałtu, że istnieje prawdopodobieństwo iż będą niekochane, że dla społeczności mogą być trudnym problemem. Zabijanie dzieci nie ma nic wspólnego z szacunkiem dla każdego życia. To kolejny absurd Pani wypowiedzi.

    Pozdrawiam
    Szczęść Boże
    Ks. Andrzej

    1. Bardzo dziękuję za komentarz Księdza Proboszcza. Jestem wdzięczna za tak długi tekst. Ważne jest zdanie każdego człowieka i każde szanuję.

    2. Pozdrawiam Panią
      Ile by słów nie padło z ust posłów, księży, jakiejkolwiek administracji, kobiet i mężczyzn – każdy będzie przekonywał do swego toku myślenia, ale tylko osoby , które doświadczają faktu życia w takich sytuacjach mają prawo opowiadać, pisać i uświadamiać nas co byłoby dobre w dalszym życiu. Jakby nie patrzył ciężkich chwilach.
      Dziękuję Pani za opisanie faktów z życia. A może poradnik dla młodych rodziców. Zapewne przyda się.

      z wyrazami szacunku Wiesław Zarakowski

    3. Ksiądz przedstawił tylko i wyłącznie swoje zdanie w oparciu o swoją wiarę i pracę.
      Ilu jednak jest księży, dla których niestety nie ten rodzaj „pracy” jest za ciężki. Nastawiają się na ‚BYCIE” na pokaz, z extra samochodami, mówieniem, że dało się ZA MAŁO na chrzciny, ślub, pogrzeb itd.
      Księże Andrzeju – jest ksiądz – jednym z grupy… tak jak są rodziny / matki / ojcowie – którzy, żyją z dziećmi ciężko chorymi.
      Ale proszę też uwzględnić w swoim podejściu również to, że według Konstytucji – rząd powinien być wobec każdego obywatela „w porządku” – bez zależności jaką wiarę wyznaje lub może w nic nie wierzy – bo ma do tego prawo.
      Właśnie – ma prawo !
      Wiadomo, że księża mają określone zdanie związane z wiarą w Boga, przykazania itd.
      Dlaczego jednak tak bardzo chcą narzucić je wszystkim bez wyjątku ?
      Czy ci którzy nie wierzą – są „gorszego sortu” ?
      Dlaczego będąc osobą nie wierzącą w Tego Boga – muszę według prawa, które powinno być świeckie, stosować się mimo wszystko do zapisów powiązanych z wiara w Tego Boga ?
      Dlaczego ktoś na siłę karze mi urodzić dziecko, tylko po to żeby ono „pożyło” 5 minut i umarło ? Kiedy już przy mnie nie ma faceta „ojca” – który uciekł, bo nie chce widzieć „tego czegoś”?
      Kiedy muszę patrzeć na inne szczęśliwe mamusie ?
      Kiedy tylko na chwilę wpada do mnie „psycholog” powie, że tak musiało być, że Bóg tak chciał ?
      A nawet jeśli to dziecko żyje, a właściwie „jest roślinką” – dlaczego Państwo które kazało mi je urodzić – teraz umywa ręce ?
      Mam przeżyć z tym chorym dzieciątkiem za niespełna 600 zł. zasiłku ?
      Spędzać 24 godziny na dobę przy jego łóżku ?
      Zastanawiając się, czy dziś będę miała za co kupić sobie chociaż chleb bo przecież ważniejszy jest kolejny worek stomijny, pampers czy odżywka dożylna dla mojego dziecka?
      Proszę mi powiedzieć, dlaczego to prawo zmusi moją córkę / wnuczkę / siostrę / żonę / bratową / kuzynkę… do tego żeby urodziła owoc gwałtu ?
      Czy to samo prawo zapewni mi / im spokojne myśli o tym „darze” przez okres 9 miesięcy ciąży i da mi szczęście w chwili męczarni porodu?
      Czy to prawo zapewni mi / im, że ten „dar” nie będzie gryzł moich / ich myśli przez całe dalsze życie ? Czy jeśli będę / będą chciała / chciały oddać je do adopcji – czy państwo daje mi gwarancję że tak się stanie ?

      Nie jestem „za” aborcją – z powodu „wpadki”

      Ale chciałabym, żeby Państwo – odstawiło na bok wiarę – i ustanowiło prawo dla każdego obywatela.
      Żeby gwarantowało prawo wyboru !
      Zwłaszcza w tych tak skrajnych przypadkach, które teraz „na razie” są zapisane w przepisach.

      Ps. Znam / pracuję z księżmi – i wielu z nich uważam za Wielkich przez duże „W”, którzy podobnie jak Ksiądz, pracują z ludźmi – nie obok ludzi i za to ich ogromnie szanuję.
      Jednak poznałam też takich, którzy w kościele z ambony krzyczą na samotne matki, na rodziny w drugich związkach, a sami po mszy udają się potajemnie w ramiona kobiet.

      Pozdrawiam Księdza 🙂

    4. „Narodziny są etapem życia człowieka!” DOPIERO NARODZINY. W fabryce samochodów dołączanie opony do felgi a potem koła do osi napędowej jest też etapem ale ten kawałek nie nazywamy już „samochodem”, jeszcze nie, po złożeniu dopiero jest samochód. Tak jak z zapłodnieniem, to nie jest jeszcze człowiek a komórka. Dziecko jest dopiero z momentem urodzenia.
      Nikt 17-sto i pół latkowi nie sprzeda alkoholu i prezerwatyw tylko dlatego, że jeszcze przez 9 miesięcy był w brzuchu.]
      Albo przypadek gdy ciąża zagraża życiu matki ale wtedy aborcja jest mimo to zakazana, co wtedy? Skażecie dziecko na życie w poczuciu winy, że zabiło matkę. A i ciekawe czy musi się spowiadać wtedy za złamanie przykazania „Nie zabijaj”.. Pewnie nie.
      Albo kobieta w ciąży, nie zgadza się by płód „kradł” jej substancje odżywcze. Ma potem skazać dziecko do sądu? To mimo wszystko kradzież, naruszanie wolnej woli, przestrzeni osobistej właściwie też. Tak wiem przykład jest idiotyczny, lecz jednak pokazuje coś.

  42. Ja też straciłam dziecko. Było tak maleńkie, że nie zdążyłam nawet zobaczyć na USG bicia jego serca. Ból był straszny, nie ten fizyczny oczywiście. W szpitalu leżałam na sali razem z innymi kobietami po poronieniach (to dobrze, bo nie musiałyśmy patrzeć na te, które czekały na swoje dzieci albo już miały je przy sobie). Wszystkie byłyśmy ciche, przytłoczone, prawie nie odzywałyśmy się do siebie, płakałyśmy, każda pod swoją kołdrą. Na szczęście w tym obrazku zabrakło jednego: ponurego pana z notesem i setką pytań: a co pani robiła? dźwigała pani? a może piła alkohol? narkotyki? a co pani jadła? Zamiast takiego pana przyszła pani psycholog i spędziła z każdą z nas trochę czasu. Do końca życia będę tej młodziutkiej dziewczynie wdzięczna za jedno zdanie: „to nie pani wina”. To samo zdanie usłyszałam zresztą od mojej ginekolożki, razem z komentarzem „choćby nie wiadomo co, proszę zawsze o tym pamiętać”.
    To właśnie zdanie powinna słyszeć każda roniąca kobieta, nikt nie ma prawa mówić o „umarzaniu postępowania”, „uniewinnianiu” i innych takich. Tracąc ciążę, kobieta (a przynajmniej wiele z nas) traci część siebie, przyszłość, której nie będzie dane zaistnieć. Najgorsze jest obwinianie się. Do dziś łapię się na rozmyślaniach, że może gdybym tyle nie pracowała, gdybym nie wzięła tego leku na przeziębienie, gdybym wiedziała wcześniej… Nie, nic nie mogłam zrobić. To nie moja wina. Wiem to bo w najważniejszym momencie powiedziały mi to dwie mądre kobiety. Możliwe, że zawdzięczam im życie, zaledwie rok wcześniej odstawiłam antydepresanty.
    I nikt inny nie miał prawa oceniać w tej sytuacji mojej winy lub jej braku.

  43. Pani Agato, nie raz zagadałam na Pani strone, pełna podziwu dla tresci i formy Pani przekazu. Nigdy nieosmielilabym się nie tylko deczydować, ale nawet proponowac kobiecie rozwiaania jej dramatycznie trudnej sytuacji. Ale nie chodzi o przypadki jakie Pani opisuje, a ja znam z własnej dlugoletniej pracy w Kole Pomocy Dzieciom Specjalnej troski. Chodzi o ustawę liberalizujacej przepis antyaborcyjny do tego stopnia, ze na zyczenia kobieta moze usunac ciązę. Na przykład ze wzgledów kosmetycznych, traktujac ja jako lifting. Znam kobiete, która dokonywaa aborcji systematycznie , raz do roku, aby sie odładzac. Rzeczywiscie – działalo. Niemcy naklaniali sportsmenki do zchodzenia w ciaze i nastepnie aborcji w trzecim miesiacu i byl to dozwolony sposób dopingu. We wszystkim sie z Pania zgadzam, ale przeciwko całkowitej liberalizacji aborcji jestem przeciw. Cho c gdybym była posłem w ogóle bym ani sie nie wypowiadała, ani nie glosowała. To sprawa sumienia i odpowiedziałnosci kobiety, A nikt posłów nie stawiał w roli obrońcy czy gwałcicieli sumień. ,

  44. Pani Agato,
    Usuwanie dzieci z Downem nie załatwi problemu. Co z dziećmi z uszkodzeniami okołoporodowymi? Co z dziećmi które stały się roślinkami w wieku przedszkolnym? Co z porażeniem mózgowym? Eutanazja?

    W szkole specjalnej na Bełskiej do której chodzi mój syn jest internat. Są tam dzieci które nie mają rodziców, albo rodzice je zostawili. Przy wszystkich swoich ograniczeniach, czasami wielkich, jednak żyją, śmieją się i chyba są szczęśliwi. Tak przynajmniej mi się wydaje.

    Pozdrawiam serdecznie

  45. Podziwiam Panią z najszczerszym szacunkiem. Jestem bardzo młodą kobietą, wręcz dziewczyną, ale wyraziła Pani to co tkwi w głębi duszy mojej jak i również moich koleżanek, przyjaciółek. Jako młode jesteśmy bardzo oburzone tym w jaki sposób stawa nas się w obliczu prawa, kwestii naszego wyboru, decydowania o własnym ciele. Zmienia się nas w niewolniczki, jak za czasów średniowiecza kobieta po to żeby rodzić dzieci. To jest chora niedorzeczność nie cofajmy się w rozwoju!

  46. Tak łatwo nam oceniać i głosić górnolotne hasła, kiedy temat tak naprawdę nas nie dotyczy. Jestem mamą zdrowej dwulatki. Nie mam pojęcia, co bym zrobiła, gdybym musiała stanąć przed tym wyborem, ale wiem jedno, chcę móc dokonać wyboru.
    Wszystkie argumenty popierające zaostrzoną ustawę są wręcz piękne – adopcja, specjalne ośrodki itd. Domy dziecka są przepełnione dziećmi zdrowymi, których nikt nie chce adoptować, a gdzie tu miejsce dla chorych? Hospicja i specjalne ośrodki również są przepełnione. Na wizytę u specjalisty trzeba czekać miesiącami, a czasem nawet latami, bo nasze państwo nie oferuje nam opieki medycznej na dobrym poziomie. Na wszystko musimy łożyć sami, jeśli chcemy, aby było szybko i dobrze. Jak wiemy, chore dziecko czekać nie może. Ile razy dziennie widzicie na facebooku informacje o zbiórkach pieniędzy na chore dziecko? Ja widzę to bez przerwy. Jeden post za drugim. Ludzie robią, co mogą i nie mają w tym żadnego wsparcia kochanego państwa opiekuńczego.
    A druga kwestia w swoich argumentach wszyscy odnoszą się do takich upośledzeń jak zespół downa, a co z cięższymi upośledzeniami? Myślicie, że dzieci nie rodzą się bez połowy czaszki, z wnętrznościami na zewnątrz, bez mózgu? Rodzą się. I rodzą się tylko po to, żeby przeżyć parę chwil w ogromnym cierpieniu. Nawet nie potrafię i nie chcę wyobrażać sobie cierpienia rodziców, którzy to widzą. Czy to jest konieczne? Na to chcemy skazywać ludzi? Piszę ludzi, bo w tej całej dyskusji mówi się o kobietach, ale to również dramat ojca.
    Ludzie, wiarą można się kierować w życiu, ale przez wiarę nie można stanowić prawa.

  47. Witam,
    mam dokładnie samo zdanie jak Pani, Pani Agato. Jestem mamą dwójki dzieci..Starszy – 20 letni autystyk, młodszy – zdrowy 9-latek..z tzw. wpadki, bo po pierwszym dziecku nie mogliśmy zdecydować się na kolejne dziecko, ze strachu przed powtórką.. Nikt, kto nie przeżył wychowywania dziecka niepełnosprawnego nie ma prawa decydować czy inna osoba ma sie tego podjąć. Ja, choć kocham moje niepełnosprawne umysłowo dziecko, nigdy nie skazałabym innej kobiety na taki los.. Oczywiście, są osoby, które adoptują lub świadomie rodzą niepełnosprawne dzieci i to jest ich wybór.. ale do tego wyboru nikt nie ma prawa zmuszać nikogo.. Ponadto, uważam, że sprawa aborcji nie jest sprawą polityczną i w ogóle nie powinna być regulowana prawnie. Przecież osoby głęboko wierzące i praktykujące same podejmą decyzję zgodną z ich światopoglądem.. podobnie jak każda inna kobieta. Gdyby aborcja była legalna czy byłaby traktowana jak antykoncepcja? Nie sądzę.. Każda normalna kobieta, mająca instynkt macierzyński, nie usunie swojego dziecka..bo tak.. To ciężka i traumatyczna decyzja, którą czasem jednak trzeba podjąć i najlepiej to zrobić z bliską osobą, a nie w świetle fleszów, konsyliów lekarskich i z księdzem na plecach..
    A jeszcze brutalniej podchodząc do sprawy.. Ze względów ekonomicznych dla społeczeństwa, rodzenie niepełnosprawnych dzieci jest pozbawione sensu.. Z jednej strony rodzi sie człowiek, który jedynie obciąża system zdrowotny a nigdy nie będzie pracował, a z drugiej wyrywa z pracy na wiele, wiele lat swojego opiekuna..który tez staje się ciężarem dla Państwa.. Nie mówiąc, o zabijaniu chęci posiadania kolejnych, byc może, zdrowych dzieci. To nie jest polityka prorodzinna.. Wiem, że wiele osób mnie zhejtuje ale zanim napiszecie Państwo do mnie cokolwiek o moralności, zapraszam do mnie do domu, gdy mój syn ma napad agresji, gdy demoluje swój pokój, wyzywa i bije wszystkich naokoło.. a zapewniam Państwa, że mój syn jest tzw. wysokofunkcjonujący czyli nie ma dla niego ośrodków, które by odciążyły mnie w opiece nad nim.. Pozdrawiam wszystkich moralistów, którzy kolo niepełnosprawnego dziecka nawet nie stali i składam głęboki ukłon szacunku osobom, które świadomie biorą na swój grzbiet wysiłek wychowania trudnych dzieci..

  48. Napisała Pani Prawdę i za to dziękuję. Ja też nigdy nie dokonałam aborcji ale też nie musiałam. Nie wiem co by było gdyby…. Łatwo jest mówić, że ja bym nigdy. Ale to nigdy oznacza zdrowe dziecko. A co w przypadku, gdy mam 2 dzieci z chorobą Dawna – nie mówcie, że to nie możliwe – ja znam dwoje młodych wspaniałych ludzi i mają właśnie tak chore dzieci – zespół to tylko wierzchołek góry lodowej – choroby współtowarzyszące to jest już problem. Żadnej pomocy, opieki czy wsparcia od księdza. Rehabilitacja tylko 2 razy do roku przez 2 tygodnie a co dalej.Kim my jesteśmy ? Stawiamy się ponad Bogiem? Przecież to on dał nam wolną wolę, więc jak my możemy komuś ją ograniczać. Może najpierw wprowadźmy prawo pomagające tym rodzinom, dzieciom – zapewnijmy całodobową darmową pomoc, a potem wprowadzajmy zakazy i nakazy. Łatwo powiedzieć nie bo nie, ale gorzej pomóc. Niech sama sobie radzi przecież siedzi z tym dzieckiem w domu, no właśnie a czy życie tej matki się już skończyło, czy ona nie potrzebuje chociaż jednej chwili odpoczynku – przecież nie jesteśmy robotami nastawionymi na 24 godziny . Tak łatwo osądzamy, gdy nas to nie dotyczy, tacy jesteśmy mądrzy. Nie sądźmy, tylko zastanówmy się jak pomóc tym dzieciom, które się urodziły i od tego urodzenia są więźniami domów pomocy społecznej.

  49. Przeczytałam Pani wpis jednym tchem. To co budzi moje zastrzeżenia, to wybrała Pani do krytyki, ograniczoną grupę osób, polityków i duchownych. Pod ustawą jako projekt obywatelski podpisało się ponad 450 ty. osób i to nie byli sami politycy i duchowni. Gdyby zbiórka podpisów trwała dłużej to tych osób by przybywało. Pisze Pani również o woli Bożej i ukochanym Janie Pawle II, jednak Ojciec Święty zawsze bronił życia nienarodzonego, mówił i pisał niejednokrotnie, że „Świadoma i dobrowolna decyzja pozbawienia życia niewinnej istoty ludzkiej jest zawsze złem z moralnego punktu widzenia i nigdy nie może być dozwolona ani jako cel, ani jako środek do dobrego celu. Jest to bowiem akt poważnego nieposłuszeństwa wobec prawa moralnego, co więcej, wobec samego Boga, jego twórcy i gwaranta; jest to akt sprzeczny z fundamentalnymi cnotami sprawiedliwości i miłości. ”Nic i nikt nie może dać prawa do zabicia niewinnej istoty ludzkiej, czy to jest embrion czy płód, dziecko czy dorosły, człowiek stary, nieuleczalnie chory czy umierający. Ponadto nikt nie może się domagać, aby popełniono ten akt zabójstwa wobec niego samego lub wobec innej osoby powierzonej jego pieczy, nie może też bezpośrednio ani pośrednio wyrazić na to zgody. Żadna władza nie ma prawa do tego zmuszać ani na to przyzwalać””. Ponadto w samym Piśmie Świętym podstawowe 10 Przykazań Bożych mówi w przykazaniu 6 – „Nie zabijaj” 2 Mojż. 20,13.
    Życzę Pani głębokiej wiary, wielkiej nadziei i ogromnej miłości na co dzień.
    Pozdrawiam
    Dorota

  50. Miałam 36 lat i sześcioletnie dziecko, które miało być jedynakiem, kiedy dowiedziałam się, że jestem w ciąży. Wiem, że gdyby synek był chory nie urodziłabym go, miałam rodzinę, miałam dla kogo żyć, nie chciałam ich kłaść na szali z niepełnosprawnym dzieckiem, jestem tego pewna. Synek jest zdrowym, cudownym dzieckiem i kocham go do szaleństwa, jednak cieszę się, że wtedy, kiedy niepokoje szalały w oczekiwaniu na wyniki badań prenatalnych, byłam pewna, że mam wybór, że całe moje życie nie jest podporządkowane decyzji gości w garniturze czy sutannie.

  51. Ochrona życia każdego człowieka ponad wszystko… Zapytam, więc co z życiem kobiety, które zagrożone jest przez ciążę? Czy ono również jest chronione ponad wszystko? Nie. Całkowity zakaz aborcji wyklucza tą ochronę. Moim zdaniem zaprzeczacie sami sobie.

    „Wyobraź sobie szanowny Panie Pośle, że ktoś Cię zmusza do adopcji takiego dziecka. Po prostu nakaz Prezesa. Popierasz partię, przyjmujesz upośledzone dziecko pod dach. Musisz. Nikt Cię nie pyta. Księże Proboszczu, Pan również. Już jutro maleńka dziewczynka z wodogłowiem i rozszczepem kręgosłupa wyląduje u Księdza na plebanii. Nie ma, że nie chcę, nie mogę, nie umiem.” – Bardzo przychylam się do tego wniosku! Łatwo się wypowiadać jak się stoi z boku.

    „…nie dają Ci prawa do decydowania o cudzym życiu” – zgadzam się w zupełności, proszę nie decydować w takim razie również o moim życiu, jak i tego nienarodzonego dziecka, ponieważ niektóre z nich cierpią tak mocno, że mówią otwarcie, że wolałyby się nie narodzić.

    Aktualnie jestem w 13 tygodniu pierwszej ciąży i czekam na wyniki badań prenatalnych. Oby wszystko było dobrze. Nie wiem, czy dałabym radę podjąć decyzję o aborcji, pewnie nie, ale chcę mieć taki wybór. Mój mąż choruje na łuszczycę, żeby było „łatwiej” ma jej ciężką odmianę. Choroba wredna i frustrująca. Czasochłonna. Walka z wiatrakami. Leki… no cóż, te które działają najlepiej kosztują kilka tysięcy. Nie stać nas, zostaje więc smarowanie, które nie przynosi prawie żadnych efektów. Czy jestem gotowa przyjąć dodatkową chorą osobę, która będzie potrzebowała całodobowej opieki? I przede wszystkim, czy mnie na to stać? Państwo nie zapewni mi środków, tylko rzuci ochłap i nauczy mocnego kombinowania co z listy najpotrzebniejszych rzeczy kupić, bo nie na wszystko wystarczy. Chcę się czuć bezpiecznie z moim kraju i że zostanę otoczona odpowiednią opieką w trudnej sytuacji, a nie szykanowana za decyzję o moim własnym życiu. Nie rozumiem o co ta walka, przecież nikt nie zmusza kobiet do aborcji.

  52. Szczerze mówiąc, gdybym w przyszłości była postawiona w sytuacji, że dziecku zagrażałoby cokolwiek bądź byłoby ono owocem gwałtu, nie zastanawiałabym się. Nie będąc w stanie pokochać takiego dziecka, usunęłabym je. To bez sensu, żeby dziecko było skazane na życie ze świadomością, że jego ojciec ma coś nie po kolei w głowie. Takie dziecko nie będzie akceptowane ani samo siebie nie zaakceptuje. Być może jeszcze jestem za młoda na takie rozważania, ale za parę lat, być może będę w zagrożonej ciąży… i co wtedy? Mam skrzywdzić dziecko, bo jakaś banda niedoinformowanych mężczyzn zadecydowała już za mnie? Czy ktokolwiek pomyślał o tym, co może czuć dziecko wyśmiewane w szkole, bo jest w jakimkolwiek stopniu upośledzone?
    Chodziłam do klasy z dziewczyną, którą matka zostawiła niedługo po porodzie, bo była upośledzona w stopniu lekkim. Dziadkowie dziewczynki (jako jej prawni opiekunowie) zostali zmuszeni do wysłania jej do normalnej szkoły, bo nie było ich stać na to żeby dowozić wnuczkę do szkoły specjalnej. Widziałam jak ludzie się z niej śmiali, a ona chowała się u psychologa szkolnego.
    Miałam również okazję poznać dziewczynę, która była dziełem gwałciciela. I wcale nie wyglądała mi na szczęśliwą, że żyje. Co dzień mówiła o tym jak bardzo chciałaby się nie urodzić. Miała na swojej skórze blizny po próbach samobójczych. Nienawidziła swojego życia do tego stopnia, że próbowała je sobie odebrać. Skierowana potem na przymusowe leczenie, spróbowała jeszcze raz. I wtedy spełniła swoje marzenie. Mam nadzieję, że teraz jest szczęśliwa.
    Ale czy tego chcemy? Zmuszania nas do życia wiedząc, że urodziłyśmy takie dzieci?
    Jak Pani napisała Pani Agato, domy dziecka będą przepełnione. Być może nie każde dziecko odnajdzie się w takim miejscu. Zdrowe dzieci być może znajdą rodziców. Ale co z chorymi? Wszystkich się przecież stamtąd nie „pozbędą”.

    1. …zastanawiam się tylko dlaczego takim osobom ,nieznanych,,ojców”, z przestępstwa, skoro juz się urodziły w ogóle o tym się mówi, przecież nie muszą o tym wiedzieć; chyba że żyją w naprawdę malej miejscowości, gdzie wszyscy wszystko wiedzą, Jężeli matki się ich nie zrzekly,i nie oddały do adopcji, tylko podjęly się je urodzić i wychowywać-to powinny też traktowac je jak inne chciane, legalne dzieci. I kochać. A nawet bardziej., bo one też są ofiarami tej sytuacji. Tak, jak bylo w serialu,,Dom”,ale to oczywiscie tylko piękny film…Tu problemem nie są ci ludzie, bo nikt juz dzis nie zna słowa ,,bękart” .Problemem jest stosunek do kobiet zgwałconych, i do kobiet w ogóle oraz uporczywe ich lekceważenie,szczególnie przez osoby wierzące,i patrarchalną kulturę i odmawianie kobiecie podmiotowości w tej sytuacji.,kiedy staje się ofiarą przestępstwa.

  53. Witam,
    Cieszę się, że dzięki osobom takim jak Pani wzrasta świadomość ludzi.

    Musze tylko dodac, ze kobieta zgwałcona to nie tylko dziecko noszące dziecko. To także matka mająca już rodzinę, która rozpadnie się z powodu tego dziecka, czy nam się to podoba czy nie. Los takiego dziecka jest trudny. I pewnie nikt nim nie pokieruje. Nie pomoże przejść przez okres buntu i z bagażem „bycia dzieckiem z gwaltu”, trudno jest żyć. To istnienie w poczuciu winy i ogromne brzemię dla wszystkich dookoła. Choć optymisci pewnie zobaczą i pozytywne strony(pewnie w domyśle nawet adopcja to dziecko-a co zaszalejmy), wątpię, by kobieta już wcześniej rodzaca, urodzila dziecka z gwałtu. Dla zagorzalych katolikow zaslepionych swoja niewiedza -zgodnie z prawem boskim, dziecko ma poczac się w wyniku miłości a nie przemoca… a o jakiej miłości tu mowa.

    Ludzie opiewając heroiczne czyny matek, które umierają przy porodzie. Zgodzę się, to wielkie dokonanie… ale uwierzcie nie raz większym jest dokonać aborcji i żyć dla dzieci, które już sie ma żywe na świecie. Wątpię, by matka 4 czy 5 dzieci poświęcają swoje i ich życie dla tego nienarodzonego. Byłby to w moim przekonaniu egoistyczny czyn. Najważniejszym obowiązkim matki jest wychowanie dzieci, które są a nie konieczność posiadania jak największej ich liczby bez względu na cenę. Czy nikt tego nie dostrzega, że kobiet, które mają kilkoro dzieci jest na prawdę wiele. Jeśli taka kobieta raz narazi swoje życie czy zdrowie i urodzi, to czy raz wystarczy, czy ma to robić ponownie przy kolejnym i kolejnym dziecku, aż do tragicznego końca. Miałam takie dylematy i wiem, że są kobiety na które antykoncepcja nie działa. Czy one mają być traktowane jako margines błędu. Bo co nas obchodzą one i życie ich dzieci. To głęboko moralne problemy, o których zwykli zjadać chleba nie maja pojęcia a też istnieją.

    Myślę, że aby pisać na temat tego jak trudno jest wychowywac dziecko niepełnosprawne, nie mam kompetencji. To poświęcenie nie tylko rodziców, ale całych rodzin.

    Ludzie są trudne i trudniejsze sprawy, o których Wy nie macie pojęcia. I dobrze.
    Z tym, że zabieracie głos w tematach, które Was nie dotyczą i nie macie o nich pojęcia.
    Wydaje się Wam, że Wy postapilibyscie słusznie, no bo jak inaczej.
    Uwierzcie, że w obliczu takich sytuacji życiowych dokonalibyscie aborcji, którą tak potępiacie. A jeśli stanowilibyscie ten niewielki procent i urodzilibyscie, to wcześniej czy później zalowalibyscie, że nie usuneliscie i tyle. Gwałt -ogromne poczucie niesprawiedliwości, oszukania, bólu i obarczone tym dziecka. Gra o życie lub zdrowie matki już mającej dzieci-moralny problem kto ważniejszy ona i dzieci, które ma czy to nienarodzone. Niepełnosprawne dziecko-wkrótce umrę i co wtedy życie i poświęcenie moich dzieci dla tego niepełnosprawnego. Zaznaczam całe życie poświęcamy dziecku choremu, bo tak to wygląda w praktyce.

    Nie ważne jak jesteście zdeterminowani prawda jest taka, ze usunelibyście.

  54. Droga Agato,

    Podziwiam Cię, że za to, że wytrzymałaś tak wielkie cierpienia i kochasz swoje dzieci piękną miłością. Życzę Ci dużo sił, radości i szczęścia na Twojej drodze.

    Podkreślam, że nie chcę ani Ciebie, ani nikogo innego obrazić. Jednakże, Twoje doświadczenia nie dają Ci prawa do decydowania o cudzym życiu. Powinnaś zrozumieć, że w naszej cywilizacji ochrona życia ludzkiego jest wartością imperatywną. Każdego życia. Nie jesteśmy w starożytnej Sparcie położonej w górach i odizolowanej. Każdego jesteśmy w stanie wykarmić i istnieją instytucje i ludzie, które poświęcą z wielką radością i bezgranicznym oddaniem swój własny czas dla tych istot – to są Domy Pomocy Społecznej, Hospicja, Zgromadzenia Sióstr Zakonnych, zwykłe rodziny i inne instytucje.

    Potrzebujemy zasad, bo jesteśmy ludźmi. Nikt nie nakłada na nikogo obowiązku poświęcenia sowjego życia innej osobie, ale nikt nie może moim zdaniem decydować o życiu i śmierci innej osoby. Bo kobieta, cokolwiek podpowiada instynkt macierzyński, jest jedynie inkubatorem dla człowieka, który dopiero przyjdzie na świat. Nic, poza ochroną własnego życia, nie tłumaczy morderstwa. Lub w ogromnym uproszczeniu:

    Kobieta =/= Dziecko w łonie
    Dziecko=człowiek
    Kobieta=człowiek
    człowiek=człowiek

    Mam nadzieję, że dołączyłam ważny głos w dyskusji. Ponieważ, wiem, że wiele osób, niekoniecznie wierzących, myśli podobnie jak ja. Nie ma tylko dwóch stron w tej dyskusji, a wachlarz światopoglądów jest szerszy niż sobie potraficie wyobrazić.
    Pozdrawiam

    1. Po pierwsze, nie decyduję o niczyim życiu. Jedynie uważam, że są przypadki, w których to rodzice powinni podjąć decyzję. Po drugie uważam, że każde dziecko ma prawo do życia W MIŁOŚCI. A co do instytucji… Znam je i uwierz mi, daleko im do jakiejkolwiek miłości. Zastanawiam się dlaczego tak dobre i wrażliwe osoby jak Ty wciąż wskazują palcem na instytucje, które powinny zająć się niekochanymi dziećmi, a nikt nie skieruje tego palca na siebie.

      1. Otóż to – ktoś kto osobiście nie miał okazji zetknąć się z codziennym życiem takich osób nie powinien oceniać wyborów rodziców. I tak dla nich ciężkich…

      2. Myślę podobnie pani Agato. Prawda jest taka, że tych „sprawiedliwych” los tak naprawdę nigdy nie doswiadczyl. Pewnie nie doświadczy. Dlaczego więc zabierają zdanie w sprawach, nad którymi powinni tylko pochylić z uznaniem czoło, że ktoś przez coś takiego wogole przeszedł… Malo tego osadzaja innych, nie znając samych siebie… Pani Lilith jest pani nikim innym jak jednym z tłumu ludzi z kamieniami, przed którymi Jezus oszczedzil Marię Magdalenę, jest pani tylko grzesznica jedna z wielu osadzaja innych grzeszników. Bo na pewno nie jest Pani sprawiedliwa, za jaką się Pani uważa.

        Zacznijcie adoptować te dzieci urodzone chore, z gwałtu i w mekach noszone w ciąży a potem w mekach urodzone za cenę czyjegoś zdrowia i życia.

        Ludzie, którzy przeżyli wiele różnych doświadczeń, mają bardziej otwarte umysły. Wiedza, że nie ma jednej słusznej decyzji. Wszystkie nasze postanowienia biorą w łeb, gdy mamy podjąć decyzję, która zaważy na istnieniu nie tylko naszym i ciąży.
        Matka to nie tylko inkubator, ale też wychowawca. Inaczej po urodzeniu dziecka znikaloby ono w tajemniczych okolicznościach. .. Skąd u Was takie dziecinne podejście.

        Gdybym napisała o swoich przejściach w ciąży i poza nimi (tak pani Lilith poza ciąża istnieje też życie macierzyńskie), to by pani sobie jajowody usunęła, by przypadkiem nie mieć podobnie.

        KROTKOWZROCZNOSC I CIEMNOŚĆ -kobiety, otrzasnijcie się!

      3. Jest Pani bardzo mądra i podziwiam za umiejętność rozmowy na ten temat Panią. Bardzo mądre słowa, dalekie od teoretyzowania o etyce, społeczeństwie i instytucjach weń istniejących.

      4. Pani Agato, brawo za poglady, brawo za odwage, zycze wszystkiego najlepszego! Jedyne co mnie skłoniło aby sie wtracić to krotki opis kobiety widziany oczami pani Lilith… „Kobieta to inkubator”, centralnie, ale aż mnie macica zakłuła jak to przeczytalam! Kobieta, to człowiek!!!!! Sama nie wiem czy kiedykolwiek miałabym odwage usunać ciaże i to temat rzeka tak naprawde, ale sprowadzanie kobiety do inkubatora to niezła przesada, niech sie pani obudzi pani Lilith, bo jak wprowadza nowsze modele, to pania na złomowisko wywioza, i to bez pytania pewnie o zgode, tak jak w przypadku kobiet, ktore o swoim zyciu tez nie beda mogły decydować jesli politycy tak zechca… Dziekuje i pozdrawiam…

      5. „Zastanawiam się dlaczego tak dobre i wrażliwe osoby jak Ty wciąż wskazują palcem na instytucje, które powinny zająć się niekochanymi dziećmi, a nikt nie skieruje tego palca na siebie.”

        Boom, headshot.

        Proponuję pierwsze podarować posłance Pawłowicz, a resztę kolejno od Prezesa stanowiskami w dół. I wprowadzić kary za wychowanie niezadowolonych z życia obywateli.

        1. Na moje niepełnosprawne dziecko otrzymuję 153zł zasiłku pielęgnacyjnego. Mój syn ma 10 lat i jeszcze mogę pracować. Mam szkołę ze świetlicą i tatę który mi pomaga. Nie ma dnia żebym nie myślała co będzie z moim dzieckiem jak mnie zabraknie. W tym państwie nie ma żadnej instytucji, która by mi pomogła i zaopiekowała się moim synem jak będzie już duży a ja umrę ze starości lub choroby. Lekarze mimo, że przynoszę teczkę wypisów ze szpitala i wiedzą, że dziecko jest chore to wystawiają rękę po łapówki za każdym razem jak trafiamy na oddział. Bez dowodu wdzięczności dla lekarza można być na oddziale przez 2 dni traktowanym jak powietrze. Lekarz kiedyś mi powiedział, że syn będzie roślinką. Nie jest. Chodzi, biega, uśmiecha się i wzbudza uśmiech innych bo jest jeszcze dzieckiem (od 10 lat płacę za prywatną rehabilitację). Jak będzie dorosły to będzie agresywny, niebezpieczny i może nawet kiedyś nie dam mu rady. Ludzie będą wytykać nas palcami (dzieci z bloku już to robią). Ze szpitala pamiętam jedną mamę, która bardzo płakała, ale musiała zostawić dziecko w szpitalu. Nie miała środków na opiekę nad bardzo chorym dzieckiem. Do dzisiaj słyszę jak wyła bo serce jej pękało. Ja jestem „szczęściarą” a moje dziecko „szczęściarzem” bo stać nas na rehabilitację ? Boje się, że mogłabym kiedykolwiek jeszcze zajść w ciążę.
          Nikt kto tego nie przeżył nie ma prawa decydować ani podejmować decyzji za rodziców !!! a jeśli ktoś chce decydować za rodziców to niech weźmie pełną odpowiedzialność za te decyzje, również te finansowe, logistyczne, medyczne.

          1. I właśnie takie osoby jak Pani, które los postawił przed takim heroizmem powinny się wypowiadać i mieć prawo głosu.

      6. ktoś taki wierzy w instytucje, z którymi nie miał do czynienia od strony praktycznej, nie mówię o prezentacjach, wypowiedziach pracowników, fundatorów, polityków i innych idealistów, myli ideał z rzeczywistością. Oczywiście chcielibyśmy, żeby tak było, ale tak nie jest i taka jest smutna rzeczywistość.

    2. >>> „Każdego jesteśmy w stanie wykarmić i istnieją instytucje i ludzie, które poświęcą z wielką radością i bezgranicznym oddaniem swój własny czas dla tych istot – to są Domy Pomocy Społecznej, Hospicja, Zgromadzenia Sióstr Zakonnych, zwykłe rodziny i inne instytucje”

      Czytaj ze zrozumieniem, proszę.
      Czy masz na wychowaniu niepełnosprawne dziecko?
      Czy zaadoptowałaś i dałaś miłość ciężko choremu lub niepełnosprawnemu dziecku? Czy udzielasz się chociaż w hospicjach dla dzieci? Jeśli na powyższe pytania odpowiedziałaś przecząco – to się nie wypowiadaj, bo nic o życiu nie wiesz a jako „ciocia” dobra rada – to możesz kity w rodzinie wciskać, może im to przeleci koło uszu.

    3. A czy Pani kiedys byla w takiej wspanialej instytucji jakim jest Hospicjum czy Dom dziecka? Moze Pani w ramach wolnego czasu pomagala w jednym z takich miejsc i poswiecila tym biednym, chorym i nie chcianym dzieciom swoj czas i dobre serce? Starczy Pani odwagi, cierpliwosci?

    4. Wszyscy, to jest politycy, księża, kk, ludzie popierający zaostrzenie przepisów aborcyjnych troszczą się o życie poczęte, lecz ci wszyscy zapominają o dzieciach już urodzonych z wadami, z wadami utrudniającymi życie. Ci zwolennicy wtedy nie krzyczą, że Rodzice takich dzieci nie mają pieniędzy na leczenie, leki, utrzymanie, nikt też nie zająknie się aby powiedzieć co dalej z tymi dziećmi po śmierci Rodziców, kto się ma nimi zająć? Ośrodki pomocy? Ciągle wypływają afery w takich ośrodkach, bez względu na to, kto nimi zarządza, czy ludzie chcący zarobić czy zakonnice i księża, którzy robią to samo, dla pieniędzy. Poniewierają tymi dziećmi, biją, głodzą.
      Szanowni krzykacze w obronie życia poczętego, kto z Was zajął się takim dzieckiem po śmierci Rodziców? Kto z Was oddaje część zarobionych przez siebie pieniędzy na ich utrzymanie? Zanim podniesiecie larum w obronie życia pomyślcie o tym, kto ma tym dzieciom pomóc

    5. A ja się zgadzam z autorką bloga. To nasz Ojciec dał nam wolną wolę do podejmowania decyzji i to my przed nim będziemy się tłumaczyć. Żadne Państwo, politycy i duchowni nie powinni w to ingerować. Należy ludziom tłumaczyć dla czego to jest moralne źle, należy pomagać rodzicom podejmującym trud wychowania takich dzieci. Nie wiem czy Państwo wiecie, ale jak dziecko mną poniżej 18 lat to rodzicom się w różny sposób pomaga. Jak skończy 18 lat to ” Polaku pomóż se sam”

    6. Droga Lilith,

      czytając ten fragment „Każdego jesteśmy w stanie wykarmić i istnieją instytucje i ludzie, które poświęcą z wielką radością i bezgranicznym oddaniem swój własny czas dla tych istot – to są Domy Pomocy Społecznej, Hospicja, Zgromadzenia Sióstr Zakonnych, zwykłe rodziny i inne instytucje.” poczułam jak coś we mnie buzuje. Zacznę może od tego, że żadna instytucja nie pomaga za darmo, a każda tego typu placówka daleka jest od miejsca naznaczonego miłością. Prawda jest taka, że w domach dziecka i domach pomocy społecznej często króluje przemoc i to nie tylko ta zrodzona pomiędzy podopiecznymi.

      Co do „wykarmimy”, problem polega na tym, że już teraz nie brakuje zbiórek na leczenie i rehabilitacje chorych i upośledzonych. Czy Pani wie, jak trudno jest zebrać setki tysięcy, a nawet miliony złotych, tak potrzebnych by ocalić ludzkie życie?

      O ratowaniu życia poczętego mówi się z taką zaciętością i oddaniem, tymczasem o tych którzy już tu są niewiele osób chce zadbać. I to jest ten problem, ponieważ zazwyczaj matka pozostaje sama ze swoim problemem, bo nie ukrywajmy… dzieci to ogromna radość, ale i całkiem sporo problemów, szczególnie gdy zabraknie zdrowia, siły i pieniędzy.

    7. Droga Lilith,
      Zacytuję Cię:” Jednakże, Twoje doświadczenia nie dają Ci prawa do decydowania o cudzym życiu.” A teraz odpowiedz jakie to doświadczenie posiada sejm,senat,rząd, kler, naród do decydowania za TWOJE życie i innych kobiet?

    8. Lilith, to nie Pani Agata tutaj próbuje nam cokolwiek narzucić, to politycy i księża. Z jednym się zgodzę – nie jesteśmy z starożytnej Sparcie, tylko we współczesnej, WOLNEJ, Polsce i mamy prawo do decydowania o własnym życiu.
      Co z tego, że są instytucje, hospicja, domy pomocy społecznej, itd.? Już jest problem – brak miejsc, brak pieniędzy… Co będzie jak przybędzie takich dzieciątek? Przygarnie Pani choć jedno pod swoje skrzydła? Poza tym każde dziecko potrzebuje mnóstwo uwagi, miłości i opieki, a opiekunów jest tylko kilku. Uważa Pani, że każde dziecko dostanie odpowiednią opiekę?

    9. Droga Pani Lilith
      Tak pełna miłości i empatii osoba, jak Pani z całą pewnością adoptowała już tuzin chorych, porzuconych dzieci. Wolne chwile zapewne spędza Pani w domach dziecka i szpitalach opiekując się dziećmi. Nie żyjemy odizolowani w Sparcie więc pewnie pomaga Pani też samotnym matkom w opiece nad ich dziećmi. Czy cokolwiek Pani robi czy tylko gada?

    10. Całkowity zakaz aborcji to również decydowanie o czyimś życiu. W przypadku aborcji to przecież nie Agata decyduje, tylko kobieta lub rodzice, więc nie bardzo rozumiem ten komentarz. Nie wiem też dlaczego sama rościsz sobie prawo do odbierania innym decyzyjności? Myślę, że wszyscy doskonale rozumiemy, że w naszej cywilizacji każde życie podlega ochronie, ale to jeszcze nie znaczy, że się z tym musimy zgadzać. I wielu się nie zgadza, co przejawia się w bardzo zróżnicowanych zdaniach na temat aborcji, eutanazji, resuscytacji itd.

    11. Jeżeli na samym początku zakładasz, że:
      Kobieta =/= Dziecko w łonie
      to na końcu również wychodzi:
      człowiek =/= człowiek.

      Nikt nie ma prawa kazać kobiecie rodzić w przypadku zagrożenia jej życia. Ani zmuszać ofiary gwałtu do urodzenia. Ani zmuszać kobiet, które dowiedzą się, że urodzi martwe dziecko lub dziecko bez części czaszki, które nie przeżyje dnia, do urodzenia takiego dziecka.
      Trzeba takie kobiety wspierać, można je również zachęcać do porodu, ale na końcu dać wybór. I osobiście nie jestem inkubatorem. Jeżeli Ty się tak czujesz, droga wolna. Obyś rodziła i była szczęśliwa !

    12. Nie, to nie jest ważny głos w dyskusji, To głos głęboko fanatycznej katoliczki. Ochrona życia w naszej cywilizacji? Chyba tylko tego nienarodzonego. Bo jak już urodzone to radźcie sobie sami. Domy Pomocy, hospicja? Nie wiem jak jest z małymi dziećmi przyznaję ale za opiekę nad dorosłymi lub starszymi ludźmi trzeba płacić i to kolosalne pieniądze, wszystko jest wyceniane, każda zmiana pampersa czy obcięcie paznokci. Rodzina? Znam przypadek Pani która sama zajmuje się 2 dzieci, jedno jest zdrowe a drugie wegetuje, nie słyszy, nie widzi,nie mówi, nie rusza się. Ma szereg chorób i niewielkie szanse na długie życie. Pani jest sama bo jej mąż nie podołał temu co ich doświadczyło. Nie żyje. Pomagają jej siostry zakonne ale to kropla w morzu potrzeb. Podziwiam tą Panią i jej decyzję oraz miłość do tego dziecka ale wiem że sama nie podołałabym takiemu życiu i większość z tych gorliwie broniących życia poczętego również.Moralizować łatwo, ale żyć takim życiem czy bezinteresownie pomagać takim osobom już prawie niemożliwe dla większości ludzi mieniących się katolikami.

  55. Kobieta może sama wybrać i zdecydować, usankcjonowanie tego przez polityków pod wpływem kleru to zamach na konstytucję i wolność człowieka. Pani wpis jest bardzo rozsądny i rzeczowy, niedaleko mam dom dziecka i jakoś ich nikt nie adoptował, jest ich sporo i nie widać aby były szczęśliwe. Decyzje często sa trudne i sama jestem efektem wyboru mojej mamy ze mnie urodziła mimo że lekarze to odradzali. Jestem cała i zdrowa ale to wyjątek który zdaża się rzadko a częściej rodzą się dzieci z wadami i potem gdy zabraknie rodziców ich życie to czekania na śmierć.. Państwo chce decydowac poprzez przepisy prawa co ludzie mają robić ale nie pomaga im kiedy tego potrzebują. Służba zdrowia to Porażka, ginekolodzy to maszynki do zarabiania kasy a pacjentka to tylko klient do skubania.

  56. Temat niezwykle trudny, indywidulany i wywyłujący olbrzymie emocje.
    Z moim Partnerem od wielu lat staramy się o dziecko. W naszym przypadku jedynym rozwiązaniem jest in vitro, które aktualnie w polityce także jest „na tapecie”. Ale ja nie o tym chciałam… Niejednokrotnie rozmawialiśmy o tym, że może wreszcie kiedyś się uda, bez in vitro, może zdarzy się cud? Wówczaj pojawiało się kolejne pytanie: co jeśli badania wykażą, że dziecko jest chore? Dokonać aborcji czy urodzić, skoro tak bardzo chcemy zostać rodzicami? Teraz jedynie o tym rozmawiamy, ale jeśli staniemy przed realnym dylematem – to będzie najtrudniejsza decyzja w naszym życiu. Podczas naszych wielogodzinnych rozmów wiele aspektów było poruszanych. Ból i cierpnienie takiego maluszka od pierwszych chwil jego życia, tak naprawdę skazywanie go na takie życie przez własny egoizm – bo przecież tak bardzo chcieliśmy zostać rodzicami! A kto się zaopiekuje naszym dzieckiem jak nas zabraknie? Trafi do ośrodka? Czy może jego ewentualne rodzeństwo powinniśmy obarczyć odpowiedzialnością?
    Oczywiście wiem, że upośledzenie upośledzieniu nie jest równe. Część dzieci z zespołem Downa są w stanie żyć samodzielnie, ale dzieci, np. z porażeniem mózgowym już nie. Znam kilka rodzin, w których urodziły się dzieci wymagające pełnej opieki 24h/7. Są to ciągłe wizyty w szpitalach. Niezwykle bolesne operacje ortopedyczne i nie tylko. Dzieci nie mówią, nie chodzą, są karmione sondą, mają stomie. Podłączone są do miliona rurek… Córka znajomych moich rodziców zmarło w wieku 12 lat. Kiedy to się stało odetchnęli z ulgą, że ich córka już się nie męczy. Umierali ze strachu, że nikt się nią nie zaopiekuje, jeśli ich zabraknie. Znam też kobietę, która zdecydowała się urodzić dziecko pochodzące z gwałtu. Zajęło jej to całe lata, aby pokochać swoją córeczkę i zaakceptować jej „pochodzenie”. Oczywiście, aborcja z powodu „widzi mi się” powinna być zabroniona. Ale w przypadku gwałtu czy zagrożenia życia dziecka bądź matki decyzja powinna być podejmowana przez każdego indywidualnie i każdy powinien mieć wybór. Taka decyzja nigdy nie jest łatwa, ale powinna być podejmowana w sumieniu każdego, a nie narzucana przez polityków i Kościół.

  57. droga pani Agato z wielką uwagą przeczytałam pani ,,apel”do polityków i duchownych o całkowitym zakazie aborcji i mam dokładnie takie samo zdanie co pani .Podziwiam też że pomimo choroby synka adoptowała pani dziecko nie każdy by to zrobił (ja chyba nie miałbym na tyle siły )szkoda tylko że naszych posłów i duchownych absolutnie nie interesuje co my zwykli obywatele myślimy i czujemy wprowadzają w życie coraz bardziej absurdalne ustawy dbając tylko i wyłącznie o swoje dobro.ja też jestem matką dwóch córek i dzięki bogu nigdy nie przechodziłam przez koszmar jakim jest poronienie ale jestem w stanie chociaż trochę zrozumieć jaka to trauma dla rodziców, bo nie mogę wiedzieć dokładnie co się wtedy przechodzi bo nigdy tego nie doświadczyłam .A co na ten temat może wiedzieć duchowny ????tego już zupełnie nie jestem w stanie zrozumieć że oni są najlepszymi ekspertami od ciąży ,aborcji,wychowania dzieci.Pani Agato pozdrawiam serdecznie i życzę dużo zdrowia dla dzieci i pani oraz wytrwałości

  58. Dlaczego nie zajmą się pedofilami, gwałcicielami, których z wyrokiem sądu powinni kastrować. Mordercami dla których powinna być kara śmierci. Dlaczego nasz rząd nie zmniejszy swoich pensji żeby z uzbieranych wtedy pieniędzy pomóc chociażby rodziną które maja chore dzieci.??? Tylko banda facetów która nigdy nie miała miesiączki, niebyła w ciąży, nie miała zagrożonej ciąży, nie rodziła gdzie dla niektórych kobiet jest to trauma , nie miała depresji poporodowej próbuje decydować za kobiety , za małżeństwa.

  59. Bardzo się cieszę, że mogłam tu trafić i przeczytać ten tekst, który ogromnie do mnie przemówił i z którym wielce się zgadzam. Uważam, że tego typu wypowiedzi najlepiej pokazują, o co nam – kobietom, chodzi. Tym bardziej, gdy jest to wypowiedź osoby wierzącej, jak w Pani przypadku.
    W związku z moim przyszłym zawodem z niepełnosprawnościami stykam się na co dzień, u osób starszych, młodszych, również dzieci. Czasami zastanawiam się, co czuje rodzina, rodzice, w momencie gdy życie stawia przed nimi takie wyzwanie. Sama bałabym się straszliwie, ale zawsze jest druga strona medalu. Nigdy nie widziałam większej miłości niż ta, jakiej doświadczają dzieci niepełnosprawne, bez względu jakie będą to ułomności fizyczne, psychiczne lub rozwojowe. Pojawia się tylko jeden problem, nie każdy rodzic jest w stanie zatroszczyć się prawdziwie o takie dziecko. Nigdy nie widziałam młodej, przypadkiem pełnoletniej, może po skończonych studiach dziewczyny, która opiekowałaby się takim dzieckiem. To zawsze są osoby starsze, nie w znaczeniu dziadków, nie, to zwyczajnie ludzie po trzydziestce; ludzie, którzy mogą pozwolić sobie na przywilej posiadania takiego dziecka – potrafią zadbać o siebie, dom i swoje potomstwo. Dlatego jakkolwiek jednak ratowanie życia to sprawa wspaniała, należy tu jednak pomyśleć o wielu aspektach życia jako takiego., odchodząc już od kwestii zdrowia. Bo o dziecko urodzone trzeba zatroszczyć się na wielu aspektach jego przyszłej podróży w dorosłość. Pytanie kogo na to stać i kto ma wystarczająco sił?
    Jako osoba wierząca, katoliczka z wielce mieszanym teraz poglądem na Kościół, jestem rozdarta. Widzę, że instytucja w którą wielce wierzyłam kuleje. Czasami też myślę, że strzela sobie sama w nogę – po co i dlaczego? Nie wiem. Nie rozumiem czemu prawdy jasne w wierze katolickiej, wychodzą teraz na grunt znacznie szerszy niż społeczność ludzi wierzących. To rodzi we mnie nieustannie pytanie – co z całą społecznością ludzi, którzy odeszli od Kościoła i wiary? Czemu narzucamy im swoje przekonania? Czy to przypadkiem nie kolejny, mały akt religijnego terroryzmu? W dodatku na sumieniach – nie ludzkich, ale wyłącznie KOBIECYCH.
    Mam wrażenie, że we wszystkich wypowiedziach mamy osoby głęboko wierzące kontra ludzi niewierzących, a tu do porozumienia dojść nie sposób, z racji zupełnie innych przekonań i poglądów. Niemniej zarzucanie oszczerstwami kobiety, która jest za ustawą, nawet jeśli sama aborcji by się nie poddała, to jawny obraz jak spojrzenie wielu jest ograniczone. Życie pisze różne scenariusze, tak jak i ludzie są różni – nie każdy sprosta wszystkiemu. Każdy ma za to własne sumienie, w zgodzie z nim postępuję, przed samym sobą musi się tłumaczyć, a po śmierci również Bogu. Ale to jego decyzja. Prywatna. Niech rzuci kamień pierwszy, który nie zgrzeszył. Jakkolwiek.
    Należy też wspomnieć, że aborcje towarzyszą ludzkości jak świat stary. Czemu przy postępie cywilizacyjnym mamy się zatem cofać? Czemu robić krok w tył, gdy możemy iść do przodu, rozwijać działania medycyny i nauki, robić wspaniałe rzeczy, które sprawią, że aborcja nie będzie potrzebna. Zamiast tego stoimy w martwym punkcie, miotamy się rozstrzygając tego typu kwestie, przeznaczając pieniądze państwa Instytucji, która radzi sobie świetnie, a nie ludziom, którzy cokolwiek mogliby zmienić w tym państwie.
    Kończąc moją chaotyczną wypowiedź powiem tylko jedno – niech każdy ma prawo decydować za siebie. I nie, nie jest to postulat do rozwijania absurdalnych dyskusji typu, zabicie dziecka i decydowanie o własnym losie jest równe przejechaniu człowieka na drodze. Dyskusja jest trudna i ciężka, nie ma co oszukiwać; jest jak woda. A życie człowieka, jak piękne, tak ciężkie i wielce skomplikowane.

  60. Od 35 lat pracuję z dziećmi niepełnosprawnymi. Kocham to, co robię. Ale patrząc na „moje” dzieciaki wiem, że to czego im najbardziej brakuje to miłość. Takiej miłości nie jest w stanie im dać żaden nauczyciel, opiekun. Ich cierpienie i samotność są niewyobrażalne. Pamiętam jednego z moich uczniów, który zapytał, czy” jak będę miał dziecko to ono też będzie takie jak ja? Bo ja nie chciałbym takiego.” Cieszę się, że jestem stara i nie będę już rodzić, nie muszę martwić się o antykoncepcję. Ale współczuję młodym kobietom / w tym mojej córce/, że żyje w kraju, gdzie jej zdanie nie ma znaczenia, bo inni wiedzą lepiej.

  61. Pani Agato, wspaniały, mądry list. Oby rozsądek zwyciężył. Wszystkim, którzy są za absolutnym zakazem aborcji proponuję, tak jak Pani sugeruje w tekście, przymusową adopcję niepełnosprawnego (umysłowo!) dziecka, na minimum 20lat. Ja nie miałam problemów ani z zajściem w ciąże, ani z jej donoszeniem, nawet porody były lekkie i bardzo dziękuję Bogu za moje zdrowe dzieci. Ale tym kobietom, bo to najczęściej na nich spoczywa główny trud opieki nad dziećmi, które mają problemy z zajściem w ciąże, czy tej ciąży z różnych przyczyn nie chcą, należy się wsparcie z każdej strony, medycznej, prawnej, duchowej jak i wśród najbliższych. Dajmy kobietom wybór i wybór ten uszanujmy.

  62. Pani Agato!

    Z wielką dokładnością i skupieniem przeczytałam Pani tekst. Jedyne co mogę odpowiedzieć to: dziękuję w imieniu kobiet, które przygotowują się do roli matki i proszę,wręcz BŁAGAM w imieniu swoim i tych kobiet o pomoc. My, małe szaraczki, nic nie znaczymy dla panów polityków i duchownych.

    Mam 23 lata. Chcę mieć dzieci. Wręcz marze o trójce pociech. Z moim partnerem myślimy o zalegalizowaniu naszego związku i założeniu prawdziwej rodziny. Ale BOJĘ SIĘ zajść w ciąże. Co bedzie jeśli poronię? Jeśli moje dziecko nie będzie zdrowe, a ciąża zagrozi zdrowiu i życiu tego dziecka i mojego? Nie popieram aborcji „bo tak”, ale uważam że aborcja w niektórych przypadkach może być koniecznością.

    Czytam o ustawie antyaborcyjnej i zastanawiam się nad wyjechaniem z Polski. Życie tutaj staje się coraz trudniejsze i bezsensowne. Obcy ludzie zaczynają decydować o moim życiu. To jest straszne. Nie wyobrażam sobie ciąży i porodu w Polsce, a to przecież mój kraj. Tu sie urodziłam,tu chciałabym żyć i mieszkać. Jednak to co wyprawiają nasi politycy wraz z duchownymi zmusza mnie, i pewnie nie tylko mnie do ucieczki jak najdalej. Boję się o własne życie i zdrowie, boję się o życie i zdrowie moich planowanych lub i nieplanowanych dzieci.

    Pani Agato, Pani głos się liczy. Nasze, zwykłych szaraczków nie maja najmniejszego znaczenia. Widzę co się dzieje i doskonale wiem, że wszelkie wiece, protesty zostaną zbagatelizowane.

    Pozdrawiam i proszę o wsparcie dla młodych kobiet, przyszłych matek.

    1. A ja naleleżę do tych matek, które na dziecko zdecydowały się tuż przed 40. Mam cudowną 3-letnią córeczkę, planowaliśmy z mężem starać się o drugie dziecko, ale w przyszłym roku będę miała 42 lata i bez możliwości właściwej opieki i dostępu do badań prenatalnych nie podejmę tego wyzwania, raczej pozostaniemy przy jedynaczce. Pytanie, ile kobibet w mojej sytuacji – dobrze sytuowanych, z dużym domem, z poukładaną karierą zawodową i nianią do opomocy zrezygnuje z nawet starania się o dziecko.. Bo program 500+ na mnie nie działa na pewno…W moim przypadku ryzyko jest duże, ale przy odpowiedniej opiece ciąża nie jest zagrożeniem. Dwie koleżanki z mojej pracy dzięki badaniom prenatalnym właśnie wcześniej wiedziały o schorzeniach swoich dzieci – wcześniej się do tego przygotowały i dzieciaczki są pod właściwą opieką (żaden z nich nie ma schorzenia uniemożliwiającego normalne funkcjonowanie), więc nie piszę tutaj o dostępie do aborcji. Piszę o tym, że przy planowanych przepisach lekarze będą się bali podejmować jakiekolwiek działania. A ja? Nie, nie zgadzam się na to, aby mieć jakąkolwiek perspektywę bycia zmuszaną do czegokolwiek – uważam, że należy im się prawo do właściwej opieki medycznej i do pojemowania decyzji w swoim własnym imieniu i do zarządzania moim własnym ciałem. Owszem, stać mnie na leczenie i prowadzenie całęj ciąży za granicą, ale to tutaj mam swojego zaufanego lekarza i całą rodzinę.
      A księża? Może najpierw zaczną pomagać tym naprawdę potrzebującym???? Nie chodzę do kościoła od 15 roku życia – wtedy ksiądz z Caritasu odmówił mojej mamie jakiejkolwiek pomocy i odesłał ją do pomocy społecznej. Dodam, iż mój ojciec wyszedł z domu i nie wrócił zostawiając mamę samą z 3 dzieci i ze słabo płatną pracą, więc poszła po pomoc do kościoła… I my w tym kraju krytykujemy reżim w Rosji – tam, owszem nie ma wolności słowa, ale kobiety mogą same decydować o sobie !!!!!- wiem coś o tym, często bywam w różnych krajach z racji zawodu!!! I nigdy nie myślałam, że czegokolwiek będę zazdrościć znajomym zza naszej wschodniej granicy….
      Nigdy też nie myślałam, że będę publikować jakiekolwiek posty… cóż, nawet najspokojniejszego człowieka rusza to, że politycy zajmują się nośnymi i krzydzącymi ustawami zamiast zająć się właściwymi problemami – uproszczeniem systemu podatkowego, ściąganiem inwestoró, tworzeniem miejsc pracy, które dadzą ludziom poczucie bezpieczeństwa.
      Trzymam kciuki za jakąś ogólnopolską akcję wszystkich kobiet – MUSIMY SIĘ JAKOŚ BRONIĆ PRZED TYM SZALEŃCAMI!!!

    2. Zamiast czytać o ustawie proponuję przeczytać samą ustawę, to dwie strony A4, na których nie ma ani słowa o karaniu poronienia albo usunięcia ciąży zagrażającej życiu i zdrowiu matki.

      1. Zadałam sobie trud i przeczytałam. Jest mowa o tym, że nie będzie karany lekarz. A co z matką? Dochodzenie czy nie spowodowała uszkodzenia płodu? Bo dalej jest o tym mowa.

      2. ależ oczywiście, że właśnie o tym jest mowa! to właśnie obrońcy tej ustawy nie rozumieją co tam jest napisane! widzicie tylko jakieś cyferki i odniesienia do paragrafów, a nie macie pojęcia co w tych paragrafach jest, a wystarczy przeczytać uzasadnienie tej ustawy – tego jest trochę więcej niż dwie strony A4 i tam jest BARDZO wyraźnie napisane, że życie płodu jest ważniejsze niż zdrowie matki, BARDZO wyraźnie jest napisane, że płód można usunąć tylko w momencie BEZPOŚREDNIEGO narażenia życia matki, czyli na przykład dopiero w momencie kiedy dojdzie do krwotoku wewnętrznego. tak samo wyraźnie jest napisane o karaniu matek, które poprzez zaniechanie doprowadziły do poronienia.

  63. Przykro mi czytać, że dzieci pochodzące z gwałtu lub niepełnosprawne od razu skazane są na brak miłości. Czy mam rozumieć, że dzieci ślubne, zdrowe, są na pewno kochane, nie zostaną porzucone itd? Kto daje nam prawo do tego, żeby decydować o poczętym życiu? Błagam, nie bawmy się w Boga, bo naprawdę nikt nie wie co będzie w przyszłości. Dlaczego nikt nie mówi o skutkach aborcji, o spustoszeniu jakie to czyni w kobiecie?? Przeżyłam poronienie i było to najgorsze doświadczenie jakie kiedykolwiek miałam. Najgorsze, z którego otrząsnąć się nie mogłam długo. Nie wyobrażam sobie, żeby zrobić to z premedytacją i współczuję wszystkim kobietom, które to zrobiły. Proszę, spytajmy ludzi tych „niechcianych”, z gwałtu, czy chcieliby się nie urodzić.
    Tak na marginesie, czy przeczytała Pani projekt ustawy? to tylko 2 strony i łatwo można wyczytać w jakich przypadkach kobieta nie podlega karze.

      1. Jestem z tych ‚ślepych’ niechcianych. Żyje 23 lata i każdego dnia cieszę się, że żyje oraz za to że dano mi na to szansę. Moja mama przeżyła wiele zajmując się mną, ucząc mnie wszystkiego. Latała że mną po lekarzach wszelkiego sortu szukając nadziei. Wiem tez, że moja ‚ślepota’, to wada genetyczna i istnieje 50% szans, iż moje potomstwo będzie taki jak ja. Jeśli kiedykolwiek urodzę takie dziecko, to będę je kochać najbardziej na świecie, bo uważam że każdy ma prawo żyć. Rozumiem, inni mają gorzej niż ja, ale nikt w ich głowach nie siedzi i nie wie co tak naprawdę myślą osoby z daną dysfunkcją….
        Szanuję Pani zdanie, ale proszę zważyć na sporadyczne przypadki

      2. Potwierdzam, ja jestem taką osobą i całe życie przeciwstawiam się tej myśli jak mogę, ale często wraca, nie chciałabym się urodzić i wiele jest takich ludzi niestety. Zgwałceni, okaleczeni lub zamknięci w niesprawnych ciałach niosący swój ciężar. To rodzice powinni decydować, bo to ich geny, to ich odpowiedzialność i nikogo więcej.

      3. Witam ja popieram wszystko co Pani posala ale jedno co powiem,jestem dzieckiem gwaltu dowiedzialam sie o tym jako dorosla kobieta od przyjaciolki mojej mamy i od babci,moja mama nigdy mi sama nie powiedziala o tym chronila mnie przed ta wiadomoscia i mimo tego co ja spotkalo i jakim jestem owocem, urodzila mnie,kochala i chronila razem z ojcem ktory mnie wychowal w milosci. Wiec ja jako dziecko gwaltu ciesze sie ze mnie urodzila,nie kazde dziecko musi byc nieszczęśliwe.Ale jestem za tym ze kazdy powinien miec prawo wyboru.

      4. Pytałaś wszystkich czy zapytałas dwóch, trzech robiąc statystykę… znam wiele przypadkow gdzie dzieci urodzily sie z jakimis wadami czy uposledzeniami i jakos sa kochane 🙂 a ile dzieci cierpi w rodzinach bedac to niby chcianymi dziecmi… Mówisz, że Bóg zdecydował w Twoim przypadku i urodziłas dziecko. To dlaczego Jego prawo ma być zmieniane pod wpływem kaprysu czy innych ” widzi mi sie ” ?
        Każde Życie Ma swój cel, a jeśli go nie rozumiemy to nie znaczy, że go nie ma…

        1. OK, to w takim razie zrezygnujmy z leczenia bezpłodności, podtrzymywania ciąży i ratowania dzieci po porodzie. Po prostu przestańmy się leczyć. Niech Bóg decyduje o wszystkim. Zgadzasz się na to?

          1. W punkt!
            Jeśli wszystko zostawiamy Bogu, to jeśli dziecko urodzi się w 6 miesiącu, albo 7 z pełni nie wykształconymi płucami to zostawmy je same sobie. Bóg zadecyduje. To samą z deklaracjami „pro futuro”. Kim jesteśmy, aby decydować o swoim życiu, czy chcemy być mieć wykonaną resuscytację krążeniową – oddechową.
            Niektórzy ludzie podejmują takie decyzje z wielu przyczyn. Czy to też powinno być zakazane? Może oni też nie powinni decydować o swoim życiu, bo nie od nich ono zależy?
            Niestety żyjemy w państwie, gdzie wszystko chce się załatwić na siłę, Groźbą, a nie prośbą. Zamiast działać z tym co jest, a jest bardzo dużo do zrobienia to politycy wpadają na szalone pomysły. Gdyby wskazali możliwości jak taka kobieta ma postąpić, gdzie szukać pomocy.Mogliby sami by się zaangażowali w taką pomoc i zobaczyli jak to jest opiekować się tak wymagającymi dziećmi myślę, że nie byłoby już tak różowo. Jak całe życie zostaje już podporządkowane takiemu małemu człowiekowi. A co z życiem innych dzieci? Te które żyją. One chcą mieć żywą matkę, uwagę, miłość, zainteresowanie. Nie twierdzę, że tacy rodzice nie kochają swoich chorych, upośledzonych dzieci, ale jednak ich życie nie jest usłane różami. Często najprostsze czynności urastają do rangi problemów. I niestety nikt kto nie ma tego na co dzień nie zrozumie.
            Sama nie wiem jakbym się zachowała w takich konkretnych sytuacjach, ale przede wszystkim chciałabym mieć wybór. Przeanalizować, zastanowić się nad możliwościami, nad życiem jakie mnie czeka sama, z mężem, z rodziną i wspólnie podjąć taką decyzję.

    1. Też przeżyłam poronienie i 8 godzin oczekiwania na skrobankę i stwierdzenie lekarza że dziecko i tak już od dawna nie żyło, i możesz mnie nazwać wyrodna matka ale nie miałam żadnej traumy a wręcz byłam szczęśliwa, że nic mi się nie stało bo już miałam 2 dzieci a i po urodziłam jeszcze 2 na całe szczęście zdrowe. Nie odbieram Ci prawa do własnych odczuć ale nie narzucaj go innym.

    2. Sama mówi Pani o traumie jaką przeszła po poronieniu. Teraz niech sobie Pani wyobrazi, że będzie musiała zeznawać i tłumaczyć się dlaczego tak się stało. Jak można to wytłumaczyć, skoro samemu się tego nie rozumie. I może Pani zostać uniewinniona, ale sprawę i tak trzeba będzie zbadać. I tak sprawa będzie w toku. A jak znajdą coś niepokojącego, co dla Pani jest normalne, a dla nich nie. Witamy w więzieniu. Dla mnie grożenie wiezieniem, matce która poroniła, w jakikolwiek sposób jest haniebne.
      Nikt nie mówi, że każde dziecko po gwałcie będzie niekochane, ale nie można też zmuszać matki do urodzenia. Po największej traumie życia. Bo jest to trauma. Wyniszczające doświadczenie, które odbiera kobiecie wiele. Szczególnie jej wartość radość i wiarę. Każdy przechodzi to inaczej, ale nie można zmuszać nikogo do urodzenia w takim przypadku.
      Nie godzę się na aborcję „bo tak”. Bierze się odpowiedzialność za swoje czyny, ale ta ustawa ingeruje nie tylko w takie przypadki. Wręcz przede wszystkim nie takie przypadki. Brak badań? Śmieszne. Wróćmy do średniowiecza. Zaczęto sprowadzać kobietę tylko do celów rozrodczych.
      A co z tymi co nie mogą mieć. In vitro też jest złe, prawda?

      Mój partner powiedział oficjalnie. Jak będzie zagrożone moje życie i dziecka, to wybiera moje życie. Ponieważ we dwójkę przeżyjemy ciężkie chwile, ale będziemy razem. I będzie szansa na rodzinę w przyszłości. Uprawiając seks, wiem jakie są konsekwencje i uprawiam go tylko ze swoim partnerem. Bez powodu nigdy bym nie usunęła dziecka, ale jak się okaże, że moje dziecko ma po urodzeniu żyć 20 minut. Nigdy nie skażę je na takie cierpienie.
      Nie jestem nie dla ustawy, ale porządnie sporządzonej. Z głową i sercem, a nie katolickim poglądem.

    3. Ja wiem, że mi nie starczyło by siły na wychowywanie nie w pełni zdrowego dziecka, ani dziecka z gwałtu, jestem już mama i teraz widzę jak słaba psychicznie i emocjonalnie jestem bo zwykły katar u mojego maluszka wywołuje u mnie smutek i żal że się męczy. Rozwazalam drugie dziecko, ale świadomość ze ciąża może zagrozić mojemu życiu i będę musiała zostawić mojego syna na 5 lat (bo stać mnie żeby wyjechać za granicę i usunac) i patrzec na niego za krat lub w gorszym wypadku z góry skutecznie mnie zniechęca. A 500 zl nie jest warte tego ryzyka. Więc zostaje ze świadoma decyzja posiadania jedynaka.

    4. Pani Krystyno, „warunkowo może odstąpić od wymierzenia kary” to mimo najszczerszych chęci nie to samo co „nie podlega karze”. Czytać należy uważnie i ze zrozumieniem. Warunki odstąpienia od wymierzenia kary nie są określone, więc zależeć będą od widzimisię urzędników. A natura ludzka i nasze narodowe cechy mają to do siebie, że tak kulawe przepisy prędzej czy później prowadzą do wszelkich nadużyć. Sądzi Pani, że nie? A jak jest wctej chwili w przypadku innych przepisów? Umorzenia i zawieszenia w przypadku gwałtów, czy spowodowania śmierci w wypadku komunikacyjnym (nie bo coś się stało przez przypadek, tylko kiedy kieowca ewidentnie złamał przepisy i rozwałkował kogoś na przejściu, czy wręcz na chodniku) i jednocześnie karanie więzieniem niepełnosprawnych umysłowo za kradzież np. wafelka (głośne sprawy). Nie ma to nic wspólnego z tą ustawą? Wręcz przeciwnie – tak działa wymiar sprawiedliwości w naszym kraju. Jeżeli przepis jest tak sformułowany to można być niemal pewnym, że możliwość umożenia będzie furtką dla wybranych, a ustawa będzie jednocześnie narzędziem uciszania niewygodnych osób. A z innej beczki – są kraje, w których funkcjonuje pidobne prawo, np. Salwador. Proszę przeczytać jak wygląda w rzeczywistości jego stosowanie.

    5. Tam jest napisane „MOŻE” Wie Pani co oznacza może? MOŻE Pani jutro wygra w tottka, MOŻE jutro nie będzie padać, MOŻE moja córka będzie blondynką.
      Proszę czytać ze zrozumieniem,.

    6. Uważam, że nie ma Pani racji Pani Krystyno… fakt jest taki, ze nigdy nie poroniłam- nie straciłam dziecka… mam dwójkę zdrowych i wspaniałych dzieci… ale co by było gdyby?…
      gdybym dowiedziała, że dziecko jest/bedzie nie uleczalnie chore??? nie wiem… ale chciałabym mieć prawo podjęcia decyzji…
      co by było gdyby ktoś mnie zgwałcił naruszył moją nietykalność cielesną skrzywdził by moją psychikę… a na dodatek miała bym urodzić dziecko „gwałciciela” człowieka który wyrządził mi taka ogromna krzywdę??? chciałabym móc zadecydować co z tym faktem zrobić!!!
      A co będzie jeśli ciąża „chciana” zagrozi mojemu życiu??? ja mam po co żyć i dla kogo!!!
      Choć nigdy w życiu nie dokonałabym aborcji w ” normalnej” sytuacji… nie wiem jaką decyzje bym podjeła gdyby…!!!! Mamy prawo do decyzji i do własnego zdania…
      p.s jestem osobą wierzącą i to Bóg nas będzie osądzał jak przyjdzie czas a nie Panowie posłowie

    7. Rownież przeżyłam poronienie, ale także ciąże, gdzie lekarz stwierdził, ze moje wyczekiwane dziecko ma najgorszą wadę serca, deformacje kończyn i wiecej problemów związanych z niedokrwieniem i wadą genetyczną. Nie wiem co było gorsze…
      Życie stawia nas w rożnych sytuacjach, ale
      dlaczego to posłowie maja decydować za mnie czy mam donosić ciąże? To ja powinnam mieć prawo wybrać, zgodnie ze swoim sumieniem, co dla mnie i mojej psychiki lepsze… Usunięcie czy rozpacz przez 5 miesięcy ciąży, wiedząc, ze moje dziecko nie przeżyje
      Dlatego nie osądzajmy kobiet tak łatwo…

    8. Brawo, a ja znam ludzi chorych przeszczęśliwych w okaleczeniu. To my, zdrowi, twierdzimy, że są nieszczęśliwi. To inny, mega trudny wymiar miłości i szczęścia, bo niewiarygodne dla nas…Tak często wygodnych, upraszczających najważniejsze sprawy. Ja się z p. Agatą nie zgadzam, ani jej nie podziwiam. Znam tysiące świadectw. I większość kobiet żałuje aborcji. Potwornie żałuje. A p. Agata pisze z ramienia niewiedzącej o zagrożeniu. Ale kocha chore dziecko. Bo taka jest matka. Po prostu! A gdyby Pani wiedziała, to nie kochałaby Pani, bo i kogo? Może usunęłaby Pani, jak sugeruje tekst. Bóg zdecydował? Nie, to my decydujemy zgodnie z Jego wolą lub przeciwnie… Ja nie atakuję, ale matematycznie podsumowuję. To jak wybieranie z Dekalogu przykazań: 1,2,3 w odstawkę, 6 – różnie, 9,10 hm, każdemu się zdarza. Ale nie kradnę i nie zabijam. Czy na pewno?

  64. Temat bardzo trudny. Ale zobaczmy jak to w życiu jest.. czy każda/każdy z nas w życiu dostaje wszystko to czego pragnie? Żyje tak wygodnie jakby tego chciał? Pewnie widzisz drogi czytelniku jak w niektórych aspektach Twoje życie odbiega od Twych wyobrażeń na jego temat z przeszłości.. Jak wielu ludzi spotykają tragedie z którymi ja, Ty, nie musimy się zmierzać.. Życie nie jest sprawiedliwe, jeden ma wszystko drugi nie ma nic, jeden jest zdrowy, piękny i bogaty a drugi chory, brzydki i biedny.. Nie na wszystko mamy wpływ, tak po prostu jest.. To dlatego chrześcijanie wierzą, że człowiek ma nieśmiertelną duszę.. Że nasze życie tu na Ziemi trwa zaledwie 100 lat a potem czeka nas wieczność przy której te 100 lat jest niczym. Więc albo bierzemy nasze problemy na klatę i idziemy z nimi przez życie z wiarą, że to tak na prawdę nasze błogosławieństwo bo być może dzięki temu otrzymamy życie wieczne albo żyjemy wygodnie tak jak nam się podoba z nadzieją, że po śmierci zostaje po nas jedynie proch.. Często jest przecież tak, że coś co wydaje nam się dla nas krzywdzące, niesprawiedliwe, po upływie czasu okazuje się być czymś slusznym.

    Ja jestem za ochroną życia. Tak jak nie deptam posianych ziaren uniemożliwiając im tym samym wzrost, tak samo nie potrafiłabym niewinnej, bezbronnej, istocie odebrać prawo do życia. Ono ma takie samo prawo żyć jak i my. Jeśli chcemy usuwać „płody z defektem” bo są obciążeniem dla swych rodzin, społeczeństwa, systemu itd. to kolejnym etapem powinien być program usuwania ze społeczeństwa tych jednostek które są bezproduktywne, które są obciążeniem dla reszty..

    Więc mam nadzieję drogi czytelniku, że będziesz konsekwentny w swych decyzjach i jeśli komuś Tobie bliskiemu przydarzy się nieszczęście w postaci trwałego kalectwa to będziesz pierwszą osobą która dokona usunięcia tej jednostki z defektem..Albo chronimy życie od początku do końca albo eliminujmy wszystkie chore jednostki, kalekie, więźniów itd.. Kto wie, może będzie trzeba uruchomić znowu komory..

    1. TO JEST WAŻNE ” Albo chronimy życie od początku do końca” i to do końca potem gdzieś się gubi szkoda ze na samym początku, nie można zmusić nikogo do kochania a wychowanie bez miłości w dodatku człowieka niepełnosprawnego jest nie możliwe człowiek to nie maszyna potrzebuje nie tylko jeść i pić.
      Idąc tym tropem osoba która nie ma wystarczających środków powinna zamienić się z panem na wynagrodzenie, dom itd…
      Po co klerowi wielkie majątki a rodzicom odbierają dzieci z biedy?
      Coś tu jest nie tak, gdzie jest nasza wolność to jest ograniczenie wolności!

    2. Droga Joanno, bądź konsekwentna – czy pozwoliłabyś by owoc Twojej miłości, wyczekane dziecko umierało w bólu i cierpieniu kilka godzin po porodzie? Pozbawione części czaszki w zimnej szpitalnej sali.

      Ilu masz niepełnosprawnych znajomych? Ile pieniędzy wpłaciłaś na leczenie osób chorych od urodzenia? Ile dzieci z zespołem downa wychowujesz? Jak często pomagasz w znajomym, których dzieci są chore lub niepełnosprawne?

      Wcale? Zero?

      Dlatego – wyluzuj kobieto. Nie mów o komorach – łatwo przywołać lęki i porównywać ludzi, z którymi się nie zgadzasz, do nazistów.

      Mówisz o szacunku do życia – szanuj decyzje innych ludzi.

  65. Wszyscy obroncy zycia mowia czlowiek od samego poczatku.Niw zarodek nie plod.Czyli poronienie traktujemy jako smierc czlowieka.Czyli po smierci godny pochowek sakramenty zasilek pogrzebowy .Czyli po poronieniu 9 tygodniowy plod dostanie akt zgonu,rodzina zasilek pogrzebowy na odprawienie godnego pogrzebu no i ksiadz odprowadzi na cmentarz po mszy pogrzebowej.Sprobojcie!

    1. To czy pochowamy swoje dziecko,nawet 7 tygodniowe z poronienia to tylko nasza decyzja.Mało kto o tym wie i dlatego są takie a nie inne poglądy jak Pani.Pochowałam swoje niespełna 7 tygodniowe dziecko z poronienia.Dostałam akt urodzenia i zgonu w jednym,dostałam zasiłek pogrzebowy…był ksiądz i pochówek z księdzem na cmentarzu…I byłam ja….matka z rozbitym sercem,matka żegnająca swoje DZIECKO!!!

    2. W zeszłym roku w maju żona poroniła naszego Synka Jasia Antoniego. Synek miał 12 tygodni. Gdy go wyroniła, zrobiła zdjęcie. Jaś miał 29mm. Widać było oczka, nosek, małe nóżki, rączki. Pochowaliśmy go na cmentarzu obok naszego mieszkania. Do grobu Jasia mamy 7min piechotą. W Kościele zamówiliśmy Mszę Św. za nas, bo nasz Synek jako ten, który umarł przed narodzinami otrzymał Chrzest Krwi i jest już zbawiony. To my potrzebowaliśmy wsparcia. Nadaliśmy mu imię – oficjalnie w USC. Mamy akt narodzin i równocześnie zgonu. Otrzymaliśmy zasiłek pogrzebowy, który nie pokrył kosztu trumienki, miejsca na cmentarzu, transportu ciałka („zwłok”) i nagrobka. Podczas Mszy Św., pochówku a potem w domu na spotkaniu popogrzebowym byli nasi najbliżsi przyjaciele. Oboje z żoną czuliśmy, że ukochany Niebieski Tata jest z nami w tym najtrudniejszym momencie. Że płacze z nami.
      Tak, Jasio BYŁ I NA ZAWSZE POZOSTANIE CZŁOWIEKIEM. To nasz Syn. Odszedł za wcześnie, ale dawcą jego życia NIE BYLIŚMY my, tylko nasz Ojciec Niebieski – Stworzyciel. My daliśmy mu ciało z naszych komórek czyli DNA. Nieśmiertelnego Ducha Ożywiającego dał Jasiowi BÓG.
      W żadnym przypadku i pod żadnym pozorem nie mamy prawa do decydowania o życiu lub śmierci małej bezbronnej istoty. Nawet jeśli ma Ona tylko 29mm długości. To prawo ma tylko BÓG, bo tylko On jest Życiem i jego Dawcą.
      ZA KAŻDYM RAZEM W HISTORII LUDZKOŚCI, GDY CZŁOWIEK UZURPOWAŁ SOBIE PRAWO DO ŻYCIA LUB ŚMIERCI DRUGIEGO CZŁOWIEKA ZE WZGLĘDU NA JAKIEŚ WŁASNE KRYTERIA (rasa, zdrowie, pochodzenie, użyteczność dla społeczeństwa, produktywność itp.) – KOŃCZYŁO SIĘ TO KATASTROFĄ.

    3. Ja poroniłam w 12 tyg ciąży. W szpitalu miałam opiekę psychologa, wypisano akt urodzenia i zgonu dziecka, dostałam pieniądze z ubezpieczenia, pochowałam dziecko, byłam na urlopie macierzyńskim.

  66. Dziękuję za ten tekst. W końcu wypowiada się osoba, która tego wszystkiego doświadczyła, a nie kolejny teoretyk, których pełno wkoło. Sama jestem mamą dwójki zdrowych dzieci, mam za sobą również 2 poronienia, a przy córce miałam inwazyjne badania prenatalne, dzięki którym w spokoju donosiłam ciążę. Zanim jednak otrzymałam wyniki biłam się z myślami co mamy zrobić? I nadal nie wiem jaka byłaby nasza decyzja.

    1. Pani Agata pisze: „Dlaczego Panowie nie potraficie tego uszanować pozostawiając wolny wybór?” Idąc tym tropem, czy Państwo powinno mi pozostawić wolny wybór czy zabić czy nie zabić sąsiada, który mnie wkurza? Przepraszam za tak absurdalne porównanie, ale w gruncie rzeczy to sprowadza się do tego samego, śmierć to śmierć.
      Marjan Ogorevc o aborcji pisze tymi słowy (warto to sobie uważnie przeczytać):
      ABORCJA, a nawet tylko myślenie o niej, to jedno z najbardziej destrukcyjnych działań we wszechświecie. Podjęcie decyzji o aborcji jest swego rodzaju programem unicestwienia ludzkiej istoty i wywołuje w organizmie matki i duszy dziecka niezwykle traumatyczne skutki. Aborcja jest naruszeniem duchowych praw wyższych, ponieważ podejmując decyzję o aborcji, powodujemy powstanie programu zabicia ludzkiego życia. Przy czym wszystko jedno, czy zrobiliśmy to w jednym z poprzednich wcieleń czy w życiu obecnym, ponieważ program ten jest przenoszony przez co najmniej cztery pokolenia z rodziców na dzieci. W dzisiejszych czasach najczęściej mamy do czynienia z aborcjami, które miała matka lub babcia. Program znajduje się wciąż w kobiecie i należy go uświadomić i rozwiązać. A jeżeli się tego nie zrobi, kobieta odchorowuje go w formie ciężkiej, niejednokrotnie śmiertelnej choroby. Muszę tutaj powiedzieć, że dzieci matek, które dokonały jednej lub kilku aborcji, często przeżywają głębokie depresje, bez żadnej widocznej przyczyny. Moje doświadczenia wskazują, że czasami w przypadku kobiety, która kilkakrotnie dokonała aborcji, obecna była dusza, która w końcu się jej urodziła. Takie dziecko już od narodzin jest w stresie, przestraszone, podatne na depresje, a rodzice są dla niego obcy.

      1. Tak na próbę, proszę adoptować umysłowo niepełnosprawne dziecko. Ciekawe, ile by Pan z nim wytrzymał. Jeśli sąsiad nas wkurza, ostatecznie można się wyprowadzić, a jeśli fizycznie, psychicznie i finansowo nie dajemy rady opiekować się takim dzieckiem, to co wtedy? A może jest lista chętnych do pomocy? Jeśli ta, proszę ją udostępnić tym, którzy mają niepełnosprawne umysłowo dzieci.

      2. Tu nie ma żadnych tropow tylko traktowanie zarodka na 2 czy 3 dzień po gwalcie że to jest człowiek jest średniowieczne nie mówię o aborcji gdy dziecko jest chore bo w takim przypadku jeśli państwo zabrania aborcji powinno wziąć odpowiedzialność za jego wychowanie sam mam chore autystyczne dziecko i wydaję 4000 miesięcznie na leczenie i rehabilitację a państwo co 152 zł dziękuję dowidzienia łatwo jest sobie pisać nie mając w domu problemów pozdrawiam i nie życzę gwałtu na siostrze matce czy żonie

      3. Dawno nie czytałam takich bzdur, jakie pan Norbert tu wypisuje. Rozumiem że jest Pan matką, która dokonała kilku aborcji i stąd czerpie Pan wiedzę o prześladujących duszach nie narodzonych dzieci. Czy tak samo się dzieje przy naturalnym poronieniu, kiedy to bóg dokonuje aborcji a – idąc Pańskim tropem – morduje nie narodzone dzieci?

      4. Panie Norbercie,
        Cytat, który Pan tu przytoczył pochodzi od mężczyzny. Tak, tego, którego sama aborcja NIE DOTYCZY, ba nawet nie dotyczy jego kobiety. Kolejna sprawa. Bardzo uważnie przeczytałam ten cytat i jest to kolejny cytat odnoszący się do WIARY. Przykro mi ale nie każdy ma tą łaskę i nie każdy werzy. A bez tego ten cytat jest poprostu śmieszny i trąca ogromną nienawiści i pogardą do decyzyjności kobiet.

      5. Ależ ma Pan wolny wybór. Zabójstwo niewinnego sąsiada to morderstwo i jest sądzone karnie. Ale już gdyby ów sąsiad zagrażał Pana życiu to jest to samoobrona i nie podlega karze.
        A w dyskusji o aborcji nikt nie prosi o pozwolenie na zabijanie ale o pozwolenie na samoobronę głównie.

        1. Ależ przecież dziecko także jest niewinne. Zabicie niewinnego dziecka to także morderstwo. Tak samo jak w przypadku tego sąsiada. Nie ma lepszych lub gorszych morderstw. Nie ma mniej lub bardziej uzasadnionych morderstw. Morderstwo to po prostu morderstwo. A hasło „samoobrona” to w przypadku aborcji słowo wytrych.

          1. Dlatego pojęcia,,morderstwo” używamy tylko w stosunku do ludzi urodzonych.Wobec nienarodzonyc jest to aborcja .

    2. Jestem pełna uznania dla Pani i tego, co Pani napisała. Nie odważyłabym się nawet próbować wczuć w sytuację kobiet, które urodziły dzieci upośledzone czy pochodzące z gwałtu. Mam dwoje dorosłych dzieci i niedługo nie będę musiała się obawiać niechcianej ciąży. Zastanawiam się nad tym, jakim prawem partia polityczna chce decydować o sprawach tak ważnych dla kobiet. Nie popieram aborcji, ale są sytuacje, o których napisała Pani i należy je wziąć pod uwagę. A co, jeśli lekarz stwierdzi u kobiety ciążę pozamaciczną? Czy wtedy też będzie musiała „urodzić”.

      1. Na razie nie jestem jeszcze matka ale staram się o dziecko. W wypadku gdyby okazało się ze jest chore chciałabym mieć możliwości podjęcia decyzji z mężem czy decydujemy się na ciążę czy na aborcję.
        Wiem już teraz ze bardzo ciężko byłoby mi zaakceptować fakt nosze nią pod sercem dziecka gwalciciela.
        Uważam że to kobiety powinny decydować o swoim ciele, o przyszlej ciąży czy też aborcji a nie politycy czy ksieza.

  67. Dziękuję za ten wpis.
    Mam córkę niepełnosprawną. Jej urodzenie to mój ŚWIADOMY wybór. To znaczy myślałam że świadomy…Nigdy w życiu nie pomyślałam by pozbyć się płodu. Mimo że dziecko w 20 tygodniu koniecznie chciało się urodzić. Mimo krwawień, bóli nocnych i leżenia z tyłkiem powyżej głowy przez 4 tygodnie. Mimo strachu…
    Marta przyszła na świat w 25 tc z wagą 870 g. Mniej niż torebka cukru…
    W tej chwili córeczka ma lat 14 i jest moim słońcem i życiem. Dla niej nauczyłam się płaszczyć i żebrać. Dla niej uśmiecham się do ludzi których się brzydzę. Dla niej ceruję stare ręczniki i kupuję bieliznę w lumpeksie.
    Marta ma wszystko czego potrzebuje. Rehabilitację za 3000 miesięcznie, najlepsze nierefundowane leki, buty za 750 zł para.
    Mnie nie ma. Nie istnieję jako odrębna jednostka. Jestem menadżerem córki.
    Czy był to ŚWIADOMY wybór?

    1. Tez sie wzruszylam… Brawo dla Pani! Wybor zawsze jest trudny, sama nie wiem co bym zrobila, gdybym sie dowiedziala podczas ciazy ze … Mam szczescie, mam zdrowa corke, ktora teraz tez jest matka zdrowej coreczki. Ale wybor nalezy miec, to jest prawo wolnego czlowieka, wolnej kobiety. Zyjemy w XXI wieku, nie ma miejsca na absurdalne decyzje tych co rzadza! Jestem absolutnie kontra nakazywaniu, zabranianiu, decydowaniu za moja wlasna osobe i w tym jest sedno sprawy. Pozdrawiam cieplo Pania i kochana Marte

  68. Z ogromnym szacunkiem dla wrażliwości autorki i przebijającej się uprzejmości do adresatów (sic!) tego listu pragnę zauważyć, że jak napisała : świadomie izolowała się od mediów i przekazu politycznego, może w ogóle nie głosowała… i nie podejmowała wysiłku myślenia w tej kwestii. Tak, tak, lepiej późno, ale chyba jest za późno…

    1. Uprzejmie informuję, że głosowałam. Jak byś prześledziła mój profil na fb, to byś nawet wiedziała na kogo. Dzieci wrzucały mój głos do urny. Uczę obywatelskiej i patriotycznej postawy. Z szacunkiem, Agata

  69. Skoro tyle ludzi chce walczyć o życie dzieci niechcianych, niepełnosprawnych lu pochodzących z gwałtu, dlaczego ośrodki adopcyjne i szpitale są pełne małych bezbronnych i porzuconych istot? Skoro macie państwo w sobie tyle miłości i siły zajmijmy się najpierw dziećmi, które już się urodziły a dopiero potem martwmy się o przyszłe pokolenia. Proszę bardzo adopujcie chore, porzucone dzieciaki, zróbmy miejsce dla kolejnych bezbronnych istot, które doświadcza jedynie bólu i cierpienia w swoim krótkim życiu. Niech Panowie, którzy bardzo chętnie się tu wypowiadają przejmą wszystkie obowiązki od matek chorych dzieci, niech w pojedynkę wychowują dzieci z gwałtu. Czemu to zawsze kobiety muszą ponosić wszystkie konsekwencje?

  70. Dziękuję za te słowa. Nie mam mandatu, abysię wypowiadać, bo jestem zaledwie matka dwójki zdrowych dzieciaków, ale czuję, że muszę. Jestem za życiem dla każdego. Chcę żyć w kraju, w którym każdy niezależnie od stanu zdrowia czy wieku ma prawo do życia. Nie jestem przekonana, abyśmy mieli prawo do wyrokowania. Nie jesteśmy Bogiem i lepiej, abyśmy się w Niego nie bawili. Czuję jednak, że rozmowa o życiu nie powinna tak wyglądać. Nie wiem, co czuje kobieta, która nosi chore dziecko, która nosi owoc gwałtu. Wiem jednak, że niechciane dziecko czuje, że tak jest i nosi w sobie piętno. Nie wiem, co jest lepsze i dzięki Bogu, nie muszę podejmować takich decyzji. Wydaje mi się jednak, że kompromis zawarty te dwadzieścia parę lat temu był dobrym owocem. Dziękuję Pani za ten tekst, bo ubrała Pani w słowa to, co ja czuję…choć nawet nie wiedziałam o tym. Dziękuję

  71. Chore dziecko w łonie matki nie ma absolutnie jak się bronić! Choroba, niepełnosprawność, upośledzenie – czy to jest powód aby KOGOŚ zabić? Jeszcze chwila a osoby chore, które się urodziły też będzie można zabić….

    1. Chcę zauważyć, że stąd powstała idea eutanazji. Wiele osób śmiertelnie i bardzo poważnie chorych chciałoby móc odejść z godnością i świadomie.

      A jak ciężko chore dziecko w wieku 5 lat powiedziałoby „mamo błagam pozwól mi umrzeć” to by Pani powiedziała, że nie jest świadome, albo że to grzech. Lepiej poczekać aż będzie większe i popełni samobójstwo. Bo sama znam przypadek, że dziewczyna w wieku 17 lat popełniła samobójstwo, bo nie radziła sobie z faktem, że jest ciężko chora i nie radziła sobie ze spojrzeniami innych. Lepiej skazać takie dziecko na 17 lat cierpienia żeby odebrało sobie życie samo. Wtedy mamy „czyste sumienie”.

      1. Pani Magdaleno… Pani kompletnie nie wie, o czym Pani mówi…

        Jeśli miałabym urodzić niepełnosprawne dziecko, którego bym NIE chciała, które NIE byłoby moją radością, NIE byłoby moim cudem, NIE byłoby całym moim światem, a wręcz zabiłoby we mnie całe życie i z dnia na dzień przybliżało do samobójstwa… Dlaczego moje życie miałoby być wtedy w całości wyrzeczeniem się szczęśliwego życia i katorgą, polegającą na codziennym zmaganiu się z błędem natury, które jest na przykład warzywem, w 100% obsługowym, płaczącym, wyjącym, robiącym pod siebie…

        DLACZEGO!?!?!?!?!?!?! jeśli ten Wasz cudowny Bóg (pytanie który, bo jest ich kilku przecież, ale to nieważne dla Was), który kocha każdego człowieka, miłuje go, stworzył na swój wzór, i tak można klepać bla bla bla bla do rana… Dlaczego, jeśli on ma prawo sobie zadrwić raz na jakiś czas i swoim dziełem wspaniałego Stwórcy obdarzyć Was warzywkiem i zmienić całkowicie Wasze życie na katorgę do końca Waszych dni, to dlaczego Wy nie macie prawa, żeby zadrwić sobie również z niego i zepsuć jego plan, w postaci usunięcia jego cudownej pomyłki???

        Jedna z największych paranoi całej tej sytuacji to taka, że za wszelką ceną, pod sankcjami pozbawienia wolności, twórcy ustawy chcą zadbać o to cudowne uszkodzone ludzkie istnienie tylko do momentu porodu… A potem o resztę niech już się martwią rodzice, czy w gorszym przypadku sama matka…

        „Aborcja jest nieodłączną częścią bycia matką i dbania o dobro dzieci, ponieważ nieodłączną częścią dbania o dobro dzieci jest wiedza, kiedy ich lepiej nie rodzić” – Katha Pollitt.

    2. Pani Magdaleno to przykre ale jakby musiała pani przez cale życie życ ze świadomościa że potrzebuje pani czyjejs łaski, codzinnie żyć z ogromnym bolem fizycznym i nie miec mozliwości życ jak inni ludzie badź po prostu wegetować bez poczucia swiadomości to chcialaby Pani tego ?

    3. urodziłaś chore dziecko? Zaadoptowalas chore dziecko? Czy kiedykolwiek spędzilas jeden dzien w DPSie, ZOLu czy innym podobnym miejscu i iddalas swoja dobę, jeden tylko dzien ze swojego zycia zeby opiekowac sie bardzo chorymi dziecmi?

  72. Witam w ciąży lekarz mnie niedoinformowal i w 23 poszlam na badanie genetyczne okazalo sie ze moje dziecko miało miec 1 wade brzuszkiem. A wyszlo ich znacznie wiecej agnezja mozdzku przepuklina artrezja dwunastnicy i wiele innych zalega plyn w osierdziu serca i sa nieprawidłowe przepływy krwi pepowinowej to znaczy ze do dziecka nie dociera dostateczna ilosc tlen u z krwi hipotrofia dziecko wazy 700g większość lekarzy mówi przykro mi nic z tego dziecka nie bedzie obumrze w pani po porodzie lub bedzie zylo z godz pare dni jesli przezyje bedzie warzywem slysze szkoda ze tak późno pani przyszla wszystko przez lekarza który zapozno zauwazyl i sie wypiol bo on nie ma sprzętu zeby dalej mnie leczyc wiec musialam szukac bo od 5 miesiaca przestal sie mna zajmowac lekarze namawiaja na amiopunkcje ja jej niechce bo wiem ze moje dziecko ma duzo wad wiec po co dodatkowy stres. Moze do publikacji ksiazki z moim przypadkiem boimy sie bardzo z mężem mam 1 zdrowe dziecko finasowo nie damy rady psychicznie jestesmy wrakami udajemy ze dajemy radę bo trzeba ale gdybym wiedziala …. Zyjemy jak na bombie ciagle slucham czy serce bije zeby niechodzic z martwym plodem i zeby niedostac zakazenia ale serce bije….czy ja dam rade niewiem boje sie wszystko jest pieknie gdy ciebie niedotyczy ale gdy to ty masz juz nie ……więc wszystko w rekach Boga uprzedzaja ze od panstwa zadna pomoc liczcie na siebie jesli przezyje 5 miesiecy w szpitalu zanim doprowadza do jakiegos stanu maz w pracy dziecko moje bedzie wychowywane przez babcie siostry przykro mi bo to ja bym chciala robic…ciagle tylko łzy…i bezmoc….niewiem czy ktos teraz chciaby zamienic moje zycie na swoje….

    1. Łatwo jest wprowadzić ustawę, tylko ona nic nie da. Czy wprowadzenie prohibicji coś dało w USA?
      Jest to tylko sposób na zarobienie kasy dla tych co chcą to „zarobić”. Dziś przy otwartych granicach, w ciągu 24 h można „rozwiązać” swój „problem” z niechcianym dzieckiem.
      Nie tędy droga, zróbcie coś aby pomóc tym ludziom. Jak pojawia się ciąża „świat się wali” i gdzie szukać pomocy? Nikt tymi ludźmi się nie zajmuje. Nie ma pomocy dla nich. Z pracy wylatujesz, mąż zarabia grosze i nie ma za co żyć, rodzina krzyczy „że się nie nadajesz” a ty widzisz tylko jedno wyjście, to najgorsze.
      Wprowadzenie ustawa to taki „chwyt marketingowy”, że coś zrobiliśmy w obronie życia.. Nie Panowie i Panie nie zrobiliście NIC!!!!!

    2. Witam. Wiem co pani czuje. .
      Córka miała 3 latka.
      4 lata temu przeżyłam to samo. Te same myśli i te same słowa przemawiały przeze mnie. W początkach 5 msc ciąża sama obumarla. Wywołanie porodu. Trauma do końca życia. ..
      Przytulam ciepło

  73. Pięknie i czytelnie to wszystko przedstawilaś. To jest bardzo trudne ale jak pogodzić aborcję z wiarą w Boga, ktory jako jedyny ma prawo dccydowac o naszym życiu? Zgadzam się, jeżeli aborcja będzie zakazana, będą ją wykonywac gdzieś w podziemiach niekoniecznie w czystych warunkach. Bedą umierać kobiety, ktore się jej poddały… Jednak nad tym wszystkim jest Bóg, dawca zycia i wszystkiego co na ziemi. Nie wiem co bym zrobiła. Całe szczęście, że nigdy nie musiałam podejmowac takiej decyzji. Pozdrawiam

    1. A co z mamami, które w Boga nie wierzą? Czemu nie mogą mieć prawa wyboru skoro ich wiara im tego nie zabrania? Stanęłam przed takim wyborem. Najgorszemu wrogowi nie życzę.

      Pozdrawiam

    2. Chrześcijaninem jest się w sercu, prawdziwie wierząca osoba bedzie wiedziała czego Bog od niej oczekuje. Odda sie Mu w modlitwie i całkowicie mu zaufa, bo On obiecał na kartach pisma, że nie da nam większego ciężaru niż bylibyśmy w stanie znieść i obiecał że zawsze będzie przy nas.Bóg dał wolną wolę człowiekowi i oddał nam wszystko co miał wydał swojego syna na śmierć. My jako istoty grzeszne nadal go odrzucamy i On w swojej nieskończonej dobroci nie zmusza nas do miłości, pozostawił nam wolną wolę.W naszym kraju politycy przepisami prawa chcą po pierwsze być sumieniem narodu, po drugie nie uznają że ludzie nie muszą wyznawać wartości chrześcijańskich a po trzecie, tymi przepisami zrobię więcej krzywd.

    3. Masz rację. Dla mnie wiara w Boga jest podstawą życia. A jak to się ma do aborcji? Hmmm…Nijak. Nie ma takiego odnośnika. Bóg chciał by moje dziecko się nie narodziło. To dlatego miałam rozwarcie 10 cm w 20 tygodniu ciąży. To lekarze chcieli inaczej…
      A ja mam córkę która nigdy nie będzie samodzielna. I jak pokazał czas, to jest tylko i wyłącznie moja sprawa, nie lekarzy decydujących…

      1. A jak już chce wierzyć, to może mieć problem, bo tych Bogów aktualnie jest kilku… A kiedyś dawno temu Bogiem był faraon, krowa, słońce czy jeszcze cokolwiek innego… I oni też byli Stwórcami Świata… Ehhh

  74. witam.
    przyczytalam Pani wpis-jest wspanialy. jestem mama 3 dzieciakow najmlodsze jest adoptowane-czy Pania na kursie tez pytali o to jakie dziecko Pani pragnie adoptowac. w naszej grupie nikt nie zglosil gotowosci adopcji dziecka chorego!!!
    moja walka o adopcje trwala 2 lata majac dzieciaki w domku i mogac je przytulac i tak byl to dla mnie jeden z gorszych okresow- wyniszczajacych psychicznie. jakos nikt nie mowi ze adopcja w naszym kraju to droga przez męke!!!!!!!
    bedac w ciazy balam sie czy moje dzieci sa zdrowe, potwornie balam sie zeby nie zostal popelniony zaden blad w trakcie porodu!
    ja takze nie wiem jaka decyzje bym podjela gdyby sie okazalo ze moje dziecko jest gleboko uposledzone.
    widzac rodzicow z dzieckiem z ktorym nie ma i bedzie kontaktu widze heroizm i beznadzieje ich sytuacji!!!i wiem tez ze nasze wspaniale panstwo im nie pomaga!!!Zgoda na aborcje nie jest jej przymusem!!!!!
    to zawsze powinna byc decyzja kobiety!!!
    dziekuje za pani wpis. to slowa wynikajace z doswiadczenia i przemyslenia a nie dewotyzmu i rzadowej propagandy.
    wspaniale sie patrzy na zdjecia Pani dzieciakow ale ile trudu i pracy kosztuje taki piekny obrazek wie tylko mama….:)
    pozdrawiam serdecznie

    1. Jestem matką zastępczą dla wnuka (córka jest niepełnoletnia i w tym roku ukończy 18 lat) i sąd mnie straszy, że odbierze nam dziecko i 660 zł (za rodzinę zastępczą) i odda innym, obcym ludziom +1000 zł m-cznie. Taka logika u nas.

  75. Wszyscy którzy teraz „rzucacie kamieniami” w Panią Agatą sami popełniacie grzech. Oceniacie, a nikt z nas nie ma do tego prawa. Uważam, że Pani Agata miała bardzo dużo czasu na te przemyślenia, nie napisała tego pod wpływem chwili, „na ciepło”. Dodatkowo to właśnie Pani Agata podjęła trud wychowania dzieci, gdzie jedno z nich wymaga stałej opieki. Szczerze podziwiam, wielki szacunek. Ja jestem mężczyzną, nie będę rodzić dzieci, ale uważam, że każdy ma prawo do własnego zdania i podejmowania późniejszych konsekwencji. To nie polityk, czy ksiądz będzie później wychowywał nasze dziecko, a i państwo nam w tym nie pomoże, co najwyżej będzie rzucać kłody pod nogi (kiedy trzeba będzie załatwić szkołę dla chorego dziecka, specjalną opiekę medyczną itd.).
    Piszecie, że aborcja to grzech, że to morderstwo i popierając nauki JP2, to się kłóci ze wszystkim co On głosił. 5-te przykazanie, nie zabijaj. To co powiecie żołnierzom, którzy szli i zabijali, broniąc swoją ojczyznę, swoje rodziny, dzieci, osoby starsze? Przecież morderstwo to morderstwo, nie ma ustępstw. Czyżby? Warto to przemyśleć niż powtarzać pewne slogany. Większość osób, która tu się wypowiada nawet nie ma dzieci. Żeby była jasność, cieszę się, że Kościół nie popiera aborcji, że jest za ochroną życia, taka jego rola. Ja sam nie chodzę do Kościoła. Moje zdanie należy do mnie i to moja wolna wola. Jeśli się z tym nie zgadzasz, a uważasz się za osobę wierzącą to nie oceniaj, nie potępiaj, tylko weź się do roboty i pomóż tym wszystkim ludziom, którzy borykają się z takimi problemami. Którzy stoją teraz przed decyzją czy dokonać aborcji czy nie? Pomóż im, jak tylko potrafisz, najbardziej duchowo (chociaż i pomoc materialna jest niestety ważna). Łatwo jest napisać posta, w którym się kogoś potępia, niż zmówić w tym czasie za niego modlitwę lub wpłacić przysłowiową złotówkę na konto jakiejś fundacji pomagającej innym ludziom. Pozdrawiam

  76. Skoro już tak Pani klasyfikuje różne okoliczności to fajnie gdyby zastanowiła się Pani jeszcze nad jedną kwestią. Weźmy przykład dziewczyny zgwałconej na obozie, który Pani podała. Napisała Pani że dziewczyna może tego dziecka nie kochać i wszyscy mogą patrzeć na niego z pogardą gdy będzie dorastał. A co jeśli?…Dziewczyna popełni aborcję i co z jej skutkami? Co z tym iż na nią mogą patrzeć z pogardą do końca życia, bo ZABIŁA? Co z problemami które może mieć w przyszłości kiedy się zdecyduje na urodzenie INNEGO dziecka? i wreszcie co z konsekwencjami psychicznymi? myślę, że nie muszę ich opisywać bo po poronieniu dokładnie Pani wie jakie są, przy aborcji są podobne aczkolwiek dochodzi ogromne poczucie winy. okoliczności są różne i każda kobieta inna, jednak NIKT, NIKT! nie ma prawa odbierać nikomu życia. Chciałam jeszcze zapytać w jakiego Boga Pani wierzy? bo szukałam długo i w żadnej wierze, żaden Bóg nie dopuszcza zabicia własnego dziecka łonie.

    1. Mam za sobą aborcję: siódmy tydzień ciąży, więc farmakologiczna. Przepłakałam pół roku po, ale to była właściwa decyzja. Nie miałam wtedy absolutnie żadnych warunków do wychowywania dziecka, sama w obcym kraju (mój chłopak zostawił mnie na wiadomość o ciąży), bez stałej pracy i mieszkania, bez wsparcia ze strony rodziny w Polsce. Nikt z moich bliskich mnie nie osądzał, wszyscy okazali wsparcie. A gdyby osądzali, patrzyli z pogardą: mam głęboko w d… wszystkich osądzających. Nie ich życie i nie ich wybór (ze wszystkimi konsekwencjami). Pozdrawiam. PS. Mam dziś zdrową córkę, żadnych problemów z zajściem w ciążę.

      1. Jestem za prawem wyboru w tych 3 przypadkach. Ale nie w takim wypadku jak Pani. A dlaczego? Ponieważ Pani dobrowolnie zgodziła się na współżycie i niestety- to nie tylko przyjemność,ale także odpowiedzialność. Każdy wie,że nawet gdy się zabezpieczamy to nie mamy 100% pewnosci, że tej ciazy nie będzie. Dlatego każde współżycie to branie odpowiedzialności za własne czyny. Trzba liczyć się z konsekwencjami swoich czynów. Dlatego jak dla mnie w takim przypadku nie powinno być zgody na aborcję. W trzech przypadkach opisanych w artykule jestem za prawem wyboru.

      2. To była Pani decyzja, którą osobiście uważam za bardzo dojrzałą. Nikt nie ma prawa za Panią decydować, kiedy jest Pani w stanie dać dziecku godne życie.

    2. Czy Pani zdaniem prawo do aborcji to PRZYMUS aborcji? A jeśli chodzi o konsekwencje psychiczne to jeżeli decyzja jest przemyślana i nie wymuszona to konsekwencją jest …. ulga.

      1. Nie: prawo do decyzji nie jest przymusem, przymusem jest jego brak. W zyciu ciagle podejmujemy decyzje, niektore sa trudne. Czasem chodzi o wybor mniejszego zla. Moj byl bardzo trudny, sporo za niego zaplacilam, ale ciesze sie, ze ten wybor mialam. I ze moja corka wychowuje sie w kraju, gdzie rowniez ma wybor…

    3. do Pani powyżej i poniżej i do Pani która to napisała i do wszystkich. No właśnie super tekst. Pola ja tez poroniłam, miałam łyżeczkowanie, które lekarz tak cudnie zrobił, że nie mogę mieć dzieci. Jakikolwiek Bóg uwzględnił taką opcję w swoim kanonie wiary? Chciałam tego dziecka kochałam od pierwszej chwili, ktoś lub coś mi je zabrało. Jestem temu winna? A temu że chcę a nie mogę kto jest winny? Lekarz, Bóg, ja? Zajmijcie się sobą i swoim życiem.

    4. W zupełności zgadzam się, że każda kobieta jest inna i to właśnie dlatego powinniśmy mieć wybór. Opcji zareagowania zarówno na gwałt jak i aborcję jest tyle ile ludzi na świecie, więc nie wolno szufladkować. Nie ma jednej słusznej i najlepszej decyzji dla wszystkich. Dlatego nie wolno zabierać ludziom możliwości wyboru. Bo nawet jeśli ta zgwałcona dziewczyna pozbiera się psychicznie, rodzina będzie ją wspierała, uda im się zaakceptować to dziecko to ono w końcu zapyta o ojca i co wtedy? Kłamać? Przecież kłamstwo to grzech a dziecko ma prawo wiedzieć. Powiedzieć prawdę? Nie wiemy jak dziecko (nawet już dorosłe) na nią zareaguje, może przyjąć to zupełnie na spokojnie lub może zniszczyć mu to zupełnie patrzenie na świat i samego siebie. Dlatego proponuje nie wchodzić z butami w życie innych, szczególnie gdy nie znamy sytuacji dogłębnie a jedynie powierzchowne fakty i przede wszystkim, gdy osobiście i bardzo dobrze nie znamy osoby, która stoi przed trudnymi decyzjami.

    5. Pani Polu,
      Urodziłam dwoje dzieci, moja córka ma teraz 16 lat. Nigdy przenigdy nie życzyła bym jej rodzenia z przymusu bo pamiętam kim byłam i co czułam kiedy sama byłam takim dzieckiem. Wiem ze konsekwencje aborcji są takie w jakie wierzymy. Jeśli kościół wmówi nam grzech i poczucie winy, to tak będziemy się czuli. Jesli sami podejmiemy decyzję, o tym co dla nas dobre to będziemy się dobrze czuli. Co potwierdzają świadectwa osób które przeszły aborcję. Kościół latami wmawiał milionom ze masturbacja czy seksualnej oralny to ciężki grzech… A skoro mowa o Bogu – nie wszyscy wierza, ci ktorzy wierzą, wiedzą że dał nam wolną wolę i sumienie.

      1. Z całym szacunkiem, ale człowiek nie może być sobie Bogiem i sam decydować o tym, co dla niego będzie dobre, bo jest na to zbyt głupi.
        Szczególnie gdy pod uwagę wchodzi decyzja o życiu drugiego człowieka. Świadectwo Pani Agaty pokazuje jakim szczęściem jest wychowywanie chorego dziecka- ono też ma prawo do życia! Może trochę się w życiu gubimy, ale nie możemy tak bezrefleksyjnie pochodzić do aborcji… z taką znieczulica… ten cały bełkot, że to płód, wybór kobiety, jej ciało… ludzie nie bójcie się podjąć odpowiedzialnosci. Nie oceniam, ale życzę owocnej refleksji! Nasz Bóg jest wielki i miłosierny! :))

        1. Idac dalej zgodnie z Pani logika -zatem skoro człowiek jest zbyt głupi by podejmować samodzielne decyzję to nie powinien podejmować zadnych decyzji. Także ograniczających prawa innych.

    6. Ale co z ludźmi którzy nie wierzą w Boga?Jacy katolicy są zaklamani obrona każdego życia ?A jak żołnierz błogosławiony przez księdza idzie na wojnę zabijać to jeszcze medal za to dostaję i gdzie tu przykazanie nie zabijaj ?

    7. Bóg w żadnym fragmencie Bibli nie wypowiada się na temat aborcji, ale dał nam wolną wolę o decydowaniu i podejmowaniu trudnych wyborów. Jesteśmy osobiście odpowiedzialni przed Nim za każdy wybór- MY A nie politycy. I tak powinno zostać. Taka decyzja to osobista sytuacja pomiędzy kobietą a Bogiem.

    8. Pani Polu, w zasadzie w pani poście można dostrzec beznadziejnosc tej sytuacji. Zło czyli gwałt się wydarzył i nie ma z tej sytuacji dobrego wyjścia. Nieletnia dziewczynka w ciąży horror nie do wyobrażenia dla niej i dla rodziny. Zabieg aborcji również. Wartościowanie że np urodzenie dziecka przez dziecko będzie lepszym rozwiązaniem jest bez sensu. Pomijając oczywiście stan fizyczny i psychiczny matki, który może zagrażać jej życiu. Wskazuje na zło, jego źródło. Nikt nie wspomniał o roli gealciciela ojca to on i jego rodzina powinna mieć obowiązek wychowywania takiego dziecka. Nikt również nie wspomniał że mężowie kiedy dowiadują się że będą mieli chore dziecko opuszczają swoje żony.

    9. Nikt jej ani jej rodzinie nie NAKAZUJE przerywania ciąży.
      Natomiast w obecnym projekcie nie pozostawia się wyboru bo jest ZAKAZ.
      Czuć różnice? Rozumiesz co to znaczy pozwalać ludziom decydować czy myśleć za siebie? Czy nie czujesz klimatu?

    10. Myli sie pani. Nikt nie ma prawa zmuszac drugiego czlowieka do podtrzymywania swoim cialem zycia drugiej osoby. Gdyby pani pod krwiobieg sila podpieto 10-latka miala by pani w pelni prawa mozliwosc odpiecia go od swojego ciala.
      Aborcja nie „zabija” aborcja wstrzymuje podtrzymywania zarodka przez cialo kobiety (hormonalnie). To jest jej cialo i jesli zarodek powstal w skutek przemocy zmuszanie jej do podtrzymywania go jest lamaniem praw czlowieka.
      Trzeba w ogole nie miec empatii i wyobrazni zeby porownywac skutki uboczne wczeanej aborcji do przejscia przez ciaze i porod dziecka z gwaltu. W Irlandii kobiety sie glodza i probuja popelnic samobujstwo w takich przypadkach. Tylko katoliczka ze spranym umyslem wierzaca w swoje poswiecenie przezyla by w tym przypadku gorzej aborcje niz porod.
      Nikt pani nie zabrania podejmowac decyzji zgodnie z wlasnym sumieniem. Jesli zostanie pani zgwalcona to prosze bardzo rodzic owoc gwaltu, ale prosze nie zmuszac dp tego innych kobiet. Kobieta jest doroslym, pelnoprawnym obywatelem i moze sama podejmowac decyzje i ponosic ich konsekwencje.
      Mam nadzieje, ze nie ma pani corki. Trzeba miec spaczony umysl by nawet rozpatrywac zmuszanie swojego dziecka do noszenia ciazy z gwaltu.

  77. Czy da się zmusić do miłości? Do niej się dorasta każdego dnia w bólu. Jeśli pojawia się człowiek, to już po wszystkim. Jest chory, upośledzony, kaleki. Niezależnie od tego po której stronie brzucha, niezależnie od tego czy ma 1 dzień życia płodowego, czy 2, 5, 10 lat.

  78. A co jeśli nasze zdrowe, piękne dziecko, w wyniku wypadku samochodowego lub jakiejś choroby, która ujawnia się w późniejszym wieku (jest takich mnóstwo) będzie niepełnosprawne, upośledzone? Też matka może je zabić, bo nie da rady? W ten sam sposób można pozbyć się chorego rodzica, męża, brata? Bo świat jest tylko dla pięknych i zdrowych? Zdrowie nigdy nie jest dane raz na zawsze! A ja też jestem mamą niepełnosprawnego dziecka. I choć często jest bardzo trudno…, to to dziecko jest dla mnie CAŁYM ŚWIATEM. Na tym polega miłość bezwarunkowa. Kocham, bo jest MOIM DZIECKIEM. Tak samo kocham młodszego, zdrowego syna. Ech… chyba nie mam sensu tego tłumaczyć…

    1. Nie wiem jak ty, ale ja już dawno powiedziałam rodzinie, że jeśli na skutek jakiegoś wypadku stanę się warzywem to mają odłączyć mnie od aparatury. To samo zrobiłabym dla nich (i moich ewentualnych dzieci) bo tu nie chodzi o samo życie jako takie tylko o jego jakość.

      1. Się Pani naoglądała amerykanskich filmów. :)) Zapewniam Panią, że za próbę odłączenia kogokolwiek od aparatury trafiłaby Pani za kratki, więc proszę się powściągnąć. W Polsce eutanazja jest nielegalna.

    2. porównanie dziecka, które uległo wypadkowi do upośledzonego zarodka jest bez sensu. to są dwie zupełnie różne sytuacje i nawet szkoda tracić czas na tłumaczenie, czemu pani argument jest bez sensu.

  79. Pani Agato,
    piękny tekst, porusza bardzo ważne kwestie.

    Nie mogę się jednak z Panią zgodzić w 100% ze względu na to, że aborcja to zabójstwo. Nie mogę się zgodzić na skazanie Maleństwa na rozczłonkowanie bez znieczulenia. A może aborcja farmakologiczna? Jako matki rozmawiamy o rodzaju śmierci dziecka…

    Jeszcze raz: Pani Agato jestem pełna szacunku dla Pani, jako matki trójki dzieci, niezwykłych pod różnymi względami. Ale dla aborcji – stanowcze NIE.

    1. Jest Pani przeciwna aborcji, no i super. Nikt Pani do niej nie zmusza, więc proszę nie zabraniać jej osobom, które są na nią zdecydowane i są świadome swojej decyzji. Spieszę również z wyjaśnieniem, iż aborcja wcale nie wygląda tak jak na filmach, a płód (lub jak Pani woli maleństwo) nie jest znieczulony podczas zabiegu, tylko dlatego, że nic nie czuje (mówię tu o obecnych ramach czasowych jakie przewiduje ustawa). Dlaczego tak się dzieje i jak to dokładnie wygląda opisywać nie będę, ponieważ podstawowa wiedza z zakresu rozwoju człowieka oraz każda inna zdobyta samodzielnie pozostaje na dłużej w pamięć.

    2. Jeżeli aborcja ma ratować życie matki to nie może być stanowczego „nie”. Każdy ma prawo do ochrony swojego życia nawet kosztem innej osoby. Takich wyborów codziennie dokonują choćby kierowcy czy maszyniści. Dlaczego niby miałbym ratować pieszego w ostatniej chwili wybiegającego na jezdnię w niedozwolonym miejscu jeżeli jedynym sposobem ratunku byłoby zjechanie do rowu i rozbicie się o drzewo? Pogódźmy się wreszcie z tą oczywistą prawdą, że w chwili zagrożenia życia każdy ratuje najpierw własną d… A jak ma predyspozycje żeby ratować najpierw kogoś, to zgłasza się do GOPR, WOPR czy innych tego typu organizacji

  80. Rozumiem, że ten doskonały i niezwykle ważny tekst zostanie odczytany w 10 tys parafiach, z 10 tysięcy ambon – w najbliższą niedzielę, że wielmożni biskupi polscy zaczną go czytać od jutra trzy razy dziennie – zamiast pacierza i, ze dla prawicowych polskich parlamentarzystów tekst ten stanie się Pierwszą, Obowiązkową i JEDYNA Czytanką – na najbliższe 10 tys lat świetlnych…

    1. Lata świetlne to odległość, nie okres czasu. Tak jak w pana przypadku Janusz to nie imię, lecz stan umysłu. Proszę na przyszłość się doedukować, zanim się pan ponownie wypowie.

  81. Bardzo Pani dziękuję za te słowa, bardzo. Jestem nauczycielką w szkole specjalnej. Pani słowa to miód na moje pedagogiczne serce. Życzę wszystkiego co najlepsze dla Pani, pani rodziny, a przede wszystkim dla Krystiana!

  82. Witam
    Jakoś trafiłam na Pani bloga, i przeczytałam artykuł.
    Treść jaką Pani przekazuje kłóci mi się z podpisem,
    albo szanujemy KAŻDE ŻYCIE, albo robimy wyjątki.
    Choroba dziecka wykryta jeszcze w łonie matki nie jest powodem do odbierania życia. Skąd pewność, że dziecko które rozwija się prawidłowo w czasie trwania ciąży urodzi się zdrowe, bo przecież różnie też bywa podczas porodu.
    I co wtedy? Pan Bóg daje życie i jeśli jego wolą jest, że zostało poczęte to dziecko , to widać ma dla niego swój plan i dla ludzi którym to dziecko powierza. Trud opieki i wychowania dziecka jest ogromny i wielokrotnie większy gdy dziecko jest chore.
    Podejmując się przyjęcia dziecka i jego wychowania mamy swoje oczekiwania, ale tak naprawdę nie wiemy jaki będzie finał naszych starań.
    A co jeśli to nasze kochane, zdolne, urocze dziecko staje się alkoholikiem, przestępcą lub w inny sposób krzywdzi siebie i innych???
    Dalej rodzic ma prawo odebrać mu życie???? Bo to przecież rodzic ma zdecydować o życiu dziecka!!!
    Otaczam Panią i rodzinę modlitwą. Życzę wielu potrzebnych łask Bożych.

    1. Szacunek do zycia nalezy sie kazdemu, jak juz kiedys sie wypowiedzialam i wypowiem w takih przypadkach jak kilka powyzszych nie ma dobrego wyboru wybieramy tylko mniejsze zlo, i teraz wyobrazmy sobie te zgwalcona nastolatke, gdybysmy mogli jako ldzie zabrac od niej ten zarodek i wychodowac go w inkubatorze mielibysmy prawo do wymagania aby ratowac ludzkie zycie od chwili poczecia, ale niestety tego nie umiemy i jakie daje nam to prawo by potraktowac te dwunastolatke jak inkubator, bo tym by sie stala, oddala by swoje cialo by w nim rozwinelo sie nasienie ktorego ona nie chce. Po wszystkim musi je takze urodzic czyli cierpiec kolejny bol, dla zasady, dla idei… Czy Ty drogi rodzicu odallbys nerke swojego dziecka tylko dlatego ze moze ona uratowac zycie innego dziecka? Tak poprostu czy wszedłbys pewnego dnia do pokoju i powiedzial drogi synu, droga córko oddaj swą nerke do transplantacji bo tam gdzies w swiecie nalezy uratowac inne zycie, czy oddalbys tez swoją nerkę? Czy juz to zrobiłeś, jeśli nie to dlaczego, przeciez to tylko nerka? Masz drugą. A przeciez ta dziewczynka musi oddac swoje cialo nie tylko na dziewiec miesiecy, musi nosic pod sercem dziecko, dbac o nie, znosic pogardliwe spojrzenia przechodniów na ulicy, przynajmniej 6 miesiecy, musi zmierzyc sie ze wspolczuciem przyjaciolek mowiących: Jestes wciązy o jeny?????, musi nareszcie urodzic co dla niejednej matki jest koszmarem uwienczonym upragnionym potomkiem czym ona uwienczy ten trud? Gzie jest w tym szacunek dla jej zycia, dla jej młodosci dla jej człowieczenstwa?

    2. a jeżeli ktoś nie wierzy w Boga? proszę wszystkiego nie tłumaczyć „wolą boską”, bo jest mnóstwo ludzi, dla których to nie jest żaden argument. czy Bóg również da pieniądze, czas i wsparcie potrzebne do wychowania chorego dziecka? i zajmie się nim, gdy rodzice odejdą? to łatwo się mówi, gdy coś nas nie dotyczy.

  83. Nie no najlepiej myslec o sobie i o tym czy ja mam ochote wychowywac dziecko chore, czy poczete w inny niekoniecznie zaplanowany sposob. A co z kwestia zabijania? Tak owszem zabijania, decydowania o tym czy ktos bedzie zyl, mamy takie prawo? A jak nasze ukochane starsze dziecko zachoruje to tez bedziemy sie zastanawiac czy mamy ochote na zycie z chorym dzieckiem?

  84. Przeczytałam Pani wpis oraz część komentarzy. Od kiedy zrobiło się głośno w mediach, cały czas śledzę temat i rozmawiam z ludźmi, bo sytuacja mnie porusza, jest dla mnie ważna. Miałam wiele szczęścia, że wychowałam się w rodzinie gdzie była miłość i były pieniądze. Mam wiele szczęścia, że zaszłam w ciążę z mężczyzną, z którym chcę spędzić resztę, że moja córeczka urodziła się zdrowa, silna i piękna. Uważam, że zakazy niczego nie zmienią. Nie na lepsze. Uważam, że kobiety, które wykonują zabieg aborcji, w 90%, może nawet więcej wcale tego nie chcą. Uważam, że państwo, kościół, my powinniśmy dążyć do tego by aborcji było jak najmniej. Ale żeby tak było nie wystarczy zakazać, trzeba wspierać. Opieka medyczna i psychologiczna, a przede wszystkim finansowa. Nie wiem, co czuje kobieta, która usunęła dziecko, ale na pewno nie powinno spoczywać to tylko na jej barkach- przecież dziecko powstaje z mężczyzny i kobiety. Nie rozumiem dlaczego odpowiedzialność spada wyłącznie na kobietę? Nie umiem sobie wyobrazić, że mogłabym „pozbyć się dziecka”, myślę, że nie byłabym w stanie. Jednakże tak jak napisałam na początku postu- w moim życiu wszystko ułożyło się dobrze. Na koniec chciałam prosić o jedno- nie oceniajmy kobiet, które wykonały aborcję. Jeżeli nie byłaś/eś obok niej, nie rozmawiałeś z nią, nie zaoferowałeś pomocy nie masz prawa jej potępiać. Nie masz pewności w jakim stopniu była to jej decyzja czy w ogóle była… Liczę na to, że zamiast zakazów i nakazów pojawi się faktyczna pomoc państwa, a zamiast potępienia i osądów, wsparcie i zrozumienie. Życzę naszemu światu by aborcji nie było, ale nie dlatego, że „ktoś mądry” jej zabronił. Pragnę by każdemu dziecku i jego matce zostały stworzone godziwe warunki do życia i rozwoju. Życzę spokoju nam wszystkim, mądrej głowy i serca pełnego zrozumienia. Pozdrawiam

    1. dziękuję Pani za tą wypowiedź. Tak właśnie jest – że kobieta ponosi wszystkie konsekwencje. Niestety w przypadku zwolenników aborcji – ponosi konsekwencje w sposób bardziej zawoaluowany- bo osoby wokół, które pomogły jej „rozwiązać problem” szybko o nim zapomną – a ona z balastem psychicznym i często też skutkami zdrowotnymi zostanie sama.. Gdzie w momencie podejmowania tych decyzji są mężczyźni? Nie tylko ojcowie, ale mężczyźni, którzy powinni wziąć odpowiedzialność społeczną za tego, który słabszy i sam sobie nie radzi?

  85. Zawsze zastanawia mnie niekonsekwencja „ukochania” Jana Pawła II i nie ukochania Jego nauki, która traktowała głownie o pełnej ochronie życia od momentu poczęcia do naturalnej śmierci. Jak mówił o kremówkach to sympatyczny dziadziuś a jak o ochronie życia to niewidzialny.

    Wypowiedz Pani Agaty pełna jest uproszczeń i błędów logicznych. Jeśli ktoś popiera aborcję znalazł tu potwierdzenie swoich poglądów i nie będzie wnikał w absurdalność i sprzeczność logiczną tej wypowiedzi.

    Bóg dał nam owszem wolna wolę – dał nam także dekalog a w nim przykazanie: Nie zabijaj. Wybiera Pani to co dla niej wygodne, resztę odrzuca.

    Bóg jest Miłością, Bóg jest Miłosierdziem, Bóg jest tez Sprawiedliwością.

    1. Bez planu ochrony dzieci narodzonych i do konca swoich dni niekochanych i niechcianych bzdura jest pisanie o „ochronie zycia”. Bardzo latwo jest sie skupiac na pierwszych 9 miesiacach, tez jestem za ochrona zycia, jestem calym sercem przeciwna aborcji. Ale bez porzadnego planu w sprawie tego, co zrobic z niechcianym czlowiekiem do 18 roku zycia, a czasem nawet do 70 roku zycia nie ma dla mnie ZADNEGO bledu merytorycznego, czy tez rzekomego uproszczenia w tekscie autorki. Uwazam za to za ogromne uproszczenie twierdzenie, ze zakaz aborcji to dzialanie w zgodzie z przykazaniem „nie zabijaj”. Zycie w meczarniach, zalu, bez milosci, bolu, nedzy zeby moc o sobie dumnie powiedziec „jestesmy w Polsce przeciw aborcji” jest prawdziwym przestepstwem. Dopoki nie uslysze o porzadnym planie, co nasz szanowny kraj bedzie robil z tymi dziecmi to bede paradowac z wieszakiem na glowie!

    2. Idąc Pani tokiem myślenia, ludzie, którzy walczyli w ochronie kraju, nasi dziadkowie i babcie – bohaterowie – łamali piąte przykazanie i będą potępieni? Mogli nadstawić przecież drugi policzek. Poddać się okupantom, wierząc w to, że „Bóg tak chciał”.

      Wiara bez używania rozumu jest naprawdę niebezpieczna…

  86. Pani Agato – szacunek i pokłony do stóp za wszystkie słowa i przesłanie (mocne i dobitne) skierowane do Panów PiS-łów i księży. Brawo za otwartość, odwagę i siłę. Pozdrawiam serdecznie 🙂

  87. Witam. Jestem mamą 5mcznej kruszynki. Niestety nie czytałam ustawy, ale zastanawia mnie jedna kwestia. Jeśli ktoś byłby wstanie mi odpowiedzieć to z góry dziękuję. Na większości stron w kwestii zmiany prawa do aborcji porusza się 2 rzeczy: gwałt i chorobę dziecka. Moje pytanie dotyczy powikłań, jeśli chodzi o zdrowie kobiety. Jak juz pisałam mam małą córeczkę, ale chciałabym mieć drugie dziecko. Nasze Państwo ma być prorodzinne, a ja się pytam, czy ktoś , kto przygotował nowe prawo zastanowił się ile wątpliwości będę miała ja, i wiele kobiet, apropo starań o kolejne dzieci. Bo rozumiem, że zachodząc teraz w ciążę będę grała niejako w ruletkę. I nie myślę tu o chorobie dziecka, ale o swoim zdrowiu. Co jeśli okaże się ze zarodek np. został w jajowodzie, co będzie stanowiło zagrożenie dla mojego życia itp. Rozumiem, że kościoł i politycy zdecydują za mnie, skazując mnie na śmierć z powodu pękniętego jajowodu i krwotoku. Będę leżała i czekała, aż to nastąpi, bo rozumiem zabiegu nie będzie można zrobić. A moja córka zostanie sierotą jako niemowlak, bo chciałam żeby miała rodzeństwo!!! Czy ktoś może mi odp, czy tak to ma wyglądać??? Żeby kobiety bały się zachodzić w ciąże??? Czemu nikt o tej kwestii nie mówi??? Pozdrawiam

      1. Nikt nikogo nie ukara? Proszę czytać ze zrozumieniem. Jak kobieta w wyniku ciąży umrze bo nikt nie pozwoli jej przerwać, to będzie wyrok. I wielcy zwolennicy ochrony życia ludzkiego za wszelką cenę mają problem z uznaniem, że ciężarna też się kwalifikuje do tej ochrony …

      2. Och, nie będzie skazywał. Chyba że sąd się pomyli, bo nie uwierzy, że kobieta nie spowodowała poronienia. A ponieważ nie da się „na oko” odróżnić działania nieumyślnego od umyślnego – po poronieniu będzie przesłuchiwana na okoliczność, podobnie jej sąsiedzi czy krewni. Bardzo ludzka perspektywa.

  88. Droga Pani Agato. Pani postawa przez duże „P” jest godna podziwu – to co Pani robi dla swoich dzieci a szczególności, trud, jaki ponosi Pani z miłości do Swojego Syna Krystiana to wielka rzecz. Podziwiam Panią za pokorę i pokój w sercu, z jakim Pani podchodzi do tematu choroby Swojego Syna.

    Można sobie na wiele sposobów wytłumaczyć, skąd ten pokój się bierze – w mojej ocenie – praktykującego katolika – jest do Dar od Boga.

    W tym wszystkim co Pani napisała jest tyle prawdy i bólu jaki Pani co dzień przechodzi.

    Siostra Faustyna w swoim dzienniczku w wielkim skrócie i uproszczeniu tak opisała miłosierdzie, które Bóg kieruje do każdego z nas. Ja jestem Twój Bóg i Pan i Kocham Cię Człowieku nad Wszystko. W tej swojej miłości dałem Ci wolną wolę – nie chcę Cię ograniczać.

    Ale jeżeli w tej swojej wolnej woli zaufasz mi do końca – napełnię Twoje życie radością, miłością i pokojem i szczęściem – którego ten świat nie jest w stanie Ci dać.

    Pani w swojej wolności, może i nie miała wiedzy, by móc zadecydować, czy Pani Dziecko z zespołem Downa powinno się urodzić, ale po tym urodzeniu podjęła Pani Trud jego wychowania i opieki nad nim.

    Podziwiam Panią z a To i dziękuję Bogu za Panią, inne matki, które podjęły to wyzwanie i każdego tak uratowanego Człowieka – nie zarodek, nie zygotę – Człowieka!

    Znam kilku ludzi z mojego najbliższego otoczenia, którzy mając niewyobrażalnie dużo pieniędzy (które dla tak wielu są wyznacznikiem spełnienia i szczęścia) zatracili sens życia. Ich życie się wykoleiło, rodziny są rozbite, przez alkohol, rozwiązłość a oni szukają szczęścia w drogich zakupach. Kupują coraz to nowsze gadżety, starają się realizować w życiu zawodowym poświęcając temu nader dużo czasu. Szukają szczęścia – „głębi tam gdzie płytko” i nie mogąc go znaleźć wpadają w różnego rodzaju nałogi – alkoholizm, pracoholizm, zakupoholizm i wiele innych *.holizmów.

    Na zewnątrz wyglądają tak, że każdy patrzy na nich z zazdrością.
    Nikt jednak nie wie co przechodzą każdego dnia, jak są poranieni, jak ranią innych swoim życiem i jak sobie z tym życiem nie radzą.

    Każdy z nas niesie ze przez całe życie Krzyż.

    Natomiast jestem głęboko przekonany, że idąc przez życie z Bogiem ten Krzyż nie jest dla nas ciężarem – jest całą miłością w której Pan nasz i Bóg oddał życie swojego jedynego syna za każdego z nas.

    W chwilach w których tak po ludzku już nie ma wyjścia, w których wydaje nam się że dochodzimy do drzwi, za którymi już nic niema, w których nie mamy sił i chcemy się poddać – Bóg daje nam krzyża byśmy mogli się na nim wesprzeć a On swoją miłością nas niesie i wypełnia nasze serce pokojem i radością i szczęściem – którego ten świat nie jest w stanie nam dać. Bo tylko w Panu może spocząć dusza każdego z nas.

    W Piśmie Świętym to wszystko jest napisane:
    ——————————————————–
    – „Albowiem jarzmo moje jest słodkie, a moje brzemię lekkie” (Mt 11,28-30)
    – (…) lecz ci, którzy ufają Panu, nabierają siły, wzbijają się w górę na skrzydłach jak orły, biegną, a nie mdleją, idą, a nie ustają.(Księga Izajasza 40:31)
    – „Miłość wszystko znosi, wszystkiemu wierzy, we wszystkim pokłada nadzieję, miłość nigdy nie ustaje” (1 list do Koryntian – Hymn o miłości)
    – Wszystko mogę w Tym, który mnie umacnia ” (Flp 4,13)
    ————————————————————————————–
    W tym kluczu patrząc na temat niechcianego poczęcia, również tego w wyniku gwałtu, nie mamy moralnego prawa do decydowania o życiu bezbronnego człowieka.
    Głęboko wierzę, że lepszym rozwiązaniem jest oddanie takiego dziecka do okna życia (nawet za cenę pomówień i ceny społeczeństwa) niż wzięcie na siebie takiego ciężaru, jakim jest uśmiercenie bezbronnego dzieciątka.

    Pisze Pani, że 11 lat temu umierało z Papieżem Pani dzieciątko.
    Ile bólu z tego powodu nadal Pani towarzyszy pomimo upływu czasu.
    Myślę, że świadomość dokonanej aborcji byłaby jeszcze cięższym przeżyciem.

    Wyczuwam, że Pani życie jest naznaczone cierpieniem i będę się za Panią by znalazła Pani w tym wszystkim Bożą drogę, zauważyła w niej sens i miłość, jakiej być może nigdy by Pani nie zaznała nie mając Krystianka. Życzę dużo Bożej radości.

    Z Panem Bogiem!
    Dawid

    PS – nie oceniam Pani i nie uważam by ktokolwiek miał moralne prawo Panią oceniać – po prostu poczułem potrzebę niezgodzenia się z tą kwestią. Życzę

  89. Zgadzam się z Panią w 100%. Nie mam takiego doświadczenia jak Pani ale dodam coś od siebie: martwię się o to że jeśli zajdę ponownie w ciążę i okaże się że ona zagraża mojemu życiu – a usunąć nie będzie można bo prawo teko zakaże – co się stanie z moimi synkami po mojej śmierci. To dla nich w tej chwili żyję i nie chcę aby prawo mi tego zakazało.

  90. https://www.youtube.com/watch?v=k3MvN1xnTOQ Warto obejrzeć!Gdyby jego rodzice znali wadę płodu, być może nie było by tego wspaniałego człowieka na świecie. A jednak jest! To Bóg decyduje o życiu i śmierci, nie my. Więc nie bawmy się w Boga! Ile to w życiu przypadków jest, że nasze największe przekleństwa stają się dla nas największym błogosławieństwem!

    1. Pani Moniko, a co jeśli ktoś nie wierzy w boga? Chyba mam do tego prawo? Czy poza uzurpowaniem sobie prawa do decydowania o moim życiu i ciele, zechce mi też Pani narzucić swoją religię?
      A skoro nie wierzę w żadnego boga, to kto ma wtedy decydować o moim życiu jak nie ja sama? W końcu nie mogę „zwalić” decyzję na boga, którego nie ma.

      Wszystkie osoby tutaj, które tak rozprawiają o „zabawie w Boga” cytując biblię itp. chyba nie zdają sobie sprawy, że starają się wszystkim polkom narzucić swoją religię i swoje przekonania. A może zajmijcie się po prostu sobą – nie chcecie dokonywać aborcji? – nie dokonujcie. Ale nie narzucajcie swojej wiary innym.

      Pani Agato,
      bardzo dziękuję za Pani wypowiedź. Największy szacunek za to, że udało się Pani napisać merytoryczny tekst „na spokojnie”. Osobiście bardzo się emocjonuję całym tematem aborcji, i za każdym razem, gdy o tym myślę, czy rozmawiam, przepełnia mnie bezsilna złość na ludzi, którzy odmawiają mi moich podstawowych praw człowieka do decydowania o własnym ciele i życiu. W imię ich przekonań i wiary, która nie jest moją wiarą, dokonują gwałtu na mojej wolności i moim prawie do niej.
      Nie dość, że odmawiają mi moich praw, to jeszcze próbują narzucić swoją religię, traktując mnie jako gorszą, bo „nie wierzę w boga”. Zakładają, że nie kieruję się żadnymi zasadami w życiu. Tylko, że ja kieruję się etyką, mam swoje sumienie, nie gorsze od katolików. Tylko moje sumienie każe mi patrzeć na wszystkich zainteresowanych w danej sytuacji – czyli przede wszystkim kobietę, ale też ojca dziecka, jej rodzinę – a nie tylko z klapką na oczach na dziecko. Ubolewam bardzo, że nie ma w tym kraju wolnej woli, nie pozwalają na nią nawet wyznawcy boga, który w założeniu dał ją wszystkim ludziom. I kto tu się „bawi w Boga” ja się pytam?

      Pozdrawiam

  91. Moi rodzice zadecydowali że pojawi się na świecie mój brat z upośledzeniem umysłowym. Jak Tomasz miał 4 lata ja wyjechałam z domu do szkoły później za granicę teraz mieszka Polsce założyłam rodzinę. Rok temu odeszli rodzice został Tomek którym trzeba się zająć którego tak na prawdę nie znam.Teraz ma prawie 30 lat. Bardzo ciężka sytuacja dla mojej rodziny. Tym bardziej że on ma upośledzenie umiarkowane i niby może mieszkać sam co w jego wypadku nie wchodzi w rachubę,a nasze Państwo ma to gdzieś żadnej pomocy. Od Pani z opieki usłyszałam to Pani problem. Urodzić dziecko niepełnosprawne to wielka decyzja i warto zastanowić się co będzie się z dzieckiem działo po śmierci rodziców. Na pewno napiszecie żę rodzeństwo ale czy rodzeństwo nie ma prawa do normalnego życia,nie zawsze maż czy żona zgodzi się na zajmowanie człowiekiem chorym bo to jest wyzwanie i zrezygnowanie z pewnej części życia.

    1. To jest BARDZO ważny głos w tej dyskusji. Rodzeństwa dzieci niepełnosprawnych, chorych, których nikt przecież o zdanie nie pyta – dziecko to odpowiedzialność rodziców. Tylko co, jeśli tych rodziców zabraknie?

  92. Bardzo jednostronny artykuł.
    Dziecko z gwałtu można oddać do adopcji,jest wiele osób które chętnie je wychowa. A jeśli chodzi o dzieci z jakimiś wadami to proszę zapytać tych które już się urodziły: czy wolałaby żyć czy się nigdy nie narodzić. Powinna być też duża pomoc państwa w wychowaniu takiego dziecka i różne instytucje.

    1. no tak, ciekawe gdzie są Ci „chętni rodzice”, bo domy dziecka wciąż przepełnione… ale co tam, dodawajmy kolejne cegiełki.

    2. „Dziecko z gwałtu można oddać do adopcji,jest wiele osób które chętnie je wychowa.” – dokładnie na takim założeniu opiera się wiele argumentów. Na pewno ktoś coś zrobi. W praktyce na ogół nikt nic nie robi, my sobie gadamy, a osoba w trudnej sytacji nadal jest w trudnej sytuacji. „A jeśli chodzi o dzieci z jakimiś wadami to proszę zapytać tych które już się urodziły: czy wolałaby żyć czy się nigdy nie narodzić.” – a Pani wie, jak by się czuła, gdyby się nie urodziła? Przecież to jakiś absurd. „Powinna być też duża pomoc państwa w wychowaniu takiego dziecka i różne instytucje.” – powinna, ale nie ma. Proszę to powiedzieć rodzicom takich dzieci…

  93. Zgadzam sie z Pania. I wciaz nie moge zrozumiec bezmyslnych nawolywan osob pro-life. Bo aborcja na zyczenie to jedno- i jest to niedopuszczalne. Uprawiasz seks etc, czy jesli robisz cokolwiek innego to musisz sie liczyc z konsekwencjami i je ponosic. Najczesciej w aborcjach na zyczenie chodzi o wygode, dobry wyglad.. po prostu egoizm.
    Ale tu mowimy o tych 3 roznych sytuacjach w ktorych powinno byc to dozwolone i co absurdalne, chociaz jest to wciaz wybor, to ten wybor chca nam odebrac. Nie kazdy decyduje sie na aborcje, rodza i matki, ktorych ciaza jest zagrozona, i te ktore maja urodzic niepelnosprawne dzieci, i te ktorych dzieci sa z gwaltu. Zapominamy przy tym o ciekawostce. Nasze organizmy przez technologie, niezdrowe zywienie, alkohol, styl zycia etc. zapomnial podstawowych systemow obronnych. Zapytacie jakich? Calkowicie zdrowy, niczym nie zatruty organizm kiedys sam bronil sie przed plodami, ktore w jakis sposob byly zmutowane(bo czym innym sa te choroby?) i powodowal poronienie. Aktualnie organizm ludzki nie dziala juz tak jak byl zaprojektowany-zbyt duzo stresu, ciagla pogon za czyms to wszystko wplywa na nas negatywnie. Kobieta do tej pory nie miala przykazu czy ma rodzic czy nie. Miala wybor, i jakkolwiek nie brzmi to absurdalnie to jest WYBOR. Prawo do dokonania aborcji w tych 3 przypadkach bylo wyborem. Nie pozwala ci na to sumienie, moze to co pomysla o tobie inni lub na prawde uwazasz, ze sobie poradzisz to tego nie rob. Jesli chodzi o dzieci z gwaltow, jakkolwiek brzmi to abstracyjnie na rozwoj plodu ma wplyw tez psychika kobiety. To jej organizm opiekuje sie tym plodem, daje mu skladniki odzywcze etc. I dzieci z niechcianych ciazy, a wrecz znienawizonych rozwijaja sie wolniej. Z tych glosow pro-life nie slychac w zaden sposob zrozumienia dla kobiet,ktore juz jedna tragedie przezyly(gwalt), sytuacje po ktorej ciezko jest sie podniesc, o ktorej lepiej nie pamietac. Ale nie, wedlug nich musza donosic owoc tego, a pozniej patrzec sie jak ”to” sie rozwija. TO bo dla nich to nie jest dziecko, to znienawidzony owoc, skutek czegos co nigdy nie powinno miec miejsca. Pomijajac fakt, ze w trakcie ciazy beda one nienawidzic swoje wlasne cialo, byc moze okaleczac sie, to po urodzeniu tego dziecka nie beda w stanie ofiarowac mu milosci. Moze beda chcialy, ale kazde spojrzenie na nie bedzie otwierac wciaz ta sama rane. Dla kazdej kobiety potrzebny jest inny czas zeby dojsc o siebie po gwalcie, molestowaniu czy innym naruszeniu jej seksualnosci, dlatego nie sadze zeby zmuszanie ich do przyjmowania tych dzieci z otwartymi ramionami bylo madre.
    Uwazam, ze wszystkie z tych trzech grup kobiet powinny miec wybor. To kobieta powinna zdecydowac, czy donosi ciaze nawet jesli zagraza to jej zyciu. To kobieta powinna zdecydowac, czy urodzi dziecko ktore wymaga o wiele wiecej opieki, milosci i przede wszystkim cierpliwosci i czasu. I to kobieta powinna zdecydowac czy bedzie wstanie bez naruszenia swojej psychiki chociaz donosic ciaze z gwaltu, by pozniej chociazby oddac dziecko do adopcji. To jest nasz wybor, do ktorego mamy prawo. Nie jestesmy bezmyslnymi istotami-robotami. My tez mamy uczucia.
    Co bylo tak zlego w tym wyborze do tej pory? Nakaz rodzenia tych wszystkich dzieci nie zwiekszy przyrostu naturalnego- ludzie nie rodza dzieci, bo ich na to nie stac. Kiedys wystarczylo gdy pracowal mezczyzna, a kobieta zostawala z dziecmi w domu. Aktualnie oboje musza pracowac, a w tym zamieszaniu, zabieganiu gdzie jest czas na dzieci? Niestety nie ma i wiem ze przez to spoleczenstwo zachodu(tzw. bardziej cywilizowane) w koncu sie stoczy- umrze. Ale nowelizacja tej ustawy nie jest zadnym rozwiazaniem.

  94. Powiało dulszczyzną. Lepiej usunąć ciążę – bo nikt się nie dowie i nie potępi, niż urodzić i oddać dziecko – bo ludzie osądzą i nazwa wyrodna matką. Wyrzuty przyjdą później ale czasu nie da się cofnąć. No i te 500 zł, które nie wystarczy nawet na waciki. Bogato się żyje… Może się Pani zdziwi ale, nie wszystkim tak dobrze się powodzi.

  95. Dorze, że Pani o tym pisze. Mam chore, umierające od 18 lat dziecko. On cierpi,a ja jako rodzic mogę liczyć tylko na siebie. Pracuję, pracuję i żebrzę o wsparcie, bo koszty związane z funkcjonowaniem chorego dziecka są ogromne. Żyjemy jak na bombie. Nie mogę iść na operację do szpitala, bo nie przyjmą mnie z synem. Nie mogę go zostawić samego. On i tak czuje się samotny w naszym społeczeństwie, często szykanowany z powodu swojej choroby. Wiele negatywnych wypowiedzi pochodzi od osób, które tego nie doświadczają na co dzień. To tak, jakby pouczać np.umierającą i wyjącą z bólu osobę o zasadach poprawnego zachowania. Jakiś czas temu pewien duchowny powiedział mi: bardzo współczuję, ALE… to pani sprawa. I tak zachowuje się nasze społeczeństwo. Jak to nazwać? Zakłamanie. Miłość nie polega na mówieniu. Zamiast pisać można zrobić to o czym Pani pisze: adoptować niepełnosprawne dziecko i otoczyć je miłością(w ośrodku typu DPS na pewno jej nie zazna). Wyrazy szacunku dla Pani za list.
    Pozdrawiam serdecznie.
    Jolanta

  96. Boże, jaka mądra kobieta! Ten artykuł wrócił mi wiarę w kobiety, bo coraz częściej ją tracę. Bardzo ładnie inteligentnie napisany artykuł. Trzymam za Panią kciuki:)

  97. O aborcji nie mam do końca zdania, ale mam chora córkę i postanowiłam dołożyć swoje 3 grosze. Rozmyślamy o aborcji, bo jest na nią społeczne przyzwolenie. Ale fakt jest faktem, ze dochodzi do odebrania życia nienarodzonemu dziecku. Dlaczego to ma nie być złe, a zabicie męża, który mnie tłucze, tłucze dzieci, lub coś gorsze, a jest jedynym żywiciele rodziny i nie pozwala odejść już jest karalne? Jeśli zgadzamy się na aborcję, to dlaczego jednocześnie zabraniamy unicestwiania innych żyć, które tak samo „niszczą” nam nasze życie? Aborcja ze względu na zespół Downa – jakim prawem???? Bo nie jest idealne, bo nie będzie prawnikiem czy lekarzem???? Życie z niepełnosprawnym dzieckiem jest trudne, ale może być piękne – i ja to przeżywam! Przed narodzinami mojego dziecka, myślałam, ze choroby to tylko zło i beznadziejne życie, ostracyzm społeczeństwa. Moja córka codziennie pokazuje mi jak się myliłam, a społeczeństwo – narzucam mu akceptacje mojego dziecka i ono się go uczy pozytywnie! Po prostu nie chowam dziecka w domu, bo co ludzie powiedzą, tylko wychodzę z nią żyć i żyjemy.
    Sama wychowałam się na wsi zabitej dechami jako „bękart” Czy moja matka powinna mnie usunąć, bo byłam szykanowana? Ale tak jak jedni mnie szykanowali, tak inni zupełnie nie zwracali na to uwagi. Co bardziej bolało – to zależało jedynie od moich opiekunów, którzy sami się wstydzili- dla nich ważne było to co inni powiedzą. Na szczęście ja już z tego wyrosłam 🙂 Jeśli będziemy żyć, tym co inni powiedzą, zawsze będziemy nieszczęśliwi i dziś zespół Downa, a jutro, bo ma rude włosy i odstające uszy…. Jeśli zaczniemy żyć dla siebie, to nawet dziecko przykute do łóżka z Pepegiem, potrafi wzbogacić życie rodzica – takich rodziców też spotykam – spotykam wielu rodziców szczęśliwych ze swoimi chorymi dziećmi. Poznałam też wielu rodziców z pięknymi niemal idealnymi dziećmi, a jednak jakże nieszczęśliwymi i wiecznie niezadowolonymi.

  98. Autorka blogu nie jest zadowolona z zycia bo sama mowi ze nie wie co by zrobila gdyby wiedziala wczesniej ze dziecko bedzie mialo zespol downa. Druga rzecz mowi ze rodzice zgwalconego dziecka najpewniej paraliby nienawiscia do swojego wnuka, w tym miejscu poznajemy system wartosci autorki i jej wyobrazenia o uczyciach innych ludzi. Miom zdaniem wiekszosc ludzi ofnosilaby sie z miloscia do tego dziecka autorka ma inne zdanie o sumieniach ludxkich. Byc moze dziecko z dawnem to dar dla tej autorki jak sama mowi takie dziecko wymaga wiecej milosci. A dajacy wiecej milosci sam jej wiecej odbiera. Moze za jakis czas autorka dojdzie fo innych przekonan. Czego jej zycze

    1. Nie ,żebym była wredna, ale ciężko aby o tym decydowali ci się jeszcze nie urodzili.
      Moim zdaniem to jest sprawa kobiety bo nikt nie wie w 100% jak taka osoba będzie się czuć.
      Podam przykład: Mając dwójkę dzieci kobieta zachodzi w kolejną ciąże. Jednak ta zagraża jej życiu. Czyli ma urodzić i umrzeć przy okazji osierocić dwójkę dzieci niż móc zapobiec temu usuwając płód zagrażający jej życiu?

      1. Dobry wieczór, nie miałam zamiaru komentować tego wpisu, ale trudno jest się powstrzymać widząc nielogiczną wypowiedź pełną jawnych paradoksów. Nie chcę Pani urazić, nie o to chodzi.
        Nie rozumiem, dlaczego dziecko ma prawo wyłącznie do życia w miłości, a do życia w ogóle już nie? Przecież to nielogiczne.
        Jakim cudem skazywanie go na życie bez miłości jest gwałtem na jego duszyczce, a odbieranie mu życia (unicestwianie) i odmawianie urodzenia się jest już gestem miłosierdzia? Od kiedy lepiej jest nie żyć, niż być nieszczęśliwym? Większość ludzi mimo nieszczęścia pragnie żyć, bo to nasze naturalne pragnienie. Jak można komuś tego odmówić i tłumaczyć, że to dla jego dobra? Bo jest chore lub niechciane? Idealny przykład Sparty. Dokąd dobrnęliśmy jako ludzkość i gdzie jest nasz postęp?

        Ja również mam doświadczenia adopcyjne w rodzinie i nie zawsze proces adopcji jest taki straszny. Niechciane dzieci znajdują domy. Jesteśmy i przyjmujemy. Każdy ma prawo żyć.

        Co do gwałtu – zgadzam się z tym, że to musi być straszne, okropne i nie ma nawet odpowiednich słów, by to wyrazić, ale mamy tu do czynienia z nowym, odrębnym człowiekiem, który ma prawo żyć, bo już się począł. Już istnieje, a jego urodzenie jest jego prawem, a nie kwestią naszej decyzji, nawet jeśli jest bardzo trudna, bo tu zaczyna się jego wolność, a chyba właśnie to wypracowaliśmy jako Europejczycy? Tyle.

        Zamiast podkreślać, jak jest tak strasznie, warto pomyśleć, jak to zmienić – opieka, pomoc, psycholog, uświadamianie społeczeństwa, akceptacja. Nie, zapomniałam, łatwiej jest pozbyć się kłopotu.

        Myślałam, że zło i krzywdę należy minimalizować, a nie pomnażać. Polecam zapoznać się ze statystykami: ile kobiet żałuje i nie może sobie po latach wybaczyć dokonania aborcji…

        I na koniec: nie można nikogo zmusić do miłości, ale nie można też z powodu braku miłości odbierać komuś życia.

        Proszę o wyrozumiałość co do mojego tonu. To bardzo trudna i kontrowersyjna dla nas sprawa. Nie bronię tej ustawy (przynajmniej nie w całości), ale jednocześnie nie mogę się zgodzić z odmawianiem dzieciom prawa do życia.

        Pozdrawiam

  99. Piękny, dający do myślenia post.
    Podziwiam kobiety które, omijając co wypada, a co nie wyrażają swoje zdania i uczucia. Pani jako matka świadoma, matka dziecka chorego i adoptowanego ma odwagę napisać co czuje, choć to szalenie odwazna wypowiedz.
    Sama jestem matka, świadoma trudu macierzyństwa. Mój syn jest zdrowy choć swoje z nim przeżyliśmy po porodzie, nim go poczęliśmy byłam twardo zdania ze nie urodzilabym chorego dziecka. Teraz mowie nie wiem. Teraz gdy znam szczęście posiadania dziecka. Z tym, ze ja dojrzałam do tego. Ja miałam sile i pieniadze by synka leczyć gdy trzeba bylo. Ja wpadalam w załamanie nerwowe gdy po porodzie nie mogłam go przez tydzień dotknąć palcem. I to ja popieram aborcje.
    Nie każdy sobie poradzi z trudem walki o zdrowie dziecka, lub życiem z jego choroba. O dziecku które rodzi sie bez kończyn na przykład nie wspominam, jakie ma życie. Brawo dla mam, które podejmują to wyzwanie, ale nie nakazujmy tego kazdej kobiecie.

    Gdy czytam wpisy panów, którzy są przeciwni aborcji po gwałcie to cos mnie trafia. Dziecko niewinna istota ok. Ale ile z panów zastanowilo sie jak zostalo ono poczęte. Dla jasności kobieta zgwalcona to kobieta, której ktos wbrew jej woli wepchnął cos do ciała. Mimo bólu fizycznego, psychicznego i ogromnego upokorzenia ktos zaspokoil swoje chore rzadze. I ona ma przez 40 tygodni nosić pod sercem dziecko, które z każdym dniem będzie rozdrapywalo jej rany. Przypominalo co przeszła. Błagam troche empatii. Jezeli znajdzie się taka pani, ktora to udźwignie i będzie dziecko kochać proszę bardzo. Panowie wola by dziecko bylo znienawidzone przez matkę, osobę najblizsza i najwazniejsza w zyciu, niż poprostu nie istniało jako źródło odrazy i bólu.

    Pani Agato jeszcze raz wyrazy szacunku za wpis. Pozdrawiam i życzę powodzenia.

    A gdy czytam wpisy onow

  100. Czytając Pani wypowiedź, zastanawiałam się czy taka potencjalna aborcja to rzeczywiście dla dobra dziecka, czy dla własnego dobra…Powiedziała Pani, że ciężko zajmować się takim dzieckiem, że trzeba dać 100 a nawet powiedziałabym, że więcej procent z siebie, że trzeba poświęcić praktycznie cały swój czas. Może tu jest własnie problem? Że się nie umie, że się nie chce,bo za dużo czasu trzeba poświęcić kosztem własnej realizacji. Bez chorego dziecka to TOBIE BYŁOBY ŁATWIEJ czyż nie? Mam do czynienia ze środowiskiem takich osób w sumie od swojego dzieciństwa. Moja młodsza siostra jest niepełnosprawna, ma porażenie mózgowe, lekarze mówili moim rodzicom, że to roślinka będzie i nic poza tym, ale moi rodzice nie poddawali się i doprowadzili do tego, że moja siostra samodzielnie chodzi, mówi,ale nie powiem, było i jest ciężko, nie można jej spuszczać z oka, ale mimo wszystko jest osobą tak radosną, wesołą, bystrą, czasami nawet jestem w szoku jak bardzo, uśmiech nie znika z jej twarzy. Tylko tego wszystkiego trzeba chcieć! A usunięcie to pójście na łatwiznę po trosze, byle ku wygodnemu życiu…Dam taki przykład para pragnie dziecka, starają się o nie, w końcu dochodzi do momentu, że kobieta jest w ciąży, para się bardzo cieszy, do czasu… aż okazuje się, że dziecko będzie upośledzone. Bez tej wiedzy czuli, że je kochają, ale jak okazało się, że jest chore, więc już go nie kochają, usuwają tak zwany problem. DZIECKO TO NIE JEST ZABAWKA ANI WRZÓD, KTÓRY JAK WYROŚNIE TO ZA KAŻDYM RAZEM MOŻNA USUNĄĆ, NIE MOŻNA TAK PO PROSTU MYŚLEĆ „ZAJDĘ SOBIE W CIĄŻĘ, A JAK BĘDZIE CHORE TO USUNĘ, I TAK MOŻE BYĆ KILKUKROTNIE”. Chore dziecko to nie jest wrzód na tyłku!!! Tak wiem wiem, ale co jak cierpi, co jak ledwo żyje, aborcja to oszczędzenie cierpienia i tego typu slogany większości feministek. Takim dzieciom też można ulżyć i wywołać uśmiech na twarzy! Nawet jeżeli są leżące, potrafią się cieszyć tym co mają.
    Jeżeli chodzi o gwałty to inna sprawa, dziecko nie jest oczywiście niczemu winne, ale szczerze? Nie wiem czy kochałabym takie dziecko, aż źle mi to mówić, ale możliwe, że nienawidziłabym go… Bo widziałabym w nim oprawcę, owoc krzywdy, piętno…

  101. Witam! Aborcja to nie jedyny temat jaki toczy nasze Państwo, ale po kolei. To, że lekarz mówi spoglądając na usg, że dziecko czy dzieci – bliźniaki będą zdrowe bo widzi rączki, nóżki -to dopiero początek. Nie widzi niedotlenien, cukrzycy -a po wcześniejszym porodzie w 28 tyg ciąży np mózgowego porażenia! Kto tu daje wybór ? Nikt. I zaczynają się schody, rehabilitacja, lekarze którzy źle kierują, szkodzą. Odważna matka urodzi każde dziecko, zapłaci każda NAWET najwyższą cenę. Agata, podziwiam. Druga sprawa- nowa władza grzebie w USTAWIE O ZAWODZIE FIZJOTERAPEUTY! z XXI w cofamy się znów drastycznie w XIX w!! Mafia lekarska rządzi .płakać mi się chce. Aborcja to niby tak dużo a tak mało. pozdrawiam i podziwiam. Nie wiem co nas czeka z mpdz u jednej Córeczki..co ludzie będą gadać. Ale rasizm i niezrozumienie to niestety bolesna domena Polaków.

  102. do Ula: gdyby Pani była mądra to napisałaby Pani, że nie zgadza się z poglądami Pani Agaty ponieważ… dopisek o mądrości świadczy o zupełnym braku taktu i dyplomacji (nie mówiąc o mądrości)

  103. A po co Pani pisze takie głupoty, o których Pani nie ma bladego pojęcia, że matka jest stygmatyzowana w szpitalu? Po co Pani pisze głupoty, że dziecko z uregulowaną sytuacją prawną ma problem z adopcją. Ja pracuję w tej szeroko pojętej branży i miałem doświadczenia zarówno z zostawianiem dzieci przez matki w szpitalu jak i z procesem adopcyjnym. Zdziwiłaby się Pani jak chore dzieci znajdują rodziców adopcyjnych w Polsce i za granicą. I 100% tych dzieci proszę Pani to dzieci alkoholików, gwałcicieli, kryminalistów, upośledzonych matek. Słyszy Pani – 100%. Ważniejszym problemem jest tutaj uregulowana sytuacja prawna (pozbawienie, a nie ograniczenie władzy rodzicielskiej rodziców) niż to jakich rodziców biologicznych ma dziecko. Szanuję Pani doświadczenia, ale przenigdy nie podpisałbym się pod ZABICIEM DZIECKA, w imię jakichkolwiek racji, nawet tak opisanych tkliwie jak Pani to uczyniła. Prosiłbym jednak żeby pisała Pani o swoim doświadczeniu, a nie domniemaniach, która nie mają związku z prawdą, zwyczajnie wprowadzają ludzi w błąd.

    1. Dzien dobry!

      Odnosnie adopcji za granicznych. Czy zapoznal sie Pan / Pani z danymi odnosnie dzieci chorych ktore opuscily terytorium Polski w latach 1990r oraz wczesniej . Taki dokument powstal. Pewien Posel na wniosek rzadu zrobil takie sprawozdanie, wyniki byly druzgocace, okazalo sie ze wiele z tych adopcyjnych dzieci zaginelo bez sladu. Czesto rodziny ktore adoptowaly chore dzieci , samo posiadalo tez chore potomstwa. A dzieci ktore w tamtych latach byly adoptowane i wczesniej , w duzej mierze sluzylo jako darmowy material do pobran przeszczepu na organy dla zagranicznych rodzicow. Takie wnioski nasowaly sie tym ktorzy badali dane adopcji zagraniczych dzieci chorych w tamtych latach. Zaznaczyc nalezy tez ze nie kazdy adoptujacy , w ten sposob wykorzystywal powierzone mu dzieci. Moja kolezanka wlasnie dzieki tym danym poszukuje swojego brata adoptowanego z domu dziecka w Gdyni przez rodzine Wloska z korzeniami Polskimi. Slad po nim zaginal, rodzina milczy .Natomiast odnoszac sie do adopcji w naszym kraju, mam dobre pojecie. Moja przyjaciolka przeszla caly proces adopcyjny z swoim mezem. Uslyszeli dokladnie takie oto zdanie .

      Jesli jestescie Panstwo gotowi zdecydowac sie na adopcje chorego dziecka My jestesmy w stanie w ciagu 2 dni przedstawic Panstwu dzieciatko. Natomiast jesli rozwazacie Panstwo adopcje zdrowego dziecka, czas oczekiwania wydluza sie do 6 mies oczekiwan. Jesli natomiast chcecie niemowle zdrowe do 6 miesiaca okres moze sie wydluzyc, tym bardziej ze jest masa dzieci rodzicow alkocholikow itd a takowe dzieci sa srednio akceptowane przez przyszlych potencjalnych rodzicow. Szczesciem jest jesli nastolatka zajdzie w ciaze tzw,wpadka. To obrazuje sytuacje chorych niechcianych dzieci. Do konca zycia skazanch na brak przyslowiowej rodziny ktora ich pokocha zaopiekuje sie nimi i da poczucie bezpieczenstwa i potrzebne rehabilitacje. DLATEGO KIEDYS ZYJAC W NASZYM KOCHANYM PANSTWIE POLSCE UWAZAM ZE POWINNA BYC MOZLIWOSC ABORCJI W SZCZEGOLNYCH PRZYPADKACH !!!!!!!! NALEZY TEZ MIEC NA UWADZE ZE RODZICE KTORZY URODZA DZIECI CHORE JAKIE EMERYTURY UZYSKAJA NA STAROSC JAK ZAPEWNIA BYT SOBIE ORAZ CHOREMU POTOMSTWU??? BEDA MUSIELI ICH SKAZYWAC NA ZYCIE W BIEDZIE ?? BO SPOLECZENSTWO TZW .KLER ORAZ RZAD CHCE ZAKAZU ABORCJI ???ZAPOMNIELI ZE OPIEKA NAD CHORYM DZIECKIEM TO CZASEM 24 GODZ NA DOBE. A EMERYTURA ZA ICH PRACE OSIAGNIE GRANICE HM…. 800-900 ZL. Ja mialam szczescie i wyjechalam z Polski , mam kochajaca mame ktora 37 lat przepracowala czasami na 2-3 etatach a emerytura jaka jej wyliczono to 1.200zl . Ja wyjechalam z Polski azeby zapewnic sobie i mojemu dziecku byt , oraz pewna starosc mojej mamie. Serce mi krwawi ze Polacy cale zycie uczciwie pracuja a na starosc zyja w ubostwie.

  104. Nie, nie jestem za aborcją, ale wolałabym, żeby ustawa pozostała bez zmian. Mam świadomość, że trzeba bronić tych najmniejszych. By było łatwiej wychowywać takie dzieci marzy mi się, żeby rodziny wychowujące dzieci w jakikolwiek sposób upośledzone dostawały od Państwa i społeczeństwa realne wsparcie z każdej strony (w tym również w zakresie opieki medycznej). Podobnie jak w ogóle rodziny wychowujące dzieci i osoby starsze. Bo te grupy traktowane są w naszym kraju wyjątkowo po macoszemu.500 zł na dziecko do zaledwie kropla w morzu potrzeb.

  105. Witam,

    Poruszajacy tekst i za to dziekuje…

    Chciałam dodać jeszcze kilka rzeczy które umykają w tej dyskusji mianowicie fakt, iż taka ustawa może i za pewne wpłynie na przeniesienie aborcji do podziemi bo nie oszukujmy się ale ona nie zniknie ci ktorych stać wyjadą za granice a ci ktorych nie stac beda szukac każdego możliwego sposobu ….przecież już tam byliśmy historia ma długie okresy w których aborcja w każdym wypadku była zakazana ,a efektem w najlepszym wypadku będą zakażenia w najgorszym śmierć takich kobiet.

    Kolejną rzecza ktora mnie nie daje spokoju to sytuacja w której urodzenie dziecka poważnie zagraża życiu matki a matka to ma np. 4 innych dzieci co wtedy ? A jeśli samotnie je wychowuje to co kto się nimi potem zajmie skażemy je na życie w domach dziecka???

    Jak autorka wspomniała każdy z nas ma wolną wolę…. nie potrafię powiedzieć jaka byłaby moja decyzja w sutuacji w której ciąża zagraża mojemu życiu gdy dziecko jest ciężko upośledzone bądź bylabym ofiarą gwałtu więc dlaczego władni i księża którzy w takiej sytuacji nie są mają sobie rościć prawo do jedego słusznego rozwiązania.

    Pracuję w szpitalu dziecięcym i codziennością są ciężko upośledzone dzieci których nikt nie chce ktore leża miesiàcami same na oddziale i jakoś księży się nimi zajmujących tam nie widziałam czasem znajdzie sie siostra ale to taka ktora jest również pielęgniarką i również tam pracuje…i dzieci te często po latach cierpien umierają w samotności otoczone jedynie personelem medycznym.
    Drugą częstą sytuacją są matki których opieka nad takim dzieckiem wprowadzila w biedę a nawet chorobę bo mąż odszedł bo rodzina się wypiela bo zasiłki marne. Może politycy zamiast tyle krzyczeć zajmą sie stworzeniem warunków dla rodzin takich dzieci aby umożliwic rodzicom opieke nad nimi.

    A jeśli już ten rodzic całe swoje życie poświeci takiemu dziecku ale to dziecko niezdolne do samoistnej egzystencji go przeżyje i co z nim potem….bo jakoś o tym wladni nic nie mowią….

    Pozdrawiam

  106. A ja się zastanawiam, czy zaostrzenie ustawy nie wywoła bardzo groźnego zjawiska, o czym chyba nikt nie wspomina – czy kobiety nie zaczną bać się zgłaszać do lekarza, stwierdziwszy ciążę… Bo jeżeli poronienie może oznaczać oskarżenie o aborcję, to lepiej w ogóle tego faktu nikomu nie zgłaszać? Kobieta po poronieniu często (nie zawsze, bo jest mnóstwo poronień samoistnych we wczesnej fazie ciąży, o których nie mamy pojęcia), szczególnie w późniejszych fazach ciąży potrzebuje fachowej pomocy lekarskiej. Co z kobietami, które ze strachu przed oskarżeniem nie będą w ogóle zgłaszać się do lekarza?

    1. Jeśli wejdzie ta ustawa, to również rozszerzy się w ogóle strach przed ciążą, ja jako kobieta prawie 25 letnia po rozmowie z kilkoma koleżankami uważamy, że strach się zdecydować na dziecko! Chcemy dostępu do dobrej i nowoczesnej opieki medycznej, a jak prof. Dębski powiedział, lekarze będą się bali jej udzielać, bo istnieje ryzko śmierci płodu, podczas zabiegu leczenia dzieci w łonie matki. W efekcie końcowym lekarze będą woleli nieuświadamiać pacjentek – przez co skazywać je na chore dzieci (z czego część można było wyleczyć) lub na własną śmierć (jak w przypadku Irlandii, gdzie panuje całkowity zakaz aborcji – a nierozwijający się płód zaczął gnić i zaraził kobietę sepsą, po 3 tygodniach zmarła, a opiekująca się nią doktor przyznała, że nie miała wyboru…)

  107. Jestem za legalizacja aborcji. Sam nie potrafiłabym zyc z mysla, ze zabilam swoje dziecko. Moja córka jest niepelnosprawna. Skoro tak piszecie o bogu, to zapomnieliście o jednym: Mamy wolna wole. To indywidualna sprawa każdego. To co zakazane kusi.

  108. Wpis jes z zasady bledny gdyż obecna ustawa NIE ZEZWALA na usuniecie ciaży z powodu zespolu Downa. Ustawa opisuje przypadek wad letalnych do ktorych Down jako taki nie jest zaliczany (chyba ze plod nie ma dodatkowo np obu nerek ). Dlatego dyskusja na temat szczescia uposledzonych dzieci jest bezasadna. Abortowane moga byc tylko plody ktore i tak nie przezyja. I uwierzcie naw jak beda zyc dwa miesiace to nie beda sie smiac i biegac. Prosila bym autorke o uważniejsze wypowiadanie sie ponieważ wprowadza pani dużą liczbe osób w błąd wywołujac dodatkowe kontrowersje w tej drażliwej sprawie.

  109. ” Daj szanse pozwól żyć ”
    Nikt nie jest bogiem ale z wlasnych decyzji i swojego sumienia powinien sie rozliczać przed bogiem a nie Politykami i oni nie powinni decydować za innych.
    Dziecko czy chore czy zdrowe nie ma kategorii i nie powinno zostać skazane na smierc to prawda .
    Ale czasem życie sprowadza na nas los którego nikt się nie spodziewał . Dla kobiety która decyduje się na aborcje to nie jest łatwa decyzja , być może zostaje to z nią na całe życie i zawsze będzię o tym pamiętać i zawsze do niej wracać ale to jest jej decyzja i jej męża . A nie ludzi ktorzy są temu przeciwni .

  110. Czy można wartościować życie? A czy życie życiu jest równe? Lub, co istotniejsze, czy człowiek równy człowiekowi? Czy na prawdę uważacie, że dla uspokojenia własnego sumienia, własnych poglądów lub własnego „widzi mi się” macie prawo odbierać komuś wolną wolę i prawo do decydowania według własnego sumienia? Czy na prawdę uważacie, że jesteście tak wspaniałymi i oświeconymi ludźmi, iż macie prawo decydować za obcą osobę, której nie znacie i być może w życiu nie poznacie czy ma prawo decydować o sobie, o swoim życiu i że od tej pory mają żyć według waszych zasad? Czy na prawdę jesteście w stanie skazać dziesiątki, nawet setki tysięcy osób, które niczym wam nie zawiniły na życie w bólu, cierpieniu i nienawiści do świata oraz samych siebie i mówić sobie i innym, że macie czyste sumienie? Znam osoby, które straciły dzieci, znam osoby które zdecydowały się na usuniecie ciąży, znam osoby które żyją w szczęśliwych rodzinach, a znam także osoby, których życie było jednym wielkim cierpieniem, powiem wam więc jak ja, „człowiek nierozsądny”, na to patrzę. Do 12 tygodnia ciąży nie ma dziecka, jest płód wielkości do 10 cm, który nie ma nawet działającego układu nerwowego ani typowych dla ludzi cech gatunkowych, więc nie czuje, nie ma świadomości. A co za tym idzie nie wie czym jest ból, cierpienie, nie wie co to szczęście i radość, nie wie co to życie i egzystencja, nie wie, że żyje. Dyskutowanie na temat wartości życia, którego nie było lub nie będzie jest sprawą czysto metafizyczną, opierającą się na wierzeniach i sumieniu pojedynczych osób, ponieważ każdy ma swój światopogląd jak również swoje doświadczenia. Każdy ma prawo decydować o sobie i o tym jak chce by jego życie wyglądało, każdy ma prawo decydować kim chce być, jak i gdzie chce żyć. Ponieważ każdy ma wolną wolę, a ponieważ również każdy ma własne sumienie, ma prawo żyć w zgodzie z tym sumieniem, zaś my jako społeczeństwo nie mamy prawa, narzucać temu komuś swojego światopoglądu, i życia w zgodzie z naszym sumieniem, do momentu kiedy nie zagraża nam i naszym bliskim. Podjęcie decyzji o aborcji nie jest wcale łatwe, wymaga głębokich przemyśleń i analizy siebie, tego w co się wierzy i z czym można żyć. Decyzja ta wiążę się również z dotkliwymi konsekwencjami duchowymi a także zdrowotnymi dla osób, które ją podejmują. Lecz to, że ktoś kto ma do tego prawo podejmie taką decyzję, nie ma absolutnie żadnego wpływu ani na wasze sumienie, ani na wasze życie, a już na pewno nie stanowi dla was żadnego realnego zagrożenia. Pozwólcie więc nam żyć jak chcemy, kiedy my pozwalamy wam żyć jak wy chcecie.

  111. „Człowiek zmuszany gwałtem do czegokolwiek będzie się bronił na wszystkie możliwe sposoby, nawet wieszakiem. Bóg zaufał człowiekowi dając nam wolną wolę. Dlaczego Panowie nie potraficie tego uszanować pozostawiąc wolny wybór?”

    W takim razie po co nam prawo zakazujące gwałtu, prawo zakazujące kradzieży, prawo zakazujące mordowania ludzi?

    Skoro Bóg dał nam nieprzymuszoną wolę i należy jej zaufać, a każdy człowiek ma prawo do swoich indywidualnych norm i przemyśleń na temat świata, to po co nam Prawo, zakazy i nakazy? :]

    Jeżeli przyjdzie do nas fala fanatycznych Islamistów, którzy uznają, że nie zgadzają się z Pani światopoglądem iż kobieta równa jest mężczyźnie i że nie wolno zabijać… to czy zgodnie z głoszoną przez liberałów logiką należy faktycznie uchylić Islamistom nakazy i zakazy zawarte w prawie naszej cywilizacji? Wszak oni wierzą w zupełnie inne normy! Jakim prawem chcemy im mówić co jest normalne a co nie? :]

    Niech Pani to przemyśli. Ten spór będzie trwał tylko dlatego bo jedna strona nie rozumie, że wszystko jest względne i w ten sposób można zburzyć cały system prawny i cały system społeczny na którym zbudowana jest nasza cywilizacja z której do niedawna byliśmy dumni i faktycznie było z czego.

    Obecnie przechodzimy jakiś okres zmęczenia materiału i szukania nowych dróg ze strachu przed „stagnacją” którą niektórzy postrzegają jako „zacofanie”, przez co brniemy ku przepaści… byle gdzie, byle jak, ale byle „do przodu” tam gdzie jeszcze nie byliśmy i czego jeszcze nie robiliśmy.

    1. Jeśli czytał pan ze zrozumieniem tekst powyżej:
      ” Lecz to, że ktoś kto ma do tego prawo podejmie taką decyzję, NIE MA ABSOLUTNIE ŻADNEGO WPŁYWU ani na wasze sumienie, ani na wasze życie, a już na pewno NIE STANOWI DLA WAS ŻADNEGO REALNEGO ZAGROŻENIA” nie pisałaby pan irracjonalnie o gwałtach i rabieżach które pan tak ochoczo przytacza :]

  112. Współczuję tragedii, ale bez ogródek przyznam, że cel jaki ma przekaz jest cwaną manipulacją grającą tylko na jednej stronie emocji.

    Nie będę się patyczkował. Moja babcia chciała, aby moja mama mnie usunęła, urodziłem się tylko dzięki niezłomności mojej mamy. Babcia użyła najbardziej wyrafinowanych i zarazem podłych metod aby moją mamę do tego skłonić. Gdyby przepisy były bardziej liberalne i miały tak jak dzisiaj bardziej zliberalizowane przyzwolenie społeczne, to nie wiem czy mama pod presją nie uległa by pójściu na łatwiznę.

    Podaje Pani przypadki zdeformowanych płodów i sugeruje Pani, że pani poronienie mogło być przyczynkiem do oskarżenia Panią o celowe poronienie. Tak, możliwość skrzywdzenia niewinnej matki poprzez wysnucie oskarżenia jest prawdopodobne, ale każde prawo w tę czy w drugą stronę daje możliwości dla patologii. Nie wierzę w to, że nie ma Pani świadomości iż bardziej liberalne przepisy aborcyjne stworzą takie podłoże do nadużyć i patologii na o wiele większej ilości płaszczyzn niż to, na które akurat Pani zwróciła uwagę.

    Ile dzieci zdrowych zginie tylko dlatego, bo bogaty ktoś zapłaci lekarzowi aby ten wpisał krótką adnotację do papierów iż płód jest chory i nadaje się do „wycięcia”? Ile takich przypadków być może miało miejsce?

    Czy w imię decyzji dorosłych ludzi, którzy popełniają błędy mamy te błędy przerzucać na nienarodzone dzieci?

    Pisze Pani jakiś dziwny wywód o tym czy ten poseł czy ten ksiądz itd. chciałby przyjąć pod swój dach i opiekę samotne dziecko. Czy Pani udaje, czy Pani nie zdaje sobie jednak sprawy ile ludzi czeka w Polsce na dziecko do adopcji? Czy Pani zdaje sobie sprawę z niżu demograficznego? Z fali bezpłodności, z konsekwencji tego gdzie zabrniemy jak Naród, jako Państwo, jako cywilizacja, społeczeństwo… jeżeli w tak instrumentalny sposób będziemy traktować ŻYCIE i CZŁOWIEKA?

    Bóg nie ma tu aż takiego znaczenia i wiara w niego. To jest być albo nie być dla moralności człowieka wobec siebie samego. Jeżeli jako zlepek komórek będzie traktował sam siebie już przy powstaniu… to w krótkim czasie podobne podejście będzie można przesunąć na starych i zniedołężniałych, a potem może na mało wydajnych i nieprzydatnych dla społeczeństwa.

    To nie żadne brednie… tak ewoluują dzikie pomysły. Wystarczy porównać co było uważane za głupotę i dewiację 50 lat temu a co dzisiaj uważane jest za „normę i tolerancję”.

    Nie ustąpimy… ja jako człowiek którego chciano usunąć jak kawałek tkanki, jako człowiek który przeżył w swoim życiu niesamowite emocje i doznania mówię NIE! Mówię NIE w imię „domniemania niewinności”, w imię domniemania iż ten „zlepek komórek ” jest CZŁOWIEKIEM, mimo iż zgodnie z interesem wielu egoistów i obecnym stanowiskiem lobby medycznego głoszone jest iż to tylko zlepek komórek.

    Czy gdyby znaleziono taki zlepek komórek na Marsie… to powiedziano by, że to zlepek komórek czy może jednak ogłoszono by, że na Marsie jest życie?

    Kim jest człowiek? Jest kimś wyjątkowym, czy tylko zlepkiem komórek? Kto daje prawo człowiekowi o decydowaniu o tym, że można uśmiercić drugą istotę, tylko dlatego, bo rozwiąże to wiele problemów… problemów… już było takich kilku w Europie którzy chcieli pewne kwestie rozwiązać ostatecznie poprzez eliminację niewygodnych istnień.

    Niech zatem Pani nie gra na emocjach po jednej stronie, tylko niech Pani dostrzeże szersze spektrum tego tematu.

    Nie zastanawia Panią co jest przeciwko czemu? Dlaczego ludzie którzy teoretycznie powinni mieć to w nosie, którzy nie mają w tym żadnego interesu, spierają się z drugimi ludźmi którzy mają bardzo duży interes aby zrzucać odpowiedzialność za swoje i cudze błędy na istotę, która nie zdążyła jeszcze niczego zobaczyć, nic zrobić… a już skazana jest na śmierć.

    1. Witam
      mam do Pana tylko jedno pytanie Czy kiedykolwiek był Pan w ciąży i ma jakiekolwiek pojecie ile trudu, zdrowia i bólu to kosztuje? Ja moją ciążę przeleżałam w szpitalu mam cudowne dziecko, ale wobec proponowanej ustawy pomimo tych wszystkich trudności byłabym pod ścisłą obserwacją. Więc proszę zorganizować sobie ciążę i dopiero wówczas się wypowiadać. Każdy ma wolna wolę.

  113. Problem aborcji związanej z gwałtem da się naprawdę łatwo rozwiązać. Wystarczy, aby każdy policjant, przy zgłoszeniu gwałtu miał obowiązek wysłać dziewczynę do lekarza, który da pigułkę 72 godziny. Oczywiście nie rozwiązuje to wszystkich przypadków (zgłoszonych po pewnym czasie), ale myślę, że 80% tak. A pigułka po jest naprawdę zdrowszym rozwiązaniem niż inwazyjny zabieg w ciele kobiety i co najważniejsze nie zabija płodu, a jedynie nie dopuszcza do zagnieżdżenia się komórki.

  114. Przeczytałam cały tekst i z całym się zgadzam. Mogłabym dodać jeszcze parę rzeczy. Przeczytałam też ponad połowę komentarzy i niektóre wręcz przykro było czytać, a jedyny odruch jaki się u mnie pojawił to wyszukiwanie klawisza „usuń”. Oczywiście zaraz pojawi się komentarz, że nie szanuję cudzego zdania. Owszem, szanuję! Ale nikomu nie pozwolę decydować za mnie, bo jeśli ktoś jest przeciwny temu co napisała Pani Agata to znaczy, że popiera pomysł nowej ustawy i wydałby wyrok na mnie i na moje dziecko bez zmrużenia oka. Cieszę się mimo wszystko, że 90% komentarzy jest pozytywne w stosunku to głównego tekstu. O aborcji można rozmawiać i rozmawiać, jak o eutanazji, i nigdy nie znajdziemy dobrego wyjścia. Każdy ma swoje sumienie i wie na co go stać. Pani Agata opisała zdaje się najgorsze z możliwych sytuacji więc nie rozumiem komentarzy w stylu „dziecko z gwałtu też można urodzić i pokochać” – tak można ale wtedy o tym nie ma co pisać bo problem niechcianego dziecka zniknął prawda? A nie o tym był tekst. Uważam, że aborcja powinna być dozwolona. Są kobiety, które by z niej skorzystały a są też te, którym sumienie nie pozwala. Ale zawsze pozostaje wybór. Każdy ma prawo żyć, nie przeczę. Ten drobiażdżek w łonie matki też. Tylko po urodzeniu chorego dziecka nikt z rządzących nie przyjdzie i nie pomoże, nie wyśle tej pomocy, nie polepszy życia ani matce, ani ojcu, ani dziecku. Nie zostałam jeszcze matką, na razie mam w planach. Natomiast jeśli ustawa zostanie przyjęta należałoby pewnie plany zweryfikować i to wydaje mi się być największym problemem. To , że kobiety będą wręcz bać się zachodzić w ciążę i zamiast odmłodzić społeczeństwo, co zapewne było w planach nowego rządu, jeszcze bardziej się zestarzeje. Już nie mówiąc o podziemiu aborcyjnym, które zacznie sobie hulać w najlepsze. Albo nieuświadomione kobiety będą rodzić dziesiątki nieszczęśliwych dzieci tracąc możliwość własnego rozwoju na rzecz wychowywania kolejnego potomka. Już nie mówiąc o jakiejś karierze zawodowej, żeby w razie nieprzewidzianych wypadków być niezależną. I nie mówię tu o tym, że zmęczony mąż piątym dzieckiem (a czasem już przy drugim nie daje rady) pójdzie w cholerę tylko zginie na pasach potrącony przez pijanego kierowcę. Co wtedy drogi premierze? Przyjdziesz i będziesz wychowywał te dzieci? Oddasz część swojej pensji? Nie, bo nowy rząd musi siedzieć i wymyślać kolejne niedorzeczności, żeby tylko pokazać , że coś robi, zamiast zająć się poważniejszymi sprawami. A Pani, Pani Agato, gratuluję świetnego tekstu i całkowicie popieram jego ideę. Pozdrawiam

  115. Piękny i mocny tekst! przesyłam Ci moje wsparcie, bo każda myśl, i inne rzeczy są energią, a ona nie ginie. W Polsce jest wiele problemów jednym z nich jest całkowity brak informacji o poronieniach. Nie takich w ogóle, kiedy matka wie, że jest w ciąży oczekuje dziecka, ale o takich, o których kobieta nie wie. Ja nie wiedziałam. 2012, ślub mojej przyjaciółki, dostałam okres, ale był inny. Krwawiłam strasznie, coraz gorzej, ale myślałam, że to tylko okres. Takiej rzeźni nie widziałam, po drodze na wesele stawaliśmy z 20 razy. Nie wiem jak dojechałam, nie chciałam psuć imprezy, bawiłam się i byłam szczęśliwa szczęściem mojej przyjaciółki. Później co 15minut toaleta. Pomyślałam: to jednak coś innego……, ale mam taki organizm, który wie, że kiedy nie ma wyjścia musi sobie radzić. Nie wezwę przecież pogotowia ! 3 dni to trwało. Wyczerpana wzięłam witaminy i żelazo. 5go dnia nastąpił spokój. Po roku dowiedziałam się przypadkowo, że tak właśnie wygląda poronienie. Jest wiele takich kobiet jak ja. Trzeba uświadamiać kobiety, bo łatwo nie jest.

  116. Dziękuję za tekst. Jest Pani dzielną kobietą, podziwiam Panią. Było tu wszystko oprócz jeszcze kilku kwesti. To że dzieci zostaną oddane do domu dziecka, ośrodka wychowawczego czy innej placówki to dla nich będzie i tak luksus. One będą miały dach nad głową, jedzenie, łóżko do spania. I nie wazne czy zdrowe czy chore. A co z dziećmi które zostaną wyrzucone na śmietnik, zabite zaraz po narodzinach. O tym Pan Poseł nie pomyślał. Jeśli kobieta będzie zdesperowana nie będzie miała wyjścia, bo tak jak Pani pisała ” to wstyd i hańba porzucić swoje dziecko w oknie życia” to zostanie jej jedno wyjście. I wtedy co chwile będziemy oglądać w wiadomościach że znaleziono zwłoki noworodka. Czy według Pana Posła będzie humanitarne rozwiązanie. Mam jedno dziecko, które urodziłam w bardzo młodym wieku. Nie żałuję tego i nigdy nawet nie pomyślałam o tym żeby je usunąć, ale to był mój świadomy wybór nikt mi nie mówił co mam robić. Chciałabym żeby młode dziewczyny, które mają przed sobą jeszcze całe życie tez miały wybór jak nim kierować kiedy znajdą się w takiej sytuacji jak ja. Jeszcze raz dziękuję za poruszenie tej kwestii. Życzę Pani dalszej wytrwałości i cierpliwości przy wychowywaniu dzielnego synka, który jest Pani darem dla tego świata.

  117. Bogaci i tak sobie poradza. To taka hipokryzja ze strony rządu i kościoła. Pierwsi mają kasę więc wyjadą wrazie czego załatwić sprawę za granicą ,drudzy nigdy nie będą mieli dzieci ani chorych ani zdrowych więc o czym rozmowa.Po prostu nas ubezwlasnowalniaja .

    1. Dokładnie tak! Znany lekarz ostatnio przyznał, że BISKUP poprosił go o pomoc, bo w jego rodzinie jest „wyjątkowy przypadek” i trzeba dokonać aborcji!

  118. Dziekuje za ujecie problem w te slowa. Sama nie jestem w stanie lepiej tego wyrazic wiec dziekuje. Mam nadzieje, ze masz sprzeciw odniesie sukces. Ma pani racje niech Bog decyduje!

  119. Piękny tekst, poruszający serce a jednocześnie mówiący o całej prawdzie.
    Popieram jestem z panią i podpisuję się pod apelem.
    Pozdrawiam Serdecznie.
    Edyta

  120. Dziękuję Pani za ten artykuł… To miód na moje serce. Jest pani moją inspiracją, muzą… Podziwiam Panią za to, z czym mierzy się Pani każdego dnia.
    Takich ludzi jak Pani jest na tym świecie zdecydowanie za mało i dlatego jest on tak… !!!
    Ja mam tylko jedno dziecko. Podczas ciąży lekarze wywróżyli mi zespół Downa. Amniopunkcja zaprzeczyła tą hipotezę. Urodziłam zdrowe dziecko! Dopiero po czasie zdiagnozowano u syna Autyzm.
    Mam więc jedno dziecko, „popsute” troszkę ale kocham nad życie pomimo wszystko… Jest mi ciężko bo funkcjonuje nie najlepiej w dodatku nie mam wsparcia ze strony małżonka. Natomiast po takich artykułach wiem, że się da, że można…
    I faktycznie ktoś kiedyś mądrze powiedział, że „siła jest kobietą”.
    A pani jest prawdziwą Siłaczką!!!

  121. Nie bardzo rozumiem czemu tytuł artykułu to „w imieniu dzieci skazanych na życie”. Szczerze powiedziawszy myślałam, że faktycznie będzie to głos z perspektywy dziecka, a tutaj jedynie luźne przemyślenia autorki – matki.
    Dziecka, które chciałoby żyć lub nie. Niestety, zawiodłam się.

  122. Oh tak, powoływanie się na Boga? UWIELBIAM! Jeżeli Bóg zechce żeby ktoś miał upośledzone dziecko to je upośledzi po narodzeniu. Więc czy dzieci narodzone jako zdrowe na pewno mają po co żyć? Idąc Pani tokiem myślenia, to mówiąc, że aborcja w pewnych przypadkach powinna być dozwolona stawia Pani znak równości, że zawsze powinna być, a czy nie o to toczy się spór? Na jakiej zasadzie jedni ludzie mają prawo decydować o życiu innych ludzi?

    1. No właśnie na jakiej zasadzie jedni ludzie mają prawo decydować o życiu innych ludzi?
      Pani Agato wspaniały tekst. Nic dodać, nic ująć.

  123. Droga Pani Agato,
    to, co przed chwilą przeczytałam….uch…poruszyło mnie do głębi. To niezwykle dojrzałe przemyślenia ubrane w proste, ale piękne słowa.
    Wielki szacunek dla Pani twardego charakteru i dziękuję za niespotykaną już dzisiaj odwagę.
    POPIERAM W 100 %

  124. Czytam ten tekst i zalewam się łzami…..drugi akapit Pani listu jest jakby żywcem wzięty z mojego życia….zmienilabym tylko datę z kwietnia 2005 na grudzień 2015 i samo zakonczenie tej historii. U Pani skończylo się poronieniem, u mnie krwotokiem wewnętrznym zakończonym operacyjnym usunięciem ciąży wraz z jajowodem…..nie jestem w stanie zaakceptować faktu, że życie moje zostało uratowane kosztem życia mojego Dziecka. Znam wszystkie racjonalne argumenty, wszystkie wskazania lekarskie, jednak mimo to każdy mój dzień wypełniony jest bólem i łzami….nie mogę powiedzieć że czas leczy rany. Wydaje się że jest wprost przeciwnie. Nigdy tego nie zaakceptuje. Czekam na dzień kiedy dostanę od lekarza zielone światło i będziemy mogli znów zacząć się starać. Moja Córcia bardzo czeka na młodsze rodzeństwo.
    Nie wiem jednak co bym zrobiła kiedy dowiedzialabym się że dziecko, które noszę pod sercem jest ciezko chore. Każda decyzja jaka musiałabym podjąć byłaby że mną do końca zycia.
    Jednak chciałabym móc decydować o takich sprawach sama. A już napewno nie chciałabym żeby taka decyzję podjął za mnie ktoś za moimi plecami….
    Ciężko mi jest wypowiadać się w kwestii której nie doswiadczylam (i mam nadzieję że nie doświadcze). Mimo wszystko obstaję przy tym że każda z nas powinna sama podejmować takie decyzje.
    Nie każda aborcja jest złem. Jeśli w ten sposób nie skazujemy małego czlowieczka na życie, które życiem ciężko nazwać to może nie jest to najgorsza z możliwych opcji….
    Życzę wszystkim otwartych umysłów i żeby tak układało się życie żeby nigdy nie trzeba było podejmować decyzji o których teraz przychodzi nam prowadzić dyskusje….

  125. Agata, popieram w pełni co tu napisałaś. Sama mam troje dzieci, a moje ostatnie to tak zwana wpadka w wieku 37 lat i mówiąc szczerze myślałam o aborcji…no ale ja mieszkam w Szwecji od ponad 25 lat, więc miałam wolny wybór i mój wybór był by urodzić dziecko. Przeprowadziłam badania prenatalne, bo takie też prawo szwedzka kobieta ma po 35 roku. Jestem przekonana, że ta ustawa jest niepotrzebna. Sama świadomość możliwości wyboru już sprawia, że kobieta czuje się bezpieczna i ma czas na przemyślenie. Jeśli nie ma tej możliwości to jest tylko przymus. Jestem molekularnym biologiem i pracowałam w klinice genetycznej analizując wody płodowe i wycinki. Za każdym razem, kiedy odkryłam jakiś błąd genetyczny, czułam współczucie, ale i radość, że mam zdrowe dzieci, że mogłam wybrać. Więc absolutnie nie podzielam tej polityki. To co się w tej chwili dzieje w kraju po prostu mnie przeraża.
    Pozdrawiam serdecznie i życzę powodzenia.

  126. Pani Agato,
    zgadzam się z Panią całkowicie. Również popiera Panią moja mama, która urodziła trójkę dzieci – w tym niestety tylko dwójkę zdrowych. Ponad 20 lat temu nie wiedziała, że dziewczynka, o której tak bardzo marzyła będzie bardzo chora. Walczyła o tą ciążę jak mogła, chociaż była zagrożona i prawie cały okres ciąży był przepełniony niepewnością. Ponad 20 lat później wciąż o tym pamięta, cierpi. Pytam ją, czy gdyby wiedziała, że urodzi chore dziecko, zdecydowałaby się na to. Zamyślona spogląda gdzieś za mnie, ale po chwili kręci głową. Dziewczynka żyła niespełna dobę, ale dramat, który trwał przez lata po jej śmierci był niewyobrażalny. Nie wyobrażam sobie, patrząc na moją najkochańszą mamę, że musiałabym przeżywać to samo, a ona razem ze mną… Ani politycy, ani kościół, ani żadni MĘŻCZYŹNI nie powinni mieć głosu w tej sprawie. To kobieta musi nosić dziecko, o którym dobrze wie, że będzie chore, że nie będzie jej stać na jego utrzymanie. Nie mówiąc już o prawdziwych nieszczęściach – gwałtach, ale nie tylko na dorosłych kobietach, ale również – dziewczynkach, które nie powinny stać się jeszcze matkami.

    1. Jaka pewność że gdyby Pani mama przeprowadziła aborcję to również dramat nie trwałby 20 lat ? Zakładam ze chodzi o dramat mamy. Skąd traktowanie aborcji jako forma zamiecenia pod dywan. Szybko i po krzyku. Chore dziecko to problem wiec trzeba je zabić. To Państwo proponują. Twarde słowa ale chyba prawdziwe prawda ? I proszę o szczerą odpowiedz. Ile wad -nieważne czy letalnych czy nie -wykrywa się do 11 tc ? Ile wad wykrywa się później.? Proszę…..nie kwestionuje wolności poglądów ale bądźmy szczerzy. To naprawdę jest zabójstwo dziecka. Popieracie zabójstwo dziecka. Tak to się nazywa. I proszę; bez argumentów typu „czy kiedykolwiek byłaś w ciąży, kiedykolwiek miałaś chore dziecko”….ja tylko na zimno stwierdzam fakty.

  127. Bardzo dziękuję za piękny i mądry tekst, z którym zgadzam się w całości. Problemy aborcji i wolnego w tym zakresie wyboru już mnie nie dotyczą, ale mam córkę i trzy wnuczki i chcę dla nich życia w normalnym kraju, gdzie mają wybór i gdzie nie byłyby pozostawione same sobie w takich trudnych życiowych sytuacjach.
    Jeszce raz dziękuję, życzę siły spokoju w życiu

  128. A swoją drogą, może rodzice powinni mieć prawo do zabicia tych dzieci, które np. na skutek wypadku stają się niepełnosprawne? Bo przecież to to samo, co aborcja, gdy jest chore genetycznie. Jest to po prostu brak odpowiedzialności za swoje czyny i tchórzostwo w przypadku, gdy ciąża jest efektem gwałtu. Przecież takie rzeczy jak choroba czy przemoc niestety niesie życie i trzeba stawić im czoła, choć – jak widzę – tak wielu chce od nich uciec.

  129. Mądry tekst. Jestem na etapie swojego życia, w którym chciałabym aby cząstka mnie biła w jakimś innym małym ciałku. Jak na razie moja historia zostania rodzicem nie jest łatwa. Dwa razy straciłam dla mnie to jak to chce nazywać, ale dziecko. Za pierwszym razem musiałam podjąć decyzję, a raczej to lekarz stwierdził, że zagraża to mojemu zdrowiu i usunąć ciążą pozamaciczną, a kilka tygodni, miesięcy najpierw walczyłam wszelkimi sposobami aby być w ciąży. Jak już się udało to okazało się, że nie do końca wynik badania krwi potwierdzał rozwijającą się ciąże. Jak już lekarzowi udało się odnaleźć po dwóch tygodniach usg i badań to umiejscowił się zarodek nie w tym miejscu, czyli w jajowodzie i zdążyłam zobaczyć usłyszeć serduszko i 9 tygodniu ciąża zagrażająca mojemu życiu bo doszło już do krwawienia musiała zostać usunięta….czyli co dokonano aborcji, ale nie było mowy o tym, abym ja a tym bardziej dzieciątko mogło się rozwijać….w wielkim bólu razem z mężem, który nie wiedział jak może, ale mocno mnie wspierał…musieliśmy pożegnać się z naszym małym człowiekiem (ból pozostaje nawet teraz gdy minął ponad rok piszę i płaczę). Następne miesiące bardzo trudne, jak przemogłam opory że nie zniosę ponownie takiego bólu, ponowna próba zajścia w ciąże, leczenie jest udało się, widziałam tą malutką kruszynkę, słyszałam serduszko, niby dobrze ale pojawiły się plamienia, wizyta kontrolna po 3 tygodniach a lekarza przekazuje najgorszą wiadomość ciąża obumarła, czekamy na poronienie albo łyżeczkujemy, decyzja jest moja. Czekamy bo jeszcze inne komplikacje się pojawiły, mijają dni, a ja żyje z myślą miałam dziecko, tzn mam ale co nie rozwija się, nagle przyszły ogromne bóle i krwawienie, to istnienie niestety nie tak to wyobrażałam sobie ale przy kolejne zmianie wkładki wpadło do toalety i tak, musieliśmy przeżywać ten ogromny ból straty. Powiem szczerze minęły trzy miesiące, ale chęć posiadania dziecka jednak jest, ból fizyczny, psychiczny nie mija, zaciera się, ale nie daje o sobie zapomnieć. Ale są te myśli skoro dwa razy nie wyszło czy teraz też będzie ok, czy będzie też rozwijać się prawidłowo, bo znam też ból i rozterki wychowywania niepełnosprawnego dziecka, bo opiekowałam się swoją siostrą cioteczną, która odeszła w wieku 11lat, a nawet ksiądz popełnił błąd podczas pogrzebu mówiąc o tym, że podczas komunii św. do której nigdy nie przystąpiła…ehh po prostu nawet kapłani nie wiedzą nic o swoich parafianach. Uważam, że powinien być jakikolwiek wybór, nie wiem jaka będzie moja decyzja jeśli teraz okazałoby się, że tak wyczekiwane przez nas dziecko miało by się urodzić z jakąkolwiek wadą, chciałabym podjąć świadomą WŁASNĄ decyzję.

  130. Ciekawe, że osoba, podpisująca się jako szanująca życie, uważa, że powinna mieć prawo do pozbawienia go swoje dziecko. Szacunek do życia przejawia się już w tym, że świadomie podejmuje się współżycie, biorąc po uwagę, że poczęte dziecko może być chore, że może też zagrażać zyciu matki, bo takie przypadki się zdarzają. A z gwałtu rodzą się naprawdę kochane dzieci. Oczywiście, sam akt jest bolesny i wpływa na psychikę kobiety do końca jej życia, ale równie wiele krzywdy czyni sobie ona, dokonując aborcji.

  131. Kolejny mądry i wyważony głos w dyskusji – przeciwnikom polecam tylko jedno – niech zamiast rzucać wielkie słowa dobrowolnie obciążą swoje konto dowolną ale znaczącą kwotą miesięcznie na rzecz jakiegokolwiek dziecka walczącego o życie, jeśli taką kwotę przeznaczają – to niech ją podwoją – ile by to nie było to naprawdę mało w porównaniu do tego czego wymagają od innych

    W ten sposób zrobimy razem dużo więcej dobrego niż jakakolwiek ustawa – od zaraz – bo obojętność zabija tak samo jak działanie..

  132. Piękny tekst! I do bólu prawdziwy! Jedno tylko należałoby jeszcze, wciąż i wciąż, podkreślać w tej całej sytuacji. Dyskusja nie dotyczy NAKAZU aborcji, a jedynie daje możliwość podjęcia przez kobietę decyzji o własnym życiu. Każdy ma prawo do samostanowienia, kobieta również. Pewien pastor ewangelicki nie potrafił zrozumieć, o co księżom chodzi. Bo przecież ksiądz, jak i pastor, jest od pokazywania drogi i rozwiązań, nie może nikogo z wiernych do niczego zmuszać. Jak powiedział: „To przecież sumienie tej kobiety. Mogę ją wesprzeć, podtrzymać na duchu, ale nie powinienem jej potępiać. Ona sama stanie kiedyś przed Bogiem i się rozliczy”. To dla tych głęboko wierzących, a od innych kościołowi wara.

  133. „Bo nie ma nic gorszego niż być zmuszanym do miłości. To też jest gwałt, tyle że na duszy.”
    A rodzice zdrowych dzieci? Przeciez tez z gory zobligowani sa do milosci wobec swoich dzieci. A czy sadzi Pani ze kazdy chce/potrafi kochac swoje nawet najzdrowsze, najpiekniejsze dziecko? Otoz nie. Z roznych przyczyn. Czy wobec tego to takze jest gwalt na duszy rodzica? Bo przeciez nikt go nie moze zmusic do milosci! Jestem przekonana, ze czlowiek potrafiacy kochac, ktory stara sie zyc miloscia na co dzien, bedzie w stanie kochac swoje uposledzone, niepelnosprawne dziecko, a nawet owoc gwaltu. Ludzie zas, ktorzy maja dysfunkcje serca, nie pozwalajace im kochac, nie powinni w ogole miec dzieci! Takie jest moje zdanie.

  134. a mam 7-letniego brata Albercika. Urodził się zdrowy, wszystko wydawało się, że rozwija się prawidłowo. Wszyscy go kochaliśmy. Jednak w wieku 2 lat zachorował na autyzm, przestał mówić i cofnąć się w rozwoju. Bóg dał, że jest miłym chłopczykiem, jednak życie z nim nie jest łatwe. Czasem nie chce spać w nocy, nauczenie go czegokolwiek jest trudne. Zawsze kiedy idę z nim na plac zabaw, ludzie się na mnie gapią, starsze dzieci uważają go za dziwnego. Ale mimo wszystko cieszymy się, że z nami jest., ponieważ przytula się do każdego,śmieje się, bawi i przyzwyczailiśmy się do niego jaki jest. Emotikon smile. Nie zdarzyło mi się słyszeć obraźliwych komentarzy na jego temat Emotikon smile.Żadne testy podczas ciąży nie dają nikomu gwarancji, że dziecko będzie zdrowe przez całe życie. Przed decyzją o posiadaniu dziecka trzeba się dobrze zastanowić, przecież zawsze może mieć wypadek czy podczas porodu mieć porażenie mózgowe (dlatego wolę cesarkę). I co wtedy? Dziecko to nie jest lalka, którą można odłożyć, jak się znudzi. Jest to radość, ale też obowiązek. Uważam,że państwo powinno pomóc takim rodzicom niepełnosprawnych dzieci, zapewniając np. pielęgniarki do pomocy. Ale niepełnosprawnymi dziećmi nikt się nie zajmuje, przecież komu one są potrzebne. Dziwnie wyglądają, dziwnie się zachowują i nie będą w przyszłości odprowadzać podatku. Co do dzieci z zespołem Downa…znam pewną taką dziewczynkę w wieku 8 lat. Jej rodzice pozwolili jej żyć. Jest jedną z najwspanialszych dzieci jakie widziałam o niezwykłym poczuciu humoru i uroku. Ona chce żyć tak jak inni. Dlaczego ona ma nie zasługiwać na życie tylko dlatego, że jest inna? Może nie jest tak piękna jak inne dzieci, ale wnosi wiele optymizmu i radości niż niektórzy zdrowi ludzie. Co z tego,że inni ludzie dziwnie na nią patrzą?. Co mnie obchodzi to, co ludzie myślą o moim bracie? Uważam, że każdy zasługuje na życie, każda istota. Natomiast rozumiem przeprowadzenie aborcji, jeżeli urodzenie dziecka zagraża życiu kobiety lub gdy nie ma ono mózgu i wiadomo jest, że umrze. Natomiast jest przeciwna zabijaniu dzieci z wadami, z którymi mogą żyć. Każdy jest potrzebny i każdy powinien mieć szansę 😉

  135. „Bóg zdecydował”, „Bóg zdecydował”… No właśnie. Bóg daje życie i ON JE ZABIERA, nie człowiek. Jakby wiedziała Pani wcześniej, że dziecko ma mieć zespół Downa, sądząc po Pani przekonaniach, dokonała by Pani aborcji kierując się własną wygodą. A przecież każde dziecko ma prawo żyć. Wyobraża sobie Pani teraz życie bez niego? Miała Pani ten plus, że nie wiedziała Pani wcześniej o jego chorobie, ale w dzisiejszych czasach większość niestety wie… I… Boi się pokochać takiego dziecko… Bo przecież… „Co ludzie powiedzą…” A może to dziecko właśnie byłoby szczęśliwe, że żyje. Może niezależnie od warunków w jakich by żyło, byłoby szczęśliwe nie mając takich jak my w dzisiejszych czasach problemów i stresów? Ludzie chorzy od urodzenia się często szczęśliwsi niż zdrowi. Wiem to z doświadczenia. Oni inaczej żyją, inaczej się cieszą, nie narzekają i czasem są w stanie bardziej docenić życie. Nie nam dane ocenianie co będzie dla nich dobre. Po urodzeniu są w stanie zdecydować. Ale dlaczego mamy je od razu skreślać tłumacząc się tym, że nie będzie im dobrze? A może właśnie będzie im dobrze, tylko pochopne wnioski wyciągamy? W pierwszych tygodniach ciąży istnieje coś takiego jak „naturalna selekcja”. Dzieciątka, które umierają, to z reguły bardzo chore z wadami genetycznymi… Tutaj decyduje Bóg. Jeśli w ciąży On nie zabiera życia, to jakim prawem my możemy to czynić? Jeśli chodzi o gwałty to istnieje tabletka 72 godz. po stosunku… Tutaj, chociaż także to decydowanie o życiu człowieka, to nie jest to aborcja bezpośrednia, która tak naprawdę polega na WYRYWANIU CZĘŚCI CIAŁA DZIECKA, które ból odczuwa, więc to jest ZABÓJSTWO.

  136. Piękny tekst! Co prawda przykłady dosyć ekstremalne, lecz prawdziwe.
    Co do wszystkich osób które potępiąją usuwanie ciąży ze względu na poważną chorobę/upośledzenie dziecka – zapewne większość z Was takiego dziecka nie urodziła i nie wie, z jakimi wyrzeczeniami, obowiązkami i nakładami finansowymi może się to wiązać. Nie jest to „zabawa w Boga” – po prostu nie każdy jest gotowy na podjęcie się takiej odpowiedzialności, a jak słusznie stwierdziła pani Agata, oddanie takiego dziecka do adopcji/ośrodka byłoby ogólnie potępiane, a jeśli chodzi o samą adopcję – jest bardzo mało osób które z własnego wyboru zaadoptowałyby chore dziecko. Nawet gdyby tak się stało, matka na pewno do końca życia nie przestałaby o tym myśleć i kwestionować swojej decyzji. Jak już zostało to wspomniane – oprócz cierpienia psychicznego i fizycznego zarówno matki jak i dziecka wiąże się to z ogromnymi nakładami finansowymi – leki, rehabilitacja, opieka lekarski: większość przeciętnych ludzi w Polsce na to zwyczajnie nie stać, zwłaszcz gdy tylko jedno z rodziców może pracować.
    Każda faza rozwoju dziecka jest wyjątkowo, czy to gdy dzieciaczek jest niemowlakiem, zaczyna mówić, raczkować, czy jest nastolatkiem. Naturalną koleją rzeczy jest to, że z roku na rok, a wręcz z dnia na dzień, dzieci stają się bardziej samodzielne, aż w pewnym momencie w ogóle nie potrzebują naszej pomocy, a wręcz pomagają nam. Co do dzieci z poważnymi powikłaniami – sytiacja wygląda całkowicie inaczej. Rodząc takie dziecko musimy być świadomi że będzie ono od nas zależne do końca naszego życia – właściwie rezygnujemy z własnego zycia na rzecz dziecka. Podziwiam osoby, które się na to decydują, ale niestety nie każdy byłby w stanie to zrobić. Ja zdecydowanie nie. Dlatego decyzja w tej kwestii powianna być pozostawiona wyłącznie rodzicom, a nie dyktowana przez państwo, W końcu to oni będą to dziecko wychowywać i się o nie troszczyć, do końca swoich dni.

  137. Krotko i na temat. Aborcja na życzenie, bo nie chcialo się zabezpieczyć? Jestem przeciwko. Czuję że to złe choć nie jestem wierząca.
    Ale jestem też rozsądna i żadna ustawa nie zmusi mnie, abym urodziła dziecko, które będzie rośliną.
    Utopia: kochane bezbronne maleństwo które rodzina otoczy ciepłem i opieką, a Państwo pomoże w codziennych znojach odpowiednim wsparciem finansowym i zapleczem w postaci pielęgniarek itp.
    Fakt: niezdolne do podjęcia samodzielnej aktywności dziecko-roślina, przy którym trzeba siedzieć 24/dobę i zmieniać pieluchy do końca mojego życia. Dziecko rośnie i staje się coraz cięższe, pieluchy zmieniać coraz trudniej, nabawiam się zwyrodnienia kręgosłupa. Rezygnuję z pracy, bo muszę opiekować się dzieckiem, dostaję głodowy zasiłek, za który nie utrzymam dziecka i siebie, już można zapomnieć o jakiejkolwiek rehabilitacji czy terapii. Ojciec dziecka opuszcza mnie (PRAWIE ZAWSZE!), bo „to go przerasta” i zaczyna nowe życie z atrakcyjną laską, szybko zapomina o traumatycznej przeszłości. Unika płacenia alimentów lub wynoszą one 300 zł, czym można sobie dupę podetrzeć. Zostaję z dzieckiem sama, opuszczona przez mężczyznę, bez pracy, bez wsparcia państwa, skazana na śmierć za życia, i żebranie ludzi o pomoc na rehabilitację, może raz w roku ktoś z puszką stanie w hipermarkecie w moim imieniu, a ludzie wrzucą 1 zł i pojdą zadowoleni dalej uważając się za dobroczyńców.
    Oczywiście nikt mnie już nie zechce, po co komu takie obciążenie – „baba z upośledzonym bachorem” – tak będą mnie komentować mężczyźni.
    Zresztą gdzie mogłabym kogoś poznać, siedząc 24/dobę zamknięta w domu. Nie wolno mi być już kobietą, nie wolno mi mieć potrzeb, wolno mi tylko być matką polką żebrającą o stare ubrania czy produkty żywnościowe.
    Nie jestem typem ofiary, więc jeśli takie coś miałoby mnie spotkać – żadna ustawa mnie nie zatrzyma, a tylko przyspieszy moją ewentualną emigrację z tego chorego kraju.

    1. Nie chcialo sie zabezpieczyc? Aborcja na „zyczenie”? Widze, ze brakuje wyobrazni na rozpatrzenie innych powodow? Zygota nie moze miec wiekszych praw niz kobieta. To jest kobiety cialo i jego suwerennosc jest podstawowym prawem czlowieka.
      Dla mnie mowienie ze aborcja na zyczenie nie ale z downem juz tak to hipokryzja. Czyli zgwalcona przez meza kata, czy kobieta nie majaca zupelnie warunkow na dziecko, ktorej zawiodala antykoncepcja nie ma prawa usunac ze swego ciala nieswiadomej zygoty. Natomiast np bogate malzenstwo majace stabilna sytuacje ma prawo pozbawic zycia rozwiniety, ssajacy kciuka plod bo ma zespol downa?
      O wiele bardziej etycznie jest zakonczyc ciaze na samym jej poczatku niz swiadomie hodowac w sobie dziecko by je potem skazac na smierc bo nie jest idealne.
      To tacy ludzie jak pani sa problemem w tym kraju, ludzie ktorym sie wydaje ze moga decydowac za kogos, ze wiedza lepiej. Niech pani decyduje za siebie. Ja moge miec swoje objekcje moralne ale to nie daje mi prawa narzucac ich innym.
      Niech kobiety same podejmuja decyzje. To sa sytuacje tak osobiste i dramatyczne, tak zlozone ze nikomu nic do tego.
      I skoro nie jest pani katoliczka to jakie ma dla pani znaczenie czy ktos poddaje sie wczesniej aborcji? Czy kobieta sie zabezpieczy, czy tez nie bedzie wspolzyc czy tez zazyje tabletke poronna efekt jest ten sam – zycia nie bedzie. Albo komorka i plemnik sie nie zejda albo sie zejda i nastapi poronienie nieswiadomej swego istnienia zygoty. Jedyne konsekwencje beda odczuwalne dla kobiety ale to juz jej sprawa.

  138. Temat trudny ale łatwo się mówi tym co nie znaleźli się w takiej sytuacji. Usuwamy „zepsute ” dzieci, Tak jest najprościej. Czekam na ustawa kiedy można będzie usunąć „zepsutego ” rodzica czy męża /żonę. Przecież nie każdy udzwignie więc lepiej zabić.

  139. Bardzo mądra i trafna wypowiedź Pani Agato. Zgadzam się z Panią w 100%. Czytając niektóre komentarze złapałam się za głowę. Ludzie żyjemy w demokratycznym państwie. Nie może nikt pozbawiać Nas prawa do podejmowania decyzji! Pozwolicie w końcu wejść sobie na głowę. Teraz ustawa o zakazie aborcji a co potem? A teraz pytanie do osób które w komentarzach napisały że kobieta nie ma prawa decydować o życiu nienarodzonego dziecka : Czy macie dzieci? Czy są zdrowe ? Podejrzewam że autorzy takich komentarzy nie mają dzieci bądź mieli na tyle szczęścia że mają zdrowe dzieci. Nigdy nie poczujecie tego co czuje matka chorego dziecka bądź kobieta nosząca w sobie dziecko wskutek gwałtu. Spór można toczyć w nieskończoność ale państwo demokratyczne to państwo w którym ludzie podejmują decyzje. Teraz zakaz aborcji a za jakiś czas będą decydować ile mamy mieć potomstwa. Nie dajmy wejść sobie na głowę i walczmy o swoje prawa. To my kobiety wychowujemy dzieci i to my kobiety mamy prawo podejmować takie decyzje. Nie poseł! Nie ksiądz! My kobiety! Walczmy o swoje prawa !

  140. Tekst trafia prosto do serca. Mieszkam we Wloszech od 25 -u lat , kraj tradycyjnie katolicki o silnym wplywie koscola na polityke . Nie bylo latwo ,ale kobiety nie daly sie i wymusily od rzadu zgode na przerwanie ciazy z jakiegokolwiek powodu, za zgoda kobiety. Byl rok 1978 ,wcale nie tak dawno ,ale dzis zadna z Wloszek nie wyobraza sobie byc karana aborcje ,ktora sie adbywa w sposob anonimowy,w strukturach szpitalnych publicznych w warunkach sanitarno-higienicznych zapewniajacych wlasciwy przebieg operacji. Unika sie w ten sposob rzezi kobiet ,za grube pieniadze,potajemnie i nie wiadomo jeszcze przez kogo.
    A tak poza tym moj maz mial siostre,starsza o kilka la,niedorozwinieta umyslowo ,dozyla nawet pieknego wieku 62 lata,co z jej ulomnoscia nie bylo latwe. Gdy umarla wszyscy bylismy….. szczesliwi . To do tego trzeba doprowadzac ???? Gdy zaszlam w ciaze ,pierwsze co zrobilismy to badania genetyczne plodu ,aby nam sie to nie powtorzylo. Moj maz jasno powiedzial : drugi raz bym tego nie przezyl.
    Sciskam pania Agatke bardzo mocno ,jest pani wspaniala matka i ma pani wspaniale dzieci !

  141. Nie wiem czy ktoś już to napisał, ale w przypadku czerniaka ciąża jest katalizatorem, który powoduje zgon po 3 tygodniach. Nie ma szansy nawet jednej na milion żeby uratować cokolwiek bez aborcji. Co ma zrobić matka mająca już starsze dzieci? Umrzeć?
    Jestem za aborcją. Nie zawsze, nie na widzi mi się. Decyzja powinna należeć do kobiety, ale mieć jakieś podstawy czy to medyczne czy choćby wynikające z troski o posiadane już dzieci.
    Sama byłam w sytuacji, gdzie może dużo osób rozpatrywałoby czy to aborcję czy to oddanie dziecka. Mi to nawet przez myśl nie przeszło. Mówił mi chociażby ojciec mój własny, że jeśli nie chce to zawsze mogę oddać. Nigdy taka opcja dla mnie nie istniała.
    Oczywiście. Nie zawsze jest łatwo. Każda matka wie, że są lepsze i gorsze chwile, a czasem ma się zupełnie dość. Na szczęście moja perełka jest w pełni zdrowa, wredna po mamusi i uparta jeszcze bardziej. 🙂
    Jakiś czas po jej urodzeniu usłyszałam nawet, że ona mi życie uratowała. Jakby się nad tym zastanowić to jej pojawienie się, już jako zarodek, było początkiem mojego życia tak na prawdę.
    Choć podobno nie wyglądam na matkę, choć na pewno perfekcyjna nie jestem, choć czasem mam dość. .. nie wyobrażam juz sobie, że tej małej istotnie nie ma w moim życiu.
    Bycie za aborcja nie oznacza braku uczuć i bycia zwyrodnialcem. Trzeba pamiętać, że skrajności zawsze są złe. Od zbyt dużej ilości wypiłem wody tez można umrzeć. 😉

  142. Coś mi się nie zgadza w Pani wypowiedzi twierdzi Pani że cytuję ” Kocham wszystkie moje dzieci, żadnego bym nie oddała, ani nie zabiła, ale w moim przypadku faktycznie to Bóg zdecydował.”, a z drugiej strony pisze Pani że „ale uważam, że jeśli ktoś tego dziecka nie chce, to powinien mieć prawo go nie rodzić. Bo nie ma nic gorszego niż być zmuszanym do miłości… ” więc jednak jest Pani za aborcją !!!! Nie rodzić dziecka które jest już w łonie kobiety to co to jest? TO JEST MORDERSTWO!!! Pani urodziła niepełnosprawne dziecko i go kocha a dla innych żeby było takie prawo że jak nie chcą urodzić to mogą tą bezbronną osobę ZABIĆ. Trochę dla mnie ta wypowiedź jest „dziwna”. Być może się mylę ale ja to tak rozumiem. Mam dwoje dzieci i nie wyobrażam sobie żebym namawiał swoją żonę żeby usunęła czyli czytaj ZABIŁA dziecko może być chore czy jakieś upośledzone. Gdyby teraz mozna było zabijać niewinne istoty to później ktoś „mądry” by pozwolił usuwać dorosłe osoby które są chore, upośledzone itp. Pan Bóg dał życie i Bóg ma tylko prawo decydować czy można odebrać życie innej osobie a nie człowiek. Pozdrawiam.

  143. Ten teks dał mi tak wiele do myślenia że nawet tego w słowa ująć nie potrafię… Niedawno dowiedzialam się, że mam mutacje MTHFR…. I tu wyjaśniły się moje poronienia. Ale niestety ta mutacja zwiększa również ryzyko urodzenia z ZD. I wczoraj podjęłam decyzję że nie ryzukuję. Bo nie wiem czy będę mogła sobie poradzić z chorym dzieckiem, czy w ogóle z decyzją czy je urodzić. A może nawet nie będę miała możliwości podjęcia takiej decyzji.

  144. Pani Agato! Mam 18 lat i całe życie przed sobą. Sprawami polityki w ogóle się nie interesuje, gdyż jest to jeden wielki smród. Jednakże kiedy usłyszałam o wprowadzeniu takiej ustawy krew jasna mnie zalała. Dziecko ma być owocem miłości nie gwałtu. Dziecko ma mieć normlanie życie -życie gdzie będzie większość czasu spedzać z rówieśnikami, na placu zabaw a nie z ośrodku rehabilitacyjnym. Mamą jeszcze nie jestem, więc ciężko mi się wypowiadać z perspektywy osoby która to dziecko posiada
    .Ale zastanawiam się gdyby mnie Coś takiego spotkało.. Czym byłabym gotowa oddać się temu dziecku w 200%. urodzenie chorego dziecka to nie obowiązek.. To podwójny obowiązek powiązany z bezwzględnym oddaniem. Nie każda kobieta jest na takie coś gotowa. Nie musi to być kobietą zła i wyrodna. Może to być młoda matka że słabym charakterem albo brakiem wystarczających środków finansowych, które pokrja utrzymanie dziecka. To nie tylko pieluchy, ubranka i wózek
    To miliony Godizn rehabilitacji w prywatnych ośrodkach i operacje które wystawiają nas i nasze dziecko na cierpienie. A co jeśli dziecko jest skutkiem gwałtu.
    Dzieciątko ma być owocem miłości -dwojga kochających się i szanujących ludzi. A nie jakiegoś ulicznego zboczenca któremu zachciało się zryjnować życie kobiecie.mlode małżeństwa latami starają się o dziecko i nie mogą się go doczekać, a przypadkowy chłopak z przypadkowa dziewczyna raz dwa i wyprodukuja tak naprawdę sami nie wiedzą co
    Kobiety które stoją pod sklepem piją pala w ciąży rodzą zdrowe dzieci, a tw dbające o siebie z ciąży rodzą dzieci chore.i gdzie tu sprawiedliwośc?? No gdzie.naprawde ludzie zastanówcie się czy macie prawo odbierać kobiecie jej naturalna wolność
    .to nie czasy kamienia łupanego kiedy kobiety nie miały nic do powiedzenia. Przepraszam za swój dość długi wywód ale w końcu musiałam to z siebie wyrzucić. Pani Agnieszko napisała Pani bardzo mądry artykuł z którym w pełni się zgadzam. NIECH Ci ludzie zastanowia się co chcą zrobić z żeńska częścią naszego społeczeństwa. Bo zniewolenie to nie rozwiązanie. POZDRAWIAM

  145. Wiele pięknych i mądrych słów. Ale nie podoba mi się eliminowanie ze społeczeństwa chorych, niedołężnych, niesamodzielnych… Co w przypadku, gdy wypadek, choroba odbierze sprawność i przykuje do łóżka męża, żonę, nastoletnie dziecko? Też mamy mieć możliwość wyboru, czy chcemy się ich pozbyć, bo nie na rękę nam męczyć się do końca życia? Wobec dzieci i tak jesteśmy w stanie wykrzesać z siebie dużo więcej miłości niż wobec zniedołężniałych starszych osób.

  146. Chylę czoła przed KAŻDYM Rodzicem, który wychowuje chore/niepełnosprawne Dziecko!!!
    Żadne słowa nie są w stanie Wam wynagrodzić trudu dnia codziennego.
    Na wypadek gdyby nikt Wam tego dzisiaj nie powiedział: jesteście wartościowi, mądrzy, silni (fizycznie i psychicznie) jak mało kto i bardzo, bardzo potrzebni światu! Gdyby takie osoby nas otaczały, żyło by nam się lepiej.
    A do osób, które w komentarzach pozostawiają swój jad…
    „Zanim osądzisz mnie i moje życie, włóż moje buty, przejdź ścieżki życia, które ja przeszłam, przeżyj moje bóle, smutki i cierpienia. Wytrwaj tyle ile ja wytrwałam, upadnij tam gdzie ja upadłam i podnieś się tak samo jak ja się podniosłam. Kiedy już naprawdę poznasz moją historię, będziesz miał/-a prawo, żeby oceniać mnie, moje życie…” Tylko zadufana, nieznająca pokory życia osoba, może się wypowiadać na temat, w którym kompletnie nie ma doświadczenia. Dla Was, milczenie powinno być złotem!

  147. Dzień dobry, 30 lat temu aborcja była legalna, a moja mama poważnie schorowana. Za aborcją było prawo, lekarze i rodzina włącznie z moim ojcem, bo po prostu mnie nie chcieli. Do dziś jest dla mnie tajemnicą, w jaki sposób moja słaba psychicznie mama, która często wszystkim się podporządkowywała, zdecydowała się mnie urodzić. Urodziłam się wcześniakiem, lekarze nie dawali mi szans na przeżycie. Ale przeżyłam, jestem zdrowa (fizycznie i psychicznie), skończyłam studia, mam wielu przyjaciół. Kiedy już się urodziłam, rodzina mnie zaakceptowała. Od mamy otrzymałam ogrom miłości i nie raz zapewniała mnie, że nie żałuje decyzji, którą podjęła. Dzięki temu doświadczeniu jestem niesamowicie wdzięczna za życie Bogu i mojej mamie. To jest świadomość, że mogłoby mnie nie być – nie poznałabym smaków, zapachów, widoków czy wreszcie relacji. Maja mama skazała mnie na życie, chociaż nie wiedziała, w jakim stanie się urodzę lub czy nie umrę po kilku godzinach. Ryzykowała także swoim zdrowiem. Dla mnie życie jest niezasłużonym darem i chciałabym, żeby inne dzieci też mogły z tego daru korzystać. Nikogo nie sądzę i nikogo do niczego nie namawiam. Ale wiem, że cokolwiek przeczytam i jakiekolwiek prawo będzie stanowione, tej perspektywy, z której patrzę, nic nie zmieni. Pozdrawiam.

  148. Szacunek pani Agato! Właśnie to czuje ale nie potrafiłam tego przekazać. Musi być pani wspaniała i silna mama i oby więcej takich jak Ty. Ale to prawda czasem życie nie jest kolorowe i trzeba korzystać z innych „planow awaryjnych”. Niestety chwilowo zostały zabrane ale odzyskamy prawo do decydowania!

  149. Kobieto, aborcja to zabójstwo i koniec.
    Napisz teraz wzruszający list dający prawo wyboru do „usypiania” starych rodziców, bo się męczą, bo są ciężarem dla rodziny, bo…

  150. Oszołomów to nie przekona. Oni NAPRAWDĘ WIERZĄ, że nagroda za cierpienie na Ziemi czeka po śmierci. A im większe cierpienie, tym większa nagroda. A czymże jest kilkadziesiąt lat wobec WIECZNOŚCI. Jest to wiara, taka jak u islamistów, którzy wysadzaja się, święcie przekonani, że idą wprost do raju.

  151. Piękny tekst , dobrze napisany . Jaki prawem ktoś ma decydować o tym czy kobieta ma urodzić dziecko chore , po gwałcie …Straszne co się dzieje w tej Polsce, aż nie wyobrażalne. Obecnie mieszkam za granicą i patrząc na to wszytko nie mam zamiaru wracać, bo do czego , do jakiego kraju …jak miala bym wychować dziecko w kraju bezprawia …W kraju którym nie mialo by wyborów tylko nakazy i zakazy, nie chce skazywać mojego dziecka na taki los.

  152. …aha! …nauczka dla wszystkich!
    to że Ty nie interesujesz się polityką to nie znaczy że… polityka nie interesuje się Tobą!
    jeżeli się nie interesujesz to poddajesz się bez walki politykom i ich zapędom

  153. Poruszający tekst, ale ja raczej czytam z niego, że jednak nie zdecydowałaby się Pani na aborcję. Każdy ma prawo żyć. Żaden mały człowiek ma możliwości decydowania o tym, czy zostanie tchnięte w niego życie (dla mnie już w chwili zapłodnienia – to jest po prostu cud i nie można go tak po prostu przekreślić jedną decyzją – za każdy czyn naszego życia należy wziąć odpowiedzialność – ludzie tak bardzo od niej uciekają – decydujesz się na współżycie? pomyśl o konsekwencjach, po prostu pomyśl. Wiem, że niektórych rzeczy nie da się przewidzieć, ale tak to już jest – ze wszystkim)

    Znam relacje kobiet, które zdecydowały się na aborcję – niezwykle poruszający jest w nich żal, żal, że dopuściły się unicestwienia i zmarnowania cząstki siebie. Trauma i niewyobrażalna pustka przychodzi później, gdy taka kobieta uzmysłowi sobie, co zrobiła. Jestem przeciwna aborcji. Nie można tak nachalnie ingerować w ludzką naturę i decydować, że np. nie pozwoli się żyć dziecku z zespołem downa, a dziecku niewidomemu daruje się życie? Ileż wspaniałych ludzi dziś by nie żyło, gdyby miały miejsce takie wyrachowane kalkulacje. Czy to jest ludzkie? A przyzwolenie na aborcję niosłoby ze sobą wiele nadużyć – wiem to, bo ludzie są, jacy są.

    Empatycznie wyczuwam i drugą stronę medalu. Dziecko, które rodzi się tylko po to, by zaraz umrzeć – ogromy cios dla rodziców – zwłaszcza dla matki, która przez 9 miesięcy wypłakała wiele łez i przygotowywała się na myśl, że będzie miała zaledwie kilka sekund, by pobyć z tym małym wielkim człowiekiem – niczemu niewinnym. Ale zawsze, kiedy myślę o takich scenach zadaję sobie pytanie – czy byłoby lżej takiej kobiecie, takiej matce, gdyby już kilka miesięcy wcześniej pozbawiła dziecko życia?

  154. Pani Agato, zgadzam się z Panią w 100%! Piękny, mądry tekst. A zdani o wolnej woli i zaufaniu umieściłabym na transparentach. Życzę Pani wielu szczęśliwych chwil.

  155. Brawo!! Ze ktos to poruszył. Ja 3 lata temu byłam w takiej sytuacji dowiadując sie ze dziecko jest chore zespół Downa i Asper Gera i kłopoty z sercem. Według polityków miałabym urodzić takie dziecko. Tylko lekarze powiedzieli ze wada serca jest duza i albo dziecko umrze w trakcie ciąży albo za niedługo po porodzie. Będąc sama w takich chwilach bo partner zostawił nas jak tylko się dowiedział ze chore. Do tej pory mam wyzuty sumienia ze tak się stało. Ale widocznie Bóg tak chcial. Ale teraz mam 2letnia córeczkę i jest na szczęście zdrowa. Ale byłam w nerwach przed badaniami prenatalnymi czy wszystko jest w porządku.

    1. Karolino zespolu Aspergera nie mozna stwierdzic prenatalnie to zaburzenue ze spektrum autyzmu wiec nie moze towarzyszyc Zespolowi Downa mnie tez powiedzieli ze dziecko umrze w ciazy lub po porodzie a urodzil sie z ZD ale bez wad towarzyszacych

  156. Nie wiem jak można. Nie rozumiem. Dlaczego ciągle patrzysz tylko na siebie. Na twój ból, na twoje uczucia, na twoje ego…. popatrz na dziecko. Niestety o aborcji mówią najwięcej Ci, którzy zdążyli się już urodzić.

  157. Pełen podziw dla pani za trud włożony w wychowaniu syna jest pani wzorem do naśladowania oby więcej takich ludzi jak pani. Brawo dla pani?

  158. „… I kto by przyjął jedno takie dziecko w imię moje, Mnie przyjmuje..”

    Kto przyjmuje jedno z tych dzieci w imię moje, Mnie przyjmuje; a kto Mnie przyjmuje, nie przyjmuje Mnie, lecz Tego, który Mnie posłał (Mk 9,37).

  159. Chciałam Tobie podziękować za to co napisałaś. Z wieloma sprawami nie zgodziłabym się z Tobą, jako osoba niewierząca, ale jednak wyjątek potwierdza regułę. Jako KOBIETA i CZŁOWIEK cieszę się, że są takie osoby, jak TY!! Trzymam kciuki za Ciebie szczególnie i za Twoją rodzinę. Masz moc kochana 🙂

  160. Kwestie poruszone przez autorkę są niestety pod płaszczykiem Pana Boga bardzo krzywdzące, nieprawdziwe i wołające o pomstę do nieba. Trzeba jasno i zdecydowanie podkreślić, że zabójstwo czy też wczesna eutanazja, bo tak to można nazwać nigdy nie było dobre i dobre nie będzie NIEZALEŻNIE od sytuacji.
    Chodzi rzecz jasna tylko o chore dzieci. Nie poruszam tu kwestii zagrażających życiu kobiety czy ciąży w trakcie leczenia, które prawdopodobnie spowoduje śmierć dziecka, a tylko i wyłącznie w przypadku choroby.
    Niestety do pewnego etapu nie ma 100% pewności, że badania prenatalne mówią prawdę, o tym czy dziecko będzie chore czy też nie, później już jest w miarę na tyle duże, że uważam że nie ma żadnej różnicy w zabiciu po porodzie czy przed. Wcześniej jest subtelna – nigdy nie miało świadomości i nie odczuwało bólu, ale i to nie dyskwalifikuje człowieka.
    Z gwałtem chyba tej tezy nie skomentuję, bo jest skrajnie fałszywa. To, że istnieją patologie i to wcale nie w rodzinach, gdzie był gwałt, to nie znaczy, iż należy przyzwalać na zabijanie tych dzieci! Totalna farsa i brak współczucia. Sytuacja jest sama w sobie tragiczna.
    Dlaczego skazywać kogoś na śmierć? Dlatego, że nie można sobie z nim poradzić? Nie chciałbym nigdy odczuć takiej sytuacji, jednak nie mogę w sumieniu pozwolić na zabicie. Absolutnie nie ma takiej opcji. Jest to milion razy wygodniejsze i szybsze załatwienie sprawy, ale sądzę że w człowieku zostaje zawsze.
    Prawie nigdy sytuacje wygodne i proste są dobre. Nawet do kształtowania charakteru potrzebny jest trud i tak samo tutaj. Jeżeli naprawdę nie da rady inaczej, to mimo wszystko trzeba dziecko oddać do ośrodka, wspierać je, być, niekoniecznie 24/7 nie zawsze rodzic ma takie możliwości fizyczne czy psychiczne – jestem w stanie zrozumieć, że ktoś nie daje rady, ale NIE żeby zabijać…

  161. Witam,
    Na wstępie chcę zaznaczyć, że wszystko, co dalej napiszę nie ma osobistego charakteru, podobnie jak Pani chcę się podzielić osobistym doświadczeniem i przemyśleniami. Bez względu na różnicę zdań, jestem dla Pani pełna podziwu, prowadzi pani życie, którego osobiście do niedawna bardzo się bałam, a którego niedane było mi doświadczyć i bardzo tego żałuję. Również jestem mamą, szczęśliwą mamą w żałobie. Jedną córeczkę mam zdrową przy sobie, drugą w niebie. Ja akurat musiałam dokonać wyboru, którego Pani zdarzyło się uniknąć i zgadzam się z Panią w jednym: na tyle siebie znamy, na ile nas sprawdzono. Niespełna rok temu zdecydowałam się urodzić mają terminalnie chorą córkę. Uczucia, które temu towarzyszyły, są nie do opisania. Żal, złość, poczucie niesprawiedliwości, bezsilność, strach… to wszystko i znacznie więcej czułam, gdy dowiedziałam się, że dla mojego dziecka nie ma żadnego ratunku. Ale to wszystko było niczym w obliczu tego, co czekało mnie zaraz po tym: konieczność podjęcia decyzji o życiu, konieczność postawienia się w roli Boga… I to nie prawda, że w Polsce nikt nie chce usuwać takich ciąż, że wszyscy naciskają na bezwarunkowe urodzenie terminalnie chorego dziecka. Nikt nie powiedział mi wprost,co mam zrobić, bo kto chciałby brać za to odpowiedzialność, ale ze wszech stron czułam bolesne naciski na „zlikwidowanie problemu”. Słyszałam nawet od bliskich, że biorę odpowiedzialność za cierpienie mojej córki. Mimo wszystko urodziłam moje dziecko żywe (choć miałyśmy na to tylko 20% szans), przeżyła niewiele ponad dobę, zrobiłam dla niej wszystko, co mogłam. A ona uczyniła mnie najszczęśliwszą kobietą pod słońcem przez jeden dzień. Zmierzając do podsumowania, wybór nie zawsze jest dobry, bo zrzucanie odpowiedzialności na kobietę za wszystko, co się wydarzy, to dodatkowy ciężar dla osoby, która już przeżywa koszmar (często największy w swoim życiu). I najsmutniejsze w tym wszystkim, co spotkało mnie w ostatnim roku, jest to, że moja Ojczyzna daje mi prawo zabić moje dziecko, ale robi NIC, bym je urodziła. Termin : HOSPICJUM PERINATALNE ani w NFZ, ani w Ministerstwie Zdrowia, ani w żadnej innej instytucji państwowej po prostu nie istnieje.

  162. Bardzo prawdziwy tekst. Jak na razie nie jest dane być mi matką, choć bardzo tego pragnę. Nie wiem co bym zrobiła gdybym musiała zdecydawać czy poddać się aborcji czy nie – to pewnie zależałoby od wielu czynników (sytuacji: przestępsto czy może choroba dziecka, warunków bytowych itp.) Wiem jednak, że nigdy nie chciałabym skazać swojego dziecka na wegetację. Obawiam się jednak, że po wprowadzeniu tej ustawy taki los będzie czekał wiele dzieci (zarówno chorych jak i zdrowych).
    Być może Bóg da mi to szczęście i poznam smak, radość macierzyństwa.
    A polski rząd raczej zamiast ustawą zmuszać kobiety do rodzenia niechcianuch dzieci może powinien głęboko przeanalizować dlaczego np. w UK czy innym kraju, kobiety chętnie zostają matkami i cieszą się macierzyństwem?

  163. Beznadziejny tekst, czytajac go az sie we mnie gotowalo. Kazde dziecko ma prawo zyc czy to chore czy zdrowe. Czemu podejmujecie decyzje za te biedne niepelnosprawne dzieci??a moze mimo swojego kalectwa one chca zyc i pragna milosci??za pewne jest to wielki trud wychowac takie dziecko, ale nie mozna patrzec tylko na swoja wygode!!moze te biedne, porzucone, chore i nie kochane dzieci z osrodkow opiekunczych pragna zyc i maja nadzieje na milosc. Kto ma obronic nie narodzone dziecko??moze ta ustawa wcale nie jest glupia. Matka ma prawo wyboru a dziecko??moze jak by umialo mowic, to by powiedzilo: mamo nie zabijaj mnie, jak chce zyc, mimo swojej choroby!a co jesli urodzimy zdrowe dziecko, a po kilku latach okaże sie że jest chore lub ulegnie jakiemuś wypadkowi i juz do końca życia będzie niepełnosprawne??co wtedy??dokonamy „aborcji” zeby sie nie meczyc?po co takie dziecko ma zyc??

  164. Moim zdaniem te 3 powody wyrażone w obecnym prawie są uzasadnione.
    Osobiście planuję nie mieć dzieci i konsekwentnie do tego dążę. Rozumiem, że należy ponosić odpowiedzialność za to co się robi, dlatego należy ciąży zapobiegać w takich sytuacjach a nie traktować aborcję jak antykoncepcję.
    Z drugiej strony nie mogę sobie wyobrazić zmuszania do rodzenia dzieci poczętych z gwałtów. Jeśli kobieta zostanie zapłodniona wbrew swojej woli, to przymuszanie do męczenia się przez 9 miesięcy i cierpień porodu jest moim zdaniem okrutne. I co z tego że może po urodzeniu dziecko oddać jak musi się przemęczyć przez tyle czasu i jeszcze do tego jakoś reagować na niezrozumienie społeczeństwa (np. gratulacje ciąży).
    Przyjęcie jak najszybciej tabletki tzw. awaryjnej dla mnie osobiście byłoby najlepszym wyjściem bez w ogóle zastanawiania się czy w ogóle doszło do zapłodnienia czy nie.

    1. Dlatego dziwię się, że nie jest ona dostępna. Przecież byłaby dużą szansą, zwłaszcza dla kobiet zgwałconych. Bieganie i szukanie lekarza, który przyjmie „na już” (bo czas leci) i zgłoszenie w tym samym czasie sprawy na policję, a do tego pełna świadomość po krzywdzącej i trudnej sytuacji? To wszystko w ciągu 24h?
      A tak taka kobieta mogłaby pójść do apteki, przyjąć tabletkę nie musząc prosić się i tłumacząc nikomu dopiero potem zgłosić gwałt i poddać się obdukcji.

  165. Najbardziej podoba mi się forma , w jakiej wyraziła Pani swoje zdanie! Gdybyśmy w ten sposób się ze sobą porozumiewali: czyli rzeczowo, bez niepotrzebnych emocji, bez włączania w dyskusję przekonań politycznych i religijnych, jakże prostszym stałby się świat, a wraz z nim nasze życie…
    Chciałabym, żeby Pani głos został: po pierwsze wysłuchany, a po drugie wzięty pod uwagę przez decydentów, którzy tak naprawdę nie chcą zrozumieć, co złego czynią swoją ustawą. Dotyczy to także przedstawicieli Kościoła, którzy w swych ciasnych rozumkach zapominają, czego nauczają. Ja do dzisiaj pamiętam, jak ksiądz przygotowujący mnie do pierwszej komunii wykrzykiwał, ze człowiek ma ROZUM i WOLNĄ WOLĘ. Dla mnie jest to jednoznaczne z podejmowaniem decyzji, wszelkich decyzji..
    Pozdrawiam Panią i życzę zdrowia dla całej Pani rodzinki 🙂

  166. Wsrod glosow przemawiajacych stanowczo przeciw aborcji brakuje mi takiego, ktory by powiedzial: Swiadomie zaadoptowalem dziecko z rozszczepem kregoslupa/maloglowiem. Wypowiedziala sie Pani, ktora zna matke chorego dziecka, jest pan, ktory nigdy by nie zabil nienarodzonego dziecka – ale oni nie zajmuja sie dzieckiem chorym nieuleczalnie, niezdolnym do samodzielnego zycia. NIe maja prawa decydowac, ze ktos inny ma sie tego podjac.
    Kocham swojego syna nad zycie, wiem, co to macierzynstwo, i wlasnie DLATEGO wiem, ze nikt nie ma prawa zmuszac kobiety do rodzenia.

  167. Płakać mi się chce jak czytam takie coś… Chyba nic więcej zrobić nie mogę jak tylko się modlić o mądrość dla Pani.
    Takie podejście to mieli ludzie nie powiem jacy i nie powiem w jakich czasach. To jest EUGENIKA. Ludzie którzy są chorzy potrafią uczyć NAS wrazliwości i dostrzegać piękno świata.
    Szkoda ze ludzie teraz patrzą żeby wszystko było szybkie, łatwe, na skróty… :/

  168. Ktoś napisał, skąd się wie, że te dzieci niepełnosprawne są nieszczęśliwe? A co to matka nie widzi, jak dziecko płacze, kiedy sobie z czymś nie radzi? Nie słyszy jak płacze gdy co dzień coś go boli? Nie płacze razem z nim z bezradności, bo czasem nie wiadomo już co robić jak nic nie można zrobić? Nie mam własnych dzieci, ale odbywałam praktyki w ośrodku dla dzieci niepełnosprawnych i te kilka miesięcy wiele mi dały do myślenia. Bo i widziałam i słyszałam i nikt mi nie powie, że one ‚wszystkie’ są szczęśliwe. A te z najcięższym upośledzeniem są skazane na śmierć, bo jak ich rodzicom coś się stanie lub umrą, to o nich już nikt nie zadba w tym państwie.
    Tak samo nie rozumiem nacisku kościoła na rodzenie potomstwa, jeśli weszło się w związek małżeński. Bo to ‚obowiązek’. A jeśli małżonkowie mają w sobie schorzenia i boją się przekazać je potomstwu skazując ich na takie samo cierpienia jakie przeżywali sami, to co? Świadomie ma się podjąć decyzję o dziecku wiedząc, że skazuje się je na cierpienie? Bo rodzicom się udało, ale to nie znaczy, że dziecku też się uda przeżyć. Ale nie o tym mowa.
    Póki co, cieszę się, że nie ma w tym kraju, bo czytając w internecie o tym, co się dzieje, martwi mnie fakt, że Polska sama siebie zniszczy – nie potrzebne jej żadne najazdy i wojny z zewnątrz.
    Tekst jest piękny i ja się z nim zgadzam co do wyboru, jaki powinna posiadać kobieta. Ale nie ‚aborcja na żądanie’. Tylko w skrajnych przypadkach zagrożenia życia, martwego płodu, co do gwałtu to jeszcze bym nie była taka pewna, bo w pewnym momencie może dojść do tego, że małolaty uprawiają seks, a po wpadce wystarczy, że powie, że została zgwałcona i już ma aborcję na życzenie. Aczkolwiek ślady gwałtu pewnie można wykazać.
    Mimo wszystko życzę wytrwałości, choć wątpię, czy dotrze to do władz Państwa, którzy martwią się jedynie o życie dziecka przed poczęciem, a to, co się z nim stanie po urodzeniu, to mało ich obchodzi. Dużo krzyczą i zakazują, ale mało robią aby realnie poprawić sytuację narodzonych zdrowych czy chorych dzieci.

    1. Pewnie, że mogą być nieszczęśliwe, tak samo, jak mogą być szczęśliwe. Nawet nie ma Pani pojęcia, ile jest dzieci zdrowych, które są jednak nieszczęśliwe i potrafią płakać, kiedy coś im nie wyjdzie (to pewnie raczej przez nacisk społeczeństwa, ale jednak – on zawsze był i będzie).
      Z drugim się zgodzę, ale to nie tyczy się raczej ustawy, czy w ogóle prawa, po prostu zasady Kościoła (wierzący powinni ich przestrzegać, bo nie ma wiary bez zasad – ja w Boga nie wierzę). Jednak ja osobiście bałabym się, że będą złą matką dla swojego dziecka, ponieważ wiem, jak rodzice potrafią dokopać, mam doświadczenie w tych sprawach i po prostu nie chcę mieć dzieci, ale gdybym przypadkiem zaszła w ciężę to nie zdecydowałabym się na aborcję, ale starałabym się, żeby było dobrze.
      Heh, także jestem za aborcją w skrajnych wypadkach, ale absolutnie nie na żądanie, aczkolwiek i tak zawsze będę podziwiać kobiety, które potrafiły poświęcić własne życie, aby ich dziecko mogło żyć (chodzi mi na przykład o sytuację, gdy ciąża zagraża życiu matki – sama bym potrafiła tak zrobić, ale pewnie pod presją osób, którym na mnie zależy wybrałabym aborcję, bo dla mnie moje życie nie jest takie ważne).

  169. Myslę że to co napisałaś to jedno wyklucza drugie, niby nie jesteś za aborcją ale inni powinni mieć takie prawo??? Albo jesteś albo nie! No nie kompletnie bez sensu. Nie da się zrobić dziecka w połowie. Po drugie dzieci kocha się bezwarunkowo nawet te chore, po trzecie nie Ty jedna wychowujesz chore dziecko, nie Ty jedna poroniłaś. Dziecko to nie lalka, którą można wyrzucić na śmietnik bo np. urwała jej się ręka. Kompletnie niezrozumiała dla mnie postawa z Twojej strony. Mam dzieci, zdrowe dzieci ale mam też znajomych którym urodziły się dzieci kalekie, m. in. z zespołem Downa i wiem że daliby wszystko aby były zdrowe, no ale cóż…Rodzice którzy nie umieją pogodzić się z tym że ich dziecko urodziło się chore, są rodzicami niedojrzałymi!!! Zmuszać rodzica aby kochał własne dziecko? Bo przecież nie można nikogo zmusić do miłości – no naprawdę wyżyny, himalaje….bo jeśli dziecko będzie zdrowe Panie Boże to ja je będę kochać, ale jeśli chore to już nie. Największa bzdura jaką widziałam i słyszałam ale ta bzdura wynika z tego co piszesz!!!!!!!!

  170. Mam dziecko z zespołem i absolutnie nie zgadzam się z tym ci mówisz! Kto dał ci prawo decydować kto ma żyć i dlaczego? Nie lubuę PiS-u ale nie popieram aborcji, to pierwszy krok dobeutanazji.

  171. Jestem matką 7letniego chłopca jest on opóźniony w rozwoju,gluchoniemy,slabowidzacy. Zyje w kraju gdzie aborcja jest legalna.Jestem szczęśliwa ze mój syn jest !!!!

  172. ‚ Pani Agato! Dziękuję za wpis taki, jaki sama bym wpisała gdybym kiedykolwiek miała jakikolwiek blog lub stronę. Ktoś, kto nie ma niepełnosprawnego dziecka, nigdy nie będzie wiedział nic o życiu z takim człowiekiem. Życiu z jednej strony będącym niebem, wzbogacającym nas, bo dającym wielki dystans do całego świata, siebie, a z drugiej strony piekłem, gdy trzeba zmagać się z problemami dziecka, brakiem wsparcia i ciągłym myśleniem „Co będzie z nim jak ja umrę?” Nie życzę nikomu takich dylematów, ale każdy ma prawo wyboru, zwłaszcza, że to rodzice wybierają za dzieci!!! I odpowiadają za nie!!! Więc dlaczego zabierać prawo do wyboru???
    U syna w szkole są dzieci niewidome, głuche, bez czucia, bez połowy mózgu …… gdzie dotyk dla nich jest torturą…. niech ktoś o tym pomyśli…. I jeszcze jedno; u syna w szkole w ubiegłym roku było 4 pogrzeby dzieci. Niech ktoś to sobie sam oceni ….

  173. Sama prawda, uważam czy to Bóg czy nie, bo osobą wierzącą nie jestem, każdy z nas ma wolną wole, a jak ją wykorzysta to wszystko w jego rękach.

  174. uwielbiam ludzi powołujacych sie na Jana Pawła II i nie majcych pojecia o jego nauce. Tak sie skąłda ze był 100 % przeciwnikiem aborcji w jakiejkolwiek postaci

  175. Tekst dobry.
    Ale co ciekawe – czytam komentarze i widzę, że jednym z największych problemów jest nie decyzja, czy „projekt” jest czy nie jest w porządku – a czytanie ze zrozumieniem. Niektóre komentarze tutaj rozkładają na łopatki, mam wrażenie że ich autor/ka seryjnie odpowiada na każdy głos w sprawie, bez przeczytania pod czym tak naprawdę się wypowiada.

  176. Trzeba by dać możliwość zabijania dziecka chorego po urodzeniu. Stwierdzamy czy jest chore, czy nie i decydujemy, że jeśli ma wiele chorób albo jedną ciężką to można je zabić do np. 2 mies. życia. No bo przecież nie każdego stać na wychowanie dzieci chorych, nie mają szans na adopcję i wszystkie argumenty powyżej.
    Pomysł aborcji po urodzeniu nie jest wymyślony. Kilka lat temu kilku naukowców lansowało tę myśl.

    Nie da się wytłumaczyć zabicia. Jest zawsze złem. Pozdrawiam.

  177. Zgadzam się i popieram.
    Wychowywałam dziecko niepełnosprawne 19 lat. Leżące, niemówiące, niewidzące, niesłyszące, żywienie tylko zmieloną papką. Jak płacze to pierwsza myśl- co boli ?
    Z biegiem czasu ciało się zniekształca. Opieka 24H.
    Chodziłam do psychologów aby normalnie żyć.
    Bardzo ciężkie doświadczenie…
    Druga sprawa, nie wyobrażam sobie przymuszania niepełnoletnich dziewczynek do rodzenia.
    Dlaczego ????? powinny ??? Nigdy !

  178. Piękny tekst tylko czy dotrze do odpowiednich ludzi? Ja dwa słowa w sprawie gwałtu ? nawet nie chcę myśleć co przeżywa taka kobieta czy zgłasza się na policję czy zaszywa głęboko w domu czy zastanawia sie nad „konsekwencjami” czyli ewentualnej ciąży jedno wiem na pewno natychmiast powinna zażyć tabletkę „dzień po” i niech nikt zwłaszcza pan filozof Terlikowski nie gada głupot że tabletka dzień po jest gorsza niż molestowanie dzieci przez księdza ? bo jakie to jest życie w pierwszym dniu? A podobno żyjemy w wolnym kraju hm.. ?

  179. Hugon: pisze Pan o powiększaniu zła w kontekście gwałtu i przerwania ciąży, będącej jego wynikiem. A jakimi słowami określić zmuszenie zgwałconej osoby do urodzenia dziecka gwałciciela? Trafnie określiła to autorka tekstu – kolejnym gwałtem. Zamiast zapewnić ofierze wsparcie, pomoc psychologiczną, dać czas na zagojenie się psychicznych ran – rozdrapuje się je, daje wręcz poczucie, że nawet pragnąc aborcji i powrotu do „normalnego” życia jest kimś gorszym od swojego oprawcy, bo chce „zamordować niewinne dziecko”. A chyba nie muszę przypominać, że do jego poczęcia doszło wbrew jej woli, z użyciem przemocy. I jak można porównywać przedłużone cierpienie ofiary gwałtu do „cierpienia” abortowanego płodu, który nie rozwinął nawet układu nerwowego, który pozwoliłby mu to odczuwać (bo przypominam, że takie aborcje są dozwolone do pewnego momentu rozwoju płodu)?

  180. Pani Agato, świetnie napisane. Poronilam 2 razy (8 i 10 tydzień) wiem coś niecoś o tym okropnym bólu. Gdy zapytałam lekarza dlaczego, dlaczego moje dzieci? Odpowiedzial że bardzo czesto tak decyduje nasz organizm bo np dziecko/ płód było chore lub nosiło wadliwy gen. Ja tłumaczyłam sobie ze tak zapewne było i Bóg zadecydował, Bóg, organizm, jak kolwiek to zdefiniujemy , ale nie ksiądz i nie polityk!
    Trzymam kciuki za Panią i życzę dużo wytrwałości.

  181. „Ewa | KWIECIEŃ 7TH, 2016
    Artykuł zapewne trochę racji ma ALE jest bardzo jednostronny, zakłada najgorszą możliwą wersję że dziecko z gwałtu będzie szykanowane itd. a przecież może jeżeli będzie otoczone mądrymi, empatycznymi ludźmi może wyrosnąć na wartościowego człowieka! Czyż nie? ”
    Rzeczywiście Pani Ewo nasz kraj z pewnością jest przepełniony mądrymi i empatycznymi ludźmi a gwałcone są też tylko kobiety empatyczne. Żenada!!! Radzę poobserwować jak kolejne pokolenia bywają coraz gorsze w zachowaniu. Słyszała Pani o nastolatku, który popełnił samobójstwo ponieważ w szkole wyśmiewano jego nadwagę? Mniemam że nie skoro się Pani tak wypowiada. A to nie jest jeden przypadek na milion tylko w każdej szkole są szykanowane dzieci. Więc co by było z dzieckiem widocznie chorym bądź z gwałtu gdyby tylko inne dzieci się dowiedziały? Wolę nie myśleć. W szkołach nawet bieda jest wyśmiewana i dzieci z takich rodzin są traktowane przez wielu jak gorsze. Może Pani nie uwierzyć, ale czasem nawet nauczyciele potrafią być opryskliwi dla takich dzieci, bo nie podjęli tej pracy z powołania serca tylko np. „a będzie fajnie wolne wakacje ferie i wgl”. Codzień przez pół dnia widzę po drugiej stronie ulicy szkołę dla chorych dzieci z zespołem Downa i innymi takimi dolegliwościami i też nigdy nie widziałam ani słyszałam żeby ktoś był dla nich szczerze miły. Ani nawet nieszczerze, zawsze jest wyśmiewanie. Oczywiście każdą regułę potwierdza wyjątek i może 5% takich dzieci byłoby zaakceptowanych przez swoje rodziny czy nawet tylko matki co stanowi zdecydowanie za mało. Napisałabym więcej ale na taki brak myślenia uważam że nie ma co strzępić klawiatury.

  182. Tekst prawdziwy i mądry. Dobrze, że większość komentarzy, nawet tych krytycznych, wyważona i spokojna. Tylko, nigdzie, wśród osób nie zgadzających się ze zdaniem autorki, nie ma odniesienia do propozycji adopcji upośledzonego dziecka czy osobistego wsparcia dla jego Rodziców. Nie zauważyłam też nigdzie zdania – a ja bym wzięła/ wziął dziecko z gwałtu do siebie. W tych wypowiedziach za to mówi się wiele o miłości, poświęceniu itd. Aha i jeszcze o obowiązkach Państwa. Szanowni czytelnicy – przecież Państwo to my. Jeśli zadamy Wam pytanie czy Wasze podatki mają pójść na domy opieki społecznej czy na obronę np przed terroryzmem – to co wybierzecie? Dobrostan mojego upośledzonego dziecka czy własne bezpieczeństwo? Wasze wpisy brzmią bardzo dobrze, ale należy zakwalifikować je do koszyczka z napisem „Frazes”. Takimi wpisami, i takim myśleniem „kupujecie” sobie spokojne sumienie, tylko odpowiedzialność zrzucacie na innych. Na tych, których na co dzień staracie się nie dostrzegać. Na umęczone matki i sfrustrowanych ojców, którzy w kinie byli 20 lat temu, o wyjeździe choćby na weekend nie wspominając. Z pozycji zadowolonych Rodziców zdrowych dzieci łatwo jest wydawać takie opinie, a matce upośledzonego, krzyczącego w autobusie dziecka powiedzieć: co za matka, jak ona dziecko wychowała! Pozdrawiam Wasze sumienia i wyobrażenia o bezwzględnej miłości do potomka. I życzę Wam wszystkim żebyście nigdy nie stanęli przed takim wyborem. Tego nie można życzyć nikomu.

  183. Pięknie napisane, podobnie jak Pani, próbuję odciąć się od politycznej nagonki, czytam to co mi odpowiada, jednak mąż interesuje się polityką i dzięki niemu przeczytałam Pani tekst… Lepiej bym tego nie ujęła. Co prawda mam dwie zdrowe córeczki jednak po latach wyszło, że dużo nie brakowało, ze któraś z nich mogła być niepełnosprawna (mam chorobę genetyczną), przeżyłam również poronienie, straciłam maleństwo bo ta ciąża była nie planowana i odpowiednio wcześniej się do niej nie przygotowałam a to plus moja choroba sprawiło, że nasze maleństwo nie jest z nami….. Ale do czego zmierzam… denerwuje mnie w tym całym szumie na temat aborcji, że dziecko albo raczej zlepek komórek, bo każdy z nas tym jest na samym początku naszego „życia”, nie może być poddane aborcji bo to jest „życie” i „człowiek” jak to krzyczą wszyscy ważni tego kraju, ale jak dochodzi do poronienia to nikt nie zastanowi się jak Kobieta się czuje, bo przecież na wypisie ze szpitala można napisać, że to tylko wyskrobiny a nie dziecko, człowiek albo chociaż embrion… Więc chyba nie ma się co dziwić, że Ci wszyscy Panowie, którzy tak lubią wypowiadać się na temat zakazu aborcji nie pomyślą co czuje Kobieta i można ją ciągać po prokuraturach i innych instytucjach… bo jak chcesz sama usunąć to już aborcja i zabicie dziecka ale jak dochodzi do poronienia to przecież „to nic takiego”.,.

  184. Pisze Pani, że wypowiada się w imieniu dzieci bo one same nie mogą. Zastanawiam się tylko w imieniu których dzieci bo odniosłam wrażenie że tylko tych, które nie potrzebują obrony.

  185. Kiedy polityka zaczyna wchodzić na drogę religii nigdy nic dobrego z tego nie wyjdzie. Ososbiście jestem osobą głeboko wierzącą, i na całe szczęście nie katoliczką. Kocham Boga i Jego prawa. Rozmawiam z nim codziennie poprzez osobistą więź i list jaki dla nas wszystkich pozostawił – Biblię. Wiem co mi wolno, czego nie wolno. Jakie ON ma odczucia patrząc na całe zło i niedolę jaka panuje na ziemi, ale……..komu ON dał prawo do decydowania o tak osobistych kwestiach ? Na pewno nie rządzącym . To kobieta i mężczyzna tworząc spójny związek mają prawo _ JEDYNIE ONI – do zadecydowania. I nikomu nic do tego . Jeśli będzie to decyzja niezgodna z odczuciami JEGO ( Boga ) …ON ich za to rozliczy . Po to w swojej miłości dał nam wolną wolę, abyśmy mogli z niej korzystać. WOLNA WOLA – a nie zniewolenie jakimiś przepisami , ustawami i zmianami …po co to komu. Pani Agata głęboko poruszyła ten temat i brawa za odwagę , ale czy to coś zmieni ? Trzeba zmienić rząd i sposób myślenia rządzących – a jedyny działający dla dobra całej ludzkości to ten Boży – ten , o który modli się miliony osób – to Królestwo Boże……..pozdrawiam wszystkich wierzących i niewierzących – macie prawo do samodecydowania – to prawo dał WAM BÓG.

  186. Prawdziwy, mocny artykuł z którym zgadzam się w 100%! To co zaczyna się dziać w naszym Państwie jest chore i nie ma nic wspólnego z demokracją i prawem wyboru. Wszyscy na tym stracimy niestety… żal mi tylko tych biednych chorych dzieci, które przez całe życie będą zmuszone się zmagać z różnymi problemami 🙁 no, ale ustawy wprowadzają ludzi, którzy widocznie żyją w innym świecie i nie myślą o konsekwencjach swoich wyborów…. Gratuluję Pani odwagi!

  187. Aborcja jest potrzebna w wielu przypadkach. Nie popadajmy w paranoję, to nie jest antykoncepcja tylko niesamowicie trudna decyzja. Nie skazujmy żadnego dziecka czy rodzica na życie, którego w przyszłości nie będzie potrafił znieść.

    Napisała Pani wiele mądrych słów nie tylko w sprawie aborcji, ale też adopcji – problem z nią nie polega przecież na tym, że w Domach Dziecka jest za mało dzieci, tylko zbyt wiele z nich ma skomplikowaną sytuację… I często zbyt skomplikowane okazują się procedury adopcyjne. To, że więcej niechcianych dzieci trafi do Domów Dziecka raczej tego nie zmieni…

  188. A nie pomyślała Pani, że Bóg chce teraz ratować innych Krystianów? Tyle, że ciężko będzie dziś znaleźć matkę, która by nie wiedziała, że „ma prawo” usunąć dziecko z trisiomią? Bóg musiał pokombinować inaczej i dać natchnienie ludziom, którzy żądali sobie trud napisania projektu ustawy… Tyle, że nie wielu chce sobie zadać trud, by ją przeczytać. Pozdrawiam

  189. Jestem kobietą która wychowała dwójkę dzieci . jedno w wyniku błędu lekarza poroniłam w połowie ciąży. Nie będę opisywać co przeszłam, jedną ciążę poddałam aborcji- też nie będę opisywać co przeszłam i dlaczego to zrobiłam. Jestem jednak za aborcją- bo tak naprawdę kto ma decydować o życiu człowieka jak nie kobieta- ta która chce urodzić, kochać do śmierci. Nie księża ani politycy powinni o tym decydować .BÓG dał nam rozum i wolną wolę, i ten rozum, wiara i wolna wola powinna decydować. Tak naprawdę kalekie dzieci nie korzystają z życia w pełni, jak również są jeszcze dręczone przez tych sprawnych.
    Nie chcę rozwijać tematu- nie jestem za aborcją , ale też nie można jej pozbawić kobiet , które nie chcą rodzić. Pozdrawiam .

  190. Zastanawiają mnie te komentarze, że od razu pozwólmy zmeczonym matkom zabijać niepełnosprawne dzieci itd. Nawet nie to, że są absurdalne, są po prostu głupie. No i oczywiście napisane przez faceta. W ogóle najwięcej do powiedzenia maja na temat aborcji księżą i mężczyźni. No kuriozalne po prostu. I jeszcze wkurza mnie ta pewność, że na 100% można takie dzieciątko chore oddać, albo się nim zająć i będzie różowo, dopóki sami czegoś nie doświadczymy nie wiemy jak się w danej sytuacji zachowamy. Więc może niech obrońcy życia, organizacje pro-life itd przestaną już palić kobiety dokonujące aborcji na stosie i wrzucać do jednego wora ” bo była za głupia na antykoncepcje to niech ma”. Kto nie miał terminalnie chorego dziecka, żyjącego tylko kilka lat ale za to w codziennym, pogłebiającym się cierpieniu chyba nie powinien potępiać kobiet decydujących się w takim wypadku na aborcję.
    Tekst bardzo rozsądny, kulturalny i wyważony.

  191. „(…) moim przypadku faktycznie to Bóg zdecydował. Żaden z Was drodzy Panowie, tylko sam Bóg. Dlatego mnie było łatwo. Nie musiałam decydować. Uważam jednak, że w pewnych przypadkach, to kobieta, rodzice, powinni podjąć tą trudną decyzję. (…) uważam, że jeśli ktoś tego dziecka nie chce, to powinien mieć prawo go nie rodzić. ”

    Pani Agato, rozumiem, że Pani jest wierząca. To bardzo dobrze! Mam nadzieję, że Bóg będzie Panią wspierał do końca życia.

    Muszę jednak napisać co nieco o aborcji z punktu widzenia Kościoła. Aborcja jest jednym z największych grzechów (podobnie jak samobójstwo), bo jest to grzech przeciwko Duchowi Świętemu. Człowiek, tak grzeszący, odrzuca dar Boży – życie. Tylko ciało dostajemy od rodziców, ducha stwarza Bóg. Odrzucając taki dar, odrzucamy Boga i… wiadomo co dalej… człowiek upodabnia się do upadłych aniołów.
    Dzieci w łonie i ich życie jest powierzone rodzicom, więc w przypadku aborcji to rodzice grzeszą.

    Trzeba mieć powyższe zawsze na uwadze. Nie możemy wybierać ze swojej religii elementów takich, które nam pasują. Jednostka nie jest w stanie podważyć dwu tysiącletniej tradycji. Rozumiem,. teologia jest obszerna i nikt się nie rodzi z całą wiedzą w małym paluszku. Dlatego trzeba dużo myśleć, czytać, myśleć i czytać (polecam literaturę patrystyczną ). Niestety w tych czasach księżna uwielbiają rzucać zakazami, nie wyjaśniając w ogóle podstaw teologicznych.

    I nie zapominajmy, że każdym trudem, cierpieniem (wlicza się w to opieka nad niepełnosprawnymi) zmazujemy nasze własne grzechy lub… jeżeli już ich nie ma (to by było piękne!) odkładamy sobie na duchową emeryturę.

  192. Jestem mamą trzech wspaniałych córeczek- 6letnniej Oli i 4letnich bliźniaczek Leny i Mai. Ale przeżyłam tez dwa razy stratę dziecka- nie lubię słowa poronienie 🙁 przeżyłam to strasznie!! bardzo wtedy zachwiała się moja wiara, można powiedziec że byłam na rozstaju, poszłam do spowiedzi, opowiedziałam wszystko co czuję, co przeżyłam..i co usłyszałam od księdza spowiednika? tak bywa…i dostałam rozgrzeszenie!! nie tego oczekiwałam…o pochówku nie było nawet mowy… a teraz co?? nagle księża zaczęli uznawać że TO jednak CZŁOWIEK a nie COŚ!!!! a politycy już naprawdę nie mają nic więcej do roboty!!??nie jestem i nie byłam za aborcją ale nie wiem co sama bym zrobiła w takiej sytuacji- czy chciałabym urodzić dziecko z gwałtu? nieuleczalnie chore myślę że potrafiłabym. A gdybym umarła bo obstawałabym przy utrzymaniu poczętego we mnie życia? co z moimi dziećmi? czy politycy i księża zainteresowaliby się ich losem?????

  193. Tekst jest wspaniały. Oddaje wszystkie moje uczucia związane z pomysłem naszych polityków. Jestem matką 3letniego wspaniałego chłopca.Który jest zdrowy i kochany ale potrafi tez dac w kość… Nie wyobrażam sobie żeby mogło go nie być, nigdy świadomie nie usunęła bym ciąży. Ale jestem też matką która przed urodzeniem swojego jednego syna poronila bliźniaki… Te szkraby miały by teraz po 5 i pół roku… Pamiętam jak dziś dzień w którym ich życie się skończyło… Nie wyobrażam sobie jak miała bym być w tamtym czasie przesłuchiwana pod kątem umyslnego poronienia… Kiedy minęło już tyle lat od tamtego feralnego dnia, a nada boli jak by to było wczoraj… Ludzie dajcie matce prawo do decyzji… Bo tylko ona wie czy kocha na tyle żeby wychowywać dziecko chore lub z gwałtu. Czy wystarczy jej siły żeby oboje mogli być szczęśliwi… Kiedy urodził się mój syn byłam z mężem. Teraz od dwóch lat wychowuje Syna sama. Nie mam od państwa żadnej pomocy i nie potrafię sobie wyobrazić co by było gdyby mój syn był upośledzony. Nie mogła bym wtedy pracować. I z czego miała bym utrzymać mieszkanie dziecko i siebie?? Matka powinna mieć prawo wyboru zgodnego z jej sumieniem…

  194. Sama jestem matką niepełnosprawnego dziecka,więc powiem tylko tyle:Pani Agato ,jest Pani Wielka-pełen szacunek,popieram każde Pani słowo a Pani dzieciom życzę dużo zdrowia i miłości!

  195. Pani Agato! Wielki szacunek!!!
    Przy tej okazji chciałabym podzielić się pewną opowieścią.
    Jakiś czas temu wylądowałam z moją ukochaną córeczką na kilka tygodni w Centrum Zdrowia Dziecka. Ale nie o zdrowiu mojego dziecka chciałam opowiadać, ale o tym co tam zobaczyłam.
    Zobaczyłam ogrom nieszczęść. Sytuacje tak trudne, że wydaje się, że dobrych, moralnie czystych rozwiązań po prostu nie ma!!!
    Uświadomiłam sobie jak my-społeczeństwo nie lubimy nawet myśleć o tak trudnych spawach. Nic o nich nie wiemy. Zamiatamy niewygodne informacje pod dywan, o ile w ogóle do nas dotrą. Dajemy sobie szlachetne przykłady losów ludzi, którzy sobie poradzili, zupełnie ignorując, a nawet potępiając tych, którzy sobie nie poradzili emocjonalnie, finansowo, logistycznie. Nie mamy jasnego obrazu, z jakimi deformacjami, jak bardzo upośledzone istoty się rodzą. Jakie problemy to rodzi. Z jakimi sytuacjami trzeba się mierzyć. Jak rzeczywiście wygląda życie tych ludzi i ich opiekunów.
    Oburzył mnie brak jakiejkolwiek systemowej i kompleksowej opieki chorymi dziećmi, szczególnie na tymi, których nikt nie chce, które przecież dorastają i stają się chorymi, niechcianymi dorosłymi.
    Oburzył mnie brak zainteresowania losami rodzin chorych dzieci.
    Nad tym powinniśmy toczyć dyskusję!!!!
    Jak nie dopuszczać do efektu domina. Jak powstrzymywać tą lawinę nieszczęść.
    Nie wszyscy mają wsparcie kochających rodzin.
    Ludźmi, o których chciałam opowiedzieć zaopiekowano się medycznie. Na ile się dało. Ale ich życiem, nie zaopiekował się nikt.
    1. AGATKA
    Agatka urodziła się z niewykształconymi kończynami. Upośledzona intelektualnie. Była piątym dzieckiem swojej matki i od urodzenia mieszkała w szpitalu. Kiedy ją poznałam miała jakieś 15 lat. Matka odwiedzała ją kilka razy. Nie znała swojego rodzeństwa. Mówiła z trudem. Nie umiała czytać. Nigdy nie była na zewnątrz. Z rzadka wywożono ją do w przyszpitalnego ogródka. Świat znała z telewizji. Miała świadomość, że w szpitalu będzie mieszkać tylko do 18-ego roku życia. Kiedy spytałam kim chciałaby być – powiedziała :
    ” Trupem – jak mnie stąd wyrzucą, wjadę pod pierwszą ciężarówkę”.

    2. KATARZYNA
    Katarzyna była matką umierającego od urodzenia dziecka. Nie wiem dokładnie co było z jej dzieckiem, ale było podłączone do aparatury, zupełnie bez kontaktu. Od kilku lat. Bardzo zdeformowane. Byt podtrzymywany sztucznie, bez szans na wyzdrowienie.
    Katarzyna mówiła o nim TO DZIECKO. Ale musiała tam być, bo dziecku trzeba było co chwilę zmieniać jakieś opatrunki.
    W domu zostawiła dwójkę starszych dzieci, pod opieką swojej matki. Jeździła do tych dzieci raz na dwa tygodnie. Na jeden dzień. Mąż nie wytrzymał napięcia i ją zostawił. Znalazł inną rodzinę. Alimenty płacił. Super tata.
    Katarzyna co noc w przyszpitalnym hotelu rozpaczliwie błagała Boga o śmierć Tego Dziecka. Nie mogła się pogodzić z krzywdą, jaką Bóg zgotował jej i całej rodzinie.
    Mówiła, że gdyby wiedziała, że urodzi Takie Dziecko, dokonałaby aborcji bez wahania, wzięłaby na siebie ten grzech śmiertelny, byleby tylko ochronić swoje ukochane dzieci i rodzinę przed takim nieszczęściem.
    Do dziś nie wiem, jaka decyzja w przypadku tej kobiety byłaby najlepsza.
    Nie opowiadamy sobie o takich przypadkach, bo sami nie wiemy, co w takich przypadkach robić.
    Psychologia nazywa ten stan dysonansem poznawczym. A to bardzo nieprzyjemne uczucie.

  196. Kto to jest ten Buk, który o wszystkim decyduje? Jakie to jest wygodne, zgonić na Buka wszystkie niepowodzenia, nieurodzaje, katastrofy, wojny ” Buk tak chciał”.. Świetny on musi być skoro zabiera dzieci, całe rodziny, podpala domy, wywołuje wojny No ale jak chciał to chciał Cóż począć?!

  197. Mam uwagę w jednej kwestii. Pierwsze poronienie, o którym Pani pisała, ma swoj numer kwalifikacji medycznej. Piszę z całą pewnością, bo miałam podobną przyczynę poronienia. Serce nigdy się nie „obudziło”, jak pieknie powiedział mój lekarz i poronienie jest naturalne, siłami natury, ze tak to okresle, do 12 tygodnia ciązy. Nie sądze zatem, ze kobieta musiałaby sie z czegokolwiek tłumaczyć. W tym przypadku niepotrzebnie Pani eskaluje dramat tego wydarzenia i w gruncie rzeczy konsekwencje. Mam na mysli „zawiązane nogi na supeł” itd. Mnie poproszono o wizytę w szpitalu, gdy zacznie się krwawienie. Odbyło się „po ludzku”, intymnie i spokojnie. Niemniej rozumiem Pani emocje i generalnie ma Pani wiele racji, a najbardziej sensowny fragment dotyczy propozycji przyjęcia niepełnosprawnych dzieci przez posłów i kler, na plebanię. Tu ma Pani wielka rację!
    Pozdrawiam

  198. Witam, mądry artykuł…ja byłam przeciwniczką aborcji do czasu kiedy na praktykach studenckich w szpitalu psychiatrycznym nie spotkałam na stałe mieszkającej tam kobiety z zespołem Downa…mieszkała tam, bo jej rodzice odeszli a rodzeństwo nie podjęło się opieki nad nią..i wtedy pomyślałam „Boże Święty jakie ona ma życie”…dzisiaj aktualnie jestem w 6 miesiącu ciąży, na szczęście moje Maleństwo jest póki co całe i zdrowe ale nie wiem co bym zrobiła gdyby okazało się inaczej…

  199. Mocny i prawdziwy tekst. Głos w dyskusji, który swoim poziomem powinien wyznaczać sposób w jaki rozmawia się o tym trudnym temacie jakim jest aborcja. Niestety wiele jeszcze wody w Wiśle upłynie zanim strony konfliktu zaczną w ten sposób mówić. Szkoda, wielka szkoda

  200. Piękny tekst, chwyta za serce. Jedna uwaga… projekt ustawy antyaborcyjnej jest projektem obywatelskim organizacji „Stop Aborcji”, nie PiSu czy innych posłów. Gryzie słowo „Pośle” w co trzecim zdaniu.
    Osobiście jestem za starym systemem 3-wyjątkowym oraz za porządnym dofinansowaniem badań prenatalnych. Były przypadki rekomendacji aborcji „upośledzonego” dziecka a potem się okazywało, że dziecko jest kompletnie zdrowe.

  201. Historia Pani Agaty i Jej refleksje powinny być lekturą obowiązkową dla wszystkich posłów, senatorów, prezesów, całego kleru i wszelkich medyków odmawiających aborcji. Każda kobieta, której religia nie zakazuje aborcji powinna mieć wybór. Katoliczki, muzułmanki itp. są przeciw aborcji własnej lub cudzej z powodów oczywistych – religia nie pozwala, więc nie ma dylematu, po co więc prawne regulacje w tej sprawie? Może dlatego, że religijność w naszym kraju jest fasadowa i teoretyczna… Pewnie badan naukowych na ten temat nie było, ale pokuszę się o stwierdzenie, że istniejący prawny zakaz mordowania ludzi, okaleczania, okradania itp. nie powoduje, że jakaś osoba zaniecha czynu przestępczego. Albo jest nauczona i wychowana co jest dobre a co złe i dlaczego, albo nie. Rolą społeczeństwa jest kształcić dziewczęta/kobiety w zakresie wiedzy o tym skąd się dzieci biorą, jakie dzieci i dlaczego mogą się urodzić, jakie skutki niesie urodzenie i życie z dzieckiem chorym/niepełnosprawnym/upośledzonym i jak bardzo państwo nie pomaga rodzinie/rodzicowi takie dziecko wychowywać. Od wielu lat są zajęcia dla rodziców z cyklu Szkoła rodzenia; czy przyszłe matki i przyszli ojcowie uczeni są tam rodzenia i wychowywania dzieci, o których wiadomo, że mają wady rozwojowe? W dyskusjach aborcyjnych dużo się mówi o zespole Downa u płodu, który zdaniem jednych powinien upoważniać do aborcji, zdaniem innych nie – tu często towarzyszą „obrazki słodkich Downików” tzn. małych dzieci (bez innych chorób często towarzyszących temu schorzeniu), które są miłe w kontakcie, przylepne itp. Media nie pokazują życia tych osób, jeśli dożyją dorosłości a sporadycznie i starości, nie pokazują problemów z ich rozbudzonym popędem seksualnym i jego konsekwencjami (a antykoncepcja zakazana) … długo można by wyliczać realne trudności. Uważam, że to chore, aby sprawy aborcji podlegały prawu państwa, to powinna być wyłącznie sprawa sumienia i rozsądku oraz wiedzy kobiety w ciąży i mężczyzny, który jest/chce/może być ojcem. Dla osób religijnych dylematów po prostu nie ma ! Stanowiący prawo powinni jak najszybciej zająć się stworzeniem systemu rzeczywistej pomocy rodzicom w opiece i wychowaniu dzieci chorych, upośledzonych itp.itd. Obecny system pomocy i opieki to farsa zarówno w dostępie do leczenia, jak tez w zapewnieniu pomocy finansowej – zasiłki pielęgnacyjne, rodzinne itp. rzędu kilkudziesięciu i stu paru złotych to kpina; obecna „dobra zmiana” poszła jeszcze dalej – sztandarowe 500+ na dzieci niepełnosprawne nie jest przyznawane „z urzędu”; można myśleć, że więcej niż 1200zł na osobę w rodzinie z chorym dzieckiem rozwiązuje problemy 🙁 Moje spostrzeżenia są poparte nie tylko wiedzą „z życia”, ale także doświadczeniem w kilkuletniej pracy w domu pomocy społecznej dla dzieci i młodzieży. W 100% popieram propozycję, aby wszyscy decydenci przed podjęciem ustawy odbyli przynajmniej kilkudniową praktykę w takiej placówce, pamiętając przy tym , że z DPS-u wychodzi się po 8 czy 12 godzinach, z własnego domu nie…

  202. Tekst, z którym się w pełni zgadzam.
    Może się pojawić pytanie, co to chore dziecko winne, ale co winna kobieta, która nie jest w stanie psychicznie poradzić sobie z taką sytuacją? Czy też dlaczego życie kobiety, która za wszelką cenę ( np. „wieszakiem”, bo prawo zabrania opieki medycznej) chce się ratować z takiej sytuacji ma być mniej ważne niż życie płodu, często w przypadkach płodu pozamacicznego czy uszkodzonego, z którego nie będzie nawet dziecka, ale aborcji po prostu nie wolno dokonać i kobieta jest skazana na śmierć?

  203. Nigdy nie wiemy czy przyszły rodzic, zarówna matka jak i ojciec będą w stanie pokochać dziecko chore lub poczęte z przymusu.
    Nie wiemy tego, co poczują, gdy dziecko przyjdzie na świat, o ile przyjdzie…
    Nie wiemy tego i się nie dowiemy jeśli nie damy im szansy się z tym zmierzyć!
    Istnieje prawdopodobieństwo, że widząc nowo narodzone dziecko doświadczą tak silnych i pozytywnych emocji, że te negatywne odejdą na drugi plan.
    Domyślam się, że decyzja o aborcji rodzi się w ogromnym bólu…ale dlaczego pozbawiać się szansy?
    Lepiej poddać się aborcji czy lepiej oddać niewinne dziecko do adopcji? Oto jest pytanie? Problem przepełnionych ośrodków wychowawczych? To chyba nie jest problem rangi życie – śmierć? Nie twierdzę, że dzieci oczekujące na adopcje są szczęśliwe, ale mają szanse żyć, a życie to dar.
    Tak wiele kobiet, które kiedyś dopuściły się aborcji nie potrafią normalnie funkcjonować… mimo upływu czasu.
    Kto dał nam prawo decydować o życiu lub śmierci?
    (PS gwałcicieli nie skazujemy na karę śmierci)

  204. Na stole operacyjnym zmarła mi półroczna córeczka z zespołem downa. Kochałam ją i dbałam, ale jednocześnie poczułam ulgę, że ani ona ani ja nie będziemy doświadczać przykrości i trudów jakie przed nami zgotował los. Nie każdy potrafi, nie każdy jest silny. Ja nie byłam.

  205. Dobrze napisane.
    Dadam coś jeszcze od siebie.
    Troska o dzieci ,w moim życiu, zawsze była i będzie jako priorytet. Całkiem niedawno życie zmusiło mnie do podjęcia trudnej decyzji -być w ciąży czy ratować swoje zdrowie. Wybrałam to drugie, ale nie tylko dlatego, że chcę doczekać późnej starości. Moja decyzja wynikała ze strachu, co będzie z moimi już narodzonymi dziećmi, przecież one potrzebują mnie bardzo każdego dnia i potrzebować będą do końca świata. Czy miałabym prawo przedłożyć ich szczęśliwe życie w pełnej, kochającej rodzinie, nad życie małej fasolki, która być może wcale by się nie narodziła, Wybrałam moje narodzone dzieci, I cieszę się każdym dniem spędzonym z nimi, daje z siebie ile potrafię, aby czuły, że jestem przy nich ZAWSZE.

  206. To jest Pani kobietą czy Bogiem? Chyba tym pierwszym, a skoro tak to jakim prawem chce Pani decydować o losie i życiu dziecka, które jest w brzuchu matki? Nikt nie ma prawa odbierać życia drugiej osobie i religia ani przynależność do żadnej partii czy organizacji nie mają tu najmniejszego znaczenia – prawo do życia jest po prostu prawem naturalnym.

  207. Jak tak czytam niektóre komentarze, to mi się wydaje, że nie wszyscy umieją czytać artykuł ze zrozumieniem. Jeden z komentarzy brzmiał „Niech Pani powie dziecku, że by je Pani usunęła”, no ludzie! Autorka nic takiego nie napisała, opisała jak trudna to decyzja i jak wiele czynników składa się na wychowywanie dziecka niepełnosprawnego.
    Zgodziliśmy się wszyscy tutaj chyba, że nie mamy na myśli wypadków, kiedy jakieś nierozgarnięte dziewczę się nie zabezpiecza i traktuje to jak metodę antykoncepcji.
    Mam zdrową córkę, na szczęście. I również nie wiem jaką decyzję podjęłabym w innym przypadku, zupełnie nie dlatego, że byłaby nie taka jak sobie wyobrażam.

    Zauważmy, że aborcja dziecka to nie jest pikuś dla matki. Ona musi żyć ze świadomością, że z jakiś powodów musiała podjąć taką decyzję. Dla nikogo nigdy nie jest to łatwe.
    Miejmy na uwadze też dlaczego kobiety się na to decydują.
    Mnóstwo głosów się tutaj odzywa „Bo nie chcą mieć chorego dziecka”.
    Dziecko to nie pies z wystawy, tu nie chodzi wyłącznie o to, że „nie chce”, ale nie da rady wychowac, zapewnić godnego życia czy podstawowych rzeczy i nauk.
    Zgadzam się, że gdyby było takie wsparcie, więcej kobiet decydowało by się z tym zmierzyć. Ale nie ma.
    Druga sprawa, dla przeciwników aborcji życie jest najważniejsze.
    Jednak Ci, którzy ją dopuszczają w pewnych przypadkach, uważają, że życie może być gorsze od śmierci.
    Na świecie jest masa chorób, innych niż zespół Downa, takich, które uniemożliwiają człowiekowi, dziecku, wstanie, życie, takie, które są dla niego nieustannym fizycznym cierpieniem i bólem.
    W takim wypadku, wyobraźcie sobie co czują rodzice wiedząc, że ich dziecko każdego dnia cierpi jakby odbywało najgorszą karę w piekle.
    Spotkałam się niedawno z odpowiedzią: „Przecież życie jest ciągłym cierpieniem”. Kultura nie pozwala mi się odnieść do tego.

    Nie generalizujmy, każdy przypadek jest inny, każdy jest tak samo trudny i każdy jest pełen rozpaczy i cierpienia, bo każda matka wie jak szybko ciąża staje się czymś najważniejszym i jak ciężko jest sobie nagle wyobrazić jej brak.

    Artykuł piękny, wzruszyłam się i chętnie bym Panią przytuliła. Smuci mnie jednak fakt, że ludzie, którzy tak bardzo wkładają wszystkie przypadki do jednego worka, zasłaniając się miłosierdziem itd, tak naprawdę wydają się go mieć najmniej.

  208. nie mogę zrozumieć tytułu artykułu… 🙁 skazanie na życie?? skazuje się kogoś na śmierć a nie na życie! Życie jest darem nawet jeżeli wiąże się z cierpieniem….wiele dzieci pomimo tego że cierpi jest szczęśliwych że żyje…i powtarzając niektóre komentarze również przychylam się do tego że nie możemy się bawić w Bogów bo przez przypadek zabijemy dziecko, które mogło by być wartościowym człowiekiem, zaostrzenie ustawy powinno się wiązać z ustaleniem programów które będą wspierały kobiety z chorymi dziećmi, dziećmi po gwałtach…nie kumam czemu usuwać zapis o możliwości aborcji w razie zagrożenia życia kobiety czy ograniczeniu badań prenatalnych (one przecież ratują życie) ale usunięcie możliwości aborcji w przypadku dzieci z gwałtów i chorych całkiem popieram bo jest to ochrona istoty żywej, która nie jest winna tego że została poczęta z gwałtu, z głupoty, nie możemy skazywać na śmierć kogoś tylko dlatego że jest słabszy i zyskiwać tym samym wygodę własnego życia….a niektóre kobiety nie są w stanie podjąć racjonalnych decyzji, nie cechują się empatią więc cieszę się że żyjemy w państwie w którym prawo tak ostro broni istoty żywej a nie wygody kobiety….

  209. Mądre słowa, zabrakło w nich jeszcze tylko jednego elementu… drastycznie powiększonych statystyk samobójstw wśród młodych dziewczyn, które w przypadku zajścia, choćby w wyniku gwałtu, będą mieć w perspektywie urodzić i nie kochać, albo trafić do więzienia. Podobnie jak kobiet, które w dramacie poronienia będą przechodzić procedury śledcze mające im udowodnić złą wolę. Roniłam trzy razy. Chciałam urodzić, ale się nie udawało. Pamiętam, jakie myśli o sobie miałam, a jestem naprawdę silną kobietą. Silną i świadomą. I wiem na przykład, że nie odnalazłabym się jako matka zdeformowanego dziecka, które i tak umrze za parę lat, ale te lata zostaną odjęte z mojego kalendarza.
    Pozdrawiam.

  210. hugon w teorii każdy jest mocny a czy Ty byś się podjął i poświęcił swoje jedyne i niepowtarzalne życie dla wychowywania upośledzonego/ciężko chorego dziecka?

  211. Podziwiam za odwagę w życiu i w tekście. Z reguły na zewnątrz łatwiej daje się komunikat o swojej świetności a nie o wątpliwościach. Temat trudny i jak wynika z komentarzy raczej czytany przez myślących podobnie.

  212. „Będziemy rodzicami i dobrymi i złymi, takimi, na ile nam starczy sił…”
    Pani dzieci mają wspaniałą Mamę! Najlepszą!!
    Sama jestem mamą zdrowego dziecka i nie raz są ciężkie dni, w których brakuje mi sił.
    Przed wszystkimi rodzicami dzieci, które są chore i wymagają stałej opieki – chylę czoła!!!
    Żadne słowa nie są w stanie wyrazić mojego podziwu dla Waszej siły, wytrwałości, determinacji i żadne moje słowa, nie są w stanie pomóc w Waszych zmaganiach dnia codziennego.
    Na wypadek gdyby nikt Wam dzisiaj tego nie powiedział: jesteście wartościowi, mądrzy, szalenie wytrwali i bardzo, bardzo potrzebni światu.

  213. Dziekuje za ten artykul! Osobiscie sprawa mnie nie dotyczy, bo mieszkam w kraju gdzie aborcja jest legalna, ale moje siostry ciagle sa w Polsce i dlatego pelna emocji obserwuje sytuacje w naszym kraju.
    Opisala Pani swoja sytuacje i wydaje mi sie, ze to glos rozsadku w calej sprawie. Nigdy nie bylam w ciazy i prawdopodobnie ze wzgledow zdrowotnych, jak i wlasnego wyboru, nie bedzie mi to dane. Jednak probowalam wyobrazic sobie sytuacje, ze moje dziecko ma sie urodzic chore albo poczelo sie z gwaltu lub ze zarodek zagniezdzil sie w jajowodzie i czekam, az mi ten jajowod pęknie. Nie umiem odpowiedziec sobie na wszystkie pytania, ktore pojawily sie w mojej glowie. Nie wiem, jaka decyzje bym podjela. O wiele latwiej mi sie siedzi w fotelu i rozmysla, niz gdyby to byla rzeczywistośc i czas byloby decydowac. Jedno, co uwazam za sluszne, to pozostawienie pelnego wyboru matce/rodzicom. Jak slusznie Pani zauwazyla, Bog dal nam wolna wole, wiec mozemy decydowac.
    Pozdrawiam serdecznie i zycze wiele radosci calej Pani rodzinie!

  214. W Pani wypowiedzi są kwestie, których nie moge podważyć, bo niewątpliwie wie Pani na ten temat dużo więcej niż ja (np. jakie są warunki i procedury w ośrodkach adopcyjnych). Ale mówi Pani też w taki sposób, jakby widziała wszsytko co trzeba w tym temacie. Np. że matki pozostawiające dzieci w szpitalu albo oddające do adopcji sa potępiane i mają etykietkę wyrodnych. Jest Pani pewna? Zapewne są ludzie, którzy krzywo na nie popatrza i może coś powiedząnawet, ale nie zmienia to faktu, że te kobiety postępują dobrze i mądrze oddając swoje dzieci w sytuacji, gdy nie są w stanie się nimi zająć. To jest prawda niezależna od ludzkich opinii.
    Co się tyczy dzieci oddanych do adopcji czy przebywających w domach dziecka, to jakim prawem wyrokuje Pani, że ich życie być może powinno zostać zakończone w łonie matki, bo zbyt dużo w nim cierpienia? CZY JAKIEKOLWIEK CIERPIENIE MOŻE UCZYNIĆ ŻYCIE CZŁOWIEKA BEZSENSOWNYM?

  215. Czytam te komentarze i po prostu nie wiem jak mozna krytycznie komentowac ten tekst. Takie krytyczne komentarze swiadcza o tym ze piszace to osoby nie maja pojecia jak wyglada zycie osoby chorej. Posiadanie wyboru jest bardzo dobre! Mozliwosc aborcji nie oznacza ze musisz z tego korzystac! Znam matki ktore w mlodym wieku urodzily zdrowe dzieci a mimo to duzo im brakuje do dobrej matki. A gdyby byly to dzieci niepelnosprawne…nawet nie chce o tym myslec. Kazdy kto krytykuje taka aborcje w uzasadnionej sytuacji powinien zostac obdarzony chorym dzieckiem! Jestem mama i chcialam nia zostac bez wzgledu na wszystko ale nie umiem patrzec na krzywde innych niechcianych dzieci.

  216. Wiadomo że życie jest ważne, ale w czasach gdy połowa z nas nie ukrywajmy to tyrani, nie możemy otoczyć tego chorego dziecka, które jest bezbronne godną opieką, tym bardzie wyrównać jego szans na równo ze zdrowymi, którzy muszą sami walczyć o godny byt.

  217. Hmmm
    Tak nie do końca się z tym zgodzę.
    Jeżeli jest w zasadzie 100% pewność, że dziecko nie przeżyje porodu to uważam, że powinno się pozwolić na zakończenie ciąży. Istnieją takie przypadki, że dziecko rozwija się bez mózgu i podobne temu. Wtedy niema szans na życie, A każdy dzień w takiej ciąży niszczy zdrowie psychiczne matki.
    Ale
    Dziecko z gwałtu nie jest niczemu winne. Czemu na być zabijane? Mam córkę i gwałciciel zjadłabym chyba gołymi rękami, ale dziecko kochałabym z całego serca. Dziecko w brzuszku też żyje, A ludzie jakoś to tak dziwnie traktują,że puki nie wyjdzie z brzuszka nie uznają go za człowieka. Może te dzieci z gwałtu są takie złe to weźmy teraz może kuchenne i poderżnijmy im gardło. To przecież nic takiego bo jest z gwałtu.
    Tu zdecydowanie mówię NIE!!
    Jeśli chodzi o dzieci chore, które urodzą się i będą żulyły, ale to będzie ciężkie życie to mam mieszane uczucia. Po pierwsze to dziecko nie jest winne tej choroby i czemu mamy je z tego powodu zabijać. Boję się że pozwalając na aborcję z takiego powodu w końcu dojdzie do tego, że będą zabijane dzieci które nie są poprostu idealne.
    Uważam, że zakaz aborcji powinien być lepiej dopracowany i myślę, że jest to przed nami. Trzeba dogadać szczegóły.

    Jednak przedewszystkim musimy ratować ludzkie życie.

  218. Poruszający, piękny, mocny i dający dużo do myślenia tekst! Brawo!
    Jestem za aborcją, chociaż nie wiem, czy kiedykolwiek poddałabym się jej, piszę „nie wiem” bo życie płata różne „figle”
    Pierwszy raz, zupełnie przypadkiem trafiłam na Pani Blog, ale już teraz stał się „moim” .
    Pozdrawiam!
    Ewa

  219. Pani Agato,
    Wyrazy wielkiego szacunku dla Pani (zarówno ze względu za wytrwałość w opiece nad niepełnosprawnym dzieckiem jak i ogrom miłości).

    Poruszyła Pani temat przepełnionych ośrodków opiekuńczo-wychowawczych i zwiększonej liczby dzieci niepełnosprawnych, które potencjalnie będą w nich przebywać po zmianach w prawodawstwie. Myślę, że przede wszystkim te właśnie dzieci można by nazwać „skazanymi na życie”. Dzieci takie niejednokrotnie wymagają opieki 27/7 – czy takie ośrodki będą w stanie zapewnić im taką opiekę, nie wydaje mi się. Raczej nie znajdzie się zbyt wiele osób gotowych na takie poświęcenie (tym bardziej, że w grę wchodziłaby opieka nie nad jednym a nad kilkoma takimi dziećmi).

  220. Szanowna Pani Agato,
    Chciałbym się podzielić również swoimi doświadczeniami w tej kwestii. Jestem jak Pani rodzicem, może nie 3, ale 2 w 1. Mam dwie własne córeczki oraz chłopca, którego mama (siostra mojej żony) zmarła na raka, a tata jest chory psychicznie. Razem z moją rodziną postanowiliśmy stworzyć mu zastępczy dom. Jakieś 6 lat temu moja żona również poroniła, stąd wiem, co czuje rodzić. O ile we mnie jeszcze wtedy nie zdążyła zawiązać się więź z tym dzieckiem i łatwiej było mi pogodzić się ze stratą, o tyle żonie było już dużo trudniej.
    Odnosząc się do Pani wpisu chciałbym dorzucić swoje kilka groszy.
    Jeżeli mówimy o aborcji na każde życzenie rodziców, którzy są nieodpowiedzialni, bo nie chcą się zabezpieczyć przed ciążą – tutaj jestem w 100% przeciwny. Niestety, ale idąc do łóżka i uprawiając sex bez zabezpieczeń, trzeba wziąć na siebie odpowiedzialność.
    Co do aborcji w przypadku stwierdzenia wad płodu – tutaj zgodzę się z Panią. Decyzja powinna należeć do rodziców, jednak Państwo powinno zrobić wszystko, żeby tacy rodzice podjęli decyzję o urodzeniu takiego dziecka. Nie mówię tutaj o nakazie urodzenia, ale właśnie o tym, czego Pani brakuje przy opiece nad takim dzieckiem, czyli wsparcia finansowego. W przypadku dzieci chorych, upośledzonych fizycznie lub umysłowo, jeden z rodziców musi nie pracować i sam też nie da rady. Musi mieć pomoc w domu. Państwo powinno w takim wypadku wesprzeć taką rodzinę finansowo oraz zapewnić dodatkowe wsparcie w postaci np. pielęgniarki. Myślę, że wiele osób mogłoby to przekonać do urodzenia dziecka i zajęcia się nim.
    Co do ofiar gwałtów – tutaj nie mam jednoznacznej recepty. Po prostu nie wiem, co może czuć kobieta, która nosi dziecko gwałciciela. I nie chciałbym się w tej kwestii wypowiedzieć. Co ja bym zrobił, gdyby moja żona lub córka została zgwałcona, ale mogłaby urodzić zdrowe dziecko? Myślę, że niechciałbym aby je zamordowała. Wspierałbym ją w każdej chwili. W końcu byłaby ona jedynym rodzicem tego maleństwa. A jak sama też Pani wie mając dziecko adopcyjne – nie ważne kto urodził, ważne kto wychował. I jak wychował.
    Cieszę się, że pojawiają się głosy rozsądku w całej tej wrzawie, którą mam wrażenie, że wywołały osoby, które nigdy nie stanęły przed takim dylematem, a raczej reprezentują pierwszą grupę o której napisałem w komentarzu.
    Życząc wszystkim kobietom wytrwałości oraz mądrości w podejmowaniu decyzji, serdecznie pozdrawiam.

  221. Artykuł zapewne trochę racji ma ALE jest bardzo jednostronny, zakłada najgorszą możliwą wersję że dziecko z gwałtu będzie szykanowane itd. a przecież może jeżeli będzie otoczone mądrymi, empatycznymi ludźmi może wyrosnąć na wartościowego człowieka! Czyż nie? Owszem brakuje odpowiedniego wsparcia dla chorych dzieci i ich rodzin i tu jest pies pogrzebany, opieka powinna być lepsza, lepszy system adopcyjny ale błagam! Jak decydować o życiu czy śmierci dziecka np. z Downem? Nie ma ono prawa do życia? Jego życie mamy przedkładać nad wygodę kobiety? Dziecko z Downem, Turnerem może sobie całkiem dobrze radzić w życiu, kobieta nie jest Bogiem który decyduje o tego typu sprawach – życiu czy śmierci…

  222. Kwestii decyzji nie osądzam, każdy w swoim sumieniu się rozliczy, ale proszę doczytać PROJEKT ustawy. W żadnym wypadku matka nie będzie oskarżana o nieumyślne spowodowanie śmierci. W ustawie jest to dokładnie napisane. Pozdrawiam.

  223. Powołuje się Pani na ,,kochanego Jana Pawła II”, a On jasno stawia sprawę.
    ,,wśród wszystkich przestępstw przeciw życiu, jakie człowiek może popełnić, przerwanie ciąży ma cechy, które czynią z niego występek szczególnie poważny i godny potępienia. Sobór Watykański II określa je wraz z dzieciobójstwem jako ”okropne przestępstwa””. Plugawość tej zbrodni Jan Paweł II widział w tym, że: ,,tym, kto zostaje zabity, jest istota ludzka u progu życia, a więc istota najbardziej niewinna, jaką w ogóle można sobie wyobrazić: nie sposób uznać jej za napastnika, a tym bardziej za napastnika niesprawiedliwego! Jest ona słaba i bezbronna do tego stopnia, że jest pozbawiona nawet tej znikomej obrony, jaką stanowi dla nowo narodzonego dziecka jego błagalne kwilenie i płacz. Jest całkowicie powierzona trosce i opiece tej, która nosi ją w łonie. Ale czasem to właśnie ona, matka, podejmuje decyzję i domaga się zabójstwa tej istoty, a nawet sama je powoduje”.

  224. Szczęśliwi ludzie szczują życiem bo nie mogą zrozumieć, że może być ono najgorszym piekłem. Czym te niewinne dzieci wam zawiniły, że każecie im żyć i cierpieć psychicznie i fizycznie. Tysiąckrotnie chciałbym nieżyć niż być nawet najzdrowszym ale niekochanych dzieckiem!

  225. do Joanny: każde życie jest święte?? a co jeśli ktoś w „święte” nie wierzy. bo świętość to kwestia wiary. dlaczego odbierać możliwość decyzji kobiecie, której życie jest zagrożone możliwość pojęcia decyzji? nie piszę tu o widzimisię jakimś, ale o trudnych życiowych decyzjach, które tak chętnie podejmujemy za innych.

  226. Uważam, że księża i politycy powinni adoptować te dzieci chore i z gwałtów jeśli rodziny nie dają rady ich wychować! W biblii nikt nie mówi, że księża nie mogą mieć dzieci -zresztą posiadają wiele nieślubnych do których się nie przyznają. Obłuda! Powinni też opiekować się kobietami w ciąży zagrożonej, ew. oddać własne życie… Wracamy do średniowiecza – niestety.

  227. Od lat nieodmiennie zachwyca mnie przekonanie rządu, że macica jest państwowym narządem, potencjalnym źródłem zalepienia dziury budźetowej. Tak tylko sobie myślę, ciekawe jak niby nasze dzieci mają tę dziurę zalepić, skoro i dla nas, rodziców nie zawsze praca jest.
    Tak samo zachwyca mnie przekonanie środowisk związanych z Kościołem, że mogą w tę politykę ingerować, aczkolwiek ona od nich-wara! Nie płacą podatków, nie rozliczają się z fiskusem, ale w prawodawstwie do powiedzenia mają dużo. Co ciekawe, ich samych obowiązuje już PRAWO, prawo Boga, który dał ludziom wolną wolę by na swoje własne piekło czy niebo zasłużyli sobie sami. Episkopat najwidoczniej uwaźa, że to fanaberia i będzie od grzechu ratował na siłę, nawet i niewierzących. Czyżby uznali, że Bóg się mylił?
    Nie pierwszy to raz, kiedy polskie klechy, bo inaczej ich nazwać się nie da, uważają, że nic nad nimi nie ma. Podczas gdy Papież Franciszek głosi religię miłości, wybaczania, wydają się zamykać uszy na jego nauki. Ba! Kościół lobbuje na rzecz zaostrzenia prawa, a następca św. Piotra prosi z Watykanu, by rozgrzeszać, wybaczać. Od kiedy to aż tak się ignoruje swego przewodnika, wskazanego przez Boga? Czy to nadal ta sama religia?
    Nie wskażę w tej chwili konkretnego linku, ale na własne oczy widziałam na portalu wielodzietni czy też fronda jak zapamietali w gniewie katole, bo nie katolicy, pomstują na Papieża że jest skaraniem boskim. Brawo, proszę państwa. Może przeedytujcie sobie Biblię wedle uznania i załóżcie własny kościół?

  228. Chętnie podpisałabym się pod Pani tekstem, gdyby był przekazywany wyżej. Bez zbędnej nienawiści i popadania w skrajności.

    Pozdrawiam
    Ania ( 11 tydzień pierwszej ciąży)

  229. Pięknie napisane. Tak po prostu chciałam podziękować za ten wpis…Ten kto ma mózg zacznie może myśleć po przeczytaniu tego tekstu!

  230. Poruszające, pięknie napisane. Jeden z najmądrzejszych wypowiedzi jakie słyszałam w ostatnich dyskusjach na temat aborcji. Wielki szacunek Pani Agato.
    Brawo Ty …..

  231. Ma Pani niesamowitą mądrość i siłę. Chciałabym tylko sprostować… to nie Bóg decyduje o poronieniu, Bóg jest dawcą życia, chce szczęścia dla wierzących.Umarł na krzyżu po to by żadna choroba nad nami nie panowała, bo czymże jest brak tętna jeśli nie chorobą? Żyjemy po prostu w takich czasach gdzie temu złemu się doskonale wiedzie i zsyła na nas różne nieszczęścia.
    Sama dowiedziałam się w 12 tyg. ciąży, że serce mojego dziecka przestało bić, staraliśmy się ok. pół roku, byłam na tabletkach wywołujących owulację, była ogromna radość… nawet kupiłam wózek… i świat się sypnął. Ale to co pomaga to wiara w to, że mój dobry Bóg chciał i nadal chce mi błogosławić, również w tym by być mamą. Kiedyś przyjdzie na to czas…

  232. Ktoś tam napisał na początku takie zdanie „Każde dziecko powinno żyć” ja dodam tylko ostatnie słowo na końcu od siebie – ” Każe dziecko powinno żyć godnie”

    Takie dziecko później dorasta, człowiek taki jest wytykany, nie ma środków do życia, żyje w przytułkach, rodzice umierają, człowiek staje rośliną zależną od innych”. Żyje ale jest niewolnikiem innych ludzi. Nikt nie bierze pod uwagę jego zdania.

    Jakimi jesteście ludźmi skoro uważacie, że człowiek skrzywdzony przez los, roślina ma funkcjonować i wegetować przez wiele lat tylko dlatego, żebyście wy chodzili do kina, na piwo, robili prywatki i wyjeżdżali na wycieczki zagraniczne. Ludzie „Gorszego-Boga” mają żyć jak rośliny tylko dlatego żeby zdrowi ludzie mieli czyste sumienie i cieszyli się życiem oraz żyli w zgodzie z ich „Dekalogiem. Gdyby chory człowiek na chwilę wyzdrowiał i zostałby zapytany czy chce żyć w stanie wegetacji powiedział by w 100 % przypadków „Nie”. Nie chcę tak żyć. Tu się mówi tylko o dzieciach. Ale każde dziecko zawsze dorasta. Zdrowi ludzie popełniają samobójstwo jeśli problemów jest za dużo a co wtedy gdy człowiek jest tak chory i niedorozwinięty, że nawet nie może tego zrobić ? Pozdrawiam wszystkich fałszywych katolików, tych z „Czystym Sumieniem”, którzy chcą żeby żyli tacy ludzie z drugiej strony mówią, że każdy jest kowalem swojego losu i nikt tym chorym nie pomaga na tyle żeby żyli godnie.

  233. Witam. Mądry i poruszający tekst. Nie popieram aborcji, bo nikt nie ma prawa decydować ożyciu i śmierci drugiego człowieka. Jednak rozumiem Panią ponieważ sama mam niepełnosprawne dziecko. Dni mojego dziecka są policzone, staram się o tym nie myśleć ale to fakt, który kiedyś nastąpi. Problem polega na tym, że politycy i kler skupili się na zapobieganiu aborcji. Ok, ale co proponują w zamian matkom chorych dzieci, które czasami nie mają już siły walczyć. Ja od początku walczyłam o moje dziecko, sama. Lekarze, psycholodzy, specjaliści nie byli w stanie poradzić mi nic mądrego. Niech Pani przygotuje się na najgorsze, tyle od nich usłyszałam. Ja dałam radę ale nie wszyscy są w stanie nieść taki ciężar. Zwracam się do polityków, prezydenta i tego całego kleru, który jak widać ma najwięcej do powiedzenia w tej sprawie. Obejmijcie pomocą matki chorych dzieci, matki zgwałcone, które muszą urodzić dzieci swoich oprawców, bo nie wystarczy czegoś zabronić, trzeba stawić czoło problemowi.

  234. https://www.facebook.com/permalink.php?story_fbid=894791167284813&id=100002618142821 Manipulacje wobec ustawy antyaborcyjnej pokazują całe DNO katolickiej duchowości i obnażają całkowitą niewiedzę w kwestii duszy. Dla katolików liczy się tylko zarodek. Tymczasem ZARODEK nie jest duszą! CZLOWIEK NIE JEST ZARODKIEM, ANI CIAŁEM, KTÓRE Z NIEGO SIĘ ROZWIJA! Człowiek to istota duchowa, INKARNUJĄCA się wielokrotnie! Bez tej wiedzy, bez wiedzy o duszach i ich życiu w postaci bezcielesnej, każdy mówiący o aborcji robi z siebie głupka! Każdy, kto próbuje karać matkę, lekarza czy jeszcze innych za DECYZJĘ DUSZY, popełnia grzech śmiertelny wobec ofiar swego prześladowania! A to DUSZA decyduje, czy chce żyć, czy chce odejść z tego świata po zassaniu energii itd. W tym kontekście pomysł, że poronienie jest nieumyślnym zabójstwem(!), to pomysł wariata, albo samego Pana Piekieł (podobno to lewica przypisuje taką ideę projektantom Ustawy)! Nie da się zmusić do życia duszy, która żyć nie chce i nie da się zabić duszy, która chce żyć! Żaden schizofreniczny potworek prawny w postaci „ustawy antyaborcyjnej”, nie zmieni decyzji dusz, które albo się chcą wcielać, albo nie. Drodzy katolicy! CIAŁO, o którego godność tak walczycie, nie jest człowiekiem. Człowiekiem jest DUSZA W CIELE!
    Wielu przeciwników aborcji powołuje się na sumienie, choć nie rozumie, czym ono jest i jak działa?
    To nie aborcja niszczy kobietę. To potępienie dla aborcji i straszenie wyrzutami sumienia, czy wręcz piekłem, ją niszczy!
    Sumienie niszczy, kiedy się żyje kościelnymi urojeniami na temat mordowania nienarodzonych. Kobieta, która poznaje świadomość i intencje duszy, która w nią weszła i której się pozbyła, pozbywa się natychmiast poczucia winy. Bo sobie uświadamia, że była tylko przedmiotem manipulacji, a częściej zemsty karmicznej Czyli… skuteczną ofiarą.
    Kobieta, jako ofiara, jest chętnie wykorzystywana przez duchowych szarlatanów, którzy bazują na jej poczuciu winy zmuszając do bzdurnych pokut, czy innych praktyk nie przynoszących uwolnienia. Ale dlaczego?
    Bo nad osobą winną można panować, można nią manipulować!
    Ale przecież są i wyższe wartości moralne, czy duchowe, które przemawiają za utrzymywaniem ofiary w poczuciu winy i w cierpieniu! Tak, dla katolików najwyższą wartością jest CIERPIENIE! I oni w dobrej wierze robią wszystko, by ofiara cierpiała jak najbardziej i jak najskuteczniej! Dzięki temu ma szansę…. zostać świętą. Choć z takim obciążeniem, jak „świadomość zbrodni”, to raczej nie. Ale… może żałować za grzechy i nawrócić się biorąc na siebie jeszcze więcej cierpień, skruchy, pokuty. A wtedy dobry Bóg się nad nią ulituje i uświęci, jak Marię Magdalenę!
    Ja kieruję się zupełnie innymi wartościami. Dla mnie najwyższą wartością jest człowiek, jego szczęście i rozwój! Taki stan można osiągnąć rozwijając samoświadomość i świadomość duchową. Grzechy przebaczać i uzyskiwać odpuszczenie od Boga (nie od człowieka w rzekomym imieniu Boga).
    Świadomość zmienia wszystko! Świadomość uwalnia! Poczucie winy sprowadza na manowce. A ponoć Bóg daje szanse wszystkim! Tymczasem celem wielu „terapeutów” chrześcijańskich jest wpędzenie w poczucie winy!
    Moim celem jest z kolei uwolnienie od tego poczucia, przez świadomość, a nie przez wmawianie kłamstw, jak to się niektórym wydaje. Ja nie uspakajam sumienia. Ja pomagam uświadamiać ofierze jej prawdziwą rolę, w jaką dała się wrobić. I to ta świadomość ją uwalnia!

  235. Super tekst. Sama nie jestem zwolenniczką aborcji. Mam 2 zdrowych, wspaniałych dzieci, jedno straciłam… Jednak uważam, iż czasy niewolnicze, kiedy to za kogoś podejmowano decyzje już dawno minęły. Tu nie chodzi o pozwolenie na zabicie dziecka. Bo wśród nas są kobiety, które pod jakąkolwiek groźba nigdy by nie usunęły ciąży. Są też takie, które pomimo zakazów prywatnie to robią bez żadnych skrupułów. Tak jest, było i będzie. Tu chodzi właśnie o to, żeby to kobieta miała wybór. Wybór, który całe życie będzie leżał na sercu, o którym nie będzie dane jej zapomnieć. Nie jestem w stanie ogarnąć tego co się dzieje, sama myśl, że ktoś całkowicie nie związany ze sprawą każe mi osierocić dzieci, tylko dlatego, że mu episkopat tak każe. To, że religia, która powinna być wsparciem staje kartą przetargową. Sprawia, że odsuwam się od kościoła i robię to w pełni świadomie. Kiedyś na ambonie stanął ksiądz i powiedział, że kobieta która urodzi dziecko bez ślubu ma wielki grzech, a dziecko staje się bękartem. Wyszłam, choć miałam zaledwie 18 lat. Dlaczego? Gdyż osobiście znałam syna tego księdza… Kolejny zapłacił mojej znajomej za aborcję… Takich przykładów jest wiele… Dlaczego nie wezmą się za to? Za tych, którzy krzywdzą dzieci, tylko że oni dostają w nagrodę nową plebanię i sprawa jest zamieciona pod dywan. To jest właśnie nasz kraj pełen obłudy i absurdu. Nie od parady mówione jest, że pod latarnią jest zawsze najciemniej.

  236. Politycy bardziej swieci od Papierza. Niestety totalny brak wiedzy, wspolczucia, empatii a co gorsze wizjii na przyszlosc… Nie oszukujmy sie, zakaz legalnej Aborcjii tylko nakarmi szara strefe i nielegalne zabiegi. Niestety przy okazjii poszczesci sie wtedy przestepca i rzeznika ktorzy beda kasowac wielkie pieniadze za zabieg i okaleczenie tej kobiety. Bo zrozpaczona powiedzmy zalamana nastolatka z konserwatywnej rodziny poczuje sie zostawiona na pastwe losu i bedzie chciala to zalatwic byle gdzie. Wiele z nich zostanie czyms zarazone, inne okaleczone tak ze juz nigdy w ta ciaze nie zajda a niektore wyladuja na intensywnej z zagrozeniem zycia. Przeciez szara strefa ma swoje prawa. I jest nie do wytepienia. Zal mi tych dzieci, i tych co beda musialy rodzic i tych Co urodza i nikt ich nie bedzie chcial …..Stracilam 3 plody, jeden z gwaltu. Powinni mnie zamknac, bo przeciez pewnie umyslnie… Jestem szczesliwa Mama, ale dlatego ze mialam wybor…. Jednak wolalabym by Rzad zajal sie innymi aspektami kreacjii rodziny jak np. Ulatwieniem procesow adopcyjnych! Ulatwienia dostepu Do medycyny rodzina dzieci uposledzonych. Dokladniejsze i czestsze Testy prenatalne oraz posilki i dofinansowania szkolne dla dzieci z rodzin ubogich. Pracy jest duzo…

  237. Nie sposób się z Panią nie zgodzić w wielu kwestiach, ale chciałbym na początku mimo wszystko stanąć po jednej ze stron. Aborcja nie, z prostego powodu każdy ma prawo do życia. Jestem wierzący i w myśl tej wiary życie, to pewnego rodzaju sprawdzian, niesienie krzyża. Każdy więc ma prawo go wziąć i z nim iść, a nagroda ma czekać i to spora. Teraz szczypta dziegciu. Jak zwykle debatę publiczną zaczynamy w kraju od, za co przepraszam, dupy strony. Nie mamy ośrodków, procedur, miejsc gdzie takimi niechcianymi, skrzywdzonymi osobami ktoś by się zajął. Nie mamy woli zajmowania się. Z jednej strony wszyscy z ambon i w prawicowej prasie krzyczą jaka to zła jest aborcja, a nie oferują nic w zamian. To największa klęska kościoła współczesności, nie dajemy miłości, tylko bat i kamienie. Gdyby te 2000 lat temu, był tylko bat, potępienie i tym podobne, to dziś nie byłoby kościoła, czego Panowie Pięta, Terlikowski i inni zupełnie nie rozumieją. To przykre więc, że tak szanujemy każde życie od poczęcia, ale kiedy takie dziecko już się urodzi, to wszyscy my kochający Jezusa i siebie nawzajem, mamy je totalnie gdzieś.
    Dziękuję za Pani głos w tej sprawie.

  238. Dlaczego ktoś decyduje za nas ..za mnie ,czy ktoś zastanawia się nad tym co się stanie z takim dorosłym dzieckiem kiedy mnie zabraknie? Gdzie trafi do jakiego osrodka czy też rodzeństwo musi być z góry skazane lub obarczone opieką nad taką osobą .Nie fakt pracy z takim dzieckiem miłości ktorą trzeba obdarować je po stokroć ale fakt tego co będzie kiedy mnie zabraknie .I jeszcze ktoś ma prawo decydować za mnie ? Mamy takie czasy w których na prawde rodziny mogą liczyć na wsparcie i cóżz tego… co się dzieje zemną z moim Ja i z tym o czym myśle kiedy zasypiam co wieczór .Bez komentarza….

  239. Podpisuję się pod każdym słowem, choć nie mam takich doświadczeń. Mam jedno zdrowe, dzisiaj już dorosłe dziecko. Jestem również szczęśliwą babcią kilkorga wnuków. Wychowanie zdrowego dziecka na porządnego człowieka to ogrom pracy rodziców, chyba że dziecko musi radzić sobie same, bo i tak bywa i to nie rzadko. Wychowywanie dzieci chorych to ogrom wysiłku do potęgi entej. Tak przynajmniej sobie wyobrażam, bo nie mam takich doświadczeń, jak już napisałam. Ale nie trzeba tutaj mieć nadzwyczajnie rozwiniętej wyobraźni, żeby to rozumieć. Życzę Pani zdrowia, bo odwagi Pani nie brakuje. Podziwiam Panią.

  240. uważam że jest to najlepszy tekst w najbardziej aktualnym obecnie temacie. Pamiętajmy nikt nie chce zmuszać kobiet do aborcji – kobiety tylko chcą mieć możliwość wyboru gdy znajdą się s trudnej sytuacji…

  241. Podoba mi się ton ten wypowiedzi. Okazuje się, że można rozmawiać na tak ważne tematy zwykłym językiem. Jednak mam parę obiekcji:
    1. Autorka zwraca się do „Duchownych i polityków”. Jest to sztuczne zawężanie grupy obrońców życia od poczęcia. Ja nie złożyłem ślubów kapłańskich ani nie zasiadam w sejmie, senacie, sejmikach, czy radach, a moja postawa w tej sprawie wynika tylko i wyłącznie z mojego prostego procesu myślowego (wg mnie logicznego). Ja wychodzę z założenia (potwierdzonego życiowym doświadczeniem), że człowiek rodzi człowieka. Można się spierać, że to jeszcze płód, zlepek komórek, czy już po prostu dziecko. Można nazywać jak się chce, ale nie jesteśmy w stanie pokazać granicy między tzw „płodem”, a „dzieckiem”, dokładnej chwili „przemienienia”. Dlatego ja, jako istota świadoma swojego człowieczeństwa i będąca zdolna do jako takiego myślenia dochodzę do wniosku, że należy chronić swój gatunek, od samego początku do naturalnej śmierci. Nie jesteśmy zwierzętami, aby żerować na słabszych jednostkach. (Przynajmniej tak powinno być). Przez to, że w naszych małych główkach kształtuje się samoświadomość, jesteśmy powołani do wyższych powinności, a nie wegetować, ograniczać się do atawizmów. Przy ludzkim zapłodnieniu pojawia się nowe życie ludzkie. Zwał jak zwał, ale jak je przerwiemy na jakimkolwiek poziomie to tracimy tę specyficzną, niepowtarzalną osobę. To jest logika na poziomie 1 – 1 = 0.
    2. Odnośnie skazywania za umyślne spowodowanie poronienia. Jest to sprawa rzeczywiście niebezpieczna i w przypadku przyjęcia ustawy może i pewnie będzie dochodzić do nadużyć. Wszystko zależy od zdrowego rozsądku władz i prokuratury. Wynika to z wniosku, że człowiekiem jest się od początku. Każdy przyzwoity człowiek zareagowałby, gdyby widział, że ktoś poi niemowlę tanim alkoholem. Kiedyś widziałem kobietę w zaawansowanej ciąży, która piła jabole. Dziecko pijaczki nie zasługuje na ochronę zdrowia i życia? Poza tym punkt ten może w jakiś sposób zabezpieczać się przed rodzeniem się dzieci „uszkodzonych” przez bezmyślność bądź premedytację rodziców. Niemniej jest to bardzo delikatna sfera.
    3. Chore i upośledzone dzieci. Czy można wartościować życie ludzkie? Czy każda osoba, która jest za aborcją dzieci z zespołem downa może precyzyjnie określić kto może żyć, a kto nie? Jakie określić kategorie? Dziś kogoś skreślimy z powodu jakieś ułomności, jutro następnej. Kiedyś widziałem zdeformowaną kobietę (nie miała rąk, dłonie wyrastały jej bezpośrednio z tułowia) pchała wózek z dzieckiem o takiej samej chorobie. Na początku pomyślałem dlaczego ona to zrobiła swojemu dziecku?! Ale potem, gdy ochłonąłem doszedłem do wniosku, a co w tym złego? Ta kobieta żyje z tym. Pewnie odczuwa jakiś brak, jak np niewidzący od urodzenia, ale widocznie nie jest to tak tragiczne skoro zdecydowała się zaryzykować i ewentualnie przekazać swoją chorobę dziecku. Zgadzam się natomiast z tym, że nie wolno takich rodzin pozostawiać bez pomocy. Dziwię się, że taki problem w społeczeństwie istnieje. Zapewnienie im wszelkich koniecznych (i coś ponadto) środków powinno być priorytetem, każdej społeczności (zwłaszcza opartej na religii judeochrześcijańskiej). I tak, jako osoba prolife, zgodziłbym się na dobrowolne opodatkowanie rodzin z dziećmi niepełnosprawnymi. Niestety nie potrafię znaleźć żadnej sensownej odpowiedzi na pytanie o sens cierpienia. Pozostaje mi tylko wiara w możliwości współczesnej medycyny.
    4. Dzieci z gwałtu. Aby się już nie rozpisywać. Dziecko nie powinno być kolejną ofiarą gwałciciela. Pewnie nie jestem w stanie zrozumieć ogromu cierpienia ofiary, ale też nie potrafię zrozumieć sensu w zabijaniu niewinnej istoty. Stało się zło, ale po co to zło powiększać? Pewnie nie ma z tej sytuacji „czystego” wyjścia, ale można zrobić wszystko, aby nie pogarszać sytuacji. Zapewnić najlepsze możliwe warunki matce i dziecku w sytuacji, gdy zdecyduje się je wychować, bądź oddać.
    5. Przepraszam, że jestem mężczyzną, ale naprawdę nie miałem na to wpływu. Szczerze zazdroszczę kobietom ciąży. Tej więzi, która się wtedy tworzy między nią a dzieckiem. Jakoś tak głównie słychać głosy oburzenia facetów odnośnie liberalizowania aborcji, a gdzie oni są kiedy potrzebują ich kobiety? Pewnie aborcji było by mniej gdyby chłopy zachowywali by się jak chłopy.
    6. „Bóg zaufał człowiekowi dając nam wolną wolę. Dlaczego Panowie nie potraficie tego uszanować pozostawiać wolny wybór?” Czy możemy pozostawać obojętni na zło i cierpienie. Czy mam uszanować wolna wolę mojego sąsiada, gdy bije swoją żonę i dzieci?
    7. Próba rozwiązania problemu (?) Jak starałem się wyżej wykazać nie powinno być akceptacji na aborcję, tak samo jak nie powinno się tolerować zabijania a tym bardziej istot niewinnych. Gdy dochodzi do zapłodnienia nie powinnyśmy już dyskutować czy usuwać. Mleko się rozlało. Powinniśmy zapobiegać. Robić wszystko aby uświadamiać ludzi o zagrożeniu ciąży łączącym się ze stosunkiem. Możemy działać tylko prewencyjnie. (Dlaczego np wazektomia nie jest refundowana?) Gdy zdecydujemy się uznać czyjeś życie za niewarte życia, za chwilę pojawi się ktoś kto rozszerzy tę grupę, a potem następny i następny, aż w końcu pozostaną tylko blondyni/ki z niebieskimi oczami.
    8 Przepraszam, ze tak długo.

  242. W skrócie:
    Piękny tekst!
    Jestem jak najbardziej za aborcją…
    Każda z Nas powinna mieć wybór!

    Podziwiam Panią 🙂
    Życzę szczęścia,
    pozdrawiam serdecznie

  243. Wreszcie! Nareszcie! Mądra kobieta która widzi i grzmi o aborcję tam gdzie trzeba! Nie raz mnie krew zalewa kiedy imprezowe Karyny, Roksany itp. krzyczą, miotają się wierzgają i bóg wie co jeszcze, byle wyrazić swoje prawa do imprezowania bez hamulców bez pomyślunku i bez odpowiedzialności – kiedy bez pomyślenia wejdzie do łóżka jakiegoś „adonisa” poznanego w klubie i po 9 miesiącach BUM pojawia się całkiem zdrowy noworodek. Ale to dla niej za wcześnie ona nie może nie chce go chciałby usunąć tylko prawo zabrania…Moja rada jest krótka TO MYŚL KOBIETO CO ROBISZ! NIE ZABAWISZ SIĘ W DOROSŁEGO BEZ MINIMUM ODPOWIEDZIALNOŚCI BY ZAŁOŻYĆ GUMKĘ NA WACKA

  244. Pani Agato a może problem polega , że jak Pani napisała ” Kobieta, która pozostawia dziecko w szpitalu nie ma wytatuowane na czole, że owo dziecko jest dzieckiem oprawcy. Jest z góry traktowana jak wyrodna i wredna matka, potwór, dewiantka, bo nie chce swojego dziecka.”
    Może gdyby było więcej zrozumienia i szacunku dla tych matek -bohaterek, które nie zostały morderczyniami było by łatwiej, normalnej.
    Kobiety maja różne zdania i to jest ich prawo-tylko nie zgadzam się z stwierdzeniem, że zabicie nienarodzonego, bezbronnego dziecka jest jedynym wyjściem w każdej sytuacji. Pamiętam, leżąc na oddziale ginekologicznym po kolejnym poronieniu-matkę w chyba w 4lub 5 m-cu, której dzieciątko było bardzo upośledzone-lekarze pokazywali podczas USG rozmiar upośledzeń przekonując do aborcji. Ta młoda mama zapytała lekarza: jak mam dać zabić moje dziecko i wierzcie mi lub nie ona walczyła o każdą chwilę.

  245. Nie miałam do tej po pory możliwości przeczytać tekstu, który tak trafnie pokrywał by się z moimi poglądami w tej kwestii, a jednocześnie nie uwłaczał osobą, które myśla inaczej, mają odmienne zdanie. Więc dziękuję, że zabrała Pani głos jako właśnie ta osoba „3 w 1”. Sama osobiście jestem matka, ale zdrowego dziecka. Nie wiem jaka byłaby moja decyzja co do porodu jeśli bym wiedziała, że moje dziecko byłoby trwale upośledzone, ale uważam podobnie jak Pani, że ta decyzja powinna należeć do matki i ojca dziecka. Bo to im później przyjdzie opiekować się tym dzieckiem, kochać i dawać siebie. Zaznajomiłam się z Pani historią i pragnę powiedzieć, że podziwiam Panią, życzę, by każdy dzień przynosił nadzieje i powód do uśmiechu.

  246. Ja dodałabym jeszcze parę argumentów przeciw zaostrzeniu zakazu aborcji, a mianowicie:
    1. ograniczenie dostępu do badań i zabiegów medycznych (np. operacja płodu w brzuchu matki, możliwa już od 19. tygodnia ciąży) – ze względu na zagrożenie oskarżeniem o możliwość spowodowania poronienia/śmierci płodu lekarze i matki nie będą chcieli podejmować się tego typu rozwiązań. Bo po co lekarz ma ryzykować odpowiedzialnością karną i zawodową, lepiej jest nie zlecać takich badań/zabiegów. Jest to sytuacja analogiczna do poronienia, kiedy to ktoś będzie dociekał, czy aby matka nie przyczyniła się do poronienia (i tutaj kłania się przypadek Salwadoru i kuriozalnych decyzji sądu).
    2. Wątpliwej jakości opieka nad dziećmi porzuconymi – czy nasza system opieki społecznej przygotowany jest na przyjęcie dzieci bardzo poważnie chorych, których matki się zrzekły? Czy naprawdę jest tak kolorowo, skoro stale zbieramy na jakieś kosztowne leczenie polskich dzieci za granicą? Czy zakaz aborcji będzie się wiązał ze zwiększoną pomocą finansową, żeby jednak uniknąć masowego porzucania chorych noworodków? Obawiam się, że dzieci te będą wegetowały w ośrodkach. Znamy już przykłady przemocy wobec osób niedorozwiniętych (nawet zakonnice nie miały tyle cierpliwości i pokory!).
    3. Dziwi mnie niekonsekwencja w podejściu do pojęcia dziecka/płodu – z jednej strony środowiska pro-life walczą o każdy zarodek, z drugiej niewiele się mówi o tym, co dzieje się z płodem poronionym, jakie trudności napotyka rodzina w przypadku, kiedy chce takie dzieciątko pochować. Zdruzgotanym niedoszłym matkom w szpitalu podtyka się kwestionariusze i oświadczenia, że zrzekają się prawa do pochówku płodu. To jak to jest? Mamy człowieka, któremu można zrobić pogrzeb czy odpad do utylizacji (przepraszam za wyrażenie)? W tej kwestii panuje znieczulica i to nawet w środowisku kościelnym.
    4. Zastanawia mnie, jak i kiedy w takim razie rozwiąże się problem ciąży pozamacicznej itp. komplikacji. Teoretycznie mamy zarodek, więc zgodnie z założeniami projektu mamy ciążę. Jednak nie ma możliwości, by urodziło się dziecko. Kiedy w takim razie można będzie podjąć się usunięcia zarodka? Jak kobieta dostanie krwotoku, spuchnie, zsinieje, dostanie sepsy? Czy w tej sytuacji humanitarne jest ryzykowanie życia matki i zwiększanie jej cierpienia?

    Oburza mnie brak szacunku do kobiety w tej sytuacji. Sprowadza się nas do roli inkubatorów a potem zostawia na pastwę losu. Co nam po zasiłkach na dziecko, które wystarczą na 2 paczki pampersów? Dlaczego obleśny pijany facet, który mnie napadł ma decydować o reszcie mojego życia? Nie, gwałty nie zdarzają się tylko na zakrapianych imprezach, gdzie pijana w sztok laska nie wie, co się dookoła dzieje. To zdarza się także w rodzinie. Czy to nie okrutne kazać urodzić zgwałconej przez ojca/brata/wujka dziewczynie dziecko? Ile należy poczekać by ciąża bezwzględnie zagroziła życiu matki? Czy wtedy lekarze zdążą z pomocą?
    Nasze prawo jest wystarczająco restrykcyjne, przecież kobiety nie skrobią się z byle powodu! To są trzy, wyłącznie trzy wyjątkowe sytuacje, kiedy jest to możliwe. Nikt nikogo nie zmusza. Zawsze można w takiej sytuacji jednak podjąć się urodzenia dziecka. To nasz wolny wybór. Niech nam go nie zabierają.

    1. Zgadzam się w 100% !
      W Irlandii (gdzie panuje całkowity zakaz aborcji) właśnie umarła na sepsę kobieta, bo nie usunięto jej nierozwijającego się płodu. Lekarz, która prowadziła tę ciążę wypowiedziała się, że nie miała wyjścia i bo inaczej zostałaby pociągnięta do odpowiedzialności karnej. Super lekarze nie mogą ratować życia matki, bo muszą ratować nierozwijające się życie, które nie ma szans na przeżycie, ale w imię etyki trzeba walczyć o najmniejszych!

  247. Przyjmuję optykę, słucham głosu w dyskusji. Nie zgadzam się co do założeń. A. nikt nie zamierza ścigać poronień to jakieś nieporozumienie, nie wiadomo skąd ten argument. B. Przy całym szacunku dla cierpienia i poświęcenia opiekunów dzieci chorych nieuleczalnie i niepełnosprawnych, segregacja dzieci na przeznaczone do życia i śmierci nie powinna mieć miejsca wcale. Nasza cywilizacja zabrnęła w ślepy zaułek i tylko odwrót może pozwolić na wyprostowanie ścieżek. Eliminacja cierpienia poprzez eliminację cierpiących to droga ku samozagładzie. Każdego z nas na jakimś etapie życia spotyka cierpienie fizyczne i duchowe. Nie może ono stanowić podstawy do usuwania, eliminacji człowieka. Eutanazji czy aborcji. Aborcja jest zabijaniem, by nie cierpiała matka/ dziecko lub oboje. Paradoks polega na tym, że aborcja też jest cierpieniem. Tylko jego konsekwencją zawsze jest śmierć. Jakież to niesprawiedliwe! Dlaczego wolno zabić dziecko nienarodzone z zespołem downa, a już noworodka z okołoporodowym porażeniem mózgowym już nie? Jedno i drugie dziecko niepełnosprawne do końca życia. Różnica tylko w którym miesiącu narodzone i dotknięte przez chorobę? Dlaczego zdrowe dziecko z gwałtu można usunąć? A gwałciciela nikt nie usuwa? Problem leży gdzie indziej i chyba nikt o tym nie myśli : w braku wspólnoty, wsparcia. Skoro osądy i krzywe spojrzenia są wystarczającym powodem do aborcji na dziecku, to może zamiast domagać się aborcji, powinniśmy walczyć z osądami?! Skoro rodzice są obarczeni opieką nad chorymi, to należy im pomóc i pomagać, by uczynić ich życie znośniejszym? Skoro porzucanie niechcianego dziecka wiąże się z przykrościami ze strony otoczenia, to należy uczyć otoczenie empatii, zamiast uczyć aborcji? Wiem jedno, gdyby znajoma osoba powiedziała, że chce usunąć dziecko, stanęłabym na rzęsach by uratować dziecko i jednocześnie wesprzeć tę osobę, gotowa byłabym adoptować, zdrowe czy chore, z gwałtu czy z zakrapianej imprezy w nocy, w klubowym kiblu. Jestem w pełni za życiem. Dlatego jestem gotowa ponieść tego konsekwencje. I tak powinno być – ci pro-life, powinni służyć pełnym wsparciem tym, którzy z jakichkolwiek przyczyn, przyjąć dziecka nie mogą. I sami przyjmować dzieci niechciane.

  248. Dziękuję Pani za każde słowo z tego listu. Bo Pani rozumie, że „życie” to nie tylko płód i później dziecko, ale i kobieta, dla której podjęcie decyzji o aborcji jest dramatem.

  249. Pani Agato. Musze przyznać,że bardzo urzekło mnie to, co Pani napisała na temat pomysłów naszego chorego Rządu. Jestem z wykształcenia pedagogiem specjalnym i bardzo dobrze rozumiem cierpienie jakie muszą każdego dnia przeżywać matki dzieci niepełnosprawnych. Z jakim wysiłkiem musiały się spotkać by móc swoje upośledzone dziecko wychować i kochać. Nie wyobrażam sobie kobiet- matek, które są zmuszane do miłości. Tak jak to Pani opisała, to „gwałt na duszy”. Doskonale wiem, że dziecko niepełnosprawne wymaga bardzo dużo cierpliwości i ogromnej wytrwałości, a przede wszystkim tej podwójnej miłości, której nie każda matka jest wstanie dać. Aborcja powinna być wyborem. I tu nie chodzi wcale o zabieranie życia, ale przede wszystkim o stan psychiczny i fizyczny matki. Dziecko nigdy nie jest winne , tego jakim się staje, czy rodzi, ale czemu mamy skazywać je jak i matkę na cierpienie? Czemu mamy nie dawać wyboru do sposobu patrzenia na ten aspekt? Wydaje mi się również, ze niż demograficzny, który nie sprzyja już od ładnych kilkunastu lat, jest jednym z besensownych powodów, do tego by ratować ślepo każde życie. A to nie o to chodzi w życiu, by zakazem aborcji zmuszać kobiety do rodzenia, bo wtedy człowiek mimowolnie czuje presję, która może okazać się destrukcyjna. Rządowcy za bardzo wciskają nos w nieswoje sprawy i to tylko może spowodować bunt wśród społeczeństwa i bardzo szybko może to zakończyć się zamieszkami. Czy takie ma wyglądać współczesna Polska? Nie trzeba więcej wyśmiewania nas za granicą, a tak na prawdę, przez to co się dzieje, aż prosi się by napluć w twarz i głośno się śmiać. Nic dziwnego,że ludzie chcą uciekać z kraju … Nic dziwnego.
    A Pani, Pani Agato, życzę więcej takich bardzo rozsądnych i treściwych postów, które wyciągają tematy zamiatane często pod dywan. Gratuluję odwagi i pewności. Popieram w 100% i serdecznie pozdrawiam Panią i Pani dzieci. 🙂