DEPRESJOLOGIA

Po co komu Depresjologia?

Kiedy znalazłam się na samym dnie, zwinięta w kłębek, bez chęci do życia, bez marzeń, bez nadziei, bez miłości, musiałam podjąć decyzję: żyć, czy umrzeć. Wybrałam życie. Ale żeby żyć, musiałam nauczyć się wszystkiego na nowo.

„Kocham życie. Czasami byłam dziko, desperacko, gorzko nieszczęśliwa, udręczona smutkiem, ale mimo to, jestem tego całkowicie pewna, że wielką sprawą jest po prostu żyć.”
~ Agata Christie

Zaczęłam szukać drogi z powrotem do siebie, by siebie na nowo odkryć. Depresjologia jest książką, którą pragnęłam przeczytać kiedy zostałam zdiagnozowana z nadciśnieniem, nerwicą i depresją,  a której wtedy nie znalazłam. Znalazłam wiele poradników napisanych przez lekarzy, psychologów, psychiatrów, terapeutów, teologów, filozofów i duchownych różnych wyznań. Wszystkie były cenne, każda z nich była kolejnym krokiem ku wyzdrowieniu, ale żadna nie była kompletnym poradnikiem jak poradzić sobie z życiem, kiedy nie chce się żyć, a po domu biega troje dzieci, w tym niedawno zaadoptowana córeczka i kilkuletni chłopiec z zespołem Downa. Żadna z nich nie odpowiadała na pytania:

• Jak mam na Boga znaleźć czas i siłę na te wszystkie zalecenia lekarzy i polecenia psychologów, kiedy ja nawet nie mam czasu na siusiu pomiędzy śniadaniem, którego nie jem, a kolacją, której nie mam już siły zjeść?

• Jak do diabła mam się lepiej odżywiać, kiedy z trudem ogarniam różnorodną dietę dla trójki dzieci o bardzo różnych potrzebach żywieniowych?

• Jak u licha ciężkiego mam zająć się relaksacyjnym oddechem, kiedy od 6 rano do północy lecę na bezdechu?

• Jak mam więcej spać, kiedy pomimo całodziennych zmagań ponad moje siły i tak zawsze kładę się spać z poczuciem winy, że czegoś nie zrobiłam, coś zawaliłam.

• Jak mam wykrzesać z siebie energię na cokolwiek, kiedy nie mam nawet siły rano wstać.

• Jak mam chodzić na terapie, ćwiczenia i warsztaty, kiedy nie mam nawet czasu iść do lekarza z 40-stopniową gorączką.

• Jak mam znaleźć czas na leczenie, kiedy nie mam nawet czasu na diagnozę.

• Jak mam poradzić sobie z emocjami, które szarpią moje Serce i Duszę. Jak uciszyć Rozum, który biczuje mnie każdego dnia. No jak?!

Depresjologia odpowiada na wszystkie powyższe pytania.

Fot. Iwona Karolak

Czym jest Depresjologia?

Depresjologia jest encyklopedią wiedzy na temat przyczyn i leczenia depresji na podstawie moich własnych doświadczeń. Jest kompletnym poradnikiem jak wyjść spod kołdry, nauczyć się marzyć i te marzenia spełniać, bo życie w zgodzie z własnymi predyspozycjami, potrzebami i talentami jest odpowiedzią na to jak depresji uniknąć. Depresjologia jest drogowskazem jak odnaleźć swoje przeznaczenie i być szczęśliwym człowiekiem.

Depresjologia zawiera narzędzia, wskazówki i metody zamiast nakazów i zakazów. Nikt mi nie powiedział jakich narzędzi użyć, by uzdrowić moją Duszę. Nikt mi nie powiedział jak mam znaleźć czas na realizację wszystkich zaleceń lekarskich i terapeutycznych, a ja doszłam do tego Metodą Małych Kroków. Wszyscy kazali walczyć, a ja chciałam żyć w pokoju, więc znalazłam sposób, by odpuścić i dzięki temu wygrałam. Wszyscy kazali być silną, a ja sił już nie miałam. Ostatecznie to moja słabość okazała się największą siłą.

Depresjologia pokazuje metody na odnalezienie siebie i własnej dragi zamiast podążania obcym szlakiem w cudzych butach. Zamiast zmuszania Cię żebyś była w czymś lepsza, bardziej zorganizowana, zdyscyplinowana, słowem bardziej jakaś (jaka nie jesteś) i robiła wszystko sprawniej, szybciej, wydajniej i jakoś (co może być sprzeczne z Twoją naturą), pokazuje metody byś znalazła własny sposób, własne wartości, własne cele i realizowała swoje własne wizje.

„Depresjologia to niebywała książka ma w sobie taką siłę i moc, że nie odkładasz nic na za chwilę, robisz to! Nie wiem czy można JĄ nazwać poradnikiem, pamiętnikiem, doświadczalnikiem, niech każdy nazwie sobie jak chce, takie prawo moim zdaniem sama daje. Agata, ogromnie Ci dziękuję, bo to b. ważne dwa na drodze mojej przemiany z Wami: Tobą i Depresjologią.” ~ Agnieszka

Fot. Iwona Karolak

Dlaczego napisałam Depresjologię?

Depresja i nadciśnienie rozłożyły mnie na łopatki w wieku 40 lat. Miałam wszystko: przyzwoitą rodzinę, wielki dom i ekskluzywną agencję reklamową, 12-latka o anielskim obliczu, błękitnooką córeczkę lat 2 i najsłodszego na świecie 6-letniego chłopczyka z zespołem Downa. Wszystko ogarniałam, nigdy się nie spóźniałam, projekty wykonywałam perfekcyjnie, wyglądałam atrakcyjnie. Kobieta sukcesu, ideał godny naśladowania, taka laska której wszyscy zazdroszczą. Tylko, że jak manikiurzystka w SPA z nutą zazdrości skomentowała: Pani to musi być szczęśliwa, tama pękła i potoki łez popłynęły po moich wypudrowanych policzkach. Nie byłam szczęśliwa. Tak bardzo się starałam być szczęśliwa, ale nie byłam. Jak śmiałam, jak mogłam, jakim prawem nie byłam szczęśliwa?!

Wszystkie składniki były w tym moim życiowym torcie, poza jednym: mną. Mnie już nie było. Nie śniłam, nie marzyłam, nie istniałam. Istniała rodzina, mąż, dzieci i firma, ale nie JA. Obudziłam się pośrodku nieswojej bajki i musiałam odnaleźć drogę do siebie. Zaczęłam szukać, błądzić, próbować. Niczym ślepiec na środku ruchliwego skrzyżowania. Słuchałam audiobooków, czytałam książki, uczestniczyłam w najróżniejszych terapiach: konwencjonalnych i niekonwencjonalnych, warsztatach i kursach. Pierwszą książką, na którą trafiłam była „Jedz, módl się, kochaj” Elizabeth Gilbert. Marzyłam, by tak jak autorka zamknąć się na trzy miesiące w aśramie i medytując poszukiwać sensu życia. Ale w odróżnieniu od Elizabeth, ja miałam troje dzieci, które musiałam rano obudzić, nakarmić, ubrać i rozwieźć po przedszkolach i szkołach. Musiałam pracować, pozbierać dzieci po pracy, zrobić im kolację i utulić do snu. Nie mogłam rozłożyć się plackiem na podłodze i chorować, nie mogłam zaszyć się pod kołdrą i umierać każdego dnia. Ja tylko marzyłam o tym żeby się zwyczajnie nie obudzić. Budziłam się rozczarowana i musiałam sprostać wszystkim wymaganiom dnia codziennego.

I wśród tego całego zgiełku znalazłam drogę, sposób i siły na to by zacząć dbać o siebie, siebie zauważać i poznawać, zakochać się w sobie i uszanować własne potrzeby i pragnienia.

Największym sukcesem mojego życia jest powstanie z samego dna i bycie sobą. Sukcesem nie jest firma, którą oddałam, nie dom, w którym już nie mieszkam, nie status, z którego zrezygnowałam. Nie. Moim największym sukcesem w życiu jest odnalezienie siebie i własnej drogi. Dzisiaj mam mniej, ale jest mnie o wiele więcej, bo jestem szczęśliwa, a szczęśliwym ludziom niewiele do szczęścia potrzeba. Nadal lubię piękne i eleganckie przedmioty, bo estetyka jest dla minie ważna. Jestem artystką z wykształcenia, blogerką i pisarką z zamiłowania i matką z powołania. Matką biologiczną, adopcyjną i zastępczą.

Mam czworo dzieci i wychowuję je sama. W mojej dzisiejszej rodzinie jest więcej dzieci niż było pięć lat temu, mniej dorosłych, by się nimi opiekować, a mimo to mam więcej czasu dla siebie niż kiedykolwiek wcześniej. Dlaczego? Bo jestem dla siebie ważna. Traktuję siebie na równi ze wszystkimi członkami mojej rodziny i dbam o siebie tak samo jak o każde z moich ukochanych dzieci.

Dzisiaj jestem bogatsza niż kiedykolwiek i nikt nie jest w stanie mi tego bogactwa odebrać, bo tym bogactwem jest miłość, wiara, nadzieja i harmonia. Tym bogactwem jest moja dzisiejsza praca, moje życie, moje marzenia i moja pasja z jaką angażuję się w każdą minutę mojego życia.

Po co napisałam Depresjologię?

• Po to, żeby każdy kto nie ma siły ani czasu na własne marzenia, ten czas i siły znalazł.

• Po to, żeby każdy kto zadaje sobie pytanie „Jak ja się tu znalazłam i dlaczego mnie to nie cieszy”, znalazł na to pytanie odpowiedź.

• Po to, żeby każdy kto chce cokolwiek zmienić w swoim życiu, mógł to zrobić bez walki i cierpienia.

• Po to, żeby pokazać Ci jak z ofiary stać się buntownikiem.

• Po to, żeby dodać Ci sił, wiary i nadziei.

• Po to, żeby powiedzieć Ci, że Cię kocham, jesteś dla mnie ważna i jestem gotowa towarzyszyć Ci w tej podróży dopóki nie staniesz się wystarczająco ważna sama dla siebie, by kontynuować tę podróż o własnych siłach.

• Po to, żebyś uwierzyła w siebie, nauczyła się siebie szanować i kochać.

• Po to, żebyś zrozumiała, że szczęście znajduje się w Tobie, a nie na zewnątrz.

• Po to, żebyś była szczęśliwa taka, jaka jesteś i przestała się porównywać, gonić za niedoścignionym ideałem.

• Po to, żebyś miała narzędzia, dzięki którym zawsze będziesz umiała wrócić do siebie, bo błądzenie jest naturalne i fascynujące, tak długo jak znamy drogę do domu. Tym domem jesteś TY.

Fot. Iwona Karolak

Dla kogo jest Depresjologia?

Dla tych, którzy pragną zmiany, boją się, zmagają ze sobą i światem i niosą bagaż przeszłości na swoich barkach zastanawiając się skąd się to wzięło i jak się tego pozbyć, by życie znowu stało się lekkie i przyjemne jak kiedyś, kiedy biegaliśmy beztrosko po łąkach…

Jak pies do jeża, inne zwierze do innego, czy ja do życiorysu emocjonalnego podchodziłam z tym pisaniem. Napisałam, i na którejś tam kartce sprowadziłam w końcu wszystko do wspólnego mianownika: w facecie na pozór różnym – szukałam przez 28. lat mojego ojca, a mój cudowny dom dał mi wszystko prócz kochania tego w słowach i tego fizycznego przytulania…

Domu przestać nie kochałam, pewnie łatwiej poradzę sobie z wybaczeniem facetowi, a przede wszystkim już czas wybaczyć samej sobie i odnaleźć siebie! 

Pisząc swój życiorys emocjonalny,  jako b. długie wypracowanie kilka razy podkreśliłam słowa: sprostać, bezpieczeństwo. Agata, oswoiłam demony!!!!

Wgapiam się w te stronice „Depresjologii”, kolejny raz i nie wiem co dalej. Z jednej strony ujarzmiłam potwora, nazwałam go – i tu radość, ale napadł mnie ból głowy (co mnie się nie zdarza) i odarcie z pancerza, czuję się w tej chwili zbyt słaba, by stanąć do walki, czy stawić się  TU i TERAZ. 

Z tym bólem głowy, mam znowu 16. lat, bo ja przez te wszystkie lata chyba nie dorosłam do „więcej”, z drugiej strony: bagaż doświadczeń krzyczy więcej, dalej…. i pewnie skoczę gdzieś na skróty, by wrócić dłuższą drogą w konkretne miejsce „Depresjologii”.

Uwielbiam tę Twoją książkę, zostanie pewnie ze mną na długie lata, żadne pół minuty, przez które ją pisałaś, jest dla mnie cudowne, chłonę, bo nie jest zbiorem gotowych reguł, z nią trzeba chcieć pracować.

Tak sobie myślę Kochana i proszę o rozgrzeszenie, nie będę jej polecać, bo jest trudna, daleka od wielu poradników z gotowymi radami (tych z księgarni, czy FB). Niby na skróty daje gotowe rozwiązania, ale zmusza do powrotu na szlak. To trochę tak, jak chodzi się po górach, czy pływa na łódce: drink z palemką, czy klimatyzowane wagoniki ale na rauszu nie da się prawidłowo rzucić kotwicy przy kei, a w trampkach na Rysy… no nie wejdziesz z radością.

Mazanie po „Depresjologii”  (o rany, pozwoliłam sobie na mazanie po książce…, bo to nie jest zwykła książka :)) niesie ze sobą ból głowy, ale ból głowy był/jest/będzie pozytywny dla mnie – sprostałam nie komuś, tylko sobie, odeszłam od schematu książki jako świętości wyniesionego z domu. Ktoś powie, że zmieniają się czasy i inna rola jest teraz książki, niż 40 lat temu. Prawda to… Dla mnie najważniejsze jest, że ja tak samo zmieniam się i łaknę moich czasów, a nie zostaję w koleinach, w które mnie postawiono. 

Nie uważam przeto, że koleiny dla uproszczenia nazwę je „nie zabijaj”,„kochaj szczerze i prawdziwie” są złe. Ja dzięki napisaniu życiorysu emocjonalnego, po „nie zabijaj” postawiłam „bo”. To trochę jak z gminną, szutrową drogą na wiosnę: równam koleiny po zimie, część z nich zostaje, część pokrywam świeżą, nową ziemią (czyli piszę po książce).” ~ Całuję Cię mocno i dziękuję, Agnieszka

Dla psychologów i terapeutów…

„Dzień dobry, tak ciężko zamknąć w jednym słowie DZIĘKUJĘ ilość słów jakie chciałabym Pani przekazać…moja historia, droga i proces i na koniec pojawia się Pani książka, Pani osoba – całkiem przypadkowo (wierząc w przypadki) odnaleziona w internecie… Sierpień – początek lektury i wrażenie tak piorunujące (a jestem psychologiem z wykształcenia), że wracam do lektury etapami….OLśNIENIE, kropka nad I do tego co pomału zaczyna się układać w głowie…..uff…a miało być tylko DZIĘKUJĘ.” ~ Gabriela

Dla koleżanki lub przyjaciółki…

„To będzie prezent dla przyjaciółki na 40 urodziny – z gorącym poleceniem, a przeczyta kiedy zechce choć czuję, że już niedługo, druga przyjaciółka będzie mieć 40-tkę za kilka miesięcy i …..chyba….”na szczęście” wymyślę dla niej inny prezent, a ja jestem gdzieś tak w połowie drogi, a w sumie to pozwolę sobie to trochę przewrotnie podsumować cytując S. Dali : „Nie bój się doskonałości, nigdy jej nie osiągniesz” ~ Gabrysia

Dla mężczyzn…

„Dzień dobry nie znam Pani ale (…) dziś po raz pierwszy zetknąłem się z Pani blogiem i kilkoma artykułami, jest naprawdę super. A i jeszcze jedną bardzo ważna rzecz dziękuję w swoim imieniu jak i dużej części mężczyzn że Pani nas także zauważa. Większość piszących kobiet w ten sposób nas nie zauważa (chyba się to feminizm nazywa). Super jeszcze raz dzięki i będę obserwował – nie oceniał bo nie mam do tego prawa.” ~ Pozdrawiam Witold

„Mam przemyślenia dzięki Twojej Depresjologii … Wczoraj miałem myśli samobójcze, dość wszystkiego… A dziś zaczynam mieć nadzieję i kochać to wszystko… Już Ci mówię jak…
Byłem dziś rozbity na setki kawałków… muzyka relaksacyjna mnie wzmocniła… I modlitwa do Boga. Ale po chwili czułem się źle… I wspomniałem o polecanej książce: potęga podświadomości, i o afirmacjach o których pisałaś w książce… A więc… Jestem szczęśliwy, kochany, i akceptowany przez wszystkich ludzi. Przyciągam ich niczym magnes… Powtarzałem to w kółko. I wierzyłem. I CHOLERA ZADZIAŁAŁO! Poszedłem na spotkanie z Chrzestną… jak inny człowiek. Wyprostowany, pewny siebie, swoich wartości… pomyślałem: co jest?” ~ Łukasz

Dla siebie samej…

„Kupiłam na urodziny, a dziś nastąpił wyczekany moment – pierwszy dzień urlopu i pierwsza strona „Depresjologii”. Miało być cudownie, jest ciężko. Każda kolejna strona powoduje, że moje ciało staje się cięższe, jak z żelaza, szumi w głowie, wraca poczucie niemocy… Odłożyłam, muszę przeczekać. Moja nie do końca nazwana deprecha upomniała się o uwagę. A myślałam, że wstałam już z podłogi. Zaczynam więc chyba od początku, małymi krokami. Skoro Ty dałaś radę, ja też dam. Z poczuciem tego, ze nie chcę tak jak Ty, bo po pierwszych stronach Twojej książki już wiem, że to mam by Ja. JA. JA – taka jak ja chcę.” ~ Dziękuję, Dorota

Dla Katolików…

„Należę do kościoła katolickiego, i każdy mówi jak myśli, np. O medytacji, pozytywnym myśleniu, uważności… i
Uwaga, to co wymyśliłem to dla mnie HIT
Oceń, proszę, czy dobrze myślę…
Świat, jak i nas, stworzył Bóg. Biblia jest instrukcją po życiu. Jeśli będę cały czas myśleć, że mi się nic nie uda… to i Bóg nie pomoże. A jeśli… Wszystko, jest stworzone z mocy Bożej, żeby nam pomóc? Np taka potęga podświadomości… Czy to nie jest taka Boża pomoc by nam pomóc? Abyśmy sobie radzili i Bogu dziękowali i wielbili go, zamiast zamęczać prośbami? Przecież chcemy pójść do nieba. Warunek? Miłość. Więc z biblii uczymy się niej do bliźniego… jak i kochać Pana poprzez wielbienie, proszenie o dodatkową pomoc…
W skrócie: Nie ma złych rzeczy. Jest Biblia – instrukcja, jak żyć i się nie pogubić, a rzeczy takie jak uważność, medytacja, siła umysły – by wykorzystać do doskonalenia się – na chwałę Panu. Dziękując, a nie narzekając, żyjąc w dobru.
Że wszystko jest do używania z głową…
Bo w końcu żyjemy z miłości, i dla miłości.” ~Łukasz

Dla niekatolików…

„Szanowna Pani Agata,
Jakiś czas temu zakupiłam Pani książkę Depresjologię. Książka jest świetna pod wieloma względami, przede wszystkim dlatego, że podczas jej czytania autentyczność wylewa się z każdego słowa. Jest prawdziwa w każdym calu. Szczególnie chciałabym Pani podziękować za rozdział „Bóg, ja, Kościół i moja dusza”. Okropne jest to jak bardzo społeczeństwo, stało się nienawistne i nieszanujące wyborów innych. Niezrozumiałe dla wielu jest to że można mieć na myśli Boga nie myśląc o Jezusie… że można być dobrym a nie chodzić do kościoła. Codziennie od bliskich słyszę… „ale jak to tak… nie będziesz mieć ślubu kościelnego? Nie będziesz chrzcić dziecka? Przecież byłaś wychowana w takiej wierze… do kościoła możesz nie chodzić, do spowiedzi też, ale ślub kościelny i chrzest muszą być i koniec kropka.” Tak wielu ludzi jest tak bardzo fałszywych… u tak wielu przejawia się hipokryzja. Dziś już mało kto prawdziwie wierzy w Boga… ludzie wierzą teraz na pokaz… bo taka polityka… dziękuję więc za tę książkę i za tak ważny rozdział. Odnalazłam w nim nadzieje i wiarę w to, że można być autentycznym we wszystkich aspektach życia.
Pozdrawiam, życzę wielu sukcesów!” ~Klaudia

Dla każdego, kto ma ochotę na chwilę refleksji nad sobą…

„Moja przyjaciółka napisała książkę Depresjologia. To książka niezwykła, nietuzinkowa – z ogromną MOCĄ – dla wszystkich, którzy mają odwagę na chwile refleksji nad sobą, swoim życiem, a czasami i nie swoim… Zachęca i dopinguje do działania. Czytając ją nie mam wrażenia przymusu i powinności, po prostu chcę coś zrobić dobrego dla siebie. Stać się lepszym człowiekiem. Moc tej książki leży w autentyczności autorki i jej głębokiego szacunku dla czytelników.” ~ Asia

„Dzień dobry Pani Agato, chciałabym ogromnie podziękować za książkę, którą Pani napisała. Wczoraj zakupiłam ją w Empiku- sama nie wiem dlaczego tzn. tak miało być. W nocy przeczytałam połowę i muszę przyznać, że od lat nie płakałam tak intensywnie nad żadną lekturą – a czytam bardzo dużo. Dla mnie ta Pani książka jest jak uderzenie pięścią między oczy i za to bardzo dziękuję. Jakoś sama nie dawałam sobie przyzwolenia na to, żeby przyznać, że mam prawo być niezadowolona z obecnego kształtu mojego życia. Życzę Pani samych wspaniałych chwil i sukcesów w celebrowaniu szczęścia. Przesyłam wyrazy wdzięczności i uznania.” ~ Gorąco pozdrawiam Lena

Dla kobiet na rozstaju dróg…

„Dobry wieczór Pani Agato, chcę bardzo podziękować Pani za szczerą i prawdziwą historię o sobie, którą opisała Pani w „Depresjologii”. Od momentu pojawienia się w księgarniach ta książka chodziła za mną. Odsuwałam myśl o kupnie książki, bo myślałam po co mi kolejna książka -poradnik. Wczoraj ją kupiłam i zaczęłam czytać. W wielu miejsca odnajduje siebie. Pani historia przypomina mi moją historię. Dojrzałam do tego, żeby siebie zacząć stawiać na pierwszym miejscu w moim życiu, pokochać i zaakceptować siebie taką jaką jestem. Mam za sobą wiele trudnych życiowych doświadczeń, które zbudowały we mnie siłę i mądrość życiową oraz wiedzę. Gdy upadam to wiem, że jestem wstanie wstać i pójść przed siebie, żeby być w zgodzie z samą sobą. Jestem w trakcie rozwodu. Decyzja trudna i odpowiedzialna, ale miałam dosyć udawania. Mąż nie pijący, nie bijący i już nie dla mnie. Nasze drogi się rozeszły. On kocha, chce być ze mną, ale ja nie kocham Jego i nie chcę już takiego życia. Praca… marzenie wielu … zarządzam dużym zespołem w branży budowlanej, chociaż nie jestem inżynierem. Dzięki pracowitości, ambicji, inteligencji, otwartości i szczęściu do ludzi wypracowałam sobie to co mam. Dzisiaj jestem na etapie zamykania rozdziału życia, w którym już nie jestem szczęśliwa z tym co mam. Dzisiaj małym malusieńkimi krokami idę przed siebie, nie odwracam się za siebie, nie grzebię w przeszłości. Wiem, że warto podjąć to ryzyko. Idę z moją Córeczką i jest mi dobrze. Książka napisana przez Panią jest dla mnie znakiem, że warto wziąć odpowiedzialność za swoje życie i pokochać siebie, tak po prostu. Żeby być szczęśliwą w swoim życiu. Dlatego też jeszcze raz bardzo dziękuję za „Depresjologię”.” ~ Jola

Dla bliskich i dalekich, którzy nie rozumieją czym jest depresja…

„Dzień dobry. Zapewne zaskoczy Panią ta wiadomość, ale właśnie skończyłem czytać Pani książkę, którą przypadkiem zauważyłem u znajomej. Zaintrygował mnie tytuł, bowiem dopóki nie trafiłem na tę lekturę, odnosiłem wrażenie, że depresja jest tworem imaginacji „cierpiącego”. Jak większość inercji natury psychicznej, oczywiście, według mojego, subiektywnego odbioru tych przypadłości. Wyobrażałem ją sobie, jako zaawansowaną o aspekt emocjonalny, wariację (sic!) chronicznej, rozbudowanej wersji migreny. Takiej, gdzie oprócz bólu głowy, parestezji, afazji i innych zjawisk paranoicznych, pojawia się niedowład umysłowy. 
Uważałem, ze „cierpiarze” z taką skazą są trucizną dla otoczenia. Bywają szczególnie upierdliwi, smutni, zgorzkniali, niepokojący i puści. Czują się beznadziejni, zniecierpliwieni i bezradni. Żyją z poczuciem winy, są drażliwi lub złośliwi, a nawet agresywni. Ich emocje obejmują uczucie wstydu i niepokoju. Tracą zainteresowanie działaniami, które kiedyś uważały za przyjemne dla siebie, rodziny i przyjaciół. Doświadczają utraty apetytu na twórcze działania. Maja problemy z koncentracja i zapamiętywaniem ogólnych faktów lub szczegółów. A ich bezmyślne i beznadziejne decyzje, są istotnym czynnikiem wpływającym na pogłębianie się problemu, co w konsekwencji prowadzi do ich całkowitego wyczerpania i zmęczenia środowiska, w którym przebywają. Dlatego izolowałem się od osobowości chwiejnych emocjonalnie, jako jednostek zagrażających mojemu komfortowi psychicznemu. Wydawało mi się, ze trzeba klasyfikować je na szczycie nozologicznej gradacji zaberrowanej społeczności, w kontekście ich zaburzeń behawioralnych. Że w sytuacji, kiedy jestem „atakowany” przez taką osobę, powinienem dokonać wszelkich starań, by umożliwić jej skuteczne rozstanie się ze światem. Że jedynym lekarstwem na zaburzenie afektywne jest samobójstwo. Podobnie jak Pani, nie wierze w osiągnięcia farmakologii w dziedzinie schorzeń natury psychicznej. Ale dzięki Pani, zrozumialem, ze depresja nie jest fanaberią frustrata i że jest chorobą dla której trzeba mieć respekt, a jej ofiarom starać się pomóc. I jak ważna jest ta pomoc.” ~ Dziękuję. Z wyrazami szacunku Piotr

KUPUJĘ

DEPRESJOLOGIA
5 (100%) 1 vote

2 thoughts on “DEPRESJOLOGIA

  1. sama prawda …. Agata jest jak bohaterka Jedz kochaj modl sie.ale nie ta zagraniczna,ta nasza … to najpiekniejsza sila – jak sie podniosla postanowila pomoc podnosic się innym .. dzięki Agata ❤️

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.