Przepis na jajecznicę wyborczą

Wczoraj na śniadanie zjadłam jajecznicę, bo podobno najlepsza na kaca, a po tej Wyborowej, to jednak jakiegoś miałam. Z wyborczej kiełbaski chciałam zrobić hot dogi, ale za krótkie się okazały, więc zesmażyłam na skwarki. Wybełtałam jaja (te które to sobie z nas politycy robią), usmażyłam i zjadłam.

Przez cały dzień lekko się odbijała, ale tak pod wieczór mi przeszło i pomyślałam sobie, że przecież Aleksandra rodziłam za rządów SLD, na Krystiana dostałam becikowe od koalicji PIS, LPR, Samoobrona, a Ada urodziła się i zawitała w naszej rodzinie pod rządami PO. Mój obywatelski obowiązek spełniłam. Nie powiem żebym była zachwycona wynikiem, ale włosów z głowy rwać nie będę. Za każdym razem gdy nadchodzi zmiana rządu jedni obiecują nirwanę, inni przepowiadają apokalipsę. To jednak nie ma żadnego znaczenia. Żadnego, bo to jakie będzie moje, czy twoje życie zależy wyłącznie ode mnie i od ciebie.

Są ludzie wiecznie nieszczęśliwi. Wiatr zawsze wieje im w oczy, a prądy nigdy nie są pomyślne. Za swoje nieszczęście winią żonę, męża, szefa, rząd, Polskę, cały świat. Są też tacy, którzy są szczęśliwi w każdych okolicznościach, nawet najgorszych. Czytałam o ludziach, którzy przetrwali obozy koncentracyjne. Nie byli to ani najsilniejsi, ani najzdrowsi. Byli to ci, którzy pomimo okoliczności i warunków, potrafili docenić i cieszyć się tym co mieli. To byli ludzie, którzy potrafili nawiązać relacje z drugim człowiekiem, którzy skupiali innych wokół siebie. Ludzie z charyzmą, ludzie którzy dawali, nawet gdy nie było już co dawać. Dawali nadzieję, uśmiech, wsparcie…dzielili się ostatnią kromką chleba. Te relacje i zależności są doskonale widoczne w książce „Dziewczynka w Zielonym Sweterku” Krystyny Chiger, która opisuje życie grupy Żydów w warszawskich kanałach.

Raczej nie sądzę bym za swoje poglądy musiała schodzić aż tak głęboko do podziemia (chociaż kto wie), ale będę nadal robić swoje. Bo ja nie mam problemu z żadną opcją polityczną. Lubiłam Millera i Kwaśniewskiego, za becikowe od Giertycha kupiłam kilka fajnych rzeczy dla małego, a teraz otrzymuję 153 zł miesięcznie zasiłku na Krystiana oraz darmowy transport do i ze szkoły specjalnej (darmowej). I wiecie co? Jestem wdzięczna. Naprawdę.

 

 

Przepis na jajecznicę wyborczą
5 (100%) 1 vote

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.