Jak oswoić teściową

Zapewniam, że podobieństwo do tytułu filmu „Jak wytresować smoka” jest przypadkowe i niezamierzone. Jeśli Tobie się skojarzyło, to… a fe! Moje intencje były czyste i zupełnie niewinne;)

Wiem, że ten wpis będzie brzmiał jak wyssana z palca historyjka, która sprzedaje cudowne środki na powiększanie biustu, ale zapewniam, że pomimo absurdalnie niewiarygodnego zakończenia, jest całkowicie prawdziwa.

Kiedyś miałam teściową. Teraz jest moją ex teściową. Ale kiedy teściową jeszcze była, miałyśmy poprawne relacje. Raczej nie takie żeby plotkować przy kawce o bokserkach jej syna, a mojego męża, ale było sympatycznie.

Najtrudniejsze były początki, bo przez pierwsze dwa lata nie byłam w stanie powiedzieć do niej „mamo”. To nie była moja mama. Moja mieszkała w Kanadzie i rzadko ją widywałam. Dlatego nazywanie „mamą” jakiejś zupełnie obcej kobiety wydawało mi się bezczeszczeniem nieobecności mojej mamy. Tak więc zamiast „Czy Mama może podać mi cukier?” pytałam „Czy mogę prosić cukier?”. Zawsze kombinowałam tak, żeby słowo „mama” nie było konieczne.

Po dwóch latach się przełamałam i wymamrotałam „mamo”, potem było już coraz łatwiej i po 10 latach całkiem śmiało zwracałam się do tej kobiety per „mamo”. Sielanka trwała krótko, bo rozwód zmienił wszystko. Z mamą mojego byłego męża już się nie widuję, ale szczerze mówiąc nie wiem jak bym się miała do niej zwracać… Znowu per Pani? Po imieniu? Ex Mamo…

Ale w sumie nie o tym miało być. Raniutko moja komórka zapikała i na ekranie wyświetliła się wiadomość od E. Otóż E. poznałam niedawno na Oddziale Nowotworów Piersi w Instytucie Onkologii im. Marii Skłodowskiej-Curie w Warszawie. Oddział opuściłam dzień przed nią. Następnego dnia wróciłam z torbą wypchaną moimi książkami: „Depresjologią” i „Optymizmem mimo wszystko”. Dwie zostawiłam w oddziałowej „biblioteczce”, a dwie podarowałam E.

Fot. Iwona Karolak

Wracając do wiadomości, brzmiała ona tak:

Cześć Agatka,
Muszę Ci to napisać. Moja koleżanka zaraz po mojej operacji, zabrała mi Twoja książkę Depresjologię.Tydzień później zapisała się już na ponowny kurs prawa jazdy. Pierwszy robiła jakieś 2-3 lata temu, po trzech niezdanych egzaminach, poddała się. Wczoraj miała pierwszy egzamin i mówi, że jadąc tam, zgodnie z instrukcją w Twojej książce ciągle powtarzała „zdam ten egzamin” i zdała!
Bardzo dziękuję za pomoc!
70 % zasługi przypisuje Tobie.

Odpisałam:

To jest tylko i wyłącznie jej zasługa. Różnica polega na tym, że ona w to uwierzyła że zda.

E. kontynuowała:

Ale jeszcze nie koniec historii. Książkę pożyczyła swojej teściowej, z którą nigdy nie miała dobrego kontaktu. W niedzielę teściowa przyjechała na kawę – były same – przegadały całe popołudnie! Stwierdziły że zostaną przyjaciółkami!

Takie to czary się dzieją!

No i to jest prawdziwy HIT moi drodzy! Jedna książka i tyle zastosowań! Dzięki niej zdasz egzaminy na prawo jazdy i zaprzyjaźnisz się nawet z teściową!

I jeśli jeszcze kiedyś zdarzy się, że ktoś zafunduje mi teściową, to na dzień dobry zamiast kawą, poczęstuję ją Depresjologią:)

Więcej na temat książki znajdziesz tutaj:

DEPRESJOLOGIA

Zapraszam na szkolenie:

Weekendowe warsztaty „W poszukiwaniu szczęścia!”
Jak oswoić teściową
5 (100%) 2 votes

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.