Nasze matki nigdy nie zastanawiały się nad jakością swojego macierzyństwa. Po prostu były jakie były i robiły to, co uważały za słuszne. My, ich dzieci, też nie traktowaliśmy ich w kategoriach zła/dobra, tylko bycia, bez przymiotników.
Czasem sobie nie radzę…
Tak po prostu, nie radzę sobie czasem. A ten czas jest teraz. No to mam to swoje Tu i Teraz. Żeby sobie poradzić powinnam wstać o 4:45, wstałam 5:20, bo spać poszłam nie pamiętam o której. Obudziłam się zesztywniała i obolała. Resztki konnej jazdy z weekendu okraszone noszeniem dwudziestokilogramowego Krystiana. Nie zrobiłam dzieciom śniadania do […]
Droga Matko mojej córki
Nie znam Cię, ale każdego dnia poznając moją córkę, poznaję Ciebie. A że Ty nie możesz cieszyć się nią na co dzień, to Ci o niej opowiem. Jest piękna, pewnie po Tobie, mądra, i bardzo odważna, to też po Tobie.
Zwolnij, po co się spieszyć:)
Jechaliśmy w niedzielę nad Wisłę, skończyliśmy w Parku Linowym przy ul. Gwiaździstej (w Warszawie). Przejeżdżaliśmy obok setki razy mówiąc “Kiedyś tu musimy przyjść”. Dlaczego to “kiedyś” nie może być teraz?
Miłości spieprzyć się nie da
Więc wyluzuj. Odpuść, przestań o nią walczyć, toczyć bitwy o kolejny happy end, którego nigdy nie miało być. Miłość jest albo jej nie ma. Jeśli jest, to cała ta wojna jest zbyteczna. Jeśli jej nie ma, to o co Ty do diabła walczysz?
Znowu jestem zakochana…
…a obiektem moich westchnień jest…Ljubljana! Roma(n) się obraził, strzelił focha urażony i wycofał zaproszenie. Mam nadzieję, że nie na długo, bo nadal mam do niego ogromną słabość.
Nie jestem Matką Teresą!
Zawsze, gdy ktoś mi mówi, że się poświęcam dla moich dzieci i z tego powodu mnie podziwia, zaczynam się wkurzać. “Nie jestem Matką Teresą!” – odpalam, ona była święta, ja nie jestem. Jestem grzeszna, bywam niegrzeczna, miewam fochy i poświęcać się nie zamierzam. No ale fakt, kocham być matką:) Małgosia Wach zapytała w czasie wywiadu, czy właśnie […]
7 kroków od rozpaczy do radości
Kiedy Twój świat wywraca się do góry nogami możesz ubrać się w rozpacz i zamknąć przed światem, albo pieprzyć konwenanse i wybrać radość.
Adopcja to powołanie
Jedni mówili, że też chcieli, ale się nie odważyli. Inni, że by się odważyli, ale to drugie nie chciało. Pozostali odradzali, bo oni by się bali. Czego się bali? Ano tego:
W imieniu dzieci skazanych na życie
Jestem matką trojga dzieci. Jedno zdrowe, grzecznie wyprodukowane i urodzone po ślubie. Drugie, no cóż, klasyfikowało się do aborcji, bo ma zespół Downa. Trzecie, to efekt czyjejś decyzji o nieaborcji, czyli zaadoptowane jako niemowlę. Nigdy aborcji nie miałam, ale z racji niezwykłych dzieci, które mam, co nieco o sprawach okołoaborcyjnych wiem. Mam też inne doświadczenie, które […]
