Zaczorowany Las w sklepach IKEA tylko dla wybranych dzieci

img_3130webW sobotę wybrałam się z Adą i Krystianem do sklepu IKEA. Byliśmy tam wielokrotnie, to nasz ulubiony sklep, dzieci mają całe pokoje wyposażone w mebelki IKEA, więc czują się w nim jak u siebie w domu. Tylko, że u siebie w domu nikt Krystianowi nie mówi, że nie może z atrakcji IKEA korzystać, bo ma zespół Downa. W IKEA niestety tak.

IKEA Targówek, Warszawa, sobotni wpis na FB:

„Wkurwiłam się. Zrobiłam wdech i wydech, ręce mi się nie trzęsą, ale zupełnie spokojne i opanowane, pełne zen wkurwienie pozostało.
IKEA. Dzwoni mój telefon:
– Dzień dobry, zostawiła Pani u nas dzieci na placu zabaw.
– Tak, czy coś się stało?
– Chodzi o syna (tu serce zaczęło mi trzepotać), bo on nie rozumie jak do niego mówimy.
– Aha, ale czy jest jakaś sytuacja, która wymaga interwencji?
– Nie, ale my go nie możemy pilnować. To wina koleżanki, która go przyjęła.
– Ale ja nie prosiłam żeby go pilnować.
– Tak, ale czy może Pani tu przyjść i z nim siedzieć?
(Teraz się wkurwiłam.)
– Czy on się jakoś źle zachowuje?
– Nie
– Czy prowadzone są jakieś zajęcia zorganizowane, które on dezorganizuje?
– Nie, ale…
– Rozumiem zatem, że on żadnych problemów nie stwarza. Zostawiłam syna na kulkach, żeby zrobić zakupy. Jak skończę, to po niego przyjdę. Jeśli do tego czasu będzie z nim jakiś problem, to wtedy proszę do mnie zadzwonić i wtedy przyjdę.

Nie zadzwoniła, a ja musiałam mocno nad sobą panować, żeby nie rzucić w pizdu tego co trzymałam pod pachą i nie pobiec po Kryska. Ale nie, niektórzy muszą się integrować. Na przykład taka pani powinna się integrować, oswajać z innością, obserwować normalność innych, by zburzyć stereotypy w swojej głowie.

PS W Arkadii jest piękny, nowy, wielopoziomowy plac zabaw dla dzieci. Wszystkich dzieci. Wszystkie mogą się bawić, wszystkie mogą zostać, a rodzice w tym czasie mogą SPOKOJNIE zrobić zakupy. Dzieci z orzeczeniami mają zniżkę…

 IKEA.pl odpowiada:

„AgaTa, Småland jest miejscem, w którym każde dziecko może pod opieką naszego personelu bawić się w oczekiwaniu na swojego rodzica. Wszystkie dzieci są równe i każde jest dla nas tak samo ważne. Zapis w regulaminie Småland dotyczący konieczności pozostania w punkcie jednego z rodziców wraz z dzieckiem o orzeczonej niepełnosprawności nie jest w żadnym stopniu przejawem dyskryminacji, a wynika jedynie z faktu, iż dzieci te często wymagają dodatkowej szczególnej dla siebie troski lub mają swoje specyficzne potrzeby.
Pozostawione bez najbliższej im osoby, mogą czuć się osamotnione, a przecież chcielibyśmy wszyscy, aby czas spędzony przez nie w Czarodziejskim Lesie był pełen tylko dobrych wspomnień i upłynął w dobrym nastroju. W tej konkretnej sytuacji prawdopodobnie opiekunowie w punkcie Småland nie mogli porozumieć się z dzieckiem. Dlatego też poprosili o odebranie dziecka.”
Piotr,
Zespół IKEA

Szanowny Panie Piotrze,

Rodzice dzieci z orzeczeniami znają swoje dzieci lepiej niż ktokolwiek inny. Zapewniam Pana, że żadne z nas nie pozostawiłoby swojego dziecka samego, gdyby ono miało czuć się osamotnione bardziej niż jakiekolwiek inne dziecko pozostawiane na placu zabaw. Więcej, nasze dzieci tak samo czekają na wizyty w takich miejscach i tak samo się z nich cieszą. Pod tym względem większość dzieci niepełnosprawnych nie różni się od swoich rówieśników bez orzeczeń. Jednak proszę sobie wyobrazić jak nasze dzieci się czują, gdy usłyszą: „Kochanie, nie możesz wejść na ten plac zabaw, bo masz zespół Downa. Twoja siostra może, ale Ty nie. To znaczy możesz, ale mamusia musi przy Tobie siedzieć, a ja muszę iść coś kupić i Ty musisz iść ze mną. Tak, tylko Twoja mamusia musi przy Tobie siedzieć. Dlaczego? No cóż… Tak, wiem, że od lat korzystasz z placów zabaw i doskonale sobie na nich radzisz, ale widzisz, w tym jednym miejscu nie możesz…”
 
Nie wszystkie dzieci mają orzeczenia, niektóre nie mają, choć są niepełnosprawne. Proszę zatem o odpowiedź wg jakich kryteriów zespół IKEA kieruje się dokonując selekcji:
– wzrost,
– ilość sprawnych kończyn,
– wiek emocjonalny (jak jest stwierdzany),
– data urodzenia (i co jeśli dziecko się w niej mieści, ale wygląda na niepełnosprawne),
– język, którym dziecko się posługuje (cudzoziemcy też nie rozumieją),
– upośledzenie słuchu,
– brak mowy (przy pełnej sprawności intelektualnej),
– waga ws wzrost (otyłość),
– inne (proszę dodać)
Chodzi o to, byśmy wiedzieli na przyszłość którym z naszych dzieci mamy powiedzieć, że IKEA nie życzy sobie ich obecności w Zaczarowanym Lesie. Chodzi o to, by oszczędzić im rozczarowania i łez po 20 minutach oczekiwania na swoją kolejkę do Zaczarowanego Lasu. Chodzi też o to by nam, rodzicom oszczędzić upokorzenia, złości i konieczności tłumaczenia dziecku przy wszystkich dlaczego nie może wejść i zostać żeby się pobawić.
 
Jednocześnie chciałam zaznaczyć, że Krystian od kilku lat jest stałym bywalcem placów zabaw, na których regularnie zostaje razem z siostrą, pod opieką personelu i nigdy nie wymagał innego wsparcia niż zwykłe dzieci. Tak naprawdę nie wymaga żadnego wsparcia, bo doskonale radzi sobie z toaletą, świetnie obsługuje drabinki, wie co to kulki i do czego służą. Słucha poleceń, choć nie odpowiada na pytania. Moja 5 letnia córka nie słucha poleceń, ale odpowiada na pytania. Krystian ma 9 lat, wzrost 7-latka i pojmowanie świata 5-8 latka. Wg kryteriów 3-9 lat kwalifikuje się we wszystkich obszarach. Taka sytuacja zdarzyła mi się po raz drugi. Pierwszy raz w malutkim, prywatnym punkcie przechowań dzieci w centrum handlowym. Ten punkt już nie istnieje. Nigdy jednak nie spodziewałam się takiego potraktowania mnie i mojego dziecka w nowoczesnej, międzynarodowej i poro rodzinnej sieci sklepów, jaką wydawała mi się IKEA.
 
Proszę o informację, nr telefonu lub adres mailowy do osoby odpowiedzialnej za place zabaw w sklepach IKEA, by przedstawić ten problem osobom decyzyjnym.
 
Agata Komorowska
kontakt@agatakomorowska.pl
img_3107web
Zaczorowany Las w sklepach IKEA tylko dla wybranych dzieci
3.9 (77.08%) 48 votes

100 thoughts on “Zaczorowany Las w sklepach IKEA tylko dla wybranych dzieci

  1. Jestem ciekawa jak dalej rozwiązał się ta sytuacja. jestem mamą chłopca z zespołem aspergera i niedawno podobna sytuacja spotkała mnie w Kinderplanecie w Łodzi. jestem oburzona.

    1. Coś tam uległo zmianie, ale nie do końca tak jak byśmy sobie tego życzyli. Na pocieszeniem powiem, że powstaje coraz więcej tego typu miejsc, gdzie dzieci niepełnosprawne są mile widziane. Bez wcześniejszych zapowiedzi, deklaracji rodziców, wypełniania dodatkowych zgód i kwitów. Zwyczajnie wchodzą. Tak jak wszyscy. Myślę, że te bardziej zacofane „kulki” będą musiały się dostosować, albo wypadną z rynku.

      1. W takim razie trzeba to zgłosić do Komisji Dialogu Obywatelskiego przy Urzędzie Miasta. To się musi zmienić!

  2. Ja powiem tylko tyle, że uważam, iż Pani Agata jest inteligentną osobą i gdyby jej dziecko przejawiało zachowania agresywne, nie pozwoliłaby sobie na narażanie innych dzieci na agresję ze strony swojego syna. Takie teksty typu: ale może się tak zdarzyć, nie ma pewności itp. to sobie można schować do kieszeni i najlepiej z domu nie wychodzić. Sama mam złe doświadczenia z dziećmi z orzeczeniem (w klasie syna jest chłopiec z Zespołem Aspergera- bardzo agresywny i matka nic z tym nie robi), ale nie wrzucam wszystkich do jednego wora. Bardziej boję się, że jakieś „normalne” dziecko „normalnych” rodziców wywyższających swoją pociechę zrobi krzywdę mojemu synowi.

  3. Agata, podoba mi się Twoje nastawienie do tematu niepełnosprawności, jednak tu się nie zgodzę. Też siedziałam z Kajtkiem na placu w Ikea Gdańsk, bo miałam w tym czasie kupować szafę. Też psioczyłam na regulamin, że dzieci niepełnosprawne mają być z opiekunem….przez jakieś 20 minut, bo potem przyszła nasza ulubiona pani, która wyjaśniła koleżance, że Kajtek na placu zabaw jest nie po raz pierwszy i świetnie sobie radzi, a ja pognałam na zakupy 🙂
    Regulamin dotyczy nie Krystka, czy Kajtka, mówi o wszystkich dzieciach niepełnosprawnych i zabezpiecza opiekunki przed sytuacjami, w których mogłyby mieć problem. I tu wiele zależy od nas – rzadko się zdarza, żeby ktoś nie uległ spokojnej i przyjaznej matce 🙂
    Pozdrawiam!

  4. Kurcze, pamiętam jak naście lat temu poszłam do przedszkola. Małe przedszkole w malutkiej wsi. W grupie było nas około 10-12 dzieci, w tym jedna dziewczynka z zespołem Downa. Miałam 5-6 lat i totalnie nie miałam pojęcia co to zD. Widziałam że ta Dziewczynka jest troszke inna, nie mówiła, ale śmiała się, bawiła z innymi dziećmi, ogólnie NICZYM nie odstawała od grupy. Nie pamiętam żeby przedszkolanki musiały jej poświęcać więcej czasu niż innym dzieciom. Raczej zajmowały się uspokajaniem „zdrowych” łobuzów, którzy faktycznie potrafili być agresywni i przywalić klockiem. O co mi chodzi: to są takie same dzieci jak inne. Każde dziecko jest w stanie wpaść w histerię bo nagle zatęskni za mamą, przywalić innemu dziecku bo zabrało mu samochodzik, upaprać się ciastkiem jak mała świnka, wrzeszczeć gdy świetnie sie bawi… Problem polega na tym że z racji pewnej „inności” dzieci z zD są „na cenzurowanym” w każdym miejscu publicznym, niezależnie od tego czy zachowują się dobrze czy źle. To że jakieś dziecko z zD kopnęło opiekunkę i zwiało… sorry, robiłam to samo i nie potrzebowałam do tego orzeczenia o niepełnosprawności.

    PS. Pamiętam też „zdrowego chłopaka”, który w wieku 6 lat nie potrafił korzystać samodzielnie z toalety. Z nim to opiekunki dopiero miały wesoło 🙂

    1. Zawsze zabieram, ale Krystian za każdym razem prosił, żeby zostać na placu zabaw, wiec tym razem pojechaliśmy z założeniem, że tam właśnie dzieci się pobawią, gdy ja pójdę po pudełka:-)

  5. Pracuję w szkole specjalnej. Niepełnosprawne dzieci to moja codzienność. Okrutne jest dla mnie wrzucanie wszystkich niepełnosprawności do jednego, wielkiego wora. Dzieci radzą sobie różnie, na prawdę różnie. Ale dzieci zdrowe, bez zaburzeń genetycznych czy zaburzeń zachowania także radzą sobie różnie. Te dwa zdania można ująć w jedno: dzieci radzą sobie różnie. Nie ważne czy niepełnosprawne czy w normie intelektualnej. Mam uczniów upośledzonych w stopniu znacznym, którzy są łagodni jak baranki, spokojni i nie stwarzający zagrożenia (ok 30 IQ). Mam też uczniów upośledzonych w stopniu lekkim (ok 60IQ), którzy potrafią kopnąć nauczyciela, ugryźć czy pobić kolegę z klasy. Im mniejszy iloraz inteligencji tym ryzyko ataków agresji ze strony dziecka wcale nie musi być większe. To samo dzieje się z ilością chromosomów. Im większa ilość chromosomów tym ryzyko ataku także nie jest większe. Ludzie agresja to zachowanie, które ma wiele przyczyn. Dzieci zdrowe również są agresywne (co może być zaskoczeniem dla niektórych), również stwarzają zagrożenie. Jak już nie wpuszczamy dzieci z ZD na plac zabaw to przy okazji nie wpuśćmy także tych zdrowych. Żeby nie daj Boże krew się nie polała….

  6. Czytam te komentarze i nie mogę uwierzyć, że w Polsce mamy takich egoistów. No ale, szanowna Autorko, wiadomo że w naszym kraju można mieć tylko dwoje zdrowych dzieci, najlepiej parkę. Brutalna prawda jest taka, że Polacy nie potrafią współżyć z ludźmi niepełnosprawnymi. Więcej walki jest o równość osób z dewiacjami… Tak mi wstyd, gdy to czytam.

    Znam dzieci bez orzeczeń, które zmuszają mnie do opuszczenia placu zabaw z dziećmi, kiedy one wchodzą. Są agresywne i stwarzają zagrożenie.

  7. Pani Agato,
    bardzo współczuję Pani z powodu przykrych doświadczeń dyskryminacji ze strony innych ludzi.
    Z przykrością stwierdzam, że to dopiero początek i na pewno doświadczy Pani jeszcze wiele podobnych sytuacji. Okrutnie to brzmi, ale wiem co piszę. Jestem matką dorosłego niepełnosprawnego syna. Dużo bólu i cierpienia przeszłam przez ten czas.
    Wystarczy wyjść na ulicę. Wiele wstrętnych ludzi „gapi” się na dziecko, jakby zobaczyli ufo, nadsłuchując co on mówi i śledząc każdy ruch syna.
    Etap szkolny również nie należał do przyjemnych. Nauczyciele po 5-letnich studiach pedagogicznych nie mają pojęcia, jak pracować z dziećmi z dysfunkcjami.
    Najlepiej mieć w klasie samych zdolnych, zdrowych i utalentowanych, ponieważ z takimi uczniami łatwiej się pracuje,a ich osiągnięcia są naszymi OSIĄGNIĘCIAMI.
    Z dziećmi niepełnosprawnymi potrzeba więcej czasu, cierpliwości i zwykłej empatii
    (to umiejętność zrozumienia innych ludzi oraz zdolność współodczuwania z nimi ich uczuć i emocji,osoba nieposiadająca tej umiejętności jest „ślepa” emocjonalnie i nie potrafi ocenić ani dostrzec stanów emocjonalnych innych).
    Pani Agato i wszyscy Rodzice dzieci niepełnosprawnych. Proszę walczyć o swoje pociechy, naszym zadaniem jest bronić nasze dzieci przed okrutnym środowiskiem wyjałowionych uczuciowo ludzi.
    Czasami przychodzą takie dni, że człowiek najchętniej zamyka się w domu albo chciałby wyjechać na bezludną wyspę, aby uchronić go przed wszelkimi przykrościami. Ale tak się nie da i nie warto. Do nich też należy ten piękny świat, pozwólmy im dotknąć i zobaczyć go jak najwięcej. Naprawdę warto!!!!!!!
    Mój syn zdał maturę mimo to, że wielu nauczycieli w to nie wierzyła. Każdy najmniejszy sukces naszych dzieci wymaga ogromnej pracy, mnóstwo ćwiczeń, wielogodzinnych rozmów i cierpliwości z dużą dawką miłości.
    Pozdrawiam i życzę wszystkiego co najlepsze:)

    1. Ja sporadycznie spotykam się z jakimikolwiek przykrościami. To był trzeci raz na przestrzeni 9 lat! Mam wiele optymizmu w tej sprawie.
      Dziękuję i pozdrawiam:)

      1. Hmmm…ludzie! Jestem matką ośmiolatki: bez Downa, bez orzeczonej niepełnosprawności. Jednak tyle w życiu przeszła (miesza z nami dopiero trzy lata), m. in w rodzinie zastępczej, że jej skrajnymi emocjami mogłaby obdzielić piątkę dorosłych. Idąc Waszym tokiem myślenia, musiałabym jej nie zabierać:
        -na place zabaw
        – do różnych sal rozrywki (fiko-, figlo- itp.)
        – do sklepu
        – do parku
        – do Kościoła
        nie mówiąc już o posyłaniu do szkoły.
        Idąc Waszym tropem myślenia, powinnam owinąć ją folią bąbelkową, by uchronić świat przed oglądaniem jej nietypowości.
        MAM WAS W NOSIE!
        To, że moje dziecko wydaje nadprogramową ilość dźwięków, a emocje miewa skrajne i skrajnie je okazuje, nikogo nie zabija. Dzieci, z Downem czy bez, z grypą czy bez, z jedną nogą czy dwiema bywają różne – podobnie jak my, dorośli.
        P. S. Mam tylko nadzieję, że niewiele jest takich egzemplarzy, jak jeden z piszących tutaj, dla którego równanie jest proste Down = agresja..
        Chłopie… poczytaj czasem coś..jakąś książkę…gazetę… cokolwiek – wtedy lepiej zrozumiesz rzeczywistość…

  8. W Ikea w Niemczech bez problemu zostawiam w Smallandzie mojego syna, który ma cukrzyce typu pierwszego i orzeczenie o niepełnosprawności. Zawsze informuje osoby tam pracujące, iż mój syn ma pompę insulinowa i glukometr ze sobą. Byłam mile zaskoczona, kiedy jedna z opiekunek powiedziała, ze jej syn tez ma cukrzyce i dla nich to nie problem. W PL niestety w wielu miejscach nie ma tej możliwości i to wg mnie jest rzecz z którą należy walczyć, bo każde dziecko ma prawo do zabawy i wypoczynku!!!!

  9. No to z drugiej strony. Taka hipotetyczna sytuacja.

    Ide do tej Ikei, zostawiam tam dwójkę swoich „normalnych” dzieci i dostaje po 30 minitach telefon, że mam wracać. Okazuje się, że agresywne dziecko z zespołem down-a skasowało nosy kilku dzieciom w tym moim. Krew się leje, dzieci wyją, KTO jest winien?

    Uparta matka, która zostawiła agresywnego dzieciaka a zastraszony personel przyłał?

    Może panie pilnujące dzieci, bo nie upilnowały?

    Może dyrektor sklepu, bo nie dał wystarczajęj ilości ludzi do pilnowania dzieci (najlepiej jedną osobę na jedno dziecko).

    No kto? A z nosów dalej się krew leje.

    1. Dorogi Gregu,
      Jedyną osobą, która mogłaby komukolwiek dać w nos, to ja, choć orzeczenia o niepełnosprawności nie posiadam. Dzieci z zespołem Downa nie są agresywne. Moim zamiarem jest właśnie edukowanie społeczeństwa, czyli również Ciebie.

      Dzieci bez orzeczeń, czyli jak piszesz „normalne” potrafią być agresywne:)

      1. Dzieci z zd czesto bywają agresywne…autoagresywne..nieraz widziałam jeszcze na praktykach w ośrodku wysmarowane własną kupą dzieci z zd jak sie je na chile spuściło z oczu.. mają większą siłę niż przeciętny rówieśnik .twoje nie przejawia moze tych zachowań

        1. Każde dziecko niekochane, niechciane, wykluczane i zsunięte na margines społeczeństwa może przejawiać agresję, wycofanie, autoagresję, czy smarować się odchodami by zwrócić na siebie uwagę. Moje nie przejawia tych zachowań, bo jest kochane i włączane do normalnego świata na każdym kroku:)

    2. Pracuje z dziecmi. Zdrowymi i tymi z orzeczeniami. Codziennie widze te dzieci razem!
      Są dzieci niepełnosprawne zupełnie nie agresywne. I są agresywne. A dzieci zdrowe? Są nieagresywne. I bardzo agresywne.
      Dzieci mozna podzielic na agresywne i nieagresywne, ale nie ma to korelacji z ich „normalnością” czy niepełnosprawnością.

  10. rodzice dzieci niepelnosprawnych są przewrazliwieni
    uwazaja ze ktoś chce im dopiec
    tak nie jest
    to troska o bezpieczeństwo dzieci a szczególnie ich dziecka

  11. Moje wrażenie jest takie, że jak się nie czyta regulaminu, to można mieć pretensje wyłącznie do siebie. Sprawa jest niepotrzebnie rozdmuchana. Nie można komuś podrzucić niepełnosprawnego dziecka bez udzielenia żadnej informacji. Gdyby matka zachowała się właściwie, do całej sytuacji by nie doszło.

  12. Szanowna Autorko,
    W Szwecji gdzie zrodziłą się Ikea nie do pomyślenia jest sytuacje, że ktoś może dyskryminować kogokolwiek ze względu na jego niepełnosprawność. Myślę, że nagłośnienie tej sprawy i przekazanie jej do centrali w Szwecji mogłoby narobić naszym „managerom” niezłego kłopotu. Dlaczego niby dziecko z zespołem Downa nie może się bawić z innymi dziećmi. Bo co bo jakieś nawiedzone matki tłumaczyły innym dzieciom, że to są chore dzieci i że trzeba sie od nich trzymać z daleka. Jak zdrowe dzieci nie chcą się z nimi bawić to jest problem chorych psychicznie rodziców a nie dzieci. Dziecko nie jest w stanie rozróżnić po wyglądzie kto jest zagrożeniem a kto nie. Cały ten pomysł, żeby dzielić dzieci na pełnosprawne i niepełnosprawne jest chory z założenia. W wspomnianej wcześniej Szwecji nie ma pojęcia szkoły integracyjnej – tam wszystkie szkoły są integracyjne a dziecko niepełnosprawne jest takim samym członkiem uczniowskiej społeczności jak każdy inny. Ma tylko ograniczenie wynikające z jego stanu zdrowia ale nie chodzi do jakiś specjalnych szkół i uczy się życia razem z innymi a inne dzieci uczą się żyć razem z nim. Efekt jest taki, że osoby niepełnosprawne w skandynawii są normalnymi pracownikami, studentami i nie potrzebują specjalnego traktowania, żeby poradzić sobie w życiu. Odpowiadając Natalii pracującej w sali zabaw – zastanowiłaś się co byś zrobiła gdyby trafiło Ci się uparte dziecko ale bez zespołu Downa, które ucieka z sali zabaw. Czym się rózni taka sytuacja od tej opisanej przez Ciebie. To nie jest kwestia choroby czy nie to jest kwestia wychowania i wpojenia dziecku zasad przez rodziców.

        1. Byłam. Prace nad zmianą regulaminu trwają. Mam nadzieję już niedługo przedstawić wynik tyk prac. Niestety na tym etapie już w tym nie uczestniczę, więc sama też czekam na efekty.

      1. Taaak?! Ciekawe, bo ja nie zauważyłam żeby którekolwiek z dzieci z zD zaliczało się do szczególnych siłaczy! No to może trenujmy ich na olimpijczyków. Taka polska ekipa sztangistów z zespołem Downa. Cudo!

  13. A ja uważam, że Ikea ma racje. Te dzieci potrzebują wykwalifikowanej opieki i zwracają większa uwagę. Jakby się coś stało to Taka Pani odpowiada za takie dziecko. A tak są dziesiątki dzieciaków nie można szczególnie zajmować się tylko jednym

    1. Z tego co zrozumiałam z wypowiedzi autorki – dziecko nie wymaga wykwalifikowanej opieki, ani uwagi większej niż pozostałe dzieci. Może taka zwiększona uwaga uwaga opiekuna przydałaby się niektórym na lekcjach z czytania ze zrozumieniem?

    2. Krzywdę drugiemu może zrobić i zdrowe, pełnosprawne dziecko. Może ugryźć, kopnąć, wsadzić palec w oko. Dlatego każde miejsce oferujące opiekę nad dziećmi – również zdrowymi, pełnosprawnymi, powinno dysponować wykwalifikowaną kadrą, a nie studentkami pierwszego roku zarządzania i marketingu, które przyszły do tej pracy, bo miały blisko.

    3. czytam komentarze i nie bardzo rozumiem czego dotyczy ta dyskusja. Z mojego punktu widzenia , może się mylę,jest oczywiste, że dzieci sa nieprzewidywalne, w takim samym stopniu te uznane za sprawne w 100% jak i te ,które są naznaczone okresloną niepełnosprawnością. A zatem, żeby dorośli, którzy profesjonalnie zajmują się opieką nad dziećmi, uniknęli kłopotów (zwiazanych z agresywnymi zachowaniami, uszkodzeniami ciała, szarpaniną etc,wśród dzieci im przez rodziców powierzonych) należałoby profilaktycznie pozamykac przedszkola, szkoły , place zabaw dozorowane przez płatnych opiekunówitd Mój wniosek z zaistniałej w IKEI sytuacjii jest taki: pani ,która bierze wynagrodzenie za kontrolę i opiekę nad dziećmi przebywającymi w miejscu specjalnie dla nich przeznaczonym, wyrażnie nie radzi sobie z tym zadaniem. Podejmując taką pracę , podobnie jak wszyscy nauczyciele i wychowawcy powinna mieć pełną świadomość trudności , z którymi będzie sobie musiała poradzić i wziąć za to odpowiedzialność. Każdy z nas chciałby mieć pracę lekką ,łatwą i przyjemną ale pani zatrudniona w czarodziejskim lesie chyba dokonała niewłaściwego wyboru. Dyrekcji IKEI delikatnie sugeruję ,aby bardziej wnikliwie przyglądali się kompetencjom zatrudnianych osób

  14. Uważam że pracownicy Ikea niesłusznie zostali zaatakowani przez Panią w tym artykule.
    Nie próbuje Pani stanąć obok i wczuć się w rolę pracownika placu zabaw, Oni muszę przestrzegać regulaminu a tenże został stworzony w celu zapobiegania wypadków i problemów.
    Nikt nikogo nie dyskryminuje, a tym bardziej nie chce sprawiać przykrości dzieciom. Nie wiem skąd Ci biedni pracownicy mieli wiedzieć że akurat Pani synek dobrze radzi sobie na pracach zabaw?? Skąd mogli wiedzieć czy Pani syn nie miewa jakichś ataków lęku itp??
    Opiekunowie biorą odpowiedzialność za te dzieci, tak więc jeżeli uznali że sobie nie radzą bądź też zauważyli że coś jest nie tak to jak najbardziej powinni Panią poprosić o przyjście na Plac zabaw.
    Trochę więcej Apatii, bo mam wrażenie że oczekuje jej Pani od innych ale już nie koniecznie od siebie.

    1. Chyba Empatii… Mam mnóstwo Empatii i dlatego uważam, że nieludzkie jest zrzucanie na barki „biednych pracowników” odpowiedzialności za rozpoznawanie dzieci z orzeczeniami. Wg jakich kryteriów? A jeśli pracownik nie jest pewny, to co? Ma dopytać, czy przypadkiem Pani/Pana dziecko nie ma zespołu Downa, Autyzmu, albo Aspargera… Kryteria przyjmowania dzieci powinny być bardzo jasne i łatwe do zastosowania: wzrost, pieluchy, samodzielność. Wystarczy.

    2. Weszłam tutaj przez przypadek… i ze zdziwieniem czytam niektóre wypowiedzi… Jestem matką już dorosłych dzieci i to jest MOJE SZCZĘŚCIE. Współczuję więc Pani Agacie nie tylko sytuacji w IKEA ale też „reakcji” niektórych z osób się tu wypowiadających. Panie Piotrze trudno aby potrafił Pan zrozumieć Panią Agatę jak miesza Pan APATIĘ z EMPATIĄ, nie rozumie Pan pojęcia DYSKRYMINACJA o czytaniu „ze zrozumieniem” nie wspomnę 🙁 Pani Agata wprost napisała, że została wezwana tylko dlatego, że „opiekun” zorientował się, że syn Pani Agaty ma ZD, a nie dlatego, że sprawiał jakieś problemy. Co do regulaminu to tworzą go właśnie PRACOWNICY IKEA, może nie ci którzy opiekują się bezpośrednio dziećmi ale jednak PRACOWNICY. Widziałam WIELE normalnych dzieci, które stwarzają zdecydowanie więcej problemów niż niektóre dzieci upośledzone. A to jest niestety wina ich rodziców. Jeśli IKEA ma plac zabaw dla dzieci, to powinno być ją stać na zatrudnienie pracowników, którzy potrafią poradzić sobie z opieką nad dziećmi nawet z niepełnosprawnością. Pani Agato proszę napisać do Szwecji. Szwedzi są BARDZO WRAŻLIWI na wszelką dyskryminację. Jak widać (po powyższych i poniższych wypowiedziach) w Polsce Pani zrozumienia nie znajdzie. PRZYKRE 🙁

  15. Pani Agata, jakiś czas temu miałam identyczną historię w sklepie IKEA Kraków. Mam córkę z orzeczoną niepewnością. Ma osiem lat lecz rozwojem dorównuje dzieciom dwa lata młodszym. Jest drobna i nie wygląda na swoje lata więc tak naprawdę nikogo nie dziwi że zachowuje się jak 6 latka. Od dawna zostawiam ją samą na tego typu zabaw i nigdy nie było skarg. Oczywiście nikogo nie informowałam o jej niepełnosprawności bo nie uważałam że jest to konieczne. Podczas formalnej wizyty Pani zapytała czy Nici ma orzeczenie. Okazało się parę dni wcześniej babcia była tam z Nicolą i powiedziała że to dziecko niepełnosprawne. Została z nią wtedy na placu. Odemnie zażądano tego samego. Bardzo się zdenerwowałam i dopiero po interwencji u kierownika pozwolono aby została sama. Niestety musiałam mu sklamać że dziecko orzeczenia już nie ma…. Bo nie liczy się jak faktycznie się zachowuje tylko czy ma orzeczenie. A to my – rodzice takich dzieci – znamy je najlepiej i to do nas powinna należeć decyzja czy mogą pozostać w takim miejscu. Nigdy bym jej nie zostawiła jeśli bym nie miała pewności że nic nie stanie się jej bądź innym dzieciom. Pozdrawiam

  16. Powinni w takich miejscach zatrudniać ludzi wykwalifikowanych i pełnych empatii. Nie wiem kiedy społeczeństwo pojmie że dzieci z zespołem Downa są takie same jak inne. Więcej problemów na placach zabaw sprawiają rozpuszczone dzieciaki niż jakiekolwiek z niepełnosprawnością.

  17. Pani Agato, czy Pani nie rozumie regulaminu czy nie chce ?
    Nie jest w nim nigdzie napisane że plac zabaw jest dla wybranych dzieci.
    Mieszkam obok placu zabaw i często widuję tu dzieci z tym zespołem. Proszę mi uwierzyć że różnie się zachowują. Personel sklepu ma prawo myśleć że nie poradzą z tym dzieckiem ponieważ nie znają tego dziecka. A i nie każda matka podchodzi to tego w sposób odpowiedzialny, znam takich które korzystają z każdej okazji żeby zostawić swoje dziecko i mieć chwilę spokoju cudzym kosztem.
    Uważam że nie potrzebnie rozpętuje Pani wojnę.

    1. Droga Pani Anno, czy nie rozumie Pani problemu czy Pani nie chce zrozumieć. Nie da się stwierdzić przyjmując nawet jak to Pani określiła”zdrowe dziecko” ale nie wyglądające na Downa jak będzie się ono zachowywać, czy w związku z tym również tak je traktować. Jeżeli jest Pani matką zostawiającą swoje dzieci żeby mieć chwilę spokoju cudzym kosztem współczuje Pani dzieciom ale proszę nie mierzyć innych swoją miarą. Z poważaniem Sebastian tato najcudowniejszego chłopca obdarzonego przez naturę trisomią chromosomu 21 (na pierwszy rzut oka nie do stwierdzenia).

    2. A właśnie, że bardzo potrzebnie rozpętana została ta „wojna”. Chociażby dlatego, by osoby takie jak Anna, która skomentowała wpis i Pani prosząca matkę o natychmiastowy powrót zrozumiały, że nie każde upośledzenie wiąże się z koniecznością dodatkowej, stałej opieki rodzica w takich miejscach i lepiej najpierw poobserwować czy warto wszczynać alarm, czy jest on raczej bezzasadny. Wielokrotnie można przecież zobaczyć, że dzieci bez żadnych dysfunkcji zachowują się tak, że nie tylko nie powinny pozostawać w takich miejscach bez opieki rodzica, ale raczej w ogóle z nich nie korzystać (dla dobra pozostałych). Naprawdę na szczęście na świecie jest wiele b. mądrych matek, które doskonale znają swoje dziecko i jego możliwości i nie narażałyby zarówno swojego, jak i pozostałych na ewentualne problemy. Jeśli Pani z Ikea czuje się niekomfortowo patrząc jak dziecko z zespołem Downa świetnie spędza czas i bawi się w Zaczarowanym Lesie, to może po prostu powinna zmienić miejsce pracy, zarówno dla własnego komfortu psychicznego, dla komfortu psychicznego rodziców dzieci z różnymi orzeczeniami, jak i dobra tych właśnie dzieci, a może i po to, by nie psuć opinii o tej sieci sklepów. Co innego, jeśli dziecko zaczęłoby sprawiać jakieś problemy. Ale tu nic takiego nie miało przecież miejsca. Może warto zatrudniać ciut bardziej „uświadomiony” personel…

    3. Chwila spokoju cudzym kosztem dotyczy każdego dziecka – dlaczego wyróżniać to, czy inne schorzenie? Czy ADHD nie będzie bardziej kłopotliwe? Czy rozpieszczony jedynak nie będzie bardziej kłopotliwy?
      Właśnie „chorzy tylko z opiekunem” jest dyskryminacją.

      1. A co jak wszyscy będą mogli wejść bez opiekuna i trafi się panu (wiem, pan tam nie pracuje i ma w nosie kłopoty tych pań) np. autysta, agresywny, krzyczący, rzucający zabawkami?

        Nie, nie dyskryminuję autyzmu. Mam dziecko z tą przypadłością, więc wiem co piszę.

        1. Jako mądra matka, nie zostawisz go samego na placu zabaw. Tak samo jak każda mądra matka swojego dziecka, które jest zalęknione, przewrażliwione, albo agresywne, chociaż jest „normalne”.

        2. Pan G . poczyta troche na temat Trisomi 21! A potem wypowiada sie na dany temat. Moja corka tez ma DS i nie przejawia agresji zazwyczaj jest na odwrot jak Pan nazywa “normalne” dzieci wala po nosach i moja roczna corka beczy!!
          Pana tam nie bylo wiec skad Pan moze wiedziec co tak naprawde zaszlo? Najlepiej zwalic wine na dziecko “niepelnosprawne”!
          Najprosciej bo jest inne! Przeciez odstaje!

          Rece opadaja… typowe zasciankowe podejscie!

    4. Zgadzam się! Mój brat jest chory. Zachowuje się czasem inaczej niż inne dzieci. Opiekunka miała prawo nie poradzić sobie z opieką takiego dziecka. Po to jest regulamin żeby go przestrzegać. Tak samo jest z prawem. To nie jest dyskryminacja. Tylko zasady które obowiązują wszytkich. Po coś ten regulamin jest. Ludzie boją się tej choroby jak jej nie znają. To pani raczej okazuje dyskryminację wobec tej biednej opiekunki!! Wiem jak ludzie reagują na takie dzieci bo powtórzę: mam brata chorego. Proszę następnym razem zastanowić się jak by pani zareagowała na miejscu tej dziewczyny i proszę nie robić z tej choroby cyrku tylko dlatego że coś nie poszło po poni myśli. Proszę przeprosić ta opiekunkę.

    5. Piszesz bez sensu. Dzieciak nie zachowywał sie problemowo. Powinni zadzwonić po matkę tylko wtedy, gdy dziecko zaczełoby robić problemy.

  18. Pracuje na sali zabaw. Niestety, ale mając na sali 50 dzieci, nie jesteśmy w stanie biegać za jednym ( istnieje taka możliwość, jeśli rodzic zgłosi swoja wizytę wcześniej i do pracy przyjdzie ejdna dodatkowa osoba do opieki indywidualnej) Miałam sytuację , w której musiałam biegać za 10 letnim, dużym i silnym chłopcem z zespołem downa, który przestawiał sobie stoliki i krzesła probujac uciec z sali . Nie miałam tyle siły,żeby go stamtąd ściągać, prosiłam , tłumaczyłam,że mama za chwilkę przyjdzie, probowałam zająć go czymś innym. Koniec końców chłopak bardzo mocno mnie odepchnął kiedy po raz kolejny probowałam go sciagnac i uderzył w twarz, uciekł górą (przez murek) na kafeterię dla rodziców, a koleżanka, która stała na recepcji i jej obowiązkiem jest wpuszczanie i wypuszczanie dzieci goniła go na skarpetach po galerii… Matka kiedy dzwonilismy,że on tak robi i moze by pani podeszła i mu wytłumaczyła,że zaraz do niego przyjdzie i ze moze spokojnie sie bawic i ize go nie zostawiła na zawsze odpowiedziała mi ,że ją to nie interesuje i zostawiła go nam pod opiekę zeby w spokoju zrobic zakupy i to nasz problem,że nie mozemy sobie poradzić.
    Tak w regulaminie tez mamy,że pozostawić można tylko dzieci, które samodzielnie korzystaja z toalety i potrafią dobrze się komunikować, przedstawić się itd.
    Ps miałam siniaka na twarzy, a chłopiec rozciął sobie wargę, ponieważ murek był wysoki

    1. Ale sytuacja opisana w poście powyżej była inna. Nie było żadnego problemu z dzieckiem, nie zachowywał się źle i nie sprawiał problemów. A przecież każde dziecko może zacząć rozrabiać, wchodzić na stolik itp. I wtedy należy dzwonić do matki, żeby przyszła, a nie jak się nic nie dzieje.

    2. Chyba czytanie ze zrozumieniem sie kłania.
      Nie dziwie sie ze Pani miała problem z dzieckiem jak czytać sie nie potrafi. Ma Pani opisana sytuacje ze oprócz tego ze dziecko jest niepełnosprawne jest całkowicie przystosowane do tego typu sal i nie ma z nim problemów. Równie dobrze dziecko zdrowe moze być złe i Panią uderzyć. Wiec ja pierdol….e

  19. Przykro, ze taka sytuacja miała w ogóle miejsce, ale dzięki za wpis. Niedługo otwieram swoja własną sale zabaw (także z możliwością pozostawienia dzieci pod wyłączną opieka pracowników – w tym mnie samej także) i duzo mi opisana sytuacja dala do myślenia. Na pewno nieco inaczej sformułuję regulamin i na innych sprawach będę się koncentrować przy pierwszym kontakcie z dzieckiem, które ma u nas zostać samo 🙂

  20. Mnie sie tez wydaje ze to z powodu paniki Pani opiekunki,pewno spanikowała i dlatego zadzwoniła,moze tak na prawde nie chciala zaszkodzic tylko pomóc,gdyby działo sie cos złego a nie zadzwoniłaby wtedy też nie byłoby fajnie

  21. Bardzo mi przykro pani Agata bo pewnie poczułam się jak pani w tej chwili. Jeśli dziecko nie miało żadnych zastrzeżeń żeby tam zostać to co to komu przeszkadza? Tłumaczenie że pani dziecku może się poczuć przykro czy smutno to bzdura, bo tak może być każdym dzieckiem. Tym bardziej że podawała pani dane swoje i powinni mieć świadomość kto jest pod ich opieka i jakie ma potrzeby. Zasady które są w regulaminie rozumiem – są dzieci z większymi niepełnosprawnościami które też by chciały bawić się na takich pl. Zabaw. A te panie nie mogą ponosić za nie odpowiedzialności. W pani przypadku jednak to trochę niesprawiedliwe… powodzenia!

  22. I jeszcze słów kilka.
    Powiedziała Pani, że nie prosiła o pilnowanie dziecka. To trochę niemądre.
    Miały te Panie/Pani nie pilnować syna.
    To absurd.
    Nigdy nasze dzieci nie będą traktowane jak dzieci zdrowe. Tak jak dzieci zdrowe nie będą traktowane jak chore.
    Po to powstają placówki integracyjne, przedszkola integracyjne. Ze specjalnym regulaminem dla naszych dzieci.
    Oczywiście mogę zapisać mojego syna do normalnej szkoły, nic nie mówić i udawać, że jest zdrowy. Jednak prędzej czy później dojdzie do takiej sytuacji jak w Ikeii. Ktoś się wystraszył, ktoś nie będzie wiedział jak się zająć, ktoś nie będzie przeszkolony aby zająć się dzieckiem z niepełnosprawnością. Dlatego powstają specjalistyczne placówki, gdzie w grupie nie ma jednej Pani wychowawczyni tylko cztery.
    I na takie kieruję swoje zainteresowanie.
    Nie będę udawała, że wszystko jest w porządku. Chcę profesjonalnej opieki nad synem. Wybieram odpowiedzialnie.
    Tak samo jest z takimi miejscami jak ten w Ikei. Nie można przyjąć, że plac zabaw jest dla wszystkich i mieć pretensje.

  23. Ja również miałam nieprzyjemność w IKEI ze względu na to iż byłam na urlopie macierzyńskim (w regulaminie był zapis, że jeśli jesteś na urlopie macierzyńskim do pewnych opcji nie masz dostępu). Poczułam się bardzo zdyskryminowana, bo co jak co uważałam zawsze IKEA za prorodzinną. Nie jestem więc zaskoczona twoim postem. Rozumiem jedynie, że mają świetnych prawników, którzy robią wszystko by IKEA była zabezpieczona przed odpowiedzialnością za wypadki losowe.

  24. Jestem mamą czterolatka z orzeczeniem o niepełnosprawności. Nigdy nie spotkała mnie taka sytuacja jak Panią, ale myślę, że potrafię to ocenić.
    I niestety nie zgadzam się z Panią.
    Ikea to nie wyspecjalizowana placówka, która zatrudnia specjalistów do opieki nad dzieckiem. A w szczególności nad dzieckiem z niepełnosprawnością.
    Zapewne osoba zajmująca się Pani synem zaniepokoił fakt, że syn nie słuchał . Zapewne wtedy zorientowali się z jakim dzieckiem mają do czynienia. Zapewne uświadomili sobie, że to wbrew regulaminowi. Nie wiem. Podejrzewam.
    Myślę, że cała ta sytuacja to za mało, aby mówić o dyskryminacji.
    Sytuacja została rozdmuchana.
    W jednym z komentarzy pyta Pani czy ma Pani powiedzieć, że siostra może a syn nie? Tak. Wlsnie tak ma Pani mówić. Że syn może ale z opiekunem. Nie uważam, żeby to była jakaś ujma.
    Sama mówię często z synem o Jego chorobie. Znamy Jego ograniczenia i możliwości. Zgodnie z tym wybieramy atrakcje, miejsca, zajęcia. Nie będę udawała, że możemy wszystko, że mam zdrowe dziecko.
    Uważam, że niepotrzebnie rozdmuchała Pani problem.

  25. Nie zgadzam się z siecią sklepów IKEA, jak robią takie place zabaw to powinny być dla wszystkich dzieci, jeżeli mama dziecka jest pewna ze dziecko będzie czuło się tam bezstresowo nie powinno być takiej dyskryminacji. Istny skandal! Szkoda że w regulaminie nie poruszyli też tematu kolorów skóry. Pozdrawiam silna i twardo stapajaca po ziemi mamę! Tak trzymać!!!

  26. Wychodzi na to, że dzieci są zostawione pod opieką zwykłych osób które nie mają pojęcia jak zajmować się dzieckiem. Osoba z wykształceniem pedagogicznym miałaby zupełnie inne podejście do sprawy. Sam wymóg „trzeba lubić dzieci” w propozycji pracy to trochę za mało.

    1. Niestety, w chwili obecnej studia pedagogiczne nie gwarantują absolutnie nic, ba! Często osoby po 5 latach studiowania orientują się, że nie cierpią pracy z dziećmi, bo przez cały tok studiów nie ma szans żeby to zweryfikować. A jeśli jest ktoś z rzeczywistą pasją – szczerze wątpię, aby po ukończeniu studiów chciał pracować na śmieciówce za 8zł/h…

  27. Wczoraj zostawiłam w Smålandii mojego trzylatka i rzucił mi się w oczy ten punkt regulaminu dotyczący dzieci z niepełnosprawnościami. Pomyślałam sobie – matko, jaka dyskryminacja!
    Przykro mi, że Was to spotyka, mam nadzieję, że IKEA pójdzie po rozum do głowy.
    Pozdrowienia z Gdańska!

  28. Witaj, jestem matką 3 dzieci w tym jednego zespołowego i widzę to trochę inaczej. Mam wrażenie, że za bardzo się nakręciłaś. Nie wiadomo dokładnie o co chodziło, że zadzwoniła opiekunka, że „ich nie słucha” – jaki był komunikat, czego dotyczył? Często jest tak, że za dużo dzieci jest w kulkach i ktoś musi wyjść z uwagi na bezpieczeństwo. Pytanie też, czemu oddając dziecko na plac nie poinformowałaś, że będzie ograniczony z nim kontakt. To nie jest tak, że KAŻDY animator ma wykształcenie z pedagogiki specjalnej, u mnie na osiedlu w klubach malucha też nie przyjmą mojego syna na zajęcia, bo nie odpowiedniej kadry. Poza tym czy myślałaś o tym, że inne dzieci mogą mieć problem z integracją z młodym? No i personel nie wie jak może on zareagować na zaczepki dzieci (np. agresją, a skoro nie ma z nim kontaktu, to w jaki sposób mają do niego dotrzeć). Może gdybyś zaczęła od właściwej strony (komunikacja z personelem) zapisując synka na plac nie byłoby takiej bezsensownej afery. Ja nie wyobrażam sobie, aby zapisać synka bez domówienia szczegółów, robię to nawet kiedy przekazuje na plac zdrowego genetycznie syna, jeśli wiem, że ma jakieś specjalne potrzeby.

    1. Bardzo mądrze się Pani wypowiedziała.
      Również jestem mamą dziecka z niepełnosprawnością. W wyspecjalizowanym przedszkolu integracyjnym ma komfortowe warunki oraz wspaniałą opiekę wielu specjalistów. Ale zrozumiałe jest dla mnie to, że na wet w takim miejscu mówię o możliwościach i ograniczeniach mojego syna. Tym bardziej w marketowej bawialni. Zostawiając tam dziecko musiałabym po prostu powiedzieć na co zwrócić uwagę.
      Sprawę należało tak załatwić. Powiedzieć opiekunce o chorobie dziecka. Nie udawać, że problemu nie ma i potem mieć pretensje.
      Tak najprościej.
      Mnie uderzają słowa Pani Agaty :” nie kazałam Go pilnować”, mam rozumieć, że gdyby tam w ogóle nie było opiekunek też zostawiłaby syna bez opieki/pilnowania ? Same kulki by wystarczyły? To jakiś absurd.
      Uważam, że wywołano niepotrzebną burzę hasłem „dyskryminacja” a o żadnej dyskryminacji nie ma mowy.
      Pani Agata uważa, że dobrze byłoby aby regulamin był taki jak w innych krajach. Jedyne ograniczenie to wzrost i pieluchy. Czy wtedy matki małych dzieci też mają się obrażać i krzyczeć o dyskryminacji ze względu na wzrost???

        1. Wszędzie Pani pisze. Wzrost. Pieluchy to jedyne ograniczenia. Zaraz ktoś powie, ze to dyakryminacja niskich bo nie robią małych urządzen do zabwy.
          Albo dyskryminacja robiących siusiu e pieluchy, bo nie zatrudniają Pan do przewijania. możliwe, że niejedna mama powie:
          Ale mój na stopnie wchodzić nie musi.
          Albo obrazi się i powie, że dyskryminacja ze względu na wzrost i za niskie schodki robią na tych placach zabaw.
          Nigdy nie będzie tak, że wszystko jest dla wszystkich.
          Nie popadajmy w skrajności .
          Nigdy nie będzie tak, Że wszystko będzie nam odpowiadać.
          Myślę, że na siłę pociągnęła Pani problem jako dyskryminacja.
          Nikt nie mówi o tym aby dzieci z niepełnosprawnością nie mogły tam absolutnie wchodzić. Opiekun potrzebny. Tyle tylko.
          Widać dla niektórych aż tyle.
          Nie rozumiem tonu rozczeniowego.
          W ogóle uważam, że dziś za dużo jest wszędzie tonu rozczeniowego.
          Przykre to bardzo.

          1. W innych krajach wpuszczają również maluchy w pieluchach, więc masz rację, można oczekiwać i tekiej opieki:)

  29. Witam,
    Pracuję z dziećmi niepełnosprawnymi i rozumiem Twój żal…Mimo wszystko nie podoba mi się forma w jakiej piszesz. Roszczeniowo i bez zrozumienia drugiej strony. Warto się tym zająć… Ale może trochę więcej kultury, spokoju… Agrasją nic nie załatwisz…

  30. Nasza corka również została wyproszona z tego placu bo miała pieluchomajtki chociaż korzystała już od dawna z toalety samodzielnie, a pieluchomajtki miała w razie w (zapomniała się czasami podczas zabawy). Więcej się nie pojawiliśmy na tym placu ( Poznań).

  31. Ręce opadają… Zrobiło mi się strasznie smutno 🙁 Ostatnio siedzieliśmy przy stolikach wcinając lody, za nami siedział Pan z dwójką dzieci. Do ich stolika, gdzie było jeszcze miejsce usiadł Pan z zespołem downa. Powiedzieli mu, że zajęte. Wtedy przyszedł do nas i problemu nie było. Przyszedł jego tata i tak sobie posiedzieliśmy razem po prostu zachowując się jak normalni ludzie… Kurcze, przykro mi jak widzę takie prymitywne zachowania ludzi „na poziomie” 🙁

  32. Też jestem mamą dziecka z niepełnosprawnością. Ola ma problemy ze sferą ruchową, umysłową, wzrokiem, ma epilepsje. I uważam, że takie zapisy w regulaminie jednak nie są takie złe. W tej konkretnej sytuacji, zwłaszcza w odpowiedzi od pracownika sklepu wydaje mi się, że nie było mowy o tym że dziecko niepełnosprawne nie może w ogóle wejść na teren placu, tylko powinien być z nim opiekun. Podejrzewam, że nikt nie każe chodzić mi za dzieckiem krok w krok, ale obecność jest potrzebna żeby moc reagować w razie ewentualnej potrzeby…

  33. Bardzo dobrze p.Agato zrobiła pani, nie pozostawiając bez komentarza zachowania opiekunki z Ikei Właśnie nikt nie zna lepiej swego dziecka i skoro je wychowuje, to najpewniej nie narażalby swego dziecka na stres

  34. A ja opowiem pewien budujący przykład, którego byłam świadkiem jakiś czas temu na największej sali zabaw w Bydgoszczy. Otóż mój syn był gościem na urodzinach kolegi, na które była również zaproszona dziewczynka z zespołem Downa. Dzieci miały lat 7-8. Dziewczynka zachowywała się mniej więcej jak 5-latka. Przede wszystkim oddalała się od grupy, interesowała się zupeł nie czymś innym, wymagała stałej, uważnej opieki. Szczególnie, że to miejsce dwupoziomowe, z wieloma salami itd. Na dodatek urodziny były pod hasłem eksperymentów i osoba je animująca nie miała możliwości dodatkowo zajść się dziewczynką. Rodzice małej zostawili ją i poszli, mama solenizanta była więc w kropce. Już chciała osobiście zająć się dziewczynką, ale okazało się, że w reakcji na sytuację został do urodzin oddelegowany drugi animator, a potem i trzeci, którzy zajmowali się tylko dziewczynką. I tyle, nie wymagano potem za to żadnej dodatkowej opłaty i w ogóle ani słowem o tym nie wspomniano przy rozliczeniach. Po prostu, była potrzeba, sala zabaw zapewniła opiekę. Byliśmy pod wrażeniem.

  35. Niestety lubimy sobie utrudniać życie w Polsce, podejrzewam że w żadnej Ikea na świecie podobny incydent nie miał by miejsca. Zespół Downa widać a co z niepełnosprawnością intelektualną? Jej nie widać dzieci muszą przedstawiać zaświadczenie od lekarza że są zdrowe czy ich przepisy nie dotyczą? Pracuję w szkole w klasie integracyjnej i jeżdżę z nimi na sale zabaw w warszawie i nigdy nie usłyszałam abym nie mogła wziąć 5 dzieci (które mam w klasie) na wycieczkę. A tym bardziej żebym za nimi chodziła i ich pilnowała. Nie zostawiła bym tak tej sprawy. Na kontakt email bym nie liczyła ale sama bym go odszukała. Tam z pewnością zdziwią się że coś takiego miało miejsce. Smutne to 🙁

  36. Witam miałam taką samą sytuację tylko że w Ikea Bydgoszcz .Syn autysta lat 9 , też nie mógł sam zostać na placu . Musiałam zrezygnować z zakupów i siedzieć z nim.A starszego syna o rok w ogóle nie wpuściła bo miał równe 140 cm .Ja niestety Ikei mówię dziękuję

  37. A ja uważam, że ze strony autorki nastąpiło spore wyolbrzymienie problemu i braku zrozumienia w drugą stronę, pewnie po prostu w przypływie emocji.

    Nie wątpię, że jako mama dziecka z ZD wie Pani doskonale że dzieci z takim rozpoznaniem funkcjonują bardzo różnie – od takich które radzą sobie doskonale, po takie które wymagają bardzo dużo wsparcia opiekunów. tymczasem sama podpiera swoje stanowisko, że przecież Pani syn należy do tej pierwszej grupy – przepraszam, ale na jakiej podstawie taką ocenę maja wystawić zupełnie obce Pani osoby? zwłaszcza, że przez telefon zgłosili, że nie mogą się z dzieckiem porozumieć. Rozumiem że Pani by na ich miejscu taką sytuacje zignorowała i stwierdziła, ze niech się dalej dzieje wola nieba?

    Do tego zarówno tytułem jak i dużą częścią treści manipuluje Pani informacją. Zarówno z treści Pani wypowiedzi jak i odpowiedzi Ikea wynika dość klarownie, że nikt nie zabrania dzieciakom z niepełnosprawnością korzystania z placu zabaw, ale wymaga żeby pozostawały pod opieka opiekuna. Nie ma znaku równości między tymi dwoma sytuacjami. A już zwłaszcza gdy zaistniała sytuacja nie była niespodzianką bo w regulaminie placu widnieje stosowny zapis. Domaga się Pani od IKEI odpowiedzi wg jakiego klucza „Selekcjonują” dzieci. To ja poproszę od Pani informacje na temat tego jaki wg Pani ma być ten klucz? każde dziecko może zostać na placu same, bez opiekuna? niewidzące? z lekooporną padaczka i z głęboką niepełnosprawnością intelektualną? z cięzkim porazeniem czterokończynowym? zespołem Retta? Od jakiego poziomu intelektu uznajemy że dziecko MA sobie poradzić samo? Które dzieci z ASD sobie poradzą, a które nie? I kto ma sprawdzać stosowne papiery i czy pracownicy Ikei maja od rodziców zabierać zaświadczenie od psychologa o osiagniętym poziomie rozwoju inetelektualnym? i finalnie – kto ma wziąć odpowiedzialność jeśli na placu zabaw stanie się komuś krzywda?

    Poniekąd rozumiem zdenerwowanie i absolutnie popieram chęc zapewnienia dzieciakom fajnego i normalnego dzieciństwa na jakie zasługują. Ale demonizowania sytuacji i wyolbrzymianie ponad to co realnie się stało jest przesadą.

  38. Ja myślę,że jest mała wiedza w tym temacie i pani opiekująca sie dziećmi po prostu się wystraszyła,że sobie nie poradzi.Matka niepotrzebnie wzięła to do siebie.Pozdrawiam

    1. To jest w regulaminie sklepu IKEA. Nie mam pretensji do opiekunki i wyraźnie to zaznaczyłam. Uważam jednak, że place zabaw są dla wszystkich. Inne nie mają problemu z pozostawianiem dzieci z zespołem Downa, nawet mają zniżki dla dzieci niepełnosprawnych, więc taka pro rodzinna sieć jak IKEA powinna być nieco bardziej na czasie w temacie tolerancji.

      1. Ja miałam bardzo podobną sytuację w IKEA Katowice. Moja córa Emilka ma porażenie mózgowe, obejmujące tylko nogi..dziecko w 100% kontaktowe, mocno samodzielne. Bardzo chciała się pobawić w ikeowskim przedszkolu. Zderzenie z rzeczywistością nie było miłe. Okazało się, że nie mogą jej przyjąć z powodu braku przeszkolonego personelu w zakresie opieki nad osobami niepełnosprawnymi. Tłumaczenie zapłakanej,małej dziewczynce, że pomimo tego iż bardzo chce tam być, tak jak inne dzieci, a nie może rozdziera serce na strzępy, a pytanie stawiane przez 6latkę :”dlaczego?” jest poniżej mojego „psychicznego pasa”.

        IKEA zadbajcie o to, żeby mieć chociaż jednego pracownika z takimi dokumentami. Przy Waszych przychodach to chyba nie problem. Tacy jesteście prorodzinni…ech

      2. Mysle rowniez ze tolerancja nie ma tu nic do rzeczy a brak stycznosci i niewiedza. Opiekunki boja sie ze sobie nie poradza i przy rodzicu czuja sie bezpiecznie. Mysle ze wystarczylo poinformowac ze Krystianek sobie swietnie radzi i tyle. To wynik strachu, nie kazdy ma stycznosc z chorym dzieciaczkiem i nie zna codziennych zachowan. Strach byl silniejszy. Naprwno nie dyskryminacja. Ja to tak odbieram. A majac pretensje do sklepu naprwno w oczach opiekunki masz je i do Niej. Moze inne place zabaw maja bardziej przekwalifikowane opiekunki (takie ktore maja wiedze w zakresie niepelnosprawnosci)… i dlatego takich regulaminow nie wprowadzaja. Ja apelowalabym o przeszkolenie personelu zeb uniknac takich nieporozumien… bo dla mnie jest to lekkie nieporozumienie nie odnioslam wrazenia nieuprzejmosci czy dyskryminacji w tym co przedstawilas. A strach przed nieznanym…byc moze Krysrianek ktory nic nie mowi cos chcial Pani nie umiala odczytac co i sie wystraszyla…ja rowniez balabym sie podjac opieki bo nie znam zachowan maluszkow 🙂 nigdy nie z powodu dyskryminacji..

  39. Idiotyczne zasady. Może niech od razu zrobią listę, kogo wykluczają: małych okularników, sepleniących, dzieci jąkające się itp. Międzynarodowa firma, a zasady jak w głębokiej komunie.

    1. ….jako mama także niepełnosprawnego syna uważam iż wiedza na temat chorób takich jak zespol downa czy autyzm w Polsce jest tak ograniczona a rodzice bardzo często uczą swoich pociech złych zachowań, braku szacunku i tolerancji do osób chorych… zauważmy że te istoty tkaże czują… mimo iż pojmują nieco inaczej ten otaczający świat

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.