Kiedy spadanie staje się lataniem

Parę dni temu zamieściłam wpis na fb, który zaczynał się od słów: „Jestem ujebana… Tego nie można już nazwać zmęczeniem. To totalne i całkowite ujebanie.” Dwa dni później pełna radości jeździłam na sankach z moimi synami. No więc jak? Jak ja to robię, pytacie.