Kochane Babcie, drodzy Dziadkowie

Rozpuszczacie nam dzieci! Rozpieszczacie i karmicie słodyczami. Wasze kotlety nie są eco, a pierogi są bez soczewicy i kaszy gryczanej. U Was dzieciom wolno wszystko, włazić na stoły, gapić się w telewizor i wylizywać miski po ciastach.
Kiedy wracają do domu, cukrowy haj trwa do północy, a my musimy o świcie do pracy. Przez Was nasze kotlety mielone lądują w koszu, „bo nie są takie jak u Babci.” Zupa pomidorowa ze świeżych pomidorów z upraw ekologicznych stoi aż skiśnie, podczas kiedy Twoja, droga Babciu, przywieziona w słoiku po koncentracie pomidorowym, z którego powstała, znika z talerza bez śladu.

Drodzy Dziadkowie, którzy dajecie swoim kilkuletnim wnukom scyzoryk do obierania jabłek, uczycie strzelać z broni palnej, oprawiać zwierzynę i rąbać drewno… Tak przecież nie wolno! Dziecko może się skaleczyć, może wyrosnąć na myśliwego co to zabija niewinne zwierzątka, może się spocić…

Szlag nas trafia, że rozpuszczacie nam bachory, a potem my przez kolejny tydzień tłumaczymy, że „scyzoryk dostaniesz dopiero na osiemnastkę, a o broni palnej możesz zapomnieć na zawsze!” Po nocach próbujemy podrobić te Wasze kotlety, drogie Babcie i dupa! One, te małe łotry zawsze wiedzą, że „to nie Babcia robiła”.

Jesteście dla nas utrapieniem i zbawieniem. Bo kto zajmie się małym jutro od 7 rano (rozchorował się w środku nocy). Żadna niania przecież tak z godziny na godzinę nie przyjdzie, a Babcia zawsze jest gotowa rzucić wszystko i przyjąć rozkapryszonego wnuka z gorączką i siatą pełną zdrowego jedzenia, z którego i tak nie skorzysta, bo przecież mały jest u Babci, a tu jedzenie robi Babcia:) Nie tylko robi, ale skarmia w całości, nawet jeśli oznacza to chodzenie za maluchem z talerzem i widelcem krok w krok przez półtorej godziny. Tuczycie i rozbestwiacie, ale bez Was łatwo nie jest. Oj nie jest…

Coś o tym wiem. Moi rodzice mieszkają w Kanadzie, a teściowa…teściowej nie mam od dnia rozwodu. Kiedy któreś z dzieci zachoruje, biada. Kiedy trzeba poniańczyć, popilnować, podrzucić…biada. Podrzucam tylko najstarszego, bo sam samolotem od 7-go roku życia lata do Babci i Dziadka na połowę wakacji. Po prostu sumuję te wszystkie niewykorzystane dni i wieczory, kiedy normalnie Babcię bym wezwała i latem wykorzystuję hurtem. Wnuk nigdy nie narzeka, wręcz przeciwnie, zawsze nie może się doczekać miesiąca wolnego od gderania mamy i wolności u boku Babci i Dziadka. Dopieszczany i rozpieszczany delektuje się całym czasem i uwagą, które ma dla siebie na wyłączność. W domu musi się dzielić z rodzeństwem. I choć Babci i Dziadka moje wnuki pod ręką nie mają, to i tak zawsze mogę na nich liczyć. Na leki z Kanady, których tutaj nie ma, na masło orzechowe, musztardę miodową i syrop klonowy do placuszków dla Wnuczków. Były też chwile, ciężkie czasy kiedy Babcia samolotem na sygnale z Kanady pędziła, bo Babcie takie są…

Kiedyś ktoś mi powiedział, że bycie Babcią, jest piękne, bo to czysta przyjemność, bez konsekwencji (konsekwencje ponoszą rodzice:) Nie mogę głośno powiedzieć, że nie mogę się doczekać, bo moje życzenia mają tendencje do spełniania się w dziwnych okolicznościach. Wolę żeby moi synowie jeszcze chwilę poczekali z rozmnażaniem…Ady pieluchy tetrowe jeszcze gdzieś się przewijają. Ale jak już tą Babcią zostanę, to…ojeju, jak ja będę te wnuki rozpieszczać!

Drogie Babcie, Kochani Dziadkowie, narzekamy na Was, gderamy i się wściekamy, ale bez Was jeszcze gorzej. Dlatego dalej róbcie swoje. Pieczcie pączki i faworki, róbcie flaki i wieprzowe mielone. Pozwalajcie na wszystko, zagłaskujcie i rozpuszczajcie do spodu. Od tego jesteście. Za to właśnie Wasze wnuki tak bardzo Was kochają:)

Kochane Babcie, drodzy Dziadkowie
4.6 (92.73%) 11 votes

3 thoughts on “Kochane Babcie, drodzy Dziadkowie

  1. Szkoda, że nie wszyscy dziadkowie tacy są, albo nie wszystkie dzieciaki mają dziadków.
    Moje dzieci mają niestety takich dziadków, którzy nie zasługują na to miano.
    Muszę radzić sobie sama.

  2. Bardzo pragnąłbym zostać dziadkiem ale to się raczej nie uda – nasi synowie są po prostu bezpłodni. A mój jest w dodatku jedynakiem. 🙁 Ale cóż – będę inne rozpieszczał, taka namiastka musi mi wystarczyć! 🙂

  3. Ot, cała prawda 🙂
    I kochajmy tych Dziadków ile wlezie, dajmy im możliwość rozpieszczania naszych dzieci, przymykajmy oko na to, co robią dzieci po powrocie od Dziadków, bo… niestety czas szybko mija. W 2016 r. straciłam Tatę i widzę, jak bardzo brakuje moim dzieciom Kochanego Dziadka (zwłaszcza mojemu 11 letniemu synowi, który był baaardzo zżyty z Dziadkiem). Pierwszy Dzień Dziadka „bez Dziadka” – smutne święto. Dzieciaki wpadły na pomysł, żeby ulepić Dziadkowi bałwana (Dziadek z nimi to robił). I co mi tam, że niektórzy patrzyli na nas, jak na obłąkanych – „bałwan na cmentarzu!!” Dziadek na pewno ucieszył się!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.