PRACA

Praca to pasja, a pasja to praca. Kiedyś przyjaciółka zapytała mnie co należy zrobić by mieć pieniądze. Odpowiedziałam, że nie wiem, bo nigdy nic w tym kierunku nie robiłam. Kochałam moją pracę, była moim hobby, radością. Nie zauważyłam kiedy zaczęła przynosić prawdziwe pieniądze, bo nie było to istotne. Zawsze miałam wystarczająco dużo pieniędzy, nawet gdy ich nie miałam. Bogactwo, to stan umysłu, a nie portfela.

Przedsiębiorczość mam wpisaną w geny. Odziedziczyłam ją po Tacie. Idąc na studia założyłam pierwszą firmę, jednoosobowe studio graficzne Venus Design. Po czterech latach spędzonych w Kanadzie mój angielski by niezły, ale z mocnym akcentem. Gdy przedstawiałam moje studio, Venus (Vines) Design, brzmiało jak Pines (członek) Design. Do tej pory nie wiem czy moi klienci pamiętali mnie ze względu na świetne projekty, czy na nietypową nazwę…Chyba wolę nie wiedzieć:-)
Początkowo zlecenia dostawałam głównie od wykładowców, którzy prowadzili firmy projektowe. Zamiast na wykłady chodziłam na spotkania z kolejnymi klientami, co nie przeszkodziło mi w ukończeniu uczelni z wyróżnieniem. Wyjechałam na wakacje do Polski i tak moje wakacje trwają już ponad 20 lat.
W wieku 23 lat zostałam dyrektorem artystycznym w wydawnictwie Axel Springer Polska i wprowadziłam na rynek dwa tytuły: Panią Domu i Na Żywo. Nie chciałam nawiązywać bliższych kontaktów z redaktorem naczelnym, więc przeszłam do agencji reklamowej Market Link Mariusza Waltera. Rok później odeszłam. Dwa razy byłam wzywana przez samego boga mediów do jego szklanego gabinetu. Dwa razy wypaliłam z nim papierosa słuchając jakie ma wobec mnie plany, gdy uzyska koncesję na telewizję. Dwa razy odmówiłam i dwa razy zostałam wyrzucona z hukiem z tegoż właśnie szklanego gabinetu. Wybrałam własną drogę.
Parę lat później moja agencja reklamowa przynosiła milionowe dochody. W 2001 roku została przekształcona w spółkę cywilną z dziennikarzem, który został moim mężem. 14 lat później odkryłam, że nie na tym polega delegowanie zadań. Aby delegować nie trzeba wchodzić w spółkę, a już na pewno nie z mężem. W ramach ugody rozwodowej oddałam firmę. Było mi przykro, ale już od dawna czułam, że muszę zrobić coś nowego. Jestem twórcą, lubię organizować, projektować, powoływać do życia. Nie potrafię stać w miejscu, przez 20 lat modyfikować te same projekty. To nie ja. Gdy stoję, moja dusza obumiera.
Zainspirowana moją 3-letnią córeczką projektuję odzież. Pracuję nad internetowym salonem odzieżowym dla matki i córki oraz nad systemem mobilnych aplikacji edukacyjnych dla dzieci, w oparciu o moje 7-letnie doświadczenie w edukacji syna z zespołem Downa. Piszę książkę, prowadzę bloga.
Mam pełną świadomość tego co było w mojej firmie dobre, a co sprawiało mi trudności. Nie chcę spędzić kolejnych 20 lat na budowaniu nowego przedsiębiorstwa. Zamierzam pominąć błędy i skupić się na najlepszych rozwiązaniach. W tym celu podjęłam studia MBA Przedsiębiorczość. Doświadczenie już mam, teraz nadrabiam braki w teorii:-)