Szanowna władzo, dziękuję…

Zwykle nie angażuję się w życie polityczne. Jestem bardziej pokojowo nastawiona do rzeczywistości niż gołąbek pokoju do Papieża, ale nie sposób w milczeniu znosić nagonkę na obecną władzę. Zatem wbrew wrogo nastawionym siłom, pragnę podziękować obecnej władzy za kilka spraw.

Jestem matką niepełnosprawnego chłopca z zespołem Downa. Byłam na tyle mało przewidująca, że urodziłam go dwanaście lat temu. Świadczenie “Za życiem” przeszło mi koło nosa. Na szczęście nasza władza nie ma uprzedzeń co do wieku niepełnosprawnych dzieci i pomimo dwunastu lat życia mojego syna, otrzymał on zaświadczenie “za życiem”, które gwarantuje mu korzystanie z bezpłatnych usług Służby Zdrowia poza kolejnością! W ubiegłym tygodniu udałam się do Wojewódzkiego Centrum Stomatologii by zapisać go na leczenie zębów w narkozie. Niestety moje dziecko nie rozumie zbawiennego efektu borowania i bez narkozy nie ma jak utrzymać go bez ruchu z otwartą buzią. Próbowałam ja, dwóch braci i pielęgniarki. Narkoza to jedyne rozwiązanie. Wyobraźcie sobie Państwo moje zdumienie, kiedy okazało się, że mój syn został wpisany w kolejkę dzieci „bez kolejki” z terminem … za rok. W tym momencie doceniłam zapobiegawczość i dobroduszność naszej obecnej władzy. Zamiast narażać dziecko na bezsensowną narkozę dwa, może trzy razy do roku, wystarczy przecież raz. Można wtedy jednorazowo usunąć zęby, które wcześniej można było leczyć narażając dziecko na niepotrzebny stres.

Zbierając materiały do mojej najnowszej książki i zgłębiając statystyki i raporty NIKu dotyczące adopcji, doszłam do rewolucyjnych wniosków. Otóż, drodzy Państwo, 500+ działa! Od czasu wprowadzenia tej formy pomocy przez naszą obecną władzę ilość zrzeczeń dzieci przy porodzie spadła niemal do zera. Teraz dzieci, które mogły trafić do rodzin adopcyjnych zaraz po porodzie mogą cieszyć się sielanką na łonie rodzin biologicznych, gdzie doświadczają przemocy psychicznej i fizycznej, są zaniedbywane i ignorowane do czasu, kiedy wpadną w oko Pomocy Społecznej. Wówczas są niesprawiedliwie odbierane kochającym 500+ rodzicom i umieszczane w domach dziecka, gdzie przez wiele lat będą czekały na uregulowanie swojej sytuacji prawnej. Wtedy będą już za stare na adopcję w Polsce, gdzie ukochaliśmy dzieci małe i bez obciążeń.

A gdy już jestem przy adopcjach, dziękuję obecnej władzy za ograniczenie procederu wywożenia polskich dzieci za granicę. Jeszcze parę lat temu, co roku, ponad 300 niechcianych przez Polaków dzieci z upośledzeniem umysłowym, chorobami genetycznymi, rodzeństw wielodzietnych i dzieci za starych do adopcji było wywożonych za granicę, gdzie z utęsknieniem czekały na nie rodziny bez uprzedzeń i ze środkami finansowymi by adresować ich indywidualne potrzeby. Od 2017 roku, te statystyki zdecydowanie się poprawiły. Obecnie poza nasze granice wymyka się jedynie około 20 dzieci rocznie w ramach łączenia rodzin. Niestety nasze prawo nadal zezwala na adopcje zagraniczne, jednak na straży naszych pacholątek stoi dumnie jeden jedyny Katolicki Ośrodek Adopcyjny w Polsce, który dzielnie stoi na straży, by mali Polacy zostawali w Polsce.

2 miliardy złotych wrzucone w służbę zdrowia, promocję adopcji naszych małych obywateli w Polsce, rodziny zastępcze, czy umożliwienie adopcji zagranicznych, utonęłoby w morzu potrzeb. Zainwestowane w instytucję rozpowszechniającą informacje na temat osiągnięć naszej obecnej władzy, mogą zainspirować przywódców bardziej zacofanych nacji do podobnych rozwiązań.

Szanowna obecna władzo, nie pozostaje mi nic innego jak powiedzieć DZIĘKUJĘ…

Agata Komorowska
Mama chłopca z zespołem Downa i dwójki dzieci adoptowanych

Szanowna władzo, dziękuję…
5 (100%) 6 votes

2 thoughts on “Szanowna władzo, dziękuję…

  1. Pani Agato, nie zrozumieją ironii. Cała prawda, w punkt. Dodać mozna do tego jeszcze zmiany w ustawie o finansowaniu zadań oświatowych, dzięki której część dzieci niepełnosprawnych, ktore uczęszczały do placówek prywatnych, bo te częściowo z subwencji pokrywały czesne, musiała wrócić do szkół publicznych – ich rodziców nie stać na opłacanie szkół prywatnych. W publicznych molochach brak pomocy dla tych dzieci… przykre.

  2. Sama prawda, szkoda tylko, że to grochem o ścianę. Ale możne napisać interpelację poselską i spytac, Pania Minister, skąd taka cudowna poprawa? Uzdrowienie patologii!!!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.