Czasem umieram i zmartwychwstaję

Może bluźnię, ale dokładnie tak się czułam w minione Święta Wielkanocne. W piątek dotarłam do Gdańska, a potem choroba wygrała. Przechorowałam sobotę, przespałam całą niedzielę, a w poniedziałek rano wstałam, zrobiłam śniadanie, spakowaliśmy się i wróciliśmy do domu:) Mam niezły układ z moim Ciałem – poddaje się tylko wtedy kiedy może, a w te Święta nareszcie […]