Przejść przez piekło i nie zostać diabłem…

“Akt ślubu jest traktowany na równi z aktem własności drugiego człowieka, a każda kobieta, która pragnie swoje małżeństwo opuścić jest traktowana jak przestępca. Tak długo jak depresja będzie argumentem do szantażowania matek, tak długo będą one cierpiały w milczeniu, w obawie przed utratą tego, co dla nich najcenniejsze.” ~ Anna

“Warto być uczciwym, choć nie zawsze się to opłaca. Opłaca się być nieuczciwym, ale nie warto” ~ Władysław Bartoszewski

“To strony decydują jak chcą się rozstać, czy pokojowo i na poziomie, czy rozdeptując tę drugą osobę. Ja zawsze namawiam do rozwodów bez orzekania o winie, bo uważam, że tak jest najlepiej. Wiem jednak, że dla niektórych tylko dokopanie stronie przeciwnej daje prawdziwą satysfakcję. Pewnych spraw jednak nie biorę, bo nie umiem być kimś kim nie jestem i niestety należy mnie, być może, uznać za kiepskiego adwokata.Trzeba jednak mieć na uwadze, że pełnomocnik jest tylko wykonawcą woli swego mocodawcy i musi być skuteczny. Bo dobry adwokat, to skuteczny adwokat. Klienci oczekują od nas określonego wyniku sprawy. Co więcej jest dużo takich osób, dla których tylko adwokat który pozostawia po drugiej stronie tylko mokrą plamę jest skuteczny. Cóż, ja jestem gorącym zwolennikiem mediacji. Niestety ktoś mądry kiedyś powiedział, że mediacja jest dla gentlemanów…” ~ Małgorzata, prawnik

Przejść przez piekło i nie zostać diabłem…
4.3 (86.09%) 23 votes

14 thoughts on “Przejść przez piekło i nie zostać diabłem…

  1. To również moja historia.Wrociły wspomnienia,poleciały łzy. I ja wiem,że nic,co zostało tu opisane nie jest ani przerysowane,ani fikcyjne…

  2. Piękna konkluzja! Zaglosowalam na cudowna mamę cudownych dzieci! Dziękuję tez za Twojego bloga pisz pisz pisz!!!
    Mama dwójki: syna 13 letniego i córki 3 latki ;))
    P.s. moja trzyletnia córeczka ogląda często filmik z Twoja córeczka o dniu mamy i corki i dzięki temu filmikowi mamy tez swój dzień mamy i córki co tydzien w piątki w tym zabieganym tygodniu znajdujemy czas dla siebie po pracy i przedszkolu. Dziękuję też za to! ;))))
    Asia

  3. Pani Agato,

    Jestem prawnikiem i Pani imienniczka. Nie chce negowac Pani doswiadczen z prawnikami, ale prosze pamietac, ze nie zawsze wszystko jest czarno-biale. Czesto prawnik jest wykorzystywany do upokorzenia drugiej osoby. Nie mam wplywu na to co opowiada o mnie moj klient. Wiem, z doswiadczenia, ze wynik spraw rozwodowych w NAJMNIEJSZYM stopniu zalezy od umiejetnosci prawnika, a w NAJWIEKSZYM od dojrzalosci stron procesu rozwodowego.

    Prawnik ZAWSZE dziala w interesie klienta i skupiony jest na tym co jego klient chce osiagnac. Jesli przychodzi do mnie klient i oswiadcza, ze to on chce miec opieke nad dzieckiem bo jego zona jest wariatka/alkoholiczka nie mam powodu zeby mu nie wierzyc. Prosze go jednak o dowody. Bez dowodow, sprawa jest przegrana. Nigdy nie spotkalam prawnika, ktory podjudzalby klienta. Za to spotkalam mnostwo klientow, ktorzy oczekiwali ode mnie, ze im pomoge nagiac rzeczywistosc do ich potrzeb. Byli niesamowicie zawiedzeni, gdy powolujac sie na etyke mojego zawodu kategorycznie odmawialam. Byli klienci, ktorym mowilam, ze przegraja, a oni i tak upierali sie przy swoim i byli zdziwieni ze nie wygrali. Mialam sytuacje, gdy urazone ego meza bylo dominujacym powodem walki o dzieci i jakiekolwiek proby rozmowy z nim, ze nie tedy droga konczyly sie wybuchem agresji i absurdalnymi oskarzeniami, ze trzymam strone jego zony.

    Przez lata nauczylam sie nie angazowac emocjonalnie, bo to nie jest moja rola. Ja jako prawnik mam obowiazek poinformowania klienta co stanowia przepisy i jakie sa klienta szanse na osiagniecie jego celow. Moja rola nie jest ustalenie prawdy obiektywnej, ale zgromadzenie i ocena materialu dowodowego mojego klienta. Proba ustalenia faktow i podjecie decyzji na ich podstawie nalezy do sadu. Prosze jednak pamietac, ze sady nie sa jakas idealna instytucja sprawiedliwosci. Liczy sie to co mozna udowodnic, bo czesto prawda nie jest tak jednoznaczna jak chcielibysmy wierzyc.

    Sad orzekajac o tym komu przyzna opieke na dziecmi kieruje sie wylacznie dobrem dziecka i jestem pewna, ze Pani bylego-meza prawniczka jasno mu to powiedziala. Wydaje mi sie, ze mu nigdy nie chodzilo o dzieci, ale o zemste. Prawdopodobnie czul sie upokorzony. Takim zachowaniem tylko pokazal, ze przeklada swoje absurdalne, dziecinne potrzeby nad dobro swoich dzieci. Tym samym udowodnil, ze decyzja o przyznaniu Pani opieki nad dziecmi byla wlasciwa.

    Pozdrawiem serdecznie

    Agata

    1. Droga Agato, wiem, że to wszystko jest bardziej skomplikowane, że prawnik często robi to czego oczekuje klient, albo podpowiada jak można odpowiedzieć na absurdy drugiej strony. Myślę, że problem leży dalej. Leży on w pojęciu aktu małżeństwa jako akt własności drugiej osoby, najczęściej kobiety. Ma Pani rację, że w sądzie liczą się dowody. I tu jest cała tragedia, bo ktoś te dowody zbiera i niejednokrotnie to nie wniosek wypływa z dowodów, a dowody są specjalnie fabrykowane, albo odpowiednio prowokowane, by udowodnić tezę jednej ze stron. I to strona agresywna zwykle jest bardziej kreatywna w zbieraniu tych dowodów. Dlatego strona, która pragnie pokoju, która brzydzi się podsłuchami, nagraniami, całym tym syfem jest zawsze na przegranej pozycji. Uważam, że prawo jest tak skonstruowane, że daje bardzo duże pole do nadużyć.

    2. Mój komentarz do odniesienia Pani prawnik.
      1 – prawnik – prawnikowi nie równy;
      2 – jest naganne jak prawnik staje sie agitatorem kłamstwa i takim Gebelsem (kłamstwo 100xpowtórzone staje się prawdą) – piszę o sytuacji, gdy ma wiedzę, że Jego klient kłamie, mój prawnik nie posuwał sie do tego typu metod, prawnik małżonka – tak;
      etyka/jej brak to cechy osboy, jedne są, inne nie, niezależnie jaki jest ich zawód;
      3 – są prawnicy którzy wchodzą w rolę: pomocnika sprawcy przemocy, nakręcają konflikt np. multiplikują sprawy, bo wtedy … zarabiają, no taka specyfika zawodu – tym więcej kasy, czym spraw – to akurat oczywiste; sprawa zależy od stron, jednak prawnicy maja dużą rolę;
      4 – SZKODA TYLKO, ŻE DZIECI SWOICH ADWOKATÓW NIE MAJĄ;
      5 – mój syn po procesach, gdzie próbowano za Niego decydować stwiedził, że „zostanie prawnikiem, by pomagać dzieciom w takich sytuacjach” i póki co od ponad 3 lat konsekwetnie do tego dąży, a ze swoim doswiadczeniem – będzie umiał się w manipulacjach ( przed którymi trudno obronić się w sądzie ) rozeznać.

      Może na koniec: dziecko czerpie poczucie bezpieczeństwa od matki, od ojca – wzorce. Ha ha dla tego przypadku.
      Ci ojcowie, którzy tak zajadle chcą matkom zabrać dzieci wg. badań to potem … są najgorszymi ojcami w latach PO rozwodzie :-(. Tyle badania, jak i moje i dziecka doświadczenie życiowe.

      Dziękuję za odwagę napisania o rozwodzie – trzeba o tym mówić. Ja tymże zmotywowana też przerwę swoje milczenie.

  4. Ja nie zostawiłam byłego męża w skaroetkach – choć mogłam – na sprawę rozwodową przychodził gdy jego partnerka była w ciąży. Chciałam w prawdzie, pokojowo, jsk Pani. Przeszłam też przez odcinanie od pieniędzy, robienie ze mnie wariatki itp. Tylko na koniec po kilku latach od rozwodu moja córka wybrała dom i pozycję zawodową taty a nie mieszkanie w bloku i sponiewieraną emocjonalnie mamę. Ponad 6 lat bezskutecznej walki o powrót córki… Teraz uczę się żyć dla siebie.

  5. Tekst na pewno emocjonalny, ale karykaturalnie przerysowany i chyba bardziej fikcja niż dokument. To, o czym piszesz, że jest nieprzekraczalne – nigdy – staje się nieistotne w innym, bardziej życiowo-śmierciowym świetle. Definicje stają się tylko nic nie znaczącymi określeniami, granice to tylko wspomnienie widziane we wstecznym lusterku pędząc naprzód.
    I jeszcze jedno: mi osobiście ciężko by było ułożyć sobie „poprawne” relacje z kimś, kto próbował zabrać mi dzieci czy inaczej skrzywdzić, zatrudniając Panią Mecenas. „Wybacz ale nigdy nie zapomnij”. Pozdrawiam!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.