Dlaczego ten rozum jest taki głupi…

– Co Ci jest?
– Nie wiem…jesień, starość, grypa, albo…odchorowuję cały ten rok. Z całego życia zostało kilka kartonów w garażu. Muszę je rozpakować zanim szczury się zalęgną, a nie mam siły.
– Powinnaś wziąć się w garść i przestać rozczulać się nad sobą. Po prostu bądź twarda, zaciśnij zęby i zrób co masz zrobić. No już szybciutko!
– Już mi się nie chce. Nie chce mi się być twarda. Nie chce mi się czegokolwiek udowadniać. Chce mi się spać…
– Jesteś żałosna! Spójrz na siebie! Latem byłaś taka piękna, pełna życia, radości, zgrabna i powabna i co się z Tobą stało?!– Przepraszam, ale musisz zrozumieć, miałam tyle problemów…Zaczęło brakować sił. Najpierw odpuściłam jogę, potem medytacje, z czasem dietę.
– To Twoja wina. Wydawało Ci się, że wszystko pogodzisz…Gdybyś trochę bardziej się postarała to by Ci wyszło. Najpierw odpuściłaś wstawanie o 5 rano, potem niby nie miałaś siły zebrać się do kupy po odprowadzeniu Kryska. Chciałaś tak wszystko miło i harmonijnie, a tak się moja droga nie da. MUSISZ się bardziej postarać! Nastawiaj budzik piętnaście minut wcześniej z drzemką co pięć minut, to wstaniesz o tej piątej rano. Do szóstej się ogarniesz, obudzisz Kryska, na siódmą odprowadzisz na autobus. Aleksa obudzisz za piętnaście siódma, a jak wrócisz po odprowadzeniu Kryska, to wypchniesz go do szkoły, żeby się nie spóźniał na ósmą.
– Ale jego nie da się ściągnąć z łóżka! Wiesz co to znaczy wyciągnąć z łóżka 14-latka.
– A to też Twoja wina, bo nie zaganiasz go do łóżka wieczorem o odpowiedniej porze.
– Ależ zaganiam, proszę, krzyczę, grożę, zabieram komórkę, oddaję, znowu zabieram. Nie da się sterować nim jak kukłą. Przecież nie będę stała nad jego łóżkiem jak śmierć i czekała aż zaśnie. To jego życie i jego wybór. Ja mu daję warunki, a to on wybiera, czy z nich skorzysta.
– Ha ha ha! Tak, tak, a potem słyszysz, że inne dzieci są lepsze, bardziej posłuszne, lepiej się uczą i takie bardziej poukładane. No i po co Ci to? W łeb gówniarza i tyle.
– Ale przecież on musi sam nauczyć się kierować swoim życiem. Nie będę jego kierownicą do końca życia. Uważam, że powinnam towarzyszyć mu w tej podróży, a nie narzucać swoją dyktaturę. On musi nauczyć się też trochę na swoich błędach…
– Dobrze, zostawmy Aleksa. No i co dalej? Dlaczego na tę jogę rano nie chodzisz?
– Próbowałam, przysięgam! Starałam się! Ale zanim wyszykowałam i odprowadziłam Adę do przedszkola, to było piętnaście po ósmej, no i na dziewiątą nie zdążyłam. Spóźniałam się, więc odpuściłam…
– Czyli poszłaś na łatwiznę. Leń! A co z tym Twoim blogiem? Niby kochasz, pasja, bla, bla, bla i gdzie te wpisy?!
– Przepraszam, bardzo Cię przepraszam. Kocham, kocham bardzo, ale przez ostatnie dwa miesiące sprzątałam resztki starego życia, dzieci chorowały, zakupy, pranie, sprzątanie…
– Nie przesadzaj! Przecież nie masz pracy od dziewiątej do siedemnastej jak większość ludzi. Oni sobie radzą, Ty nie. No więc?
– Chryste! Nie wiem co mam powiedzieć…Próbowałam pisać wieczorem, ale zanim dzieci zasną, zanim wszystko obrobię jest dwudziesta trzecia. Jestem tak zmęczona, że nie mam siły. Inni mają babcie, siostry, rodziny, a ja jestem sama…
– Ooo, zamknij się! A czym Ty niby jesteś taka zmęczona?! Inni pracują więcej od Ciebie i jakoś siły mają! Weź się ogarnij, bo nic nie osiągniesz!
– Ale przecież tyle przez ten rok osiągnęłam! Zamknęłam 43 lata mojego życia. Zbudowałam nowe, dla siebie i trójki dzieci! Przecież, to bardzo dużo w jeden rok!
– Tak, tak. Pocieszaj się, klep po pleckach i spocznij na laurach. A reszta Twojego życia zrealizuje się sama.
– A czy Ty nie możesz mi pomóc? Bądź przy mnie, podaj rękę, gdy upadam, wytrzyj czule oczy chusteczką, gdy płaczę. Śmiej się ze mną, gdy jestem szczęśliwa, zamiast malować mi czarne scenariusze. Zamknij się, gdy zaczynam pisać i opiernicz, gdy robię sobie czwartą kawę! Miałam nie pić kawy, a Ty jak widzisz, że jestem wykończona każesz wziąć się w garść, napić kawy i przestać narzekać! Gdzie Twoja empatia, gdzie miłość, gdzie zachwyt, gdzie czułość, którą tak kocham? Gdzie Twoja łagodność? Źle się odżywiam, nie ćwiczę, puchną mi znowu nogi. No i jak Ty mi pomagasz? – Serce zaszlochało.
– Ty potrzebujesz kopa w dupę, a nie głaskania po głowie. Od łagodności robisz się leniwa. Wczoraj pozwoliłam Ci usiąść na chwilę, a Ty co zrobiłaś? Zasnęłaś! Dzieci robiły burdel w domu, a Ty spałaś! A potem narzekasz, że musisz sprzątać. Nie można Ci odpuścić. Po prostu nie zasługujesz na takie przerwy! – Rozum poczerwieniał ze złości.
– Przepraszam, że się wtrącam – jęknęło Ciało – ale naprawdę puchną jej nogi i dłonie tak jak przed wakacjami. Znowu się przygarbiła…
– Zamknij się! – warknął Rozum – Twoje słabości mnie nie interesują! Kiedyś wystarczyło Ci 4-5 godzin snu, a teraz chcesz 7. Przeginasz. Rozbestwiła Cię i teraz nagle zrobiło się ciężko. Jeśli masz problem, to musisz sobie z nim jakoś poradzić.
– Jej potrzebna jest joga i medytacje, ona tęskni za nimi, bo wtedy ja zaczynam śpiewać, a gdy śpiewam, ona kwitnie – rozmarzyła się Dusza.
– A co ja mam zrobić?! – wrzasnął Rozum ze łzami złości w oczach. – Przecież jej tłumaczę, że powinna, że musi, żeby się ogarnęła, a ona zachowuje się jak by przerzuciła tonę gruzu.
– Bo przerzuciła – odparło Serce.
– To było ponad jej siły i teraz musi odpocząć – podchwyciło Ciało.
– Ale te wszystkie jej plany, marzenia! Co z blogiem, książką i całą resztą?! Jak jej nie przyłożę batem, to tego nie ruszy!
– Ruszy – chórem odparły Serce i Dusza – bo to kocha, ale nawet na miłość trzeba mieć siłę. Ona potrzebuje Twojej pomocy, zROZUMienia. Odpuść jej, pozwól się wyspać, wrócić do równowagi. Daj jej czas. Czy Ty zdajesz sobie sprawę z tego czego ona dokonała? Nie umniejszaj jej dzieła. Ona potrzebuje Twojego wsparcia, pomocy, ale i zrozumienia słabości, która następuje po wielkim wysiłku. Daj jej czas, a potem podsuwaj mądre rozwiązania zamiast poganiać batem. Ona znowu musi zacząć od siebie. Reszta przyjdzie sama.
– Przepraszam, znowu zasnęłam. Nie chciałam. Czy coś przegapiłam? Boże muszę się ogarnąć, mam tyle do zrobienia…nie wiem nawet od czego zacząć…
– Zacznij od siebie – podpowiedział Rozum – olej sprzątanie i idź na jogę. Potem pojedź na bezę do tej Twojej ulubionej cukierni na Nowym Świecie i poczytaj książkę. Dawno tego nie robiłaś…ostatnio chyba latem.
– Dziękuję, bardzo Ci dziękuję…

Dlaczego ten rozum jest taki głupi…
5 (100%) 8 votes

4 thoughts on “Dlaczego ten rozum jest taki głupi…

  1. Super! Wszystko super! Emocjonująco, rozczulająco i edukująco. Świetnie się czyta. Talent! Celnie ujęte ważne tematy.
    Oczywiście, że się poryczalam przy temacie „pokochać, nie pokonać”.. dziękuję – cos nowego do mnie dotarło.
    Do mojej jogi też wrócę, jak tylko wyjdę spod koca z mojej jaskini.. niebawem..
    Pozdrawiam serdecznie. Na pewno będę zaglądać.

  2. Agata, będzie dobrze. Czasem trzeba zwinąć się w kulkę i poleżeć pod kocem.
    Dzieci niech broją, garnki niech stoją, myszy niech harcują.
    Joga jest super, dieta jest ważna ale najważniejsza jest też akceptacja swoich słabości.
    Jesteś kobietą, działasz w cyklu, lepiej, gorzej, lepiej, gorzej, góra, dół, góra, rodzenie się, wzrost, umieranie, rodzenie, wzrost, umieranie, rodzenie. Za chmurami cały czas świeci słońce a po nocy zawsze przychodzi dzień.
    Dużo miłości dla Ciała, dużo radości dla duszy, i pożywek intelektualnych dla Rozumu 🙂

  3. A ja mam wrazenie ze rozum pojechał na wakacje. Dobrze mu tam i nie ma zamiaru wracac.
    A serce i dusza opychaja się beza. Nozki tyja i lapki tyja

  4. Finalnie nie taki ten rozum głupi… Ty jesteś najważniejsza – dbająca również o siebie, harmonijna, spójna. Kiedy w miejsce muszę pojawiają się inne – chcę, mogę, powinnam, okazuje się, że możemy wszystko 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.