agata komorowska miłość

…bo ja Was kocham:-)

Jest jedno słowo, którego wszyscy boją się bardziej niż zarazy. Wczoraj czytałam o nim mojemu synowi, a on był zażenowany, skrępowany, nie wiedział co ma ze sobą zrobić i jak się zachować.

Ludzie, którzy często posługują się tym słowem są postrzegani jako infantylni, nawiedzeni, nienormalni albo przynajmniej niepoważni. O wiele lepiej jest rzucać kurwami i chujami. Co najwyżej oburzy się jakaś emerytka, ale cała reszta społeczeństwa nie mrugnie nawet okiem. Nie pojawi się nawet grymas zażenowania, który pojawia się gdy to niewygodne słowo wypływa w konwersacji.

Niektórzy rezerwują je wyłącznie dla bliskich, inni nigdy nie użyją, a tym bardziej względem własnej osoby. Jedni są skłonni dla niego zabić, inni dobrowolnie umierają niosąc je na sztandarach. Ale gdy zapytać zwykłego człowieka co oznacza, niewielu jest w stanie bez skrępowania je zdefiniować. Przykre jest to, że słowa tego wstydzą się i boją już młodzi ludzie. Wiek nastoletni, to pierwszy etap, kiedy słowo owo zaczyna stawać w gardle wielką, grubą kluchą. Kiedy spytałam mojego syna dlaczego, nie potrafił odpowiedzieć. I wtedy pomyślałam, że chyba zawiodłam jako człowiek, jako matka, że najwyższy czas to zmienić. 

Przed sprawą rozwodową zastanawiałam się co mam powiedzieć, gdy zostanę zapytana czy kocham mojego męża. Muszę powiedzieć NIE, bo inaczej nie dostanę rozwodu, ale to nie jest prawda. Kocham go tak samo jak kocham sędziego, ławników i cieciową na korytarzu. Kocham nawet tę wredną babę jagę, adwokatkę mojego męża, która użyła całego swojego doświadczenia zawodowego i wiedzy by mnie pogrążyć. W końcu za to jej zapłacono. Cholera, ja kocham wszystkich ludzi. Czy to jest nienormalne? No i tu się zaczyna problem. Kiedy powiem, że kocham mojego męża, sędzia stwierdzi, że możemy tworzyć nadal szczęśliwą rodzinę na wieki wieków. Kocham go, to znaczy, że go bezwarunkowo akceptuję. Akceptuję go i nie zamierzam poświęcić już ani jednej chwili mojego życia, by go zmieniać. Dlatego właśnie nie chcę z nim być. Jest jaki jest i takiego męża nie chcę. Nie kocham go jak kobieta kocha mężczyznę, męża. Kocham go jako człowieka. Dzięki temu mogłam wybaczyć i żyć wolna od nienawiści i żalu.

Kocham też wschody i zachody słońca, jego promienie rozświetlające krople rosy i głaszczące czule moją skórę. Kocham dzieci, psy, koty i konie, kocham piasek na plaży i śnieg na stokach. Kocham kochać to wszystko. Czy jestem obłąkana? Czy może jestem zdrową jednostką w obłąkanym świecie. Czy MIŁOŚĆ może być zła? O nie, wymsknęło mi się! MIŁOŚĆ – co to u licha jest? Dlaczego boją się jej dzieci, dorośli i starcy? Dlaczego nie wypada używać tego słowa w tak wielu miejscach i okolicznościach?

…bo ja Was kocham:-)
5 (100%) 21 votes

3 thoughts on “…bo ja Was kocham:-)

  1. Ludzie boją się mówić o miłości, bo postrzegają uczucia jako słabość, nie jako siłę, która dopinguje do radości, działania, codziennego powodu by wstać.

  2. Bardzo, ale to bardzo dziękuje Pani za słowa, jakże mi bliskie,za to co Pani robi, pisze, dla nas , mam dzieci z Zespołem Downa. Uważam, że tylko my możemy sobie pomóc nawzajem, swoim doświadczeniem, wiedzą, bo nikt, kto tego problemu nie ma, nie zrozumie . Wkurzające jest stwierdzenie, że jesteś wyjątkowa…to Ciebie Bóg wybrał, bo dał Ci takie dziecko…To niech ten ktoś się zamieni rolą ze mną.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.