Aborcja to nie depilacja

Jestem niepoprawną optymistką, naiwną marzycielką i choć nie raz oskarżano mnie o brak realizmu, wierzę w niemożliwe, które cudem staje się realne, bo realny świat, to ten który mamy, a mamy taki jaki sobie stworzymy, a tworzymy taki w jaki wierzymy. Jeśli wierzysz, że wszystko jest do dupy, to taki będzie Twój realny świat.

Ja wierzę w dobro i miłość, dlatego dziękuję za wszystkie listy, zarówno te pełne uznania, jak i te cudowne, wrażliwe, pełne złości, miłości, wrogości i życzliwości długie listy, w których przekonujecie mnie o tym, że każde poczęte dziecko ma prawo do życia. Zgadzam się w 100%. Dodam tylko jedno: każde poczęte dziecko ma prawo do życia W MIŁOŚCI. Ale jest nadzieja, bo wszystkie te listy łączy jedno: troska. Z jednej strony troska o kobietę, z drugiej o dziecko. A ja idiotka znowu się rozmarzyłam…

Marzy mi się Polska…

w której każda kobieta wchodząc do gabinetu ginekologicznego, będzie miała prawo powiedzieć: nie mogę wychować tego dziecka, bo nie jestem gotowa, boję się jego choroby, jest owocem przemocy. A wtedy lekarz da jej wybór: możesz usunąć, albo mogę zgłosić Twoją ciążę do adopcji. Kobieta będzie mogła zdecydować, czy chce poznać rodziców adopcyjnych, a rodzice adopcyjni będą informowani o przebiegu ciąży. Za jej zgodą będą mogli w niej uczestniczyć i dziecko będzie im przekazywane zaraz po porodzie. Myślę, że większość kobiet będzie skłonna w takiej sytuacji wybrać adopcję zamiast aborcji. Ludzie bronią się przed wyrwaniem zęba, a aborcja to nie depilacja. Jestem więcej niż pewna, że w życzliwej i przyjaznej atmosferze zrozumienia, akceptacji i możliwości wyboru, większość kobiet wybierze życie.

Marzy mi się Polska, gdzie kobieta oddająca dziecko w szpitalu przy porodzie będzie objęta pomocą psychologiczną, otrzyma własną salę i wsparcie, zamiast oskarżycielskich spojrzeń i powszechnego potępienia. (droga matko mojej córki)

Marzy mi się Polska, gdzie prawo będzie stało po stronie dziecka. Gdzie niezdolna matka będzie miała rok na to, żeby się ogarnąć, wyleczyć, podjąć pracę, skończyć terapię, czyli spełnić warunki postawione jej przez sąd, by mogła dziecko odzyskać. Jeśli tego nie zrobi, prawa rodzicielskie będą jej odebrane w trybie natychmiastowym i dziecko zostanie skierowane do adopcji.

Marzy mi się Polska, gdzie nie będzie domów dziecka, tylko rodziny zastępcze, tak jak to ma miejsce w cywilizowanych krajach. Dziecko odbierane rodzinie, będzie umieszczane w odpowiednio przebadanej i wyszkolonej rodzinie zastępczej zamiast w pogotowiu opiekuńczym, gdzie rządzi przemoc zarówno wśród wychowanków, jak i ze strony opiekunów. Po roku dzieci będą wracały do rodzin biologicznych lub będą kochane przez rodziny adopcyjne. W rodzinach zastępczych, a nie w domach dziecka będą dzieci z interwencji, chore, czy rodziców osadzonych w więzieniach, którym obecnie praw rodzicielskich odebrać nie można.

Marzy mi się Polska, gdzie osoba samotna lub pragnąca adoptować dziecko niepełnosprawne otrzyma należyte wsparcie i pomoc, zamiast skierowania do psychiatry. (tak, to prawda)

Marzy mi się Polska, gdzie dzieci niepełnosprawne będą traktowane wg takich samych kryteriów jak pełnosprawne, gdzie kryterium uczestniczenia w zabawie, nie będzie orzeczenie o niepełnosprawności, tylko umiejętność dostosowania się do norm społecznych, które są takie same dla wszystkich. Pełna akceptacja odmienności przez społeczeństwo, zmniejszy lęk rodziców nienarodzonych jeszcze dzieci niepełnosprawnych.

Marzy mi się Polska, gdzie dorastające samotne dziecko będzie wspierane w drodze do samodzielności i zamiast 500+ dla każdego, będą programy kredytowe dla samotnej młodzieży pragnącej kontynuować naukę. Nauka w Polsce jest za darmo, ale życie nie. W chwili obecnej dziecko wychodzące z domu dziecka dostaje 500 zł na życie pod warunkiem, że się uczy. Żeby przeżyć, pracują po 10-12 godzin na dobę, a na naukę nie ma już czasu, ani sił.

Marzy mi się Polska, gdzie wszyscy będziemy wrażliwi na to co dzieje się wokół nas i zamiast narzucać moralność strasząc więzieniem, wszyscy zainteresujemy się tym co dzieje się z dzieckiem, którego życie w łonie matki jest tak cenne i nasze państwo chce je chronić paragrafem, ale w momencie narodzin przestaje kogokolwiek interesować i staje się jedynie problemem rodziców lub samotnej matki. Każdy może być rodziną zastępczą, każdy. Religijny katolik, energiczna feministka, ateista, gej, lesbijka, prawniczka i maszynista. Nawet singiel z kotem, czy entuzjastka robótek ręcznych. Każdy, pod warunkiem, że przejdzie testy psychologiczne, ma odpowiednie warunki finansowe i mieszkaniowe i pozytywnie ukończy szkolenie. Miłość nie ma płci, wyznania, ani zawodu, nie jest ani lewa, ani prawa, jest jedna.

Cały świat zaczyna się od świata jednego dziecka

Od 2 miesięcy jestem RODZINĄ ZASTĘPCZĄ dla 14-letniego chłopca. Od paru tygodni chodzę na kurs, w którym uczestniczy 15 osób z czego tylko JEDNA PARA i DWIE SINGIELKI pragnące przyjąć dziecko z domu dziecka. Pozostali muszą uregulować swoją sytuację prawną w związku z dziećmi, które już u nich są z najróżniejszych przyczyn, najczęściej spokrewnione. Od grudnia tylko trzy nowe domy będą czekały na potrzebujące dzieci.

Rozmawiam z moimi chłopakami o aborcji, prawie wyboru i prawie do życia w miłości.
– Kiedy dorosnę chcę być rodziną zastępczą dla innych dzieci – wyznaje M.
– Dostałem szansę i chcę dać szansę innym…
Czyli można zmienić świat. Nie trzeba od razu zmieniać całego, robiąc piekło w imię nieba. Wystarczy zmienić świat jednego dziecka, by jego wizja świata stała się o niebo lepsza. Bo cały świat zaczyna się od świata jednego dziecka…

 

Aborcja to nie depilacja
4.56 (91.25%) 48 votes

11 thoughts on “Aborcja to nie depilacja

  1. Marzenia nic nie kosztują, dzieci już tak i nie mam na myśli wyłącznie kosztów materialnych ale też psychiczne, społeczne, zdrowotne itp. Myślę, że Twoje marzenie może się spełnić w przyszłości o ile wraz z rozwojem medycyny zaistnieje możliwość przeszczepu żywego zarodka do organizmu matki zastępczej – wtedy faktycznie większosć kobiet wybrałaby raczej życie, bo – przynajmniej mam taką nadzieję – nikomu nie zależy na uśmiercaniu dzieci a raczej na pozbyciu się ciąży.

  2. jedyne co nam zostaje – działać oddolnie, bo od górnie w tym przypadku oznacza wojnę złożoną z lat oczekiwań, przekonywań, dyskusji i zmuszania do rozmowy osób, które i tak ,,wiedzą lepiej” + mają władzę
    ps. słowa M są najpiękniejszym dowodem na to, że to co robisz ma sens

  3. Fajnie to ujelas ja z powodow mi tylko znanych oddalam dwoje dzieci do adopcji nie wyobrazam sobie ze mogla bym je usunac. Choc moglam bylam dlugo sama z dwojka starszych dzieci. Teraz nie jestem sama i mam jeszcze jedno dziecko.Wiem co oznacza oddac dziecko nikt nie pyta sie czy potrzebujesz wsparcia nawet w sadzie krzywo namnie patrzyli. Tak nie powinno byc.

  4. Podpisuję się pod tym. Tylko najgorsze jest to że ludzie którzy mają inne zdanie i klapki na oczach, w ogóle nawet nie chcą wysłuchać kontrargumentów, a życie z reguły nie jest ani czarne, ani białe – tylko częściej szaro-różowe :).

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.